• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Tusk gra nie tylko przeciw PiS-owi…

Wtorek, 14 listopada 2023 (21:20)

Rozmowa z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą z KUL i AKSiM

Do wyborów szli z hasłami równości, przestrzegania zasad demokracji, Konstytucji RP itd., ale już podczas inauguracyjnego posiedzenia Sejmu X kadencji pokazali się z jak najgorszej strony, co znalazło wyraz w skandalicznym zachowaniu się podczas wystąpienia prezydenta Andrzeja Dudy czy premiera Mateusza Morawieckiego…

– Jeśli chodzi o zachowanie opozycji względem Prawa i Sprawiedliwości, to widać, że Donald Tusk działa tu z rozmysłem, i nie jest to jedynie gra przeciw PiS-owi. Chce mianowicie wywołać jeszcze większą wojnę polsko-polską, wojnę partyjną po to, aby zamknąć, uniemożliwić zdobycie przestrzeni politycznej dla Trzeciej Drogi. Chodzi o Szymona Hołownię, któremu wydaje się, że obejmując fotel marszałka Sejmu, rozpoczął marsz w kierunku prezydentury. Chodzi także o Władysława Kosiniaka-Kamysza. Wszystko po to, żeby w tej partyjnej przestrzeni nie było Trzeciej Drogi, tylko by były dwie drogi: PiS i anty-PiS. To wydaje się być fundament nowego porządku szykowanego przez Tuska. Można to spuentować: idziemy na grubo i odbieramy tlen Trzeciej Drodze.

Szymon Hołownia sam wchodzi w ten projekt Tuska, bo człowiek bez większego doświadczenia politycznego, o którym podkreślając zalety mówi się, że jest błyskotliwy, ma szanse, żeby na fotelu marszałka Sejmu się wybić?

– Szymon Hołownia słabo to rozegrał – mam na myśli także pierwsze jego wystąpienie w roli marszałka Sejmu, bo bardziej przypominało ono występ showmana w TVN, a nie wystąpienie inauguracyjne marszałka Sejmu. Zatem od strony wizerunkowej wyglądało to źle. Jego piękne słowa o standardach i wzajemnym szacunku, ale w gruncie rzeczy dość infantylne, nie wytrzymały długo, bo największy klub parlamentarny, blisko dwustuosobowy PiS nie ma swojego przedstawiciela w Prezydium Sejmu. Odmowa prawa do wicemarszałka jest skandaliczna i nie mieści się w żadnych standardach. Ale tu raczej trudno być zaskoczonym postawą większości parlamentarnej, skoro Donald Tusk jeszcze przed pierwszym posiedzeniem Sejmu X kadencji mówił, że tych, którzy łamali zasady, reguły i naruszali Konstytucję czeka kara, a nie nowe stanowiska. Zatem Hołownia pierwszy test oblał, bo nie wystarczy mówić o wzajemnym szacunku, kiedy on i jego formacja odbierają prawo największej formacji w Sejmie do fotela marszałka.

Hołownia zauroczony stanowiskiem marszałka Sejmu nie czyta tej gry Tuska?

– Hołownia rzeczywiście nie ma doświadczenia, więc tym bardziej powinien być czujny, powinien sobie uświadomić, w co gra Tusk, który – jak wspomniałem – Polskę 2050 i PSL chce po prostu zniszczyć, sprowadzić na margines, żeby nie mieli dla siebie wolnej przestrzeni w elektoracie. I to jest jego cel. Proszę zwrócić uwagę, że PiS-u nie osłabi to, że formacja ta nie będzie miała swojego reprezentanta w Prezydium Sejmu – Elżbiety Witek, czy Senatu – Marka Pęka, ale wprost przeciwnie, w jakimś sensie PiS zostanie wzmocnione. Zatem Tuskowi przede wszystkim zależy, żeby przestrzeń między Koalicją Obywatelską a PiS-em była pusta. Jeśli Hołownia i Kosiniak-Kamysz w porę to zrozumieją, to oczywiście mogą się bronić, chociażby dając temu wyraz w wielu różnych głosowaniach. I tak to pokrótce wygląda.

Jaką rolę wobec tej gry Tuska może odegrać prezydent Duda?

– Prezydent miał doskonałe wystąpienie i sądzę, że Andrzej Duda będzie odgrywał ważną rolę w powstrzymywaniu rozmaitych, szaleńczych pomysłów opozycji, a przyszłej opcji rządzącej. Dlatego Tusk, wydaje się, zrozumiał, że trzeba wrócić do metody, jaką stosował już wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego – mianowicie, że program większości koalicyjnej nie jest realizowany, bo prezydent blokuje. Dlatego teraz będą atakować prezydenta Dudę, próbować ośmieszać głowę państwa, wmawiając ludziom, że wszystko jest przez niego itd. I taką mniej więcej będą szli drogą, dlatego takie, a nie inne zachowanie – cyniczne, bez szacunku, podczas wystąpienia prezydenta inaugurującego X kadencję Sejmu.

Andrzej Duda wyczuł to chyba, co znalazło wyraz w jego słowach wypowiedzianych do posłów – mianowicie, że jego ewentualne veto nie może być usprawiedliwieniem do niezrealizowania obietnic wyborczych...

– Andrzej Duda był jednym ze współpracowników w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ma więc doświadczenie i doskonale wie, w co może grać Tusk. Nic więc dziwnego, że uprzedza te rzeczy. Miejmy nadzieję, że to doświadczenie pozwoli mu skuteczniej niż Lech Kaczyński prowadzić politykę w zwarciu, jakie planuje Tusk.

Od strony wizerunkowej to, co mogliśmy zobaczyć podczas posiedzenia inaugurującego pracę nowego Sejmu, wygląda fatalnie. Tymczasem ci ludzie szli do parlamentu, aby wnieść nowe standardy, a wnieśli bałagan…

– Do wyborów Koalicja Obywatelska oraz inne formacje opozycyjne szły przede wszystkim po władzę, zresztą wcale tego nie kryli, a nie żeby pokazać nowe standardy. W tym sensie skoro już tę większość mają i szykują się do przejęcia rządów, będą robić wszystko, żeby tę władzę utrzymać. Z tym, że – jak wcześniej wspomniałem – nie ma tożsamych interesów między Koalicją Obywatelską a Trzecią Drogą, więc będzie się toczyć gra nie tylko między Zjednoczoną Prawicą a Platformą, ale również między tymi formacjami. Ta anty-PiS-owska, skrajna czasem wręcz chamska retoryka, jakiej próbkę mieliśmy wczoraj, ma służyć temu, żeby nie było przestrzeni między PiS-em a Platformą.

W przyszłym rządzie ministrem obrony ma zostać Władysław Kosiniak-Kamysz. Czy lider PSL-u nie czuje, że Tusk kolejny raz, być może chce się nim posłużyć, tak jak to zrobił poprzednio jego rękoma, podwyższając wiek emerytalny Polkom i Polakom, a tym razem w rozbrajaniu armii? Słyszymy już poparcie polityków opozycji dla projektu utworzenia jednej europejskiej armii…

– Dlatego jeśli Władysław Kosiniak-Kamysz myśli, że Donald Tusk pozwoli mu na tym stanowisku się wypromować, podobnie jak się wypromował, ale poprzez mądre zarządzanie sprawami wojskowymi, sprawami obronności państwa polskiego minister Mariusz Błaszczak, to jest w błędzie. Donald Tusk będzie robił wszystko, oczywiście w białych rękawiczkach, żeby osłabić Kosiniaka-Kamysza, żeby go skompromitować, żeby nie pozwolić mu odnieść sukcesu.

Konfederacja też zachowała się nie fair, a poseł Grzegorz Braun był jedynym, który w sposób niewybredny wypowiedział się o Elżbiecie Witek i sposobie sprawowania przez nią funkcji marszałka Sejmu…

– To było bardzo niesmaczne. Poseł Grzegorz Braun, nie szczędząc ostrych słów marszałek Elżbiecie Witek, tak naprawdę wyręczył Donalda Tuska i całą opozycyjną większość. Konfederacja tym samym stała się kołem zapasowym Platformy. Myślę, że Polacy to zapamiętają. Konfederacja, która rywalizuje z PiS-em o elektorat antyunijny, patriotyczny, szuka możliwości, żeby się odgryźć na PiS-ie. Stąd ta taktyczna gra z Szymonem Hołownią, żeby się znaleźć w prezydium Sejmu. Zagrała więc przeciwko PiS-owi. Jednocześnie gra swoją grę. Proszę też zwrócić uwagę, że na starcie wrzucili dwa projekty o dobrowolnym ZUS-ie dla jednoosobowych firm oraz o kwocie wolnej od podatku, a więc projekty większościowej opozycji. Skoro Hołownia zapowiedział, że likwiduje „zamrażarkę”, a Tusk nie może za tym głosować, bo mu się to nie zepnie budżetowo, to najlepiej pokazuje, że Konfederacja chce ugrać coś dla siebie. Owszem, w sprawie marszałek Witek zagrała przeciwko PiS-owi, ale na dłuższą metę nie sądzę, aby trwale wpisała się w kontekst Tuskowej koalicji.

A jaką rolę widzi Pan Profesor dla Pawła Kukiza, który mówi, że Zjednoczona Prawica powinna pójść szerzej?

– To, że PiS powinien iść szerzej, budować koalicję, to nie ulega wątpliwości, bo nie da się zawężać pola. Natomiast Paweł Kukiz już nie odgrywa większej roli. Myślę, że swoje pięć minut w polityce ma już za sobą. Jego pomysł na okręgi jednomandatowe, kiedy są okręgi jednomandatowe do Senatu – to gdzie tu jest niepartyjność? Przecież to są skrajnie partyjne wybory, więc o czym tu dyskutować. To jest zatem ciągle odgrzewany przez Kukiza kotlet i medialnie, owszem, odgrywa on wciąż swoją rolę, być może jeszcze będzie miał swój czas, ale póki co nic na to nie wskazuje. On chce być niezależny, chce być języczkiem u wagi, głosował za wyborem Elżbiety Witek na wicemarszałka Sejmu, pewnie będzie też głosował za rządem premiera Mateusza Morawieckiego, a więc pewnie będzie lojalny, ale jednocześnie cały czas będzie próbował pokazywać swoją odrębność. Tylko, że te jego pomysły trochę już przebrzmiały.

Co z Lewicą, która jest w koalicji Tuska, ale ze słabym wynikiem wyborczym. Swoją drogą, czy Włodzimierz Czarzasty, który rzutem na taśmę dostał się do Sejmu, rzeczywiście ma szanse dotrwać do przejęcia za dwa lata – w formule rotacyjnej, funkcji marszałka Sejmu po Hołowni?

– Może nie doczekać, bo już teraz jest konflikt wewnątrz Lewicy, bo jak wiemy Adrian Zandberg i partia Razem nie weszli do koalicji, i nie sądzę żeby konflikty wewnętrzne tam się uciszyły, a wręcz przeciwnie. Natomiast jeśli uda się Tuskowi wyciągnąć jakichś pojedynczych posłów, to może być koalicja bez Lewicy.

Misję tworzenia rządu prezydent Andrzej Duda powierzył premierowi Morawieckiemu, ale zważając na to, co widzieliśmy podczas inauguracyjnego posiedzenia Sejmu i wynikach pierwszych głosowań, raczej trudno tutaj o optymizm?  

– To prawda. Szanse na poparcie gabinetu, jaki stworzy i przedstawi Sejmowi Mateusz Morawiecki są nikłe. Natomiast premier będzie miał okazję wygłoszenia exposé, w jakiś sposób pokazania głównych problemów, przed którymi stoi Polska.

Pana zdaniem Tusk, jeśli zostanie premierem, to całą kadencję spędzi w tym fotelu, czy może rozpocznie ten polityczny balet, by w swoim stylu, w trakcie spektaklu zejść ze sceny?    

– Nie zdziwiłbym się, gdyby zszedł ze sceny i popłynął do Brukseli. On się tu będzie męczył, zresztą sam o tym mówił, że ciąży nad nim upiorna myśl, że znów będzie musiał zasiadać na Wiejskiej. Zresztą widać, że już jest zmęczony, ale może niekoniecznie czekają na niego w Brukseli, więc kto wie, może będzie musiał cierpieć na polskim podwórku przez kolejne lata.

     Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki