• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Rosja to jest Rosja

Piątek, 25 sierpnia 2023 (15:18)

Rozmowa z dr. hab. nauk wojskowych Romualdem Szeremietiewem, profesorem Społecznej Akademii Nauk,byłym wiceministrem i p.o. ministrem obrony narodowej

Śmierć Jewgienija Prigożyna to nieszczęśliwy wypadek, katastrofa lotnicza czy może celowe działanie?

– Tak naprawdę nie ma pewności, czy Prigożyn rzeczywiście był na pokładzie tego samolotu, udającego się z Moskwy do Petersburga. Tego do końca nie wiemy. Dlatego wszystko, co dzisiaj powiemy na temat tego, co wydarzyło się na pokładzie samolotu, który rozbił się w obwodzie twerskim, to będą tylko spekulacje, domysły. Proszę pamiętać, że mamy do czynienia z Rosją – państwem nieprzewidywalnym, gdzie różne rzeczy mogą się wydarzyć.

Premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill powiedział kiedyś, że „Rosja to zagadka owiana tajemnicą, ukryta we wnętrzu enigmy”. Dlatego oprócz informacji, jakie do nas docierają ze strony rosyjskiej, wiemy niewiele, po za tym, że na pokładzie samolotu był Jewgienij Prigożyn oraz Dmitrij Utkin, od którego pseudonimu – Wagner wzięła nazwę grupa najemnicza, trudno więc coś więcej powiedzieć. I jak mawiał XIX-wieczny minister spraw zagranicznych Rosji Aleksander Gorczakow, należy wierzyć tylko w zdementowane informacje, a dementi w tym przypadku jeszcze nie było.

Prezydent Joe Biden nie jest zaskoczony doniesieniami o śmierci Prigożyna i wskazuje, że w Rosji jest niewiele rzeczy, za którymi nie stoi Putin… 

– Prezydent Stanów Zjednoczonych wie, co mówi. Natomiast Rosja to kraj nieprzewidywalny, a Putin jest człowiekiem pamiętliwym, który nie uznaje sprzeciwu. Trzeba powiedzieć, że cała historia z wagnerowcami jest co najmniej dziwna. Dziwny był bunt czy pucz, dziwne było też ich wycofanie się. Dziwne było również to, co działo się później, jeśli chodzi o samego Prigożyna, i dziwne jest nadal to wszystko, co się w związku z tym dzieje. Pewne jest to, że kryzys wewnątrz władzy Federacji Rosyjskiej trwa i się rozwija.

Pewne jest też to, że wszyscy, których Putin uznaje za wrogów, znikają ze sceny…

– To zwyczaj stosowany od wieków w Rosji, a Putin jest kontynuatorem i wiernym wykonawcą tej tradycji.

To nie pierwszy samolot, który spada z rosyjskiego nieba…

– Można powiedzieć, że Putin ma doświadczenie w organizowaniu katastrof lotniczych, wystarczy tylko wspomnieć zestrzelenie samolotu malezyjskich linii lotniczych nad Ukrainą w 2014 roku. Fakty są takie, że Rosja ma odpowiednie, wyspecjalizowane w tym kierunku służby, które takie rzeczy potrafią robić.

Odchodząc od kwestii samej katastrofy samolotu Prigożyna, jaki los teraz może czekać najemników z Grupy Wagnera?

– Tak naprawdę nie wiadomo. Różne scenariusze mogą mieć miejsce. Natomiast jest pytanie, czemu miało służyć rozczłonkowanie najemników po buncie, gdzie część została wcielona do rosyjskiej armii, a część została wysłana na Białoruś. Wiele wskazuje na to, że Grupa Wagnera cały czas miała swobodę ruchu. Po zachowaniu Putina wygłaszającego orędzie do rosyjskiego narodu w dniu 24 czerwca, kiedy zbuntowani wagnerowcy maszerowali na Moskwę, widać było u niego niepokój, Putin był przerażony. Skoro jednak wagnerowcy się wycofali, to dlaczego i co sprawia, że ta grupa, choć rozczłonkowana, wciąż istnieje? Dlaczego Putin nie zdecydował się rozwiązać Grupy Wagnera, skoro są to buntownicy? Brak w tym wszystkim logiki.

Czy śmierć Prigożyna może mieć wpływ na wojnę na Ukrainie i na sytuację na naszej granicy z Białorusią?

– Żaden. Zarówno wojna na Ukrainie, jak i obecność wagnerowców na Białorusi to są działania, wydarzenia na zewnątrz. W Rosji, we władzach, trwa pewna rozgrywka. Odnoszę wrażenie, że w tej chwili Rosjanie na froncie ukraińskim lecą raczej siłą bezwładu. Natomiast jeśli chodzi o losy tego konfliktu, to ważne w mojej ocenie jest to, co się dzieje wewnątrz Rosji, a zwłaszcza wewnątrz aparatu władzy i jakie mogą być tego konsekwencje. Pewne jest, że tam się coś dzieje, ale te sprawy – jak to na Kremlu – nie wychodzą na zewnątrz.

Poczekajmy zatem cierpliwie, aż to się ujawni, aż mleko się rozleje. Zresztą to jest charakterystyczne dla państwa dyktatorskiego, że wszelkie kryzysy są bardzo szczelnie chronione przed ujawnieniem. Od tego są odpowiednie służby i zdolności, aby ten hermetyczny układ chronić. Dlatego kryzys musi dojść tak głęboko, aż nastąpi załamanie, tąpnięcie i wtedy dowiemy się, jaki jest tego finał. Tak było przecież, kiedy wielki Związek Sowiecki się rozpadł, było mocarstwo nuklearne z tysiącami głowic jądrowych, setki dywizji wojska i nagle go nie ma, wszystko się rozpadło. Zobaczymy, co przyniesie obecny kryzys, który się rozwija, dojrzewa na szczytach rosyjskiej władzy.

Czystki na Kremlu trwają, czego przykładem może być gen. Surowikin, podejrzany o zdradę i wspieranie Prigożyna oraz buntu wagnerowców, który na mocy utajnionego dekretu z 18 sierpnia prawdopodobnie został zwolniony z funkcji dowódcy sił powietrzno-kosmicznych…

– Bycie generałem w Rosji to dość niepewne zajęcie, powiedziałbym nawet, że bardzo ryzykowne – bardziej niż bycie zwykłym sołdatem. Sołdata mogą zastrzelić na wojnie – jeśli jakaś wojna się toczy, natomiast generał jest narażony na liczne niebezpieczeństwa również w czasie pokoju. Z historii wiemy, jakie były losy różnych sowieckich generałów, których rozstrzeliwano również po zakończeniu II wojny światowej, w latach 40., 50. Był kiedyś taki generał Aleksander Lebiedź – skądinąd bardzo zasłużony weteran z Afganistanu, oficer, polityk – który zginął w katastrofie śmigłowca. Bycie generałem w rosyjskiej armii nie jest zajęciem bezpiecznym.

Jak widać, tradycja sowiecka w tym względzie nie umiera?

–  Sowiecka i rosyjska, jest to bowiem głębsza tradycja. To nie jest wynalazek bolszewicki, tylko zostało to przejęte przez bolszewików. Tak naprawdę wszystkie środki czy metody, jakie były używane czy stosowane przez sowiecką bezpiekę, to są wynalazki carskiej policji politycznej. Nawet sekretnyj sotrudnik (agent NKWD), czyli po naszemu tajny współpracownik, to też jest wymysł carskiej Ochrany – policji politycznej. Rosja to jest Rosja. Nie wgłębiając się w tradycję i dzieje tego kraju, nie można zrozumieć ani tego państwa, ani samych Rosjan.  

                 Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki