Bierny wykonawca niemieckich poleceń
Środa, 6 września 2023 (16:04)Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości
Ujawniona przez dziennikarza TVP INFO notatka z rozmowy Tuska i Merkel z 10 marca 2011 roku wskazuje, że ówczesny premier konsultował podniesienie wieku emerytalnego z kanclerz Niemiec, która proponowała, żeby wiek emerytalny powiązać z sytuacją demograficzną, a Tusk uznał je za interesujące. A zatem wiek emerytalny polskich kobiet i mężczyzn miał zostać podwyższony, bo tego życzyli sobie Niemcy?
– Przyznam, że dla mnie, dla nas – polityków Prawa i Sprawiedliwości, postawa Donalda Tuska, jego uległość wobec kanclerz Merkel nie jest żadnym zaskoczeniem. Doskonale wiemy, jakie relacje miał Donald Tusk z Angelą Merkel, wiemy też, że jego funkcjonowanie w polityce na zachodzie Europy, w Unii Europejskiej było efektem protekcji i namaszczenia przez kanclerz Niemiec. Dlatego wszystkie rzeczy, które dzieją się zakulisowo jeśli chodzi o relacje Tuska i Merkel, które są teraz ujawniane, mówiąc otwarcie, nie dziwią. Nie dziwią, bo działalność Tuska jest najlepszym dowodem na to, że był wasalem niemieckim, a jego słowa wygłoszone w 2021 roku do uczestników zjazdu CDU, że „wasza [niemiecka] sztuka rządzenia była błogosławieństwem nie tylko dla Niemiec, ale dla całej Europy”, pokazują dobitnie, iż był forpocztą polityki niemieckiej w Unii Europejskiej. Natomiast sprawy polskie były dla niego zawsze na drugim lub kolejnym miejscu. Jego serwilizm, jego wasalność jest widoczna nie tylko w słowach, ale w działaniach, stąd dla mnie nie jest to żadne zaskoczenie. Dlatego uważam, że każdy, kto myśli o udziale w wyborach, powinien wziąć pod uwagę to, co robił Donald Tusk jako premier polskiego rządu, jako szef Rady Europejskiej, z kim trzymał, kto go klepał po ramieniu, kto go polecał i co z tego wynikało dla Polski.
Ale żeby koncepcja emerytalna była konsultowana z Niemcami, a nie z Polakami?
– Takie konsultacje przy budowie superpaństwa europejskiego, bo w gruncie rzeczy o to tu chodzi, całe to zwasalizowanie Donalda Tuska – widoczne w każdym działaniu – dotyczyło wszystkich obszarów. Nic więc dziwnego, że jeśli szykował się do jakichś reform w Polsce, to chciał wiedzieć, co o tym myślą Niemcy, tym bardziej, że inwestorów niemieckich w Polsce jest dużo, a Niemcy zatrudniają w Polsce dużo naszych pracowników i to jest fakt, choć Polacy pewnie mają swoje zdanie na ten temat. Tusk konsultując wszystko z kanclerz Merkel – w tym również wiek emerytalny Polek i Polaków – pokazał, że jest biernym wykonawcą poleceń niemieckich.
Pan był wtedy posłem na Sejm RP i obserwował to z bliska, widział Pan determinację Tuska, żeby przepchnąć ustawę podwyższającą wiek emerytalny. „Solidarność” zebrała blisko dwa miliony podpisów o referendum w tej sprawie, ale Tusk zamiótł sprawę pod dywan. Pamięta Pan atmosferę, jaka wówczas panowała w Sejmie?
– Tak, byłem wówczas posłem na Sejm RP i pamiętam tamten czas. Pamiętam, jak NSZZ „Solidarność” otoczyła parlament kordonem w proteście przeciwko lekceważeniu głosu Polek i Polaków protestujących przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego do sześćdziesięciu siedmiu lat – mężczyznom, czyli o dwa lata, a kobietom aż o siedem lat. Posłowie przeskakiwali zaporę, bo związkowcy zapowiedzieli, że nie wypuszczą ich, jeśli przyjmą tę szkodliwą społecznie ustawę. Widziałem determinację związkowców – przeciwnych tej ustawie. Pamiętam też agresywne, wręcz prowokacyjne zachowanie i słowa Tuska, który nie potrafiąc odpowiedzieć na argumenty przewodniczącego NSZZ „Solidarność”, nazwał Piotra Dudę pętakiem z mównicy sejmowej. Te protesty jednak nie wzruszyły Tuska, nie przeszkodziły mu wykonać z zimną krwią ustalenia z Angelą Merkel. Co więcej, włączył w to ówczesnego ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka-Kamysza z PSL, który referował projekt ustawy w Sejmie. I to też była demonstracja siły Tuska, który rękami PSL-u wprowadził podwyższenie wieku emerytalnego w Polsce. Widziałem to wszystko z bliska. To była żenada, to był pokaz siły Tuska z jednej strony i bezradności posłów klubu parlamentarnego Platformy, którzy głosowali ze spuszczoną głową. Donald Tusk, pokazując swoją dominację, de facto uzależnił swoich posłów, którzy obawiając się utraty miejsca na listach wyborczych, głosowali tak, jak chce Tusk, jak chce Angela Merkel. Ten stan trwa zresztą do dzisiaj, co widzimy chociażby przy okazji łamania kręgosłupów posłom, których start w wyborach Donald Tusk uzależnił od deklaracji poparcia dla aborcji.
Wspomniał Pan Poseł Władysława Kosiniaka-Kamysza, który był twarzą reformy emerytalnej, ale przecież on sam, a także PSL nie byli ubezwłasnowolnieni i mimo iż funkcjonowali w ramach w koalicji z Platformą, to mogli nie przystać na ten szkodliwy społecznie projekt Tuska?
– Władysław Kosiniak-Kamysz był wiernym żołnierzem Donalda Tuska, cieszył się, że jest w koalicji rządowej, bo dla PSL-u każdy stołek to jakiś profit. Dlatego wówczas zachowywał się tak, jak pamiętamy. Bez wątpienia wyrządził wielką szkodę swojemu środowisku politycznemu, jego formacja znacząco osłabła, ale przede wszystkim zaszkodził Polakom. Dlatego do zbliżających się wyborów PSL nie miał już siły iść sam, więc połączył się z Polską 2050 i jej liderem, kolejnym liberałem – Szymonem Hołownią, zwolennikiem superpaństwa europejskiego, przeciwnikiem polskich interesów, polskiej podmiotowości na europejskiej scenie politycznej, także na arenie gospodarczej. Przypomnę tylko, że obecny koalicjant PSL-u – Polska 2050 – jest związana mocno z partią Emmanuela Macrona, z liberałami europejskimi – Renew Europe, w której to frakcji zasiada m.in. Róża Gräfin von Thun und Hohenstein, znana z atakowania Polski. Myślę więc, że ten nowy koalicjant wyjdzie Kosiniakowi-Kamyszowi bokiem i – jak pokazują sondaże – PSL może mieć poważne problemy, jeśli chodzi o przetrwanie, jeśli chodzi o przekroczenie progu wyborczego, który dla koalicji wynosi osiem procent. Oczywiście nikomu nie życzę źle – żeby było jasne, natomiast kardynalne błędy PSL-u, działanie przeciwko Polsce – także wówczas, kiedy mogli powstrzymać podniesienie Polkom i Polakom wieku emerytalnego. To wszystko sprawiło, że PSL jest dzisiaj na granicy bycia bądź nie w przyszłym Sejmie. Myślę, że te błędy będą się za tą formacją ciągnąć. Niestety, Kosiniak-Kamysz po czasach współrządzenia z Platformą niczego się nie nauczył, nie wyciągnął żadnych wniosków. Mógłby przecież sformułować jako PSL program wsparcia przyjazny dla państwa polskiego, ale tego nie robi. Woli natomiast się wyróżniać poprzez koalicję z Polską 2050. Myślę, że tym samym PSL traci swoją szansę.
Natomiast Donald Tusk z uporem prze do odebrania władzy Zjednoczonej Prawicy. Dlaczego? Skąd ta determinacja? Czy może obawia się, żeby jeszcze więcej „trupów” z szafy nie wyszło na jaw? Widzimy coraz to nowe dokumenty, które ujawniają autorzy dokumentu „Reset”…
– Donald Tusk bardzo się obawia wielu tematów z okresu swoich rządów, także tematu katastrofy smoleńskiej i decyzji, jakie podejmował jako premier. Pewnie zdaje sobie sprawę, że może mieć jeszcze wiele innych problemów w Polsce, kiedy światło dzienne ujrzą kolejne dokumenty, a sądy zaczną działać tak, jak powinny. Mamy tutaj, jak wiadomo, sporo zastrzeżeń do działalności sądów, niektórych sędziów, ale Unia Europejska przeciwdziała różnego rodzaju reformom w Polsce – także reformom wymiaru sprawiedliwości – posądzając nas o rzekome łamanie praworządności i nakładając na nas kary. Ale ten cały scenariusz o niepraworządności, o szkodzeniu Polsce pisał Donald Tusk ze swoimi kolegami w Parlamencie Europejskim. To oni przygotowali ponad 40 rezolucji przeciwko Polsce, wśród których są m.in. zapisy o niewypłacaniu Polsce należnych nam środków unijnych, z uwagi na brak praworządności. Zresztą Donald Tuska parę dni temu przyznał się, że jeśli Koalicja Obywatelska wygra wybory parlamentarne, to będą pieniądze, bo pojedzie do Brukseli i odblokuje środki z Krajowego Planu Odbudowy.
A jeśli nie wygra?
– Mam nadzieję, że nie wygra. A jak nie wygra, to wiadomo, co będzie. Przez następne miesiące pewnie będzie nadal trwał ten spektakl, ten boks z socjalistycznymi komisarzami w Komisji Europejskiej, którzy zapędzili w kozi róg już osiem krajów członkowskich, które do tej pory nie otrzymały ani jednego euro z Krajowego Planu Odbudowy. Nie wszędzie rządzi PiS, a jak widać tych pieniędzy nie ma także w innych stolicach. To pokazuje, że Komisja Europejska się zbiurokratyzowała, oderwała się od rzeczywistości, tymczasem sytuacja gospodarcza Unii Europejskiej jest coraz gorsza, ale eurokraci brukselscy nic sobie z tego nie robią. W tej rzeczywistości Donald Tusk jest biernym pionkiem w grze wszystkich europejskich tytanów, tych wszystkich środowisk, gdzie są przygotowywane zmiany traktatów o Unii Europejskiej. Co więcej, Tusk jest posłusznym przedstawicielem Europejskiej Partii Ludowej, potrzebnym do stworzenia w Polsce rządu, który bez mrugnięcia okiem przyklaśnie projektowi budowy superpaństwa europejskiego z niemiecką dominacją. Za wierność, przychylność obcym pewnie jakąś funkcję znów zgarnie. Cechuje go brak patriotyzmu, brak elementarnej uczciwości w tym, co mówi i w tym, co robił. Zakłamywanie i próba wybielania swoich rządów to jest chleb powszedni Donalda Tuska, który taki jest i chyba taki musi być, bo jeśli europejskie elity zdejmą z niego parasol ochronny, to może się okazać, że król jest nagi, a wtedy może mieć poważne kłopoty w Polsce i w Europie.
Jak widać Donald Tusk nie ma takiej pozycji, żeby udać się do Brukseli i tak od ręki odblokować środki z Krajowego Planu Odbudowy dla Polski?
– Donald Tusk to zgrana karta. Ale jeśli nawet spróbujemy w ten sposób to rozważać, to zawsze będzie to coś za coś. Jeśli opozycja totalna, co nie daj Boże, wygrałaby październikowe wybory parlamentarne, to jakiś ukłon ze strony socjalistów i liberałów europejskich wobec ekipy Tuska pewnie by się pojawił, ale z pewnością nie przełożyłoby się to na dobrobyt Polaków, tylko na dobrobyt partii Donalda Tuska i jego samego. Natomiast zwykły Polak nie odczułby tego kompletnie. Co więcej, jeśli wzięliby się za realizację planu Janusza Lewandowskiego, który mówił, że w Polsce nadal trzeba prywatyzować i wyprzedawać majątek narodowy, to skutkowałoby to ograniczeniem miejsc pracy, bezrobociem, a młodzi Polacy zamiast budować przyszłość Polski i swoich rodzin, musieliby szukać pracy i tułać się po Europie, po Niemczech za chlebem. To pokazuje, że Donald Tusk nie jest zainteresowany wzrostem gospodarczym i budowaniem silnej Polski, a bardziej jest za tym, żeby Polacy byli tanią siłą roboczą, jak to już było za jego poprzednich rządów. Zatem gra idzie nie o budowanie mocnej gospodarczo, militarnie, bezpiecznej Polski, ale o budowanie superpaństwa europejskiego z dominacją niemiecką. I to, jak myślę, jest w działaniach Tuska bardzo czytelne. Dlatego, skoro wiemy, że Donald Tusk służy temu stronnictwu, które dąży do budowy superpaństwa europejskiego, to Polacy mają prosty wybór. To jest oczywiste, a Donald Tusk taki był, taki jest i taki będzie. Nawet żeby nie wiem, co jeszcze powiedział w czasie objazdu po Polsce, to wszystko i tak będzie niewiarygodne w świetle jego wcześniejszych dokonań. Tusk nie był i nie będzie autentyczny i zawsze zrobi to, co nakaże mu elita niemieckich polityków.