• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Furtka dla zagrożeń

Środa, 27 września 2023 (00:03)

Branżową prasę technologiczną obiegła informacja o 35-
-letnim Włochu, który wszczepił sobie pod skórę dłoni pięć mikroczipów mających służyć jako m.in. klucze do domu czy karta płatnicza. Mattia Coffetti, bo o nim mowa, jest ekspertem w dziedzinie bezpieczeństwa informatycznego, ale również włoskim pionierem podskórnych urządzeń elektronicznych. Jego działanie można uznać za pewien przełom, jednak pierwszym, który skorzystał z tego typu rozwiązania, był Kevin Warwick, profesor w dziedzinie cybernetyki, który już w 1998 r. wszczepił sobie czip sterujący drzwiami oraz oświetleniem laboratorium.

Mikroczipy to niewielkich rozmiarów (od 10 do 50 mm) urządzenia elektroniczne wyposażone w antenę odpowiedzialną za nadawanie i/lub odbieranie sygnałów, mikroprocesor, pamięć oraz ewentualną baterię. Całość konstrukcji zamknięta jest w biokompatybilnej obudowie, która chroni czip przed uszkodzeniami mechanicznymi, ale również pozwala na bezpieczne umieszczenie urządzenia pod skórą.

Pole doświadczalne w medycynie

W chwili obecnej dominują dwie główne technologie: NFC (ang. Near Field Communication – komunikacja bliskiego zasięgu) oraz RFID (ang. Radio Frequency Identification – zdalna identyfikacja radiowa). Te pierwsze czipy, zasilane z pola elektromagnetycznego generowanego przez czytnik, powszechnie stosowane są w zbliżeniowych kartach płatniczych, smartfonach czy zegarkach. W przypadku RFID czipy można podzielić na aktywne, czyli takie, które mają wbudowaną własną baterię, oraz pasywne, działające analogicznie jak NFC.

Obie te technologie stosowane są już od dawna, a ich wykorzystanie nikogo nie dziwi, bo płatność zbliżeniowa zegarkiem czy telefonem stała się powszechna. Nie inaczej dzieje się w przypadku wszczepów podskórnych, z tą uwagą, że w większości przypadków służą one jako lokalizatory i identyfikatory dla zwierząt.

Zarówno RFID, jak i NFC w zbliżonej formie stosowane są również w medycynie, na przykład u diabetyków w celu pomiaru stężenia cukru w organizmie. Na rynku obecnie istnieje szereg rozwiązań, które nie tylko monitorują, ale i ułatwiają codzienne funkcjonowanie chorym. Nie ma już potrzeby ciągłego nakłuwania w celu pomiaru poziomu glukozy tradycyjnym glukometrem. W większości wypadków mamy do czynienia jedynie z sensorem umieszczanym podskórnie, zaś całość urządzenia, w tym również moduł komunikacyjny, znajduje się poza organizmem. Po zbliżeniu smartfona do czujnika (nie wszystkie rozwiązania tego wymagają) specjalna aplikacja pobiera, gromadzi oraz analizuje dane, informując użytkownika o stanie zdrowia w przystępnej wizualnie formie. Od jakiegoś czasu na rynku dostępne są podobne rozwiązania w formie czipów/sensorów umieszczanych podskórnie, które w odpowiednich interwałach czasowych ze względów zdrowotnych oraz zasilania muszą być wymieniane.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

Dr Adam Szalach, APW, „Nasz Dziennik”