• Niedziela, 3 maja 2026

    imieniny: Marii, Antoniny, Świętosławy

Cud wcielenia Syna Bożego

Wtorek, 26 grudnia 2023 (09:33)

Światłość ma na imię: Jezus Chrystus, poczęty w Maryi za sprawą Ducha Świętego i narodzony w Betlejem przed dwudziestoma wiekami, Syn Boży, Zbawiciel świata

                                   Świdnica, 25 grudnia 2023 r.

Wstęp

„Zajaśniał nam dzień święty, pójdźcie, narody, oddajcie pokłon Panu, bo wielka światłość zstąpiła dzisiaj na ziemię”.

Drodzy bracia i siostry, tymi słowami, odśpiewanymi przed dzisiejszą  Ewangelią, jesteśmy wezwani do oddania pokłonu Bogu za wielką światłość, jaka zstąpiła na ziemię. Ta światłość ma na imię: Jezus Chrystus, poczęty w Maryi za sprawą Ducha Świętego i narodzony w Betlejem przed dwudziestoma wiekami, Syn Boży, Zbawiciel świata. Jego narodzenie czci dziś katolicki świat.

1. Bóg na ziemi w ludzkiej postaci 

W historii świata narodziło się już wiele miliardów ludzi. Tylko jedne urodziny świat tak mocno zapamiętał, tylko jedne są wspominane w tak rozległym rozmiarze
i świętowane z tak wielką serdecznością. Są to narodziny Jezusa z Nazaretu. Przez tyle wieków istnienia świata nikt z ludzi nie przypuszczał ani się nie spodziewał, że przyjdzie kiedyś taki czas, gdy sam Bóg stanie się człowiekiem, że pojawi się na świecie jako prawdziwy człowiek. Owszem, wysłańcy Boży, prorocy w historii Izraela zapowiadali przyjście na świat Mesjasza, ale nikt nie przypuszczał, że to będzie sam Bóg, że to sam Bóg stanie się człowiekiem. Nikt nie mógł tego pojąć i przyjąć, by nieskończony, wszechmocny i nieogarniony Bóg mógł się zamknąć
w ograniczonych wymiarach człowieka. A jednak sprawdziły się słowa, które Maryja usłyszała w czasie zwiastowania: „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37). Bóg sprawił największy cud. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało  wśród nas” (J 1,14). Bóg, nie przestając być Bogiem, stał się prawdziwym człowiekiem.

Motyw i cel wcielenia wyjawił nam sam Jezus. W rozmowie z Nikodemem powiedział: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”
(J 3,16-17). A więc Jezus przyszedł na ziemię dla nas, dla naszego zbawienia. Stąd też w Liturgii wyznajemy: „On to dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”. Zjawienie się Syna Bożego w ludzkiej postaci było wyrazem niepojętej miłości Boga wobec nas – grzeszników. Nie było po naszej stronie żadnych powodów, dla których Bóg miałby się stać człowiekiem, nie było żadnych powodów, dla których Bóg powinien nas kochać. Na tym polega najwspanialszy przymiot Boga – miłosierdzie.

W narodzeniu Jezusa zadziwia nas fakt, że to nie świat przychodzi na kolanach do Boga, tylko Bóg klęka przed światem, przed człowiekiem. To jest bulwersujące, że człowiek zamknął się przed przychodzącym w ludzkim ciele Bogiem. Ewangelista napisał: „Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli” (J 1,11). Zauważmy, że ziemskie życie Syna Bożego spinają dwie klamry – uniżenia i pokory: Betlejem i Golgota. Na miejsce ziemskich narodzin swojego Syna Bóg wybrał najlichszą mieścinę –Betlejem. A jako pierwszym pozwolił przyjść do Dzieciątka ostatnim biedakom, pasterzom. Jak nie kochać takiego Boga, który w przyjściu na świat swojego Syna tak się upokorzył i uniżył wobec nas, grzesznych ludzi.

2. Ewangelie o narodzeniu Jezusa

W czterech Ewangeliach mamy dwie główne relacje o narodzeniu Jezusa. Pierwsza ma charakter narratywny, opisowy i jest autorstwa ewangelisty Łukasza i po części Mateusza. Druga relacja autorstwa Jana Ewangelisty ma charakter teologiczny i zawarta jest w Prologu do jego Ewangelii, zwłaszcza w kluczowym zdaniu: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1,14).    

Podejmijmy w dzisiejszą uroczystość krótką refleksję nad tymi relacjami, wyciągając dla nas stosowne wnioski.

a) Narodzenie Jezusa w relacji św. Łukasza Ewangelisty

„W owym czasie wyszło rozporządzenie cesarza Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie”
(Łk 2,1). Łukasz osadza historię narodzin Jezusa na tle wielkiej historii świata. Mity o bogach nie miały nigdy rzeczywistego czasu ani miejsca. Narodziny Jezusa są natomiast osadzone w konkretnej historii. Cesar August Oktawian był jednym z najwybitniejszych imperatorów Imperium Rzymskiego, które obejmowało wówczas niemal wszystkie narody w basenie Morza Śródziemnego. Panował od 27 roku przed Chrystusem do 14 roku po narodzeniu Chrystusa – w sumie 41 lat. Właśnie za jego panowania
w Betlejem ziemia ujrzała swego Zbawiciela.

„Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna” (Łk 2,3-5). Mamy tu dalsze dane o realności narodzin Jezusa: Józef, brzemienna Maryja, Dawidowe miasto Betlejem. Pod prostymi faktami historycznymi Bóg realizuje historię zbawienia, z dala od wielkich politycznych metropolii, na prowincji ówczesnego świata, przy okazji spisu ludności. Możemy powiedzieć, że takie Boże Narodzenie nadaje nowy sens temu, co zwyczajne, proste, skromne, małe. Tak jest też z historią każdego z nas. Bóg jest naprawdę przy nas, w tym małym świecie naszej codzienności. 

„Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,6-7). Maryja „porodziła swego pierworodnego Syna”. Oznacza to realizm człowieczeństwa Syna Bożego. Nie był to ani mit, ani idea, ani złudzenie. Syn Boży stał się prawdziwym i pełnym człowiekiem.
W Betlejem Bóg przyjął dla siebie twarz dziecka. „Owinęła Go w pieluszki”. Bóg w pieluchach! Pieluszki to symbol opieki nad bezbronnym, nieporadnym dzieckiem. Wielki Bóg – a bezradny jak dziecko. Nowonarodzony czeka, by zakasać rękawy i Go przewinąć. „Położyła  w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie”. Żłób jest miejscem pokarmu dla stworzenia Bożego. Jeden z teologów wyznaje, iż mogła to być zapowiedź, że Jezus będzie pokarmem z nieba dla ludzi i świata (ks. Czesław Bartnik). Stwierdzenie, że nie było dla nich miejsca w gospodzie, jest pytaniem, czy jest miejsce dla Jezusa w mojej „gospodzie”, w moich myślach i w moim sercu?

„W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoim stadem. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli” (Łk 2,8-12). Tekst stwierdza, że narodzenie Jezusa nastąpiło w nocy. Noc symbolizuje stan historyczny Izraela i ludzkości, która odeszła lub odchodzi od Boga. Chwała Pańska oświecająca pasterzy to chwała Jezusa jako Boga, to chwała prawdy i miłości, którą Jezus przynosi na ziemię. „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką”. Tam, gdzie jest Bóg, tam jest radość. Tam jest też wezwanie, by się nie bać. Taki jest sens świąt: odkryć w Bogu wcielonym radość swojego życia oraz nie bać się zbliżyć do Niego i wybrać Go na nowo. To przesłanie łatwiej przyjmują ludzie prości, jak pasterze. Warto przyjąć ich postawę.

„I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: »Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom« (Łk 2,13-14). Słowa te to jakby pierwsza kolęda na Boże Narodzenie, wyśpiewana przez samych aniołów, kolęda głosząca, że prawdziwy pokój otrzymują tylko ci, którzy oddają chwałę Bogu. Pokój w sercu człowieka i pokój między ludźmi jest owocem oddawania Bogu chwały. Wszelkie próby budowania lepszego świata poprzez negowanie chwały Boga czy zaprzeczanie jej kończyły się zwykle przemocą, przelewem krwi, więzieniami i zbrodnią. Współczujemy tym ludziom, którzy przestali oddawać chwałę Bogu, którzy odwrócili się od Boga, sądząc, że będą wolni i wielcy.
A oto aniołowie głoszą, że nasza wielkość, nasz pokój
i nasza radość leżą w oddawaniu Bogu chwały. Wsłuchując się w anielskie słowa wielbienia Dzieciątka w Betlejem, możemy powiedzieć, że jedną z najlepszych recept na dobre przeżywanie świąt Narodzenia Pańskiego jest śpiewanie kolęd – podkreślmy: nie tyle słuchanie, co śpiewanie kolęd. Polskie pieśni bożonarodzeniowe to teologiczno-językowy skarb. Układali je ludzie prości,
a także wybitni poeci i literaci.

b) Narodzenie Jezusa w relacji św. Jana Ewangelisty

„Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami”
(J 1,14a). Słowa te odnoszą się nie tylko do przeszłości, do narodzin Jezusa w Betlejem, ale także do nas, tu i teraz. Bóg jako człowiek mógł żyć tylko raz, w określonym miejscu i czasie. Określona liczba osób mogła „oglądać Jego chwałę”. Jednakże to Słowo także dzisiaj w Kościele staje się ciałem, staje się ciałem na ołtarzu w każdej Mszy św. Poprzez Eucharystię Bóg mieszka między nami. Ołtarz jest jak żłóbek, w którym Maryja położyła Syna. Kapłan kładzie na ołtarzu kawałek chleba, który podczas przeistoczenia staje się Ciałem Chrystusa. My, uczestnicy Eucharystii, oglądamy tę samą chwałę Boga, która zajaśniała w Betlejem. Gdy przychodzimy na sprawowanie Eucharystii, gdy przyjmujemy Jego Najświętsze Ciało, Komunię św., doświadczamy obecności i działania Boga wśród nas i w nas. Gdy to czynimy z wiarą, otrzymujemy
w tym Chlebie niewidzialną moc, abyśmy byli podobni do Jezusa, abyśmy byli pokornymi, cierpliwymi, zawsze wrażliwymi na potrzeby drugich, abyśmy chętnie przebaczali naszym winowajcom, abyśmy potrafili zło dobrem zwyciężać i unieść wszystkie krzyże, które na nas spadają. Przez Jezusa otrzymujemy moc Ducha Świętego dla naszego ducha, aby był silniejszy, by znał prawdę
o Bogu i człowieku, by promieniował miłością i dobrocią.

„Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”
(J 1,11). To zdanie może zakłócać naszą świąteczną radość. Niestety, taka jest prawda, że Boga przychodzącego można odrzucić. To odrzucanie może mieć charakter teoretyczny i praktyczny. W dziejach naszej cywilizacji europejskiej znane są systemy filozoficzne, które odrzucały Boga. Do dziś nie przebrzmiało jeszcze hasło Fryderyka Nietzschego z drugiej połowy XIX wieku, że Bóg umarł, a myśmy Go zabili, albo inne słowa nieprzyjaznych Bogu ludzi naszych czasów: „Żyjmy tak, jakby Boga nie było”. Szerzone są także poglądy, że  religia, zwłaszcza chrześcijańska, jest źródłem niepokoju, jest przyczyną agresji, nietolerancji, przemocy, że hamuje postęp. Tak wielu mówi na Zachodzie. Zachęcają, by wyzwolić ludzi spod wpływu religii, wtedy będzie pokój
i zostanie otwarta droga do dobrobytu. Ponadto w świecie dzisiejszym doświadczamy prób zawłaszczania sobie Pana Boga dla własnych ludzkich, często niegodziwych spraw. Tak też instrumentalnie bywa traktowany Kościół przez niektórych polityków, także u nas, w Polsce.    

Pana Boga, największą Miłość, można także odrzucać w życiu praktycznym. Historia ludzi znaczona jest historią odrzuconych miłości, niechcianych dzieci, porzuconych żon, mężów, zostawionych, zdradzonych przyjaciół, bliskich. Bóg zawsze przychodzi do „swoich”. Dla Niego nikt nie jest obcy, nieznany, daleki. Każdy jest Jego „własnością”, czyli należy do Niego przez fakt stworzenia z miłości. Bóg nam przecież wybrał czas poczęcia i urodzenia. Wybierze nam także godzinę odejścia z tego świata. Problem jest w tym, że my czasem nie chcemy być Jego. Chcemy należeć tylko do siebie.

 „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1,12). Drodzy bracia i siostry, dzięki Bożemu Narodzeniu staliśmy się dziećmi Bożymi. Miało to miejsce podczas naszego chrztu. To był właśnie dzień naszych narodzin dla Boga, dzień stania się dzieckiem Bożym. Dzisiaj nosimy w sobie tę godność. Winniśmy o tym pamiętać i tym się szczycić, i tym się radować. To jest największy tytuł do naszej radości
i do zdrowej dumy. Dzięki tej godności wszyscy jesteśmy równi i kochani przez Boga. Boże Narodzenie ogłasza równość wszystkich ludzi, bo dziecięctwo Boże jest ofiarowane wszystkim. Syn Boży stał się człowiekiem, aby nas uczynić dziećmi Bożymi. 

3. Nasza odpowiedź na Boże Narodzenie

Drodzy bracia i siostry, zapytajmy się, co może dać Boże Narodzenie dzisiejszemu światu i każdemu z nas. Jeśli chcemy budować lepszy świat  w pokoju i w Bożym błogosławieństwie, musimy Chrystusowi zrobić miejsce
w naszych sercach, w życiu prywatnym i rodzinnym, także w strukturach życia publicznego: w prawodawstwie,
w szkolnictwie, oświacie, kulturze, gospodarce, polityce,
w sądownictwie – wszędzie. Modlimy się, by współcześni Europejczycy nie wypędzali Jezusa z naszego kontynentu. Syn Boży przyszedł dla nas, aby nam pomóc zmieniać nas samych na lepszych i zmieniać świat na lepszy. On przyniósł nam najlepszą receptę na pomyślne budowanie  życia osobistego, rodzinnego i społecznego na fundamencie prawdy i miłości. Jezus nas pouczył, że w okazywaniu posłuszeństwa Bogu leży pomyślność świata. Historia ta dawna i ta najnowsza pokazuje bardzo wyraźnie, że odrzucenie Boga pociąga za sobą odrzucenie człowieka.  Świat bez Boga staje się światem nieludzkim. Nie ulegajmy dyktatowi mniejszości, która chce zrujnować to, co Bóg ustanowił, która uderza w świętość małżeństwa i rodziny, która jest przeciw życiu, która różnym patologiom
i dewiacjom chce nadać rangę obowiązującej normy. Pana Boga nie wolno poprawiać!

Moi drodzy, święta Bożego Narodzenia winny nam przywrócić poczucie dumy, że jesteśmy katolikami. Niekiedy sprawiamy wrażenie, jakbyśmy wstydzili się naszej wiary. Tyle się dzisiaj mówi przeciwko Kościołowi, również w naszej obecności. A my siedzimy wtedy cicho jak mysz pod miotłą. Nie stać nas nawet na zwyczajne słowa spokojnego, odważnego sprzeciwu. Świat spowity
w kłamstwo, świat odchodzący od zdrowego rozsądku
i normalności może znaleźć uzdrowienie u Jezusa, który  narodził się w Betlejem, a który dzisiaj żyje i działa
w swoim Kościele.

Zakończenie

Jezu Chryste, nasz Bracie, Przyjacielu i Zbawicielu, dziękujemy Ci w tę noc za tamtą betlejemską noc, dziękujemy za to, że do nas przyszedłeś, że przyniosłeś nam prawdę i miłość. Dziękujemy Ci, że umarłeś za nas, grzeszników. Przepraszamy Cię za to, że i dzisiaj niektórzy Cię odrzucają, nie przyjmują Twojej prawdy i miłości. Ukaż się dzisiejszemu światu, by ten świat na nowo Cię przyjął, By cię rozpoznał i pokochał jako Zbawiciela, by spełniły się słowa proroka: „Uwielbią Pana wszystkie ludy ziemi”. Amen.  

 

Ks. bp Ignacy Dec, biskup senior diecezji świdnickiej