• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

W Brukseli zacierają ręce

Czwartek, 28 grudnia 2023 (16:27)

Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

Skala agresji nowej władzy, która od tygodnia usiłuje siłą przejąć media publiczne, jest ogromna. Jak to, co dzieje się w Polsce, jest postrzegane w Brukseli?

– Wygląda na to, że w Brukseli zacierają ręce, że Donald Tusk przejął władzę. Nie ma znaczenia fakt, że jego ludzie, łamiąc Konstytucję RP i wszelkie możliwe przepisy prawa, przejmują w sposób nielegalny poszczególne instytucje państwa polskiego łącznie z mediami publicznymi. Nie liczy się też to, że ministrowie rządu Tuska na starcie zapowiadają ograniczenie lekcji religii w szkołach. Ważne jest to, że wszystko, co teraz będzie robił Tusk ze swoim rządem, będzie na rękę Komisji Europejskiej, a konsultacje w Brukseli będą naczelną zasadą działania tej ekipy. To jest straszne dla Polski, ale taka jest brutalna prawda.

Establishment unijny, czemu chyba trudno się dziwić, był za powrotem Tuska do władzy, ale czy zakładano wariant siłowy
i de facto stan wojenny w mediach?

– Sposób, w jaki się to dokonuje, nie ma znaczenia dla Unii Europejskiej, która skrzętnie przemilczy wszystko, co jest niezgodne z prawem w Polsce, pod warunkiem, że będzie to robił Tusk. To oznacza, że jest zielone światło dla tej ekipy odnośnie do łamania prawa. Liczy się tylko to, żeby Tusk przejął wszelkie możliwe instytucje i rządził ręcznie Polską. Stąd należy się liczyć z tym, że wkrótce usłyszymy o de facto poddaniu polskiej armii działaniom europejskim, będą dążenia do spójności systemu ochrony zdrowia
z unijnym dyrektywami, podobnie, że system wychowawczy w Polsce powinien się kierować wartościami europejskimi, a nie chrześcijańskimi. Ponadto będzie dążenie do przyjęcia polityki genderowej w Polsce. I to wszystko jest straszne, ale należy się spodziewać, że tak właśnie będą działać Donald Tusk i jego ekipa.
W momencie, kiedy wprowadzi to, czego żąda od niego Unia Europejska, to jak ma to w zwyczaju, zwieje do Brukseli po nagrodę i jakieś stanowisko. Jednak żeby tak się stało, najpierw musi na to zapracować, podporządkowując Polskę obcym siłom.

Ta droga podporządkowywania Polski Unii Europejskiej już się chyba zaczęła,
a pierwszym tego symptomem jest – jak poinformował wczoraj po posiedzeniu rządu Donald Tusk – podjęcie przez Radę Ministrów decyzji o przystąpieniu Polski do Prokuratury Europejskiej?

– Jedną z pierwszych decyzji ministra sprawiedliwości
i prokuratora generalnego Adama Bodnara było zgłoszenie akcesu polskiej prokuratury do Prokuratury Europejskiej. Do tej pory mieliśmy w Polsce prokuraturę niezależną,
a teraz będziemy poddani Prokuraturze Europejskiej. To oznacza, że wolność słowa, pluralizm i de facto wszystko, co będzie nie po myśli Unii Europejskiej, będzie trafiało pod paragrafy. Tym samym Unia otrzymuje kolejny instrument straszenia, a wszystko po to, żeby Polska siedziała cicho, godziła się na to, co płynie z Brukseli, nie dyskutowała na temat kompetencji Prokuratury Europejskiej, ale to akceptowała. Jest zatem bardzo prawdopodobne, że zwiększy się zależność Polski i Donalda Tuska od Komisji Europejskiej. Myślę, że Tusk nawet nie będzie się specjalnie z tym krył, co więcej, krok po kroku będzie oddawał Brukseli kolejne kompetencje, dziś jeszcze przynależne prawu polskiemu. Za swoją uległość będzie poklepywany po ramieniu, będzie pokazywany, niczym bohater europejski, jako światły, na wskroś postępowy polityk, który porzuca polską suwerenność i oddaje ją
w ręce liberalno-lewicowej elity europejskiej.

To taka tylko z pozoru symbioza, bo
z przewagą korzyści dla Unii Europejskiej, nie dla Polski?         

– Zdecydowanie to poddanie Polski prawodawstwu europejskiemu będzie na korzyść polityki unijnej. Już słyszymy o rzekomych problemach, jeśli chodzi
o zamówienia broni w Korei Południowej, podobnych historii możemy się spodziewać w przypadku zamówienia i kontraktowania sprzętu obronnego ze Stanów Zjednoczonych. Trudno się temu dziwić, skoro
w perspektywie są wspólne zakupy dla armii europejskiej, bo dla Tuska ważniejsza jest Bruksela niż dobre relacje z Waszyngtonem. Zatem jeśli już, to za rządów Tuska raczej będziemy kupować sprzęt dla polskiej armii we Francji albo w Niemczech, zasilając z naszego budżetu interesy Paryża, Berlina i oczywiście realizując wolę Brukseli. Niemcy i Unia Europejska nie pozwolą spolegliwemu wobec nich Tuskowi, żeby Polska rosła w siłę, a Polacy się bogacili. Będziemy trzymani w szachu niemocy, w pułapce średniego rozwoju, i będą nam kazać się cieszyć, że mamy ciepłą wodę
w kranie. Myślenie mamy pozostawić im, bo my nie będziemy od myślenia, od rządzenia, a jedynie od wykonywania poleceń Berlina i Brukseli. Tak to mniej więcej może wyglądać.

Nie ma wątpliwości, że Tusk będzie musiał spłacić kredyt za poparcie Berlina czy organów unijnych w wyborach. Jaka to jest cena?

– Będzie – już jest – ale będzie jeszcze bardziej posłuszny Brukseli. To po pierwsze, a po drugie, będziemy świadkami spowalniania rozwoju polskiej gospodarki, wyprzedaży polskiego majątku narodowego. Tym samym będziemy osłabiać własny potencjał gospodarczy, także bezpieczeństwo, możemy mieć poluzowanie reżimu na granicy z naszymi sąsiadami, a do Polski będą napływały fale uchodźcze. Oni Tuska do tego zmuszą, w zamian za to będzie mógł przebierać w stanowiskach na unijnej scenie. W nagrodę będzie pokazywany jako mąż opatrznościowy, jako światły, postępowy polityk Unii Europejskiej.
I dopiero kiedy maczety świsną koło uszu Polakom, kiedy zobaczą, jak wielkie niebezpieczeństwo dla nich i ich rodzin niesie polityka Tuska, to dopiero wówczas Polska może się przebudzi. Była szansa, okazja, żeby Polacy na podstawie referendum zagwarantowali sobie bezpieczeństwo, niestety, frekwencja nie była wystarczająca. W tej sytuacji trudno będzie do kogokolwiek mieć pretensje. To jest oczywiście przykre, natomiast jako politycy konserwatywni, politycy prawicy, będziemy robić wszystko, żeby otwierać oczy i odtykać uszy wyborców, żeby zobaczyli, usłyszeli, wyciągnęli wnioski i przy najbliższych wyborach, czy to samorządowych, czy do Parlamentu Europejskiego, pamiętali, że to Zjednoczona Prawica była tą formacją, która budowała siłę państwa polskiego, a nie Tusk, który będzie nas wtapiał w różnego rodzaju problemy, zależności, na czym naturalnie będzie sam korzystał, ale nie Polska i Polacy.

Jak do sprawy napaści na media publiczne
w Polsce i ich przejmowania siłą odnoszą się media unijne, niekoniecznie niemieckie, bo ich zdanie znamy?

– Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy i Europejska Federacja Dziennikarzy potępiły ingerencję partii politycznych w działalność mediów publicznych w Polsce. Nie ma jednak wątpliwości, że przejęcie mediów w Polsce przez ekipę Tuska to był krok przemyślany, wcześniej zaplanowany, a działania były podjęte z premedytacją. Wszystko po to, żeby w Polsce był jeden przekaz przyjazny Tuskowi i jego ekipie. Tym ludziom jest nie na rękę, aby Polacy byli świadkami dalszego procedowania
i przyjmowania zmian unijnych traktatów zmierzających do budowy superpaństwa europejskiego, scentralizowanej Europy. Po co Polacy mają słyszeć, jak rząd przykłada rękę do paktu migracyjnego, bo nie było sprzeciwu Polski, i de facto jest zgoda na przyjmowanie nielegalnych imigrantów. Wszystkie działania wobec mediów były potrzebne, żeby szerzyć dezinformację, żeby w przestrzeni medialnej ukazywały się tylko te wiadomości, które służą Tuskowi
i jego rządowi, żeby był jeden przekaz, że Unia Europejska jest jedynym rozwiązaniem i wsparciem dla funkcjonowania państwa polskiego.

Tak jednak nie jest, bo Unia jest – zdaje się – coraz słabsza?

– Za to Niemcy chcą być coraz mocniejsi, dyktują własne warunki i tylko niemieckie pomysły mają być realizowane w Unii Europejskiej, a to nigdy nie było spójne z polską polityką zagraniczną. Jako Polska mamy odmienny, krytyczny stosunek do Rosji, podczas gdy Niemcy są – nazwijmy to – kompatybilni wobec Moskwy, my mamy inny stosunek do własnego bezpieczeństwa, do kwestii granic,
a inny stosunek ma Unia, która nie wyciąga wniosków
z popełnionych wcześniej błędów i wciąż chce przyjmować migrantów. Jak widać, jest cały szereg rozbieżnych interesów, są różnice między tym, co w wielu kwestiach myślą Polacy, a tym, co będzie robił Donald Tusk. Myślę, że droga, którą zmierza, prowadzi donikąd, i prędzej czy później przegra tę batalię, choć przez pewien czas będzie jeszcze dominował w tej swojej narracji, bo zamknięte media publiczne nie będą miały głosu. Cała nasza nadzieja w Radiu Maryja, Telewizji Trwam i „Naszym Dzienniku” oraz w Telewizji Republika, bo z tych mediów będziemy czerpać informacje, ponadto są jeszcze media społecznościowe. Mam nadzieję, że Polacy, widząc, co robi Tusk, się obudzą. Zobaczymy, ilu z nas pojawi się na manifestacji, na Proteście Wolnych Polaków 11 stycznia przed Sejmem, żeby pokazać Tuskowi, że jeszcze Polska nie zginęła, że suwerenność jest dla Polaków bardzo ważna, że nie damy się podporządkować złu.

W jakim kontekście należy interpretować słowa wiceszefa resortu sprawiedliwości Krzysztofa Śmiszka, który mówi, że politycy PiS w siedzibach TVP czy PAP nadużywają immunitetu i de facto przebywają tam nielegalnie? Czy można się spodziewać prób usunięcia posłów PiS siłą z tych miejsc?

– Ta władza jest zdolna do wszystkiego i nie bez przyczyny nazywana jest „koalicją 13 grudnia”. Tak, mogą próbować usunąć nas siłą, co zresztą wyraził też Michał Kobosko, mówiąc, że myślą, jak wyprowadzić polityków PiS siłą
z siedzib TVP czy PAP, gdzie pilnujemy kwestii związanych z legalnością przejmowania tych mediów przez nową władzę. Jak widać, takie rozwiązanie, wariant siłowy, jest rozważane. Byłoby to jednak uniemożliwienie posłom interwencji, ograniczenie możliwości kontrolowania instytucji państwowych, do czego parlamentarzyści mają prawo. Za sprawą nowej władzy to prawo jest posłom odbierane, to się dzieje, co więcej, to może pójść jeszcze dalej.

Przecież posła chroni immunitet?  

– Myślę, że ekipa Tuska z pułkownikiem Sienkiewiczem nie będzie przebierać w środkach, byleby tylko osiągnąć zamierzony cel. Zresztą już słyszymy, że minister Adam Bodnar będzie osobiście nadzorował usuwanie posłów czy europosłów z siedzib TVP czy z PAP. Pewnie będą procesy, wnioski o uchylenie immunitetu, później sądy szybko mogą karać. Może być tak, że Giertych będzie zasiadał w Sejmie, a my za obronę polskich spraw, za obronę praworządności
i wolności mediów będziemy ciągani po sądach. Tak czy inaczej my się spodziewamy bardzo różnych działań, ale wcale to nas nie przestrasza, natomiast świadczy o tym, że ekipa Tuska będzie chciała trzymać się siłą władzy, ale przez to będzie tracić popularność wśród społeczeństwa. Polacy swoje wiedzą. Swoją drogą skierowałem wczoraj do komisarza do spraw sprawiedliwości Unii Europejskiej Didiera Reyndersa interpelację, dwa pytania w sprawie bezprawnego ataku na polskie media, i zobaczymy, co mi odpisze.

                Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki