• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Rządzenie państwem to nie zabawa

Czwartek, 9 listopada 2023 (11:00)

Rozmowa z dr. Bogdanem Więckiewiczem, socjologiem z Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie

Jak może funkcjonować państwo za rządów ekipy Donalda Tuska, skoro po trzech tygodniach od wyborów – mimo licznych deklaracji, że są gotowi natychmiast przejąć władzę – nie ma ani umowy koalicyjnej, ani też nie wiadomo, kto i za co miałby odpowiadać w przyszłym rządzie?

– Programu rządzenia wydaje się, że nie ma. Chyba że przyjmiemy za program ten jeden punkt: odsunąć za wszelką cenę Prawo i Sprawiedliwość od władzy. To był główny cel działań opozycji. Natomiast pozostałe treści czy założenia programowe, jeżeli już się pojawiały, to w zasadzie nie miały znaczenia. Owszem, były tam jakieś hasła rzucone w przestrzeń publiczną, ale żadnych konkretów. Teraz, kiedy się okazuje, że opozycja po zsumowaniu mandatów może mieć w Sejmie większość i trzeba doprecyzować program, pojawia się olbrzymi problem. Przyszła koalicja rządowa – zakładając, że w ogóle powstanie – składa się z kilkunastu ugrupowań w większości różniących się pod każdym względem, również w kwestiach światopoglądowych. To może prowadzić do chaosu, bo w tej sytuacji trudno będzie jakiś sensowny program – akceptowalny przez wszystkie strony – stworzyć. Można się raczej spodziewać, że ta przyszła rządowa koalicja będzie się raczej skupiała na objęciu określonych stanowisk. Zresztą już słyszymy o starciach, widoczne są rozbieżności czy konflikty na tym tle, kto jaki resort będzie obejmował i komu ma przypaść chociażby funkcja marszałka Sejmu. I na tym przykładzie chyba najlepiej widać groteskę sytuacji. Stworzenie funkcji marszałka rotacyjnego, a wszystko po to, żeby jak najwięcej osób obdzielić stanowiskami i możliwością sprawowania tej zaszczytnej funkcji chociażby przez pół kadencji, choć z drugiej strony nie wiemy, ile ona potrwa, to nie wygląda dobrze.

Czy to jest w ogóle poważny sposób traktowania państwa?

– Myślę, że jest to pomysł nie do końca szczęśliwy i poważny, dlatego że marszałek Sejmu to de facto druga osoba w państwie, a więc bardzo poważna funkcja. Marszałek Sejmu to osoba, która będzie kierowała pracami bądź co bądź najwyższego organu ustawodawczego w państwie polskim, a zatem nie może to być osoba przypadkowa, ale z dużym doświadczeniem. Jest to tym bardziej istotne, że mamy sytuację wyjątkową, bo za naszą granicą trwa regularna wojna, także na Bliskim Wschodzie trwa konflikt. Ponadto wciąż aktualne i potencjalnie niebezpieczne są kwestie związane z nielegalnymi imigrantami, ale tych problemów jest dużo więcej, bo są także kwestie gospodarcze. I tak naprawdę nie chodzi o to, żeby ktoś piastował funkcję marszałka Sejmu, ale żeby ją realizował dla dobra obywateli i na rzecz kraju. Przy potraktowaniu tej funkcji tak, jak to słyszymy, można mieć poważne wątpliwości, czy będzie ona sprawowana w sposób właściwy, odpowiedzialny i godny.

W tej sytuacji można powiedzieć, że za rządzenie państwem polskim zabierają się ludzie nieprzygotowani i niegotowi do sprawowania władzy.

– Tak z tego wynika. Proszę zwrócić uwagę, z jakimi problemami odbywa się formowanie tej koalicji i programu rządzenia. Tymczasem najbardziej spójny punkt – z tego, co słyszymy – dotyczy rozliczenia Zjednoczonej Prawicy, choć tak naprawdę nie bardzo wiadomo z czego. Można więc podejrzewać, że chodzi tu bardziej o odwet, a nie realne rozliczenie. Jeśli bowiem chodzi o kwestie afer czy korupcji, które pozostają niewyjaśnione, to przecież postępowania sądowe dotyczą przede wszystkim polityków czy osób związanych z Platformą. Można więc powiedzieć, i to z dużym prawdopodobieństwem, że za rządów Donalda Tuska żadne afery rozliczone nie zostaną. Sądy, niestety, sprzyjają jednej opcji, czyli obecnej opozycji, a wyroki, jeśli zapadają, są bardzo kontrowersyjne i nie mają nic wspólnego z merytorycznym uzasadnieniem, a bardziej mają charakter polityczny. Dlatego ten sukces wyborczy Platformy czy w ogóle sił opozycyjnych najbardziej cieszy tych, którzy nie do końca działali zgodnie z prawem.

Skoro Włodzimierz Karpiński ma zamienić więzienną celę na brukselskie salony, to trudno nie przyznać racji tej argumentacji.

– Tymczasem Borys Budka mówi, że nie widzi w tym żadnego problemu. Dlatego obawiam się, czy Włodzimierz Karpiński nie będzie symbolem „praworządności” przyszłej koalicji rządzącej. Jeśli tak się stanie, to wszyscy możemy mieć poważne wątpliwości, czy i w ogóle jak będzie wyglądała praworządność, jak będzie wyglądała demokracja czy uczciwość w polskim społeczeństwie za rządów Donalda Tuska i koalicjantów. To jest bardzo niepokojące, bo to stanowi duże ryzyko dla funkcjonowania całego państwa polskiego. Możemy się też spodziewać, że za chwilę do Polski, do polskiego parlamentu – w roli senatora powróci z Włoch Roman Giertych. Zobaczymy też, co będzie dalej ze Sławomirem Nowakiem. A takich spraw niewyjaśnionych i wątpliwych prawnie jest więcej. I tego jako obywatele możemy się obawiać, że przyszła władza, sposób jej sprawowania niestety może odbiegać od standardów demokratycznych.

Niepokojące jest także to, co we wtorek w Jagodnie zasugerował Donald Tusk – mianowicie, że zrezygnuje z Centralnego Portu Komunikacyjnego. Tymczasem były dowódca amerykańskich wojsk lądowych w Europie, gen. Ben Hodges wyraźnie stwierdził, że w obliczu zagrożenia ze strony Rosji potrzebne są inwestycje, które poprawią jakość infrastruktury i szybkość reagowania na wschodniej flance NATO. Jak w tej sytuacji odczytywać plany ekipy Tuska?

– O tym, o czym pan redaktor przypomniał, wiele się nie mówiło, ale Centralny Port Komunikacyjny – w założeniu – ma pełnić wiele ważnych funkcji. Jest to nie tylko poprawa komunikacji wewnątrz kraju, bo zakłada się powstanie kilku tysięcy kilometrów linii kolejowych, ale jest to projekt związany z bezpieczeństwem państwa polskiego i wschodniej flanki NATO. Polska jest położona w centrum Europy, a Centralny Port Komunikacyjny ma być – co potwierdza gen. Ben Hodges – niezwykle istotnym projektem ze strategicznego punktu widzenia, jeśli chodzi o sprawny przerzut wojsk sojuszniczych i sprzętu w sytuacji zagrożenia. Miejmy nadzieję, że to, co słyszymy o rezygnacji z tego projektu, to są tylko buńczuczne zapowiedzi, że do tego nie dojdzie, że logika i interes państwa zwyciężą nad partykularnym interesem politycznym. W innym przypadku byłoby to działanie na korzyść Rosji, bo osłabiałoby to w znaczący sposób chociażby mobilność wojsk Sojuszu Północnoatlantyckiego. Ponadto CPK to również przedsięwzięcie komercyjne, które w perspektywie przyniesie ogromne zyski dla polskiej gospodarki, dla Polski. Są oceny ekonomistów, którzy mówią, że bodajże za 12 lat funkcjonowania CPK koszty tej inwestycji się zwrócą, a więc bardzo szybko. Ponadto w momencie powstania takiego portu wzrośnie pozycja Polski jako miejsca strategicznego w kwestii transportu i wymiany gospodarczej z całym światem. Dlatego słowa, jakie padają z ust polityków przyszłej opcji rządzącej, są zupełnie niezrozumiałe. Można też domniemywać, że mają one złośliwy charakter, bo jakby nie było, CPK jest to pomysł Prawa i Sprawiedliwości, a Donald Tusk, żeby się odegrać na przeciwnikach politycznych, zrobi wszystko – nawet jeśli byłoby to niekorzystne dla państwa polskiego i obywateli, żeby tylko pokazać, że ma inną koncepcję.

Szkodliwą dla Polski, ale niekoniecznie dla Niemiec?   

– Z pewnością tak. Rezygnacja z budowy CPK będzie korzystna, i to bardzo, dla Niemców, bo port we Frankfurcie nad Menem – najważniejszy węzeł transportu lotniczego w Niemczech – nadal będzie się miał znakomicie, będzie gospodarce niemieckiej przynosił ogromne profity, Frankfurt wciąż będzie jednym z głównych strategicznych portów lotniczych w Europie, obsługujących nie tylko ruch pasażerski, ale także cargo lotnicze. Można się więc spodziewać, że decyzje Donalda Tuska w dużej mierze będą też uzależnione od wskazań Brukseli, co zdecyduje szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, a więc tak naprawdę Niemcy. Dlatego warto się bliżej przyjrzeć, warto śledzić, jakie będą decyzje Donalda Tuska, oczywiście jeśli przejmie władzę w Polsce, bo na razie jest to hipotetyczne, kto będzie rządził krajem. W końcu prezydent Andrzej Duda w pierwszym kroku trudną misję tworzenia przyszłego rządu powierzył formacji, która wygrała wybory, i premierowi Mateuszowi Morawieckiemu i jeśli ta misja by się nie powiodła, dopiero wtedy zadanie sformowania rządu może otrzymać sumarycznie większość opozycyjna i jej lider Donald Tusk. Natomiast jeśli premierowi Morawieckiemu udałoby się stworzyć rząd i zbudować wokół niego poparcie większości sejmowej, to wtedy możemy być pewni, że wszystkie inwestycje gospodarcze rozpoczęte przez Zjednoczoną Prawicę zostaną zrealizowane, podobnie jak będą kontynuowane programy społeczne – tak ważne dla Polaków.

                  Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki