Dziś w „Naszym Dzienniku”
Racjonalizm zamiast paniki
Poniedziałek, 4 września 2023 (08:22)ROZMOWA / z prof. dr hab. n. med. Kariną Jahnz-Różyk, kierownikiem Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii, Alergologii i Immunologii Klinicznej w Wojskowym Instytucie Medycznym – Państwowym Instytucie Badawczym
Epidemia legionelli na Podkarpaciu jest na etapie wygaszania. Jednak nadal nie wiadomo, co było źródłem zakażenia. Nie wskazały go wyniki badań z kolejnych próbek wody. Zakażone zostały 163 osoby, 19 spośród nich zmarło. Specjaliści uspokajają i podkreślają, że ta bakteria nie jest czymś nowym. Jak Pani Profesor ocenia ten problem?
– Jako klinika specjalizująca się również w chorobach płuc, możemy powiedzieć, że bywały u nas przypadki hospitalizacji pacjentów z zapaleniem płuc wywołanym bakterią – pałeczką Legionella pneumophila. Pamiętam przykład rodziny, która wróciła z wakacji w Hiszpanii – wszyscy demonstrowali objawy zapalenia płuc, a badania laboratoryjne potwierdziły chorobę określaną jako legionelloza. Szczegółowy wywiad wykazał, że osoby te korzystały z jednego jacuzzi, a nie zakaziły się wzajemnie.
Bakteria została odkryta podczas zjazdu weteranów wojennych w 1976 roku w Filadelfii.
– Wcześniej ten patogen był kompletnie nieznany. W 1976 roku odbyło się spotkanie 200 weteranów wojennych w hotelu Bellevue-Stratford w Filadelfii, spośród których 30 zmarło na zapalenie płuc o nieznanej wówczas etiologii. Przyczyną okazała się właśnie omawiana bakteria, zainhalowana z urządzeń klimatyzacyjnych. Dziś wiemy, że choroba rozwija się po zainhalowaniu bakterii do płuc.
Gdzie najczęściej mogą się one pojawić?
– Zwraca się uwagę, że są to instalacje ciepłej wody, klimatyzacja, nawilżacze powietrza, baseny, sitka prysznicowe, wieże chłodnicze czy turbiny dentystyczne. Bakteria żyje w temperaturze 55-60 st. C.
Drogi Czytelniku! Więcej warto przeczytać w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej TUTAJ.
Zapraszamy!
JS, APW, „Nasz Dziennik”