Władza jest dla nich ważniejsza niż Polska
Czwartek, 16 listopada 2023 (11:08)Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości
Opozycja tzw. demokratyczna zaczyna „politykę miłości i przestrzegania zasad demokracji” od „wycinania” kandydatury Elżbiety Witek na wicemarszałka Sejmu, Marka Pęka na wicemarszałka Senatu
i kandydatów PiS do Krajowej Rady Sądownictwa. Jest Pan tym zaskoczony?
– Absolutnie nie jestem zaskoczony. To, czego jesteśmy świadkami, to nic innego, jak realizacja odwetowych haseł, które towarzyszyły Donaldowi Tuskowi w kampanii wyborczej. Hasła: Konstytucja, demokracja, porozumienie,
i cała ta ciepła woda w kranie, która wylewała się z narracji Tuska i jego politycznych kompanów, to wszystko za nami, to dzisiaj już nie jest istotne. Kampania się skończyła
i teraz opozycja, która uzurpuje sobie prawo do rządzenia Polską, nie mając programu gospodarczego, społecznego, buduje narrację, że wszystko jest ich, że teraz oni będą rządzić i dzielić. Tym sposobem będą chcieli poobsadzać wszystko, co jest do obsadzenia. Tylko zapominają,
że w Polsce do rozwiązania są ważne problemy oraz
że temu wszystkiemu, tej całej hucpie przyglądają się Polacy. Dlatego na dłuższą metę nie wróżę temu kierunkowi sukcesu. Owszem to, co obserwujemy
w Sejmie, te niespotykane standardy, to może być ciekawe dla nowicjuszy na czele z Szymonem Hołownią, który wyręcza siedzącego spokojnie w ławach poselskich
i obserwującego reżysera tego całego spektaklu, Tuska,
ale nie dla myślących Polaków. Swoją drogą to Hołownia będzie twarzą tych awantur i różnych dziwnych głosowań.
Nie wróżę tym wszystkim działaniom sukcesu, bo ludzie
się szybko znudzą awanturami, insynuacjami i będą się domagać od swoich wybrańców realizacji obietnic wyborczych. Jednak z tych obietnic nic nie wyjdzie,
a totalnej większości pozostaje tylko blokowanie Zjednoczonej Prawicy – największej formacji w Sejmie, blokowanie kandydatury Elżbiety Witek na wicemarszałka Sejmu czy kandydatury Marka Pęka na wicemarszałka
izby refleksji.
Wyrazem blokady Prawa i Sprawiedliwości jest także odrzucenie kandydatur
do Krajowej Rady Sądownictwa?
– Przypomnę, że opozycja totalna negowała legalność KRS, tymczasem jak przyszło co do czego, to czworo swoich kandydatów: Kamilę Gasiuk-Pihowicz czy Roberta Kropiwnickiego – jeszcze do niedawna przeciwników funkcjonowania KRS, oraz Tomasza Zimocha i Annę Marię Żukowską wstawiła do tej instancji. Co więcej, z przekazów stacji komercyjnej nagle zniknął termin neo-KRS,
a pojawił się KRS. Hipokryzja w najczystszej postaci.
To kuriozum, że odrzucono naszych kandydatów, doświadczonych prawników: Marka Asta, Bartosza Kownackiego, Arkadiusza Mularczyka czy Kazimierza Smolińskiego. Myślę, że jesteśmy świadkami igrzysk,
które będą trwały jeszcze jakiś czas. Natomiast za chwilę ludzie zaczną się domagać nie igrzysk, ale chleba,
co obnaży niemoc całej tej ekipy.
Wydaje się, że Szymon Hołownia dostał to, czego chciał, bo na żadne merytoryczne stanowisko w jakimkolwiek resorcie się po prostu nie nadawał. Fotel marszałka Sejmu traktuje jako trampolinę do wyborów prezydenckich. Czy Tusk nie wsadził
go na minę?
– Wygląda na to, że Tusk rozgrywa Hołownię. Tusk wie,
że w tym momencie w centrum uwagi jest Hołownia,
który prowadząc obrady Sejmu, pokazuje jak nie należy sprawować tej funkcji, dzieląc a nie łącząc. Co więcej, okrasza to wszystko niewybrednymi komentarzami, zapominając, że sala sejmowa to nie arena rozrywkowego programu telewizyjnego, ale miejsce najważniejszej instancji ustawodawczej, gdzie zapadają ważne dla Polski decyzje. Myślę, że Tusk, obserwując to, zaciera ręce,
a przegrywa Władysław Kosiniak-Kamysz – koalicjant
i współprzewodniczący Trzeciej Drogi. Moim zdaniem lider PSL bardzo mocno traci w oczach zwykłych wyborców,
bo jeśli chodzi o władzę, to formalnie nie ma go nigdzie,
a czekanie na stanowisko wicepremiera i ministra obrony może się odwlec z uwagi na różne okoliczności, jakie mogą nastąpić w Sejmie w przyszłym tygodniu. Szkoda, że brak refleksji ze strony Kosiniaka-Kamysza prowadzi
do promocji Hołowni. Reżyserem spektaklu, na razie niewidocznym, jest Tusk, który wcześniej czy później doprowadzi do marginalizacji PSL i Polski 2050.
Nie wykluczałbym, że będzie chciał być hegemonem,
który może nawet ogłosić nowe wybory, aby rządzić samodzielnie.
Tuskowi zależy na tym, żeby doprowadzić
do sytuacji, kiedy na scenie politycznej będzie tylko PiS i anty-PiS, żeby nie było niczego pomiędzy. Nie sądzę, żeby zaaferowany funkcją marszałka Sejmu Szymon Hołownia był zdolny do refleksji,
ale aż dziw bierze, że na taką grę Tuska godzi się Władysław Kosiniak-Kamysz?
– Myślę, że Kosiniak-Kamysz widzi to, co się dzieje,
ale sam przed sobą nie chce przyznać, że dał się tak ograć. Zdaje się, że wie, iż popełnił błąd, przede wszystkim wchodząc w tę koalicję. Sądzę też, że doły PSL, wyborcy związani z Polską, przywiązani do polskiej ziemi szybko się zorientują, że mają lidera satrapę, który jeśli się nie
obudzi w ciągu najbliższych dni, tygodni, to będzie marginalizowany i eliminowany. Rafał Trzaskowski
jako prezydent Warszawy tak naprawdę słabo jest zainteresowany, by zostać prezydentem Polski, raczej chciałby robić karierę w Unii Europejskiej. O kontynuacji kariery w Unii marzy też Tusk, więc na polskiej arenie
z opozycji anty-PiS-owskiej zostanie tylko Kosiniak-Kamysz oraz silny kandydat PiS. Jeśli chodzi o wybory prezydenckie, to Hołownia ma w tej chwili dużo większą trampolinę do walki o zwycięstwo niż Kosiniak-Kamysz. Szkoda, że lider PSL tego nie widzi, ale widzą to ludzie
na dole i być może zdołają jeszcze wyjaśnić Kosiniakowi-
-Kamyszowi, że w tej chwili jest silny duet Tusk–Hołownia, a PSL jest w tym momencie jedynie kwiatkiem do kożucha.
Tuskowi nie marzy się prezydentura?
– Może i się marzy, ale myślę, że nie wystartuje na prezydenta, bo wie, że ma bardzo duży negatywny elektorat. Być może będzie chciał, żeby kandydatem
był Rafał Trzaskowski. Jednak Trzaskowski – jak już wspomniałem – nie jest zainteresowany ani prezydenturą, ani funkcją premiera i wolałby pooddychać europejskim powietrzem. Z kolei Hołownia marzy, aby być kandydatem na prezydenta. W tym momencie jest 1:0 dla Hołowni
w rozgrywce z Kosiniakiem-Kamyszem.
Kosiniak-Kamysz w poprzednim aliansie
z Tuskiem był twarzą reformy podwyższającej Polakom wiek emerytalny. Wtedy wspomniane przez Pana doły partyjne nie zdołały go przekonać,
że popełnia błąd. Czy teraz mogą to zrobić?
– Sytuacja geopolityczna na świecie jest bardzo poważna
z uwagi na wojnę na Ukrainie oraz wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Kosiniak-Kamysz, który w czasach rządów PO
– PSL był trzymany na krótkim sznurku przez Tuska,
robił to, czego życzył sobie lider Platformy, ale był wtedy mniej doświadczonym politykiem. Jego błąd można było zrozumieć, że nie posłuchał partyjnych dołów, ale dzisiaj, po wielu latach bycia w polityce, powinien być zdolny do refleksji, że doły PSL będą oburzone działaniami koalicji Tuska, które będą prowadziły do np. zmian traktatów europejskich, przeciw polskiemu rolnictwu, przeciwko polskiej obronności i bezpieczeństwu. W tych zmianach traktatowych, które teraz są forsowane, jest mowa
o jednej ważnej rzeczy, mianowicie o odebraniu kompetencji państwom narodowym, w tym także Polsce, bo kompetencje poszczególnych krajów zostaną przekazane do Brukseli. Donald Tusk jest za tym, Szymon Hołownia również – i wcale tego nie ukrywają, tym bardziej dziwi fakt, że między nimi jest Władysław Kosiniak-
-Kamysz. Nie pomoże nawet wyciągnięcie kart
do głosowania przez posłów PSL do Parlamentu Europejskiego. To będzie widoczny znak, że władza jest
dla nich ważniejsza od Polski, a to już będzie całkowita zguba PSL.
Mówiąc, że w przyszłym tygodniu mogą nastąpić różne okoliczności, miał Pan
na myśli przedstawienie nowego rządu
przez premiera Mateusza Morawieckiego?
– Taka propozycja na pewno będzie przekazana
w przyszłym tygodniu bądź na początku następnego.
Na pewno zostanie zaprezentowany program i myślę,
że po igrzyskach, jakich jesteśmy świadkami w tym tygodniu, Polacy się zainteresują, jakie nowe propozycje ma ekipa, która chce przejąć władzę, a jakie osiągnięcia ma Zjednoczona Prawica w ciągu ośmiu lat rządzenia. Myślę więc, że exposé premiera Morawieckiego powinno
się skoncentrować na dotychczasowych osiągnięciach polskiego rządu oraz na nowych propozycjach programowych. Zobaczymy, jaka będzie reakcja. Moim zdaniem wszystko jest jeszcze możliwe, a trzymanie się kurczowe Koalicji Obywatelskiej i Lewicy przez PSL może spowodować poważną refleksję i reakcję ze strony wyborców ludowców. Kto wie, może ta refleksja dotrze
do władz PSL jeszcze przed głosowaniem nad wotum zaufania dla rządu premiera Morawieckiego. To byłoby wskazane, ale to będzie też zależeć od samego Kosiniaka-
-Kamysza, którego postawa może odgrywać kluczową rolę przy prezentacji exposé premiera Morawieckiego. Myślę,
że czas jest dobrym sędzią, czas weryfikuje wszystko
i te kilka dni, które są przed nami, będą kluczowe.
Na szukanie kompromisu z PSL nigdy nie jest za późno,
ale również doły partyjne powinny dotrzeć do liderów
i powiedzieć im, że propozycji, której hołduje Tusk,
o wspólnym państwie europejskim, propozycji szkodliwej dla Polski i Polaków, partia ludowa w żaden sposób
nie powinna zaakceptować.
Tusk, spokojnie siedząc w ławie poselskiej, przygląda się, jak jego żołnierze, w tym także Hołownia, de facto za niego prowadzą czystki, a on sam zdaje się szykować,
by zasiąść w fotelu premiera. Czy Radosław Sikorski już pakuje walizki w Brukseli
i przymierza się do objęcia teki szefa polskiej dyplomacji?
– Tak. O tym głośno się mówi, że Sikorski będzie chciał
na powrót zostać szefem polskiej dyplomacji. To jest nominacja, która może „zaowocować” obsadzeniem go na fotelu ministra obrony. I na to zapewne Sikorski liczy
– i o tym marzy jako wielki zwolennik jednej, wspólnej armii europejskiej i oderwania się od Sojuszu Północnoatlantyckiego. Być może liczy, że z roli ministra obrony narodowej w Polsce, przeskoczy na poziom europejski – jeśli, nie daj Boże, spełniłby się sen
o powstaniu superpaństwa europejskiego. Trzeba też powiedzieć bardzo jasno, że jedna wspólna armia europejska i wypchnięcie Stanów Zjednoczonych z Europy, to byłaby katastrofa i gra pod Putina. Armia europejska, polityka europejska – to wszystko, co się teraz dzieje, jeśli chodzi o próby zmiany traktatów o Unii Europejskiej, czyli budowanie nowej wersji Związku Sowieckiego, to wszystko jest dobrze dostosowane do tego, co robią Rosja i Putin, który chce zlikwidować jedno z państw stojące mu
na drodze jeszcze bardziej zacieśnionej współpracy
z Niemcami. Widać, że to wszystko jest z góry zaprojektowane. Tym bardziej martwimy się zarówno tym, co robi Putin, jak i tym, co się dzieje w Unii Europejskiej. Do końca nie wiemy, czy i na ile Putin ma wsparcie
w Brukseli i w innych państwach europejskich, którym
– zdaje się – bardzo pasowałoby, żeby stworzyć nowy Związek Sowiecki Europy. Żeby to się ziściło, potrzebni
są tacy politycy, jak Władimir Putin, Ursula von der Leyen, a także Radosław Sikorski.