• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Dziedzictwo Jana Pawła II jest i zawsze będzie aktualne

Poniedziałek, 16 października 2023 (00:04)

Rozmowa z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, historykiem, prezesem Instytutu Józefa Piłsudskiego oraz wiceprezesem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej

Przed nami 45. rocznica wyboru ks. kard. Karola Wojtyły na Papieża. Pamięta Pan Profesor moment, w którym dowiedział się o wyborze Polaka na Stolicę Piotrową?

– Pamiętam doskonale, bo to jest moment tak doniosły, tak ważny w historii Polski i świata, że pozostanie w każdym z nas do końca życia. Wróciłem z jakiegoś zebrania i poproszono mnie najpierw, żebym usiadł. I wtedy usłyszałem pytanie: Kto został papieżem? Odpowiedziałem, że chyba nie ks. kard. Karol Wojtyła…? Wtedy to było ogromne przeżycie, bo wszyscy – jako Naród Polski – odżyliśmy, złapaliśmy wiatr w żagle. To był wybór historyczny, wybór kard. Wojtyły na Papieża był jednym z największych wydarzeń od dekad. Na wieść o tym doniosłym wydarzeniu pobiegłem do kościoła, gdzie odprawiana była Msza św., którą celebrował ówczesny ksiądz proboszcz, późniejszy ks. bp Józef Zawitkowski. Podsunąłem mu kartkę o wyborze ks. kard. Wojtyły na Papieża. Pamiętam, jaki on był szczęśliwy, kiedy zgromadzonym w świątyni ogłosił decyzję konklawe. To są te momenty, które się pamięta, do których się wraca z wielką radością, dumą, które będzie się wspominało i powtarzało do końca życia. To było dla nas przeżycie przeogromne, z niczym nieporównywalne. Właściwie każdy z nas, Polaków, został w tym momencie namaszczony. Jako Polacy zostaliśmy wyróżnieni, podniesieni, stąd też obecna jest w nas ta wielka miłość i cześć, jaka zawsze nam towarzyszyła i towarzyszyć będzie, kiedy wypowiadamy imię Jan Paweł II. Dlatego trudno pojąć, że później znaleźli się w naszym Narodzie łajdacy, którzy odważyli się cokolwiek powiedzieć przeciwko temu wielkiemu Papieżowi, ale też człowiekowi, który stał się symbolem naszej polskości. Ci ludzie reprezentują chyba najwyższy stopień draństwa, jaki tylko można sobie wyobrazić.

Ten wybór zdziałał też cuda wśród nas, cud przemiany serc?

– Na myśl przychodzi mi starsza pani, z którą utrzymywałem kontakt… Ona – żołnierz podziemia niepodległościowego – miała syna, jedynaka, który bywał w świecie i dobrze mu się powodziło jak na owe czasy. Kiedy rozmawialiśmy, mówiła mi o swoim zmartwieniu, jakie wiązało się z tym synem, który – jak twierdziła ze smutkiem – coraz mniej czuje się Polakiem, że nie ma w nim tego, czym go zawsze karmiła i co jako matka i Polka chciałaby w nim widzieć. I kiedyś, już jakiś czas po wyborze Karola Wojtyły na najwyższy urząd w Kościele, przybiegła do mnie niemalże zdyszana z listem w ręku od tegoż syna, który – jak mówiła – jest teraz w głębi Afryki. W tym liście pisał, że kiedy przyleciał tam i wylegitymował się polskim paszportem, czarnoskóry celnik, patrząc na dokument z uśmiechem, powiedział: Polonia, Jean-Paul II. Wtedy – jak pisał dalej ten syn – „poczułem się taki dumny, że jestem Polakiem”. I ta jego matka była bardzo szczęśliwa, że także dzięki Papieżowi Polakowi odzyskała głęboką wiarę, że z jej syna będzie jeszcze porządny Polak.

Ta 45. rocznica szczególnie będzie obchodzona w Rzymie. Przy grobie św. Jana Pawła II ma zostać odprawiona Msza św., a uroczystości zaszczyci swą obecnością prezydent Andrzej Duda z małżonką. Ta rocznica powinna też wybrzmieć w Polsce i to nie tylko w świątyniach, ale także w naszych sercach…

– Oczywiście, bo tę wdzięczność jesteśmy winni Ojcu Świętemu, ale przede wszystkim Panu Bogu. Powinniśmy wszyscy: w Rzymie i w Polsce celebrować tę rocznicę, dziękując Panu Bogu za dar Polaka Papieża. Pamięć jest ważna, ale najważniejsze jest przesłanie, nauczanie, jakie nam pozostawił. Powinniśmy św. Jana Pawła II odkrywać na nowo, zachwycać się nim, jego osobą, ale pamiętać, że to, co osiągnął, kim był, to wszystko było dziełem Bożym. On otwierał przed nami Boga, którego sam w sobie odkrył, i mówił, że On jest w każdym z nas, tylko trzeba znaleźć to źródło, na nie się otworzyć i z niego czerpać. Przypominam sobie słowa amerykańskiej dziennikarki, która po wyborze ks. kard. Karola Wojtyły na Papieża powiedziała mi takie – typowo amerykańskie słowa – mianowicie, że przez 1000 lat Polacy byli z Panem Bogiem, a teraz Pan Bóg jest z Polską. I te słowa zapadły mi w serce.  

Co było istotą posługi św. Jana Pawła II, za co kochaliśmy tego człowieka?

– Kochaliśmy go m.in. za to, że podniósł wszystkich, którzy byliśmy na kolanach, zniewoleni przez system komunistyczny. Podniósł tych ludzi z kolan, dał im prawdziwy, mocny kręgosłup, dzięki czemu poczuli się wyprostowani i godni. To, co było zawsze obecne w nauczaniu Jana Pawła II, to godność człowieka, godność osoby ludzkiej. Święty Jan Paweł II pokazał, że godność człowieka nigdy nie może być poniżana, że człowiek – każdy człowiek, zawsze ma prawo do godności jako osoba ludzka. Wskazywał, że w każdym człowieku jest wewnętrzna wolność, imperatyw kategoryczny, który jest podstawą wolności, że najważniejsza jest wewnętrzna wolność zarówno „do”, jak i „od”, że duma z bycia człowiekiem jest czymś naturalnym. To jest to, z czym także dzisiaj walczymy i co udało się nam przełamać – mianowicie, pedagogika wstydu zastąpiona pedagogiką wolności, dumy, która została w nas ugruntowana w dużym stopniu dzięki posłudze i nauczaniu św. Jana Pawła II.

Ojciec Święty potrafił z nas wykrzesać to wszystko mimowolnie.

– To dzięki niemu jako Polacy policzyliśmy się, okazało się, że nas, myślących po polsku, jest więcej. Jeśli zatem mówimy, że to Jan Paweł II jest ojcem naszej, polskiej „Solidarności”, to właśnie dlatego, że dzięki niemu, który mówił za nas, w naszym imieniu upominał się o prawa i przywileje, mogliśmy zobaczyć i uświadomić sobie, że jest nas więcej, niż ich było. Tę godność osoby ludzkiej przypominał też wielu narodom, do których pielgrzymował jako Następca św. Piotra. Wspominam dziś pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II, którą odbył nie do Polski, ale do Meksyku i przypominam sobie, jak w pierwszych momentach byłem obruszony, że dlaczego nie do Polski. Kiedy jednak uświadomiłem sobie, jakie korzenie ma Meksyk, jak ten kraj był mocno skomunizowany, to zrozumiałem, że było to w pewnym sensie poletko doświadczalne przed papieską wizytą w Polsce. Ale Jan Paweł II podnosił z kolan także ciemiężone ludy w Afryce, Azji i choć nie dane mu było postawić stopy w Związku Sowieckim – największym imperium komunistycznym, to bywał na różnych jego krańcach, wspierając dawne skomunizowane narody. To Jana Pawła II obok prezydenta Ronalda Reagana widzimy jako tego, który w ówczesnym świecie dokonał rzeczy niemożliwych – nie tylko szerząc Ewangelię, ale także działając politycznie, przyczyniając się do zmian w świecie.

To prawda, że w czasie tego pontyfikatu wydarzyło się niesamowicie wiele…         

– Bardzo wiele, a jednocześnie ten Papież potrafił być wobec tego wszystkiego właściwie obojętny, być ponad to wszystko. Kiedy między dwoma krajami Argentyną a Wielką Brytanią wybuchła wojna, to on potrafił w ciągu paru dni ten konflikt przerwać. I dzisiaj obie strony przyznają się do tego, że tylko mediacja Papieża Jana Pawła II sprawiła, że konflikt argentyńsko-angielski w kwestii Falklandów został wygaszony.

XX wiek miał wielu światłych i świętych Papieży, do których jako jeden z największych należy Papież Polak…

– Nic więc dziwnego, że w dzień pogrzebu Ojca Świętego Jana Pawła II na placu św. Piotra widniały transparenty z napisem „Santo subito”. To wydawało się tak oczywiste dla wszystkich, co pokazuje, że cały świat, który był świadkiem życia i posługi Jana Pawła II, był przekonany, że był to człowiek święty. Oczywiście, szczególnie my, Polacy, w naszym bardzo subiektywnym podejściu dziwiliśmy się, że proces wyniesienia na ołtarze naszego rodaka trwa tak długo wobec jego oczywistych zasług i świętości życia, ale fakt faktem ten proces trwał bardzo krótko, zważywszy na formalno-prawne wymogi Kościoła. O tym, że Jan Paweł II był człowiekiem świętym, wiedzieliśmy jeszcze za jego życia, on promieniował świętością. Mówili to także przywódcy świata.

Od kanonizacji minęło już sporo czasu. Co dziś w nas zostało z tego wielkiego pontyfikatu, z dziedzictwa, jakie pozostawił nam św. Jan Paweł II?

– Myślę, że jest to jedno z najtrudniejszych pytań, z jakim trzeba się nam zmierzyć. Jako wierni byliśmy cały czas pod wrażeniem jego osoby, mieliśmy świadomość, że mamy orędownika i obrońcę – również Kościół hierarchiczny w Polsce stał na stanowisku, że skoro Polak jest Papieżem, to o nic nie musimy się martwić, bo on wszystko za nas zrobi. I na obu tych frontach, chełpiąc się tym, że mamy Papieża, wiele spraw zaniedbaliśmy na własnym podwórku, także w wymiarze duchowym czy społeczno-religijnym. To też pokazuje, że podchodząc zbyt emocjonalnie do pielgrzymek papieskich do Ojczyzny, nie wszyscy poszliśmy za wskazaniami, jakich nam udzielał. Zatrzymaliśmy się na płaszczyźnie zewnętrznej, emocjonalnej, natomiast za mało przełożyliśmy słowa Papieża na własne życie i postępowanie jako narodu oraz indywidualnie. Być może za dużo było w nas dumy przeradzającej się, niestety, w pychę, że mamy papieża, a za mało odpowiadaliśmy na słowa Ojca Świętego i jego wezwania do przemiany serc. Im więcej czasu mija od odejścia św. Jana Pawła II, tym te nasze zaniedbania są większe. Dlatego powinniśmy być mocno zawstydzeni, że mając takiego Papieża przewodnika, nie okazaliśmy się godni jego wielkości. Dlatego musimy dzisiaj nadrabiać te zaniedbania, tę naszą pychę przyoblec w pokorę. Co więcej, musimy – i to jest dzisiaj nasz obowiązek – obronić niekwestionowaną wielkość tego Papieża przed atakami. Dlatego powinniśmy zrobić wszystko, aby żadne kreatury naszego życia publicznego nie mogły mu czegokolwiek zarzucić. To wstyd, że wśród nas wciąż są osoby, które występują przeciwko św. Janowi Pawłowi II, wysuwając rozmaite wydumane ataki, które nie znajdują żadnego potwierdzenia w faktach. Dlatego musimy chronić Kościół, bo on jest nasz, również rodzinę, bo ona też jest nasza, i to są nasze siły, nasz oręż w walce ze złem, jakie niesie dzisiejszy zlaicyzowany świat. Musimy też dbać o fundamenty, na których zbudowana jest nasza wiara, nasza cywilizacja. Dlatego brońmy też św. Jana Pawła II Wielkiego, bo on jest tym wszystkim, czym jest nasze dziedzictwo. To on nas przekonywał do tego, że mamy być dumni z tego, że jesteśmy Polakami, dumni z korzeni, z jakich wyrastamy jako naród, z korzeni chrześcijańskich.

Błogosławiony kard. Wyszyński mówił, niejako przestrzegając nas, że jeśli przyjdą zniszczyć nasz Naród, to zaczną od Kościoła, gdyż Kościół jest siłą tego Narodu…      

– Dlatego na nas wierzących ciąży obowiązek, aby chronić te nasze filary, fundamenty, to, co jest naszym największym wianem, żebyśmy mogli z tym przekazem wiary i tradycji chrześcijańskiej przejść w następne pokolenia. Ci, co przyjdą po nas, mają być ubogaceni i mieć świadomość, że św. Jan Paweł II jest naszym największym darem w dziejach. Jeśli o tym zapomnimy, jeśli się odwrócimy od tych naszych najpiękniejszych kart w historii, to jako Naród możemy mieć kłopoty z przetrwaniem. Dlatego musimy mobilizować wszystkie siły dla obrony dobrego imienia i upowszechnienia tego wszystkiego, co pozostawił nam największy Polak w dziejach naszego Narodu św. Jan Paweł II. Testament papieski – jego ostatnia księga jest i powinna być dla nas elementarzem, drogowskazem dla każdego, kto wchodzi w życie. Warto te refleksje człowieka, który chyba jak nikt inny czuł Polskę, przeczytać i przeżyć je głęboko.

Co możemy, co powinniśmy zrobić, żeby ten pontyfikat był w nas wciąż aktualny, był inspiracją także dla nowych pokoleń Polaków, bo przesłanie św. Jana Pawła II niezmiennie takie właśnie jest?

– W sobotę miałem okazję być, modlić się przy pomniku Ojca Świętego Jana Pawła II i dziękować za ten wielki pontyfikat. Dziękowałem razem z innymi Panu Bogu, że dał naszemu Narodowi tak wielką postać – człowieka, Papieża, który mimo iż był Rzymie, to był z Polską każdego dnia, aż do końca. Cenił – choć także nas upominał – nasz Naród jako wspólnotę. Jesteśmy św. Janowi Pawłowi II winni wdzięczność, a skoro był nam tak bardzo bliski, był jednym z nas, to tym bardziej powinniśmy szanować jego imię i pamiętać, że jeżeli myślimy o pomyślnej przyszłości naszej Ojczyzny, to tylko z nim. Zawsze uczył nas, jak być dobrymi, wspaniałomyślnymi. Tak jak on musimy patrzeć w przyszłość i młodemu pokoleniu wpajać pamięć, myśli, słowa i całą naukę, jaką nam pozostawił. Jego dziedzictwo jest i zawsze będzie aktualne, bo Ewangelia, którą głosił, nigdy nie przeminie. Warto się zatem zwrócić do św. Jana Pawła, do jego nauczania, kiedy zapominamy o tym, co w życiu jest najważniejsze – jaka jest wartość życia ludzkiego, którego od poczęcia do naturalnej śmierci tak bronił Papież Polak.

              Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki