• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Unia jest coraz bardziej nieudolna

Czwartek, 5 października 2023 (10:41)

Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

W Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się debata dotycząca szybkiego przyjęcia paktu migracyjnego. Skąd ten pośpiech unijnych elit?

– Jest to pakt, rzec można, nienormalny, nienaturalny
i nielogiczny, zważając, że otwiera on jeszcze bardziej drzwi do Europy przemytnikom ludzi, całemu temu przemysłowi otwiera możliwość przerzutu ludzi. Co więcej, ten pakt ma usprawiedliwić błędną politykę Niemiec, Francji i tych wszystkich unijnych polityków, którzy zachęcali imigrantów, otwierając dla nich drzwi Starego Kontynentu. Jest to też pakt, który ma ratować twarz Olafa Scholza w Niemczech, który, tracąc poparcie, chce pokazać, że w innych krajach członkowskich też przyjmują imigrantów, a nie tylko Niemcy, i że Unia Europejska prowadzi właśnie taką politykę. Tyle tylko, że ta polityka jest błędna, zgubna, utopijna, jest to polityka destabilizacji i bardzo niebezpieczna – w szczególności dla tych krajów, które nie znają zamachów, morderstw, gdzie ludzie po zmroku spokojnie mogą wychodzić z domów, bo na ulicy jest bezpiecznie, odmiennie od tych krajów, które otworzyły swoje granice i dzisiaj ich rdzenni mieszkańcy boją się wychodzić na ulice, bo czują się zagrożeni we własnym państwie. Wszystkie działania, jakie prowadzi Unia, prowadzą do chaosu i zniszczenia naszej europejskiej cywilizacji. Zatem pakt azylowo-migracyjny, który forsuje Unia Europejska, jest złym rozwiązaniem. Berlin z Brukselą nie mają wyjścia i zamierzają obciążyć kosztami te kraje, które chcą być bezpieczne i suwerenne w swoich decyzjach, a nie pod dyktatem silniejszych.

Słyszymy też, że trzeba przyjąć ten pakt migracyjny, zanim Europejczycy pójdą do urn, trzeba więc zdążyć przed wyborami
i referendum w Polsce?

– To referendum 15 października, w którym Polacy będą mieli możliwość zdecydowania, czy chcą, czy też są przeciwni sprowadzaniu nielegalnych imigrantów do Polski, jest solą w oku, bo jeśli się powiedzie, a wierzę, że tak będzie, że Polacy powiedzą „nie” wszelkim mechanizmom relokacji migrantów, to wtedy Bruksela wespół z Berlinem nie będą mogły nic zrobić, bo nie będą mogły działać wbrew woli polskiego Narodu, a cała ta polityka Unii Europejskiej w tym aspekcie się rozleci.  

Na czym miałaby polegać owa obowiązkowa czy raczej przymusowa unijna solidarność
w sprawie relokacji imigrantów?

– To wszystko jest bardzo niejasne. Europoseł Witold Waszczykowski ogłosił na Twitterze odpowiedź, jaką otrzymał od unijnej komisarz do spraw wewnętrznych Ylvy Johansson na interpelację dotyczącą paktu migracyjnego,
i okazuje się, że jest ona sprzeczna z zapisami traktatowymi o Unii Europejskiej. To pokazuje, że unijni decydenci chyba do końca sami nie wiedzą, co robią, natomiast cała ta grupa lewicowo-liberalna chce obciążyć kosztami i konsekwencjami imigracji kraje, które, owszem, są otwarte na imigrantów, ale wyłącznie uchodźców wojennych, jak w przypadków Ukrainy. Polska, która otworzyła serca i domy dla tych, którym okupant rosyjski zniszczył domy i chciał pozbawić ich życia, jest tutaj najlepszym przykładem. Zatem jest jasne, że jeśli ktoś ucieka przed wojną, to my z ludźmi, którzy uchodzą przed prześladowaniami, jesteśmy solidarni i cały czas to robimy. Natomiast pakt migracyjny jest dyktatem niemieckim ratującym twarz socjalistom niemieckim oraz kanclerzowi Scholzowi przed naporem Alternatywy dla Niemiec (AfD). Jest to pakt, którym kanclerz Olaf Scholz i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen – także Niemka – chcą obciążyć wszystkie państwa członkowskie. Nie będzie na to polskiej zgody, nie będziemy też płacić żadnych kar, co więcej, będziemy pokazywać, ilu uchodźców ukraińskich przyjęliśmy. Mamy więc prawne podstawy do odrzucenia paktu migracyjnego.          

Czy solidarność nie powinna polegać na zatrzymaniu fali migracyjnej, a nie rozdzielaniu między poszczególne państwa nowych fal migracyjnych, które nigdy się nie skończą? Ktoś chyba nie bez racji powiedział, że trzeba zrobić wszystko, żeby proceder przemytu przestał się opłacać,
a środkiem do tego może być blokada morska, która zatrzymałaby przemyt ludzi…

– Jest cały szereg pomysłów, żeby tego paktu nie było, żeby go uniknąć. Za jednym z nich kryje się pytanie, czy – wybiegając w przyszłość – w Europie w ogóle zmieści się dodatkowe kilka czy kilkanaście milionów Afrykanów, Azjatów itd., bo jeśli przyrost naturalny w Afryce będzie taki jak obecnie, to do 2050 roku będzie tam o blisko miliard ludzi więcej. Czy to ma oznaczać, że my mamy przyjąć dodatkowe dziesiątki milionów ludzi o innych zwyczajach, kulturze, religii? Tak czy inaczej trzeba tę furtkę z imigrantami zamknąć i ten napływ ograniczyć. Trzeba się w sposób jednoznaczny opowiedzieć przeciwko paktowi migracyjnemu, a dopiero wtedy możemy zacząć mówić o pomocy tej ludności, ale tam, na miejscu, a nie otwierać im drogę do Europy, w której, jak im się wydaje, znajdą łatwe życia, bez podejmowania pracy, licząc jedynie na zasiłki, socjal europejski itd. To nie jest normalna, dobra polityka, dlatego będziemy się starać to udowadniać w trakcie kampanii referendalnej czy podczas dyskusji na forum Unii Europejskiej. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział już, że Polska na Radzie Europejskiej postawi weto i przedstawi stanowisko, że nie powinniśmy ponosić żadnych kosztów związanych z pakietem migracyjnym,
że nie przyjmiemy żadnych nielegalnych imigrantów, bo najpierw będzie to 2 tysiące, później może 20 tysięcy,
a dalej może i 200 tysięcy, bo tak to może się rozwijać. To jest niebezpieczne z punktu widzenia Polski. Nie ma więc potrzeby, żeby Polska przyjmowała imigrantów nie wiadomo z jakiego kraju, bez paszportów i nie wiadomo
z jakimi intencjami przybywających do Europy.       

Strona rządowa mówi niezmiennie „nie” paktowi migracyjnemu, ale opozycja… No właśnie, jak podczas debaty w Strasburgu zachowywali się europosłowie totalnej opozycji?

– Zachowanie opozycji jest dość ciekawe, bo Platforma, kryjąc się za plecami Manfreda Webera, pominęła temat. Głos podczas debaty miał zabrać europoseł Halicki, ale się wycofał i z partii Tuska nikt nie występował. Oczywiście głos zabrał szef Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber, który jako Niemiec starał się ratować skórę własnemu krajowi. Tak więc pomijając temat, unikając wystąpień, próbując przemilczeć sprawę, opozycja totalna udowadnia, że wstydzi się tego tematu, bo wie, że jest to problem, który może im bardzo zaszkodzić, a Zjednoczonej Prawicy pomóc wygrać wybory parlamentarne. Według mnie jest to tylko poza, ale my się na takie ruchy nie nabieramy, nie pozwolimy Tuskowi przemilczeć tematu i uciec od odpowiedzialności, bo – dla przypomnienia – to Tusk razem z ówczesną kanclerz Angelą Merkel oraz Ursulą von der Leyen jest ojcem nieszczęść Unii Europejskiej wynikających z problemu migracyjnego.

Pakt migracyjny to projekt ideologiczny mający na celu zniszczenie naszej cywilizacji, chrześcijaństwa i państw narodowych – powiedział podczas debaty
w Parlamencie Europejskim europoseł Patryk Jaki, dodając, że Polacy to zatrzymają w referendum. To chyba najlepiej pokazuje, jaka jest waga wyborów i referendum 15 bm.?

– Wierzę, że tak się stanie, że pakt i plan niemiecko-
-brukselki zostanie zatrzymany wynikiem referendum
w Polsce i nie będzie więcej prób łamania kręgosłupów poszczególnym państwom narodowym, że to nie unijne prawo, a konstytucje krajowe i wola obywateli będą obowiązywać, że nie będzie też łamania unijnych traktatów. Jeśli stałoby się inaczej, to szkoda w ogóle ustanawiać jakiekolwiek prawo unijne, skoro jest ono łamane w sposób siłowy, co więcej, ma miejsce narzucanie woli silniejszych tym, którzy tego prawa nie chcą.

Problem migracyjny może przybrać jeszcze większe rozmiary, zważając, że – jak podają greckie media – Turcja rozluźniła kontrole graniczne?

– Sytuacja jest dynamiczna i wszystko jest możliwe, zwłaszcza że Unia Europejska nie ma spójnej polityki migracyjnej, co więcej, wysyła komunikaty, że kolejne fale imigranckie mogą napływać do Europy, a unijny decydenci, zamiast postawić tamę, chcą się dzielić imigrantami, zmuszając do ich przyjmowania – pod groźbą kar finansowych – poszczególne kraje. Wszystkie te działania unijne są niespójne. Słyszymy, że Tunezja nie otrzymała obiecanych przez Komisję Europejską pieniędzy i nie chce zatrzymywać fal migracyjnych, a teraz, że również Turcja chce przepuszczać imigrantów do Europy. Sytuacja jest nieciekawa, a Europa może się zawieść na polityce Angeli Mekel „herzlich willkommen”. Nie chcę być złośliwym, ale to się na Niemcach odbije. Nielegalni imigranci są przyjmowani, jak leci, i na siłę wpuszczani do Europy, przypływają na niemieckich statkach, które pływają pomiędzy południem Europy a Afryką. Rząd niemiecki sponsoruje te przepływy, a więc kto na tym zarabia – oczywiście Berlin. To wszystko tak czy inaczej świadczy
o nieudolności Unii Europejskiej, brukselskich elit, które chętnie uderzają w Polskę, a nie potrafią rozwiązywać żadnych poważnych problemów, także w kwestii bezpieczeństwa obywateli Unii. Jak bowiem nazwać fakt, że Bruksela jest bezsilna i nie potrafi sobie poradzić ze szmuglerami, handlarzami ludzi i całym tym biznesem, kiedy ludzie są nabierani na fałszywe obietnice lekkiego, beztroskiego życia w Europie.

Ostatnio w Parlamencie Europejskim odbyła się też inna, kolejna debata oparta o pomówienia, fake newsy na temat rzekomej afery wizowej w Polsce. W europarlamencie nie ma już mowy o Katargate, a atakuje się Polskę w debacie zainicjowanej przez totalną opozycję?

– Kwestia wiz to nic innego jak balon napompowany przez europosłów totalnej opozycji, Platformy i Lewicy, którzy wykorzystają każdą okazję, żeby uderzyć we własny kraj, w polski rząd. Hasło „ulica i zagranica” jest zatem wciąż aktualne, a opozycja wykorzysta każdą sytuację, żeby się wzmocnić przed wyborami parlamentarnymi w Polsce. Tyle tylko, że Polacy rozszyfrują tę grę i nie dadzą się nabrać na takie tanie chwyty, bo ta debata nie była ani merytoryczna, ani nie miała szczęśliwego finału dla wszystkich tych, którzy atakowali Polskę, ponieważ powtarzali brednie, gubili się w wypowiedziach, mówili o tysiącach wiz, a nie
o niewiele ponad dwieście. Tak czy inaczej to, co się działo z inspiracji opozycji, było niskich lotów, bez dowodów, konkretów, po prostu słabe. Ten spektakl nie miał większego znaczenia, a ci, którzy chcieli się wyżyć na Polsce, mieli kolejną okazję, aby kalać własne ojczyste gniazdo. Ale w ich wykonaniu to norma, tak jak kolejne rezolucje przeciwko Polsce, z tym, że na nikim nie robi to już większego wrażenia.

                 Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki