• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Podsumowanie roku 2023

Niedziela, 31 grudnia 2023 (08:57)

Rozmowa z dr Krzysztofem Kawęckim, politologiem

Co kształtowało sytuację międzynarodową w Europie w ciągu ostatnich 12 miesięcy?

 

– Były dwa główne wydarzenia. Pierwsze – to ciągle tocząca się wojna na Ukrainie. Drugie – to przyśpieszenie procesu federalizacji Unii Europejskiej. Obserwujemy – już teraz – zwiększoną rolę Berlina w procesach decyzyjnych UE. Jest tak pomimo pewnej stagnacji gospodarczej w Niemczech.  

 

Działania Ukrainy w 2023 r. są dla Pana racjonalne? Kraj ten uważa się za mocarstwo, wchodzi w konflikty z państwami UE, a nie jest w stanie rozwiązać podstawowych, wewnętrznych problemów – jak choćby wysokiej korupcji.

 

– Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nie dysponuje już zbyt dużym autorytetem w kręgach międzynarodowych. Jest tak dlatego, że przez cały czas, wbrew faktom, opowiada wszystkim o wielkich sukcesach ukraińskiej armii. Tymczasem zapowiadana od miesięcy kontrofensywa – pomimo wielkiej ofiary ukraińskich żołnierzy i przy wielkim wsparciu międzynarodowym – nie przynosi pozytywnych rezultatów. Zachód jest bardzo rozczarowany sytuacją wewnętrzną, szczególnie wszechogarniającą ten kraj korupcją. Już teraz obserwujemy, że polityczne wsparcie dla Kijowa jest dużo mniejszej. Ono w zasadzie spada z miesiąca na miesiąc. To, że Ukraina jest pogrążona w chaosie to fakt, jest niewydolna politycznie, to też jest prawda oraz trudno jest temu zaprzeczyć, że Kijów nie radzi sobie z politycznymi grupami mafijnymi, które dają się korumpować i rozkradają ten kraj. Ale od kiedy wybuchła wojna w Izraelu, to świat już coraz rzadziej spogląda w stronę Ukrainy. Ten kraj pogrąża się w coraz to większym chaosie wewnętrznym. Spada poparcie dla Wołodymyra Zełenskiego. Pojawił się konflikt między prezydentem a merem Kijowa Władimirem Kliczką. Doszło też do pogorszenia relacji polsko-ukraińskich. Tymczasem Zełenski ubolewa, że z winy naszego kraju, po wprowadzeniu embarga na zboża i wyniku protestu przewoźników, Ukraina traci setki miliony dolarów. Ukraina ma jeden i ten sam problem. Taki, który trawi ją od bardzo dawna. To państwo nie potrafi wytworzyć własnych, skutecznych elit politycznych.        

 

Możemy spisać już na straty projekt koncepcji międzymorza?

 

– Warunkiem zrealizowania tego projektu było wsparcie Stanów Zjednoczonych. W okresie prezydentur Donalda Trumpa, to wsparcie było znaczące. Joe Biden praktycznie nie interesuje się tym projektem. Obserwujemy też to, że interesu krajów Europy Środowej i Wschodniej zaczynają się rozjeżdżać. Węgry wybrały swoją drogę. Czechy podobnie. Dochodzą też kwestie historyczne między poszczególnymi państwami. I dzisiaj jest to bardzo trudny projekt do zrealizowania. Inaczej patrzymy na międzymorze, inaczej widzimy swoje priorytety. Idea budowy międzymorza, jako zintegrowanej grupy narodów w ramach Unii Europejskiej nie powiodła się. Także w polskiej myśli politycznej rozumienie idei międzymorza było rozbieżne. W ostatnim czasie dużo mówiło się o integracji krajów Europy Środkowej i Wschodniej w ramach rozwoju infrastruktury. I wydaje się dzisiaj, że jest to najbardziej możliwa forma zaciśnięcia współpracy między naszymi narodami. Wydaje się, że bliższa integracja polityczna, wojskowa, polityczna czy nawet kulturowa jest raczej niemożliwa. Tym bardziej, że Niemcy i Rosja nie są zainteresowani tym, abyśmy zacieśnili współpracę.       

 

Grupa BRICS w nowy rok wejdzie w poszerzonej formie. Nie można jej lekceważyć?

 

– Rzeczywiście od 1 stycznia 2024 r. w skład grupy wejdą nowe państwa: Argentyna, Egipt, Etiopia, Arabia Saudyjska, Iran i Zjednoczone Emiraty Arabskie. To znaczące poszerzenie tej grupy. Grupa ta ma wielki potencjał. To także przeczy tezie, promowanej także przez elity naszego kraju, jakoby Rosja była izolowana na arenie międzynarodowej. Nie, nie jest. Rosja ma się świetnie, chociaż napotkała na pewne komplikacje po napaści na Ukrainę. Rosja dalej odgrywa znaczącą rolę w światowej polityce. BRICS będzie się głęboko integrował w zakresie współpracy gospodarczej. Mówi się już o unifikacji systemu walutowego oraz przeciwstawieniu się światowej dominacji dolara. Okazuje się, że współpraca gospodarcza może łączyć nawet pomimo tak dużych różnic cywilizacyjnych i kulturowych.   

 

W przyszłym roku czekają nas wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Mogą one doprowadzić do zmiany priorytetów w polityce międzynarodowej?

 

– Wiele wskazuje na to, że po 4 latach swojego prezydenta będą mieć Republikanie. Możliwe, że będzie to ponownie Donald Trump. I ta zmiana – niewątpliwe – będzie miała swoje konsekwencje dla polityki międzynarodowej. Rywalizacja z Chinami będzie dalej najważniejszym wyzwaniem dla polityki amerykańskiej. Ale wydaje się, że mogą nastąpić próby normalizacji. Wielce prawdopodobne wydaje się to, że w przypadku zmiany administracji amerykańskiej na republikańską dojdzie do zmniejszenia wsparcia – politycznego, gospodarczego i militarnego – dla Ukrainy. Donald Trump będzie dążył – bo już to zapowiada – do zakończenia wojny na Ukrainie, jakimkolwiek rozejmem. Niekoniecznie mogą być to warunki, które by satysfakcjonowały Kijów. Ciągle trwa wojna w Izraelu, i jestem pewny, że amerykańskie wsparcie, bez względu na to, kto będzie rządził Waszyngtonem, będzie trwać. Możemy też być pewni, że w razie wygranej Donalda Trumpa dojdzie do poważnego ochłodzenia relacji na linii USA – Unia Europejska.    

 

Co będzie największym wyzwaniem w polityce międzynarodowej w 2024 r.?

 

– W ujęciu globalnym: nie będzie ważniejszego tematu niż ułożenie relacji chińsko-amerykańskich lub inaczej: jak będą one wyglądać. To jest starcie dwóch mocarstw: jednego globalnego z regionalnym, aspirującego do roli światowego hegemona. Głównym teatrem działań będzie Daleki Wschód. Pekin będzie dążył do pełnej dominacji, a Waszyngton będzie umacniał swoich sojuszników. To może zwiększyć znacznie takich krajów jak Japonia, Tajwan czy Korea Południowa. Ale ta rywalizacja będzie oddziaływać także na inne części świata: Bliski Wschód, Azję Centralną. Afrykę, a nawet w jakimś stopniu i Europę. Rozwojowa jest wojna Izraela z Hamasem. Może one wykraczać poza Bliski Wschód. I nie wykluczam tego, że może dojść do zakończenia wojny na Ukrainie, wygaszenia jej lub przejścia w stan uśpienia. I możemy być tego pewni, że przed nami dalszy proces federalizacji Unii Europejskiej, a przy tym realizacji całej palety propozycji ideologicznych UE. Polityka klimatyczna dalej będzie grała pierwsze skrzypce, wszystko w Europie będzie podporządkowane jej. Wzrośnie też znacznie projektów związanych ze sztuczną inteligencją. To są tematy, które przyciągną naszą uwagę w 2024 t.

 

Dziękuję za rozmowę. 

Rafał Stefaniuk