Opozycja bez programu, bez pomysłu, bez charakteru
Czwartek, 7 września 2023 (16:15)Rozmowa z dr. Bogdanem Więckiewiczem, socjologiem z Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie
Prawo i Sprawiedliwość przedstawia kolejne propozycje programowe dla Polaków,
ale opozycja szuka dziury w całym i pyta, dlaczego PiS nie zrobiło tego przez osiem lat rządzenia. Fakt faktem, PiS swoim planowanym działaniem obejmuje kolejne obszary, codziennie mamy coś nowego,
a ze strony opozycji niczego nie ma.
– Jeśli nie ma się nic do zaproponowania, to zawsze można narzekać, stawiać zarzuty oponentom politycznym, że niewiele robią, a jak robią, to zbyt późno. Logika jest taka: jeśli nie mamy programu, to skupiamy się na atakach
na innych. To jest dowód pewnej bezradności, słabości ugrupowania, które jest zadufane w sobie i przekonane,
iż ma tak duże poparcie, że w zasadzie nie musi nic robić, żeby wygrać wybory. Tymczasem ta taktyka, ta bezczynność i brak pomysłów na Polskę, wydaje się, że nie wystarczą, o czym świadczą chociażby ostatnie sondaże,
w których PiS zyskuje, natomiast Koalicja Obywatelska wcale się nie umacnia, a jej notowania są podobne
i wahają się w granicach lekkiego wzrostu bądź spadku.
Czy taka strategia PiS jest dobra?
– PiS swój sukces sondażowy, bo – jak wiemy – najważniejszy będzie ten ostateczny wynik głosowania
przy urnach, zawdzięcza m.in. dobrej taktyce w kampanii wyborczej, pokazując cały czas inicjatywę. Ostatnio widzimy, że każdego dnia pojawiają się nowe propozycje programowe dla Polaków – dzisiaj skierowany do szkół,
dzieci i młodzieży bon szkolny Poznaj Polskę, czyli dofinansowanie wycieczek edukacyjnych dla każdej klasy. Wcześniej mieliśmy propozycje adresowane do pacjentów, osób starszych, mieszkańców nie tylko dużych, ale również mniejszych ośrodków czy wsi, producentów rolnych itd. Tych propozycji z każdym dniem będzie oczywiście więcej. Natomiast z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że opozycja nie będzie przedstawiała niczego konkretnego, a bardziej skupi się na atakach i próbach torpedowania propozycji przedstawianych przez PiS.
Zatem to PiS, a nie opozycja narzuca ton kampanii, debaty publicznej?
– Tak. W zasadzie Zjednoczona Prawica jest chyba jedynym ugrupowaniem, które przedstawia konkretne propozycje, tymczasem Koalicja Obywatelska działa na zasadzie zaczepek, budząc emocje. PiS mówi wyborcom, co chce zrobić, przedstawia też terminy realizacji tych zadań, co więcej, te propozycje są nie tylko pustymi hasłami – są połączone z czynami. Mamy więc konkretne działania, jak chociażby atakowany przez opozycję Centralny Port Komunikacyjny, który zintegruje transport lotniczy, kolejowy i drogowy, do którego budowy trwają przygotowania. Mamy zatem konkretny projekt, są daty, terminy realizacji itd. Natomiast opozycja jest bez pomysłu, bez programu, a jedyne, co proponuje, to debaty, które mają być zaczepką i próbą zdobycia dodatkowych głosów. Opozycji wydaje się, że to wystarczy, ale te metody, które kiedyś były wystarczające, że ktoś lepiej wypadnie i pozyska wyborców, dzisiaj już nie wystarczą. Tak było chociażby podczas pamiętnej debaty prezydenckiej Wałęsa – Kwaśniewski, gdzie ten ostatni wypadł lepiej wizerunkowo i w efekcie został prezydentem, mimo że jego propozycje wcale nie były lepsze od tych, które przedstawiał Wałęsa. Podobne sytuacje mieliśmy w latach późniejszych przy okazji wyborów parlamentarnych czy prezydenckich, natomiast dzisiaj społeczeństwo, które jest bardziej zainteresowane konkretami, zwraca uwagę na inne aspekty – nie tylko wizerunkowe. Ważne jest to, co kandydat chce zaoferować.
Pamiętamy też wybory na prezydenta Warszawy, w których Rafał Trzaskowski wiele obiecał, ale niewiele zrobił.
– To prawda. Rafał Trzaskowski obiecywał kolejne, bodajże, pięć linii metra, a – jak widzimy – dopiero budowa drugiej została dokończona, natomiast większość jego obietnic do dziś nie została zrealizowana. Dlatego wyborcy są teraz bardziej wymagający i skupiają się na konkretach.
I w przypadku Zjednoczonej Prawicy mamy konkretne propozycje dla emerytów i rencistów, dla uczniów, dla mieszkańców bloków z tzw. wielkiej płyty, dla producentów rolnych i możemy oczekiwać na dalsze propozycje.
Czy Platformie na dłuższą metę da się zbudować szersze poparcie niż tzw. twardego elektoratu?
– Ten efekt wzrostu poparcia, jeśli jest, to raczej krótkotrwały. Krytyka łączy się z działaniem emocjonalnym. Zresztą opozycja, nie mając programu,
do tego właśnie dąży, żeby stworzyć show, widowisko. Dlatego słyszymy o wezwaniu do debaty, chociażby w okręgu świętokrzyskim, gdzie Roman Giertych chciałby się zmierzyć z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Swoją drogą Bartłomiej Sienkiewicz w przypływie szczerości, odkrywając karty, powiedział to, o czym każdy wie, że Giertych został wystawiony przez Donalda Tuska na złość prezesowi Kaczyńskiemu. I to jest przykład, że opozycji nie chodzi o program, merytoryczną rozmowę, ale o to, żeby zrobić na złość przeciwnikowi politycznemu, obserwować reakcję, podsycać emocje i pokazać, że komuś być może puszczą nerwy. I to byłby oczywiście sukces Giertycha, a także Tuska. Jeśli chodzi o krytykę i emocje niepoparte żadnymi konkretnymi propozycjami, to efekt takich działań jest krótkotrwały. Jeżeli Platforma nie przedstawi żadnych konkretów, to sondaże poparcia dla tej formacji mogą być jeszcze niższe, a Zjednoczona Prawica będzie miała zagwarantowaną wygraną. Co i tak wydaje się niemal pewne, że z dużym prawdopodobieństwem formacja kierowana przez Jarosława Kaczyńskiego będzie mogła walczyć o większość parlamentarną i samodzielne rządy.
Debata Kaczyński – Giertych oczywiście się nie odbędzie, ale druga sprawa, czy Giertych w ogóle przyjedzie do Polski, tym bardziej że prokuratura chce mu postawić kolejne zarzuty?
– Szanse na taką debatę są oczywiście żadne – zresztą byłby to duży błąd, jeśli Jarosław Kaczyński i jego sztabowcy zgodziliby się na takie podpuszczanie, zwłaszcza że taka debata i tak niczego nowego nie wniosłaby, poza tym, że Giertych chciałby dokuczyć prezesowi PiS i zrobić przedstawienie. Debata polega na tym, że potencjalni przeciwnicy, kandydaci na posła czy senatora, spotykają się i rozmawiają twarzą w twarz. Tylko że w tym wypadku tej debaty nie będzie, zresztą Romanowi Giertychowi będzie trudno prowadzić kampanię na odległość. Kampania polega na tym, że kandydaci spotykają się z wyborcami, odpowiadają na pytania. Trzeba też znać specyfikę danego środowiska, regionu i mieć wiedzę. Dla Romana Giertycha może to być trudne. Dlatego nie bardzo wiem, na czym ta jego kampania wyborcza miałaby polegać i jak wyglądać.
Zjednoczonej Prawicy i Koalicji Obywatelskiej raczej trudno będzie poszerzyć elektorat. Kto, Pana zdaniem,
ma większe możliwości mobilizacji – PiS
czy Platforma?
– Nie do końca zgodziłbym się z panem redaktorem, że wymienionym formacjom trudno będzie zmobilizować dodatkowy elektorat, bo wciąż duża jest liczba niezdecydowanych. Duża grupa wyborców nie wie, na kogo odda swoje głosy. Można więc domniemywać, że programy przedstawiane przez Zjednoczoną Prawicę dzień po dniu służą właśnie temu, aby przekonać tych, którzy wcześniej nie byli przekonani do poparcia formacji rządzącej. Natomiast z drugiej strony pewnie wiele jest osób, które chętnie poparłyby Koalicję Obywatelską, ale ze względu na racjonalne podejście do tego, kto będzie rządził, nie widząc alternatywy, nie dostrzegając pomysłu ze strony opozycji, przynajmniej część z nich może zagłosować na Zjednoczoną Prawicę. Jeśli chodzi o samodzielne rządy, to nie będzie to znów duży odsetek wyborców, który o tym zdecyduje. To mogą być dwa lub trzy punkty procentowe, które zdecydują o tym, czy dane ugrupowanie obejmie samodzielne rządy, czy też nie. A zatem jest o co się bić, jest o co walczyć.
Tylko że walka jest nierówna, bo z jednej strony są konkrety Zjednoczonej Prawicy, a z drugiej strony jest pustka programowa po stronie opozycji. Chyba że opozycja jeszcze przedstawi jakiś program?
– Rzeczywiście, w tej chwili nie ma jeszcze żadnej alternatywy programowej ze strony opozycji totalnej, ale będziemy czekać. Kampania trwa, do wyborów jeszcze miesiąc z okładem i taki program może powstać, co może zmienić sytuację. Jeśli chodzi o szeroko pojętą opozycję, to tam są różne pomysły, czasem bardzo niespójne. Weźmy chociażby Trzecią Drogę i wypowiedzi niektórych polityków. Widać, że są one sprzeczne ze sobą, niezrozumiałe, jak chociażby propozycje Ryszarda Petru, którego pomysły są chyba dużym zakłopotaniem nawet dla samych liderów Trzeciej Drogi, a zwłaszcza dla PSL. Jak widać, jest tam dużo pomysłów, ale są one bardzo niespójne, płytkie, ale to wynika z braku spójności programowej ugrupowań tworzących tę koalicję wyborczą PSL i Polskę 2050. Każdy kandydat mówi, co uważa, co mu w danym momencie wpadnie do głowy, i to w konsekwencji może być dużym problemem dla wspomnianych ugrupowań czy chociażby dla Lewicy, jeśli chodzi o dostanie się na Wiejską.
Co konkretnie ma Pan na myśli?
– Załóżmy, że Koalicja Obywatelska przedstawi
jakiś program. Jeśli będzie on w miarę sensowny
i merytoryczny, to z całą pewnością formacja ta zyska
kilka punktów procentowych. Na chwilę obecną jednak żadnych konkretów nie ma, ale jeśli by się pojawiły, to byłoby to zagrożenie dla Lewicy i również dla Trzeciej Drogi.
Jest Pan przekonany, że ujrzymy program Koalicji Obywatelskiej, skoro przez lata nic takiego nie powstało? Zresztą Donald Tusk podczas wiecu we Włocławku powiedział:
Co wam po moich konkretach, jeśli będziecie widzieli gołym okiem, że i tak niczego nie przeprowadzę?
– Dlatego właśnie tego programu na chwilę obecną nie ma i nawet jeśli ktoś ze sztabowców Koalicji Obywatelskiej uzna, że trzeba koniecznie coś przedstawić, to nie wiadomo, czy uda się w tak krótkim czasie coś sensownego wyborcom zaproponować. Oczywiście na szybko można jakieś hasłowe punkty rzucić, ale co, jeśli eksperci zaczną pytać o szczegóły, żeby wyjaśnić? I to może być istotny problem. Zresztą z tej kampanii wyborczej Koalicji Obywatelskiej czy w ogóle opozycji wynika, że nie o program chodzi. Formacje te liczyły,
i wciąż liczą, na emocje, które wcześniej stały u podstaw kolejnych kampanii wyborczych opozycji. Widać, że liczą na wzmacnianie, budowanie emocji, dlatego należy się spodziewać, że im bliżej wyborów, tym poziom będzie tylko rósł. Po atakach na formację rządzącą te emocje jakby nieco opadły, co wynika faktu, że Zjednoczona Prawica skupia się na konkretnych propozycjach, na spotkaniach
z wyborcami. I to w strategii tej formacji jest raczej dobrym posunięciem, bo wytrąca argument opozycji, która wolałaby się skupić na atakach, zaczepkach, awanturach. W związku z tym wydaje się, że opozycja szuka innego argumentu, jeśli chodzi o to, jak dotrzeć do wyborców. Plan „A” się nie powiódł i debat nie będzie, bo PiS – przynajmniej na razie – nie dało się opozycji podpuścić, dlatego spektakularnych sytuacji, które media chętnie by widziały, raczej nie będzie. A jeśli tak, to opozycja staje przed faktem dokonanym i musi szukać innych metod.
Na przykład jakich?
– Zobaczymy. Myślę, że jako obserwatorzy sceny politycznej będziemy się przyglądać, oczekując na to, co opozycja zrobi. Ewentualnie wtedy będzie okazja, żeby to analizować i komentować.