Domowy Kościół scala rodzinę
Poniedziałek, 7 sierpnia 2023 (10:06)Wielkimi krokami zbliżają się główne uroczystości na Jasnej Górze związane z obchodami 50-lecia istnienia wspólnoty Domowego Kościoła, czyli gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie. Jubileusz to okazja do podsumowań, ale również dawania świadectwa. Do grona małżeństw, które zechciały się nim podzielić, dołączyła Iwona i Przemysław Wojciechowscy z diecezji bydgoskiej. Jak podkreślają, „bycie we wspólnocie to jak oddychanie świeżym powietrzem, to przede wszystkim wsparcie, ciągły rozwój, to nauka miłości”.
Iwona i Przemysław Wojciechowscy w tym roku również obchodzą swój mały jubileusz, bo już od 30 lat tworzą sakramentalny związek małżeński. Natomiast w Domowym Kościele, gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie, trwają od 13 lat.
– Domowy Kościół był dla nas naturalnym wyborem, ponieważ oboje jesteśmy po młodzieżowej formacji. Znaliśmy zatem Ruch Światło-Życie i jego założenia. Po ślubie nie zastanawialiśmy się nad tym, czy wspólnota jest nam potrzebna. Żyliśmy według przykazań Bożych, blisko Kościoła, aż do czasu, gdy uświadomiliśmy sobie, że czegoś nam brakuje, że może spróbujemy wstąpić do wspólnoty. A właściwie takim impulsem był udział w rekolekcjach o. Ksawerego Knotza, w których uczestniczyły małżeństwa z Ruchu Światło-Życie, jak i takie, jak my – spoza – wyjaśnili małżonkowie.
– Zbiegło się to także z rozpoczęciem przeze mnie pracy w nowym miejscu, w którym poznałam osoby z Domowego Kościoła. Zaczęłam się im przyglądać. Spodobało mi się, jak pięknie żyją, jak się do siebie odnoszą i pojawiło się skojarzenie, że oni żyją jak pierwsi chrześcijanie. Wyróżniali się miłością i szacunkiem! Zapragnęłam żyć w taki sam sposób! I tak pewnego dnia powiedziałam do Przemka: „Może byśmy poszukali kręgu dla nas?”. A on – człowiek czynu – szybko zadzwonił do koleżanki i dowiedział się, gdzie w pobliżu nas zawiązuje się nowy krąg Domowego Kościoła, i tak wkroczyliśmy na tę drogę i trwamy aż do dziś – opowiedziała Iwona.
Charyzmat wspólnoty Domowego Kościoła nie jest łatwy. Wymaga od człowieka dużej dyscypliny i zaangażowania. To codzienne zmagania z ludzką ułomnością i niedomaganiami. Pomocą mają być zobowiązania.
– Zobowiązania są standardem życia człowieka wierzącego – podkreślił Przemysław i wyjaśnił, że we wspólnocie jest ich siedem.
– Muzułmanie czytają Koran, Żydzi studiują Torę. Protestanci znają na pamięć cytaty z ich tłumaczeń Pisma Świętego. Również my, chrześcijanie, powinniśmy traktować studium Pisma Świętego jako standard i czytać Je codziennie, słuchając, co Pan Bóg mówi do nas z kart Biblii. Następnym zobowiązaniem jest codzienna modlitwa małżeńska. Dla nas jest nią wspólnie odmawiana jedna część Różańca w zależności od dnia tygodnia. Podczas modlitwy rodzinnej wymieniamy intencje, w których chcemy się pomodlić. To też nas rozwija i buduje, słyszymy wzajemnie – dorośli i dzieci – czym żyjemy danego dnia, co było ważne, co się wydarzyło. Scala to naszą rodzinę. Wśród zobowiązań jest jeszcze modlitwa osobista (Namiot Spotkania). Jest ona nam potrzebna, po to, aby się zatrzymać, wyciszyć, usłyszeć swoje sumienie. Wsłuchać się w swoje myśli i wreszcie usłyszeć Boga, i zacząć Go pytać, w jaki sposób pełnić Jego wolę w naszym życiu – wskazują Iwona i Przemysław.
Zobowiązaniem, który wyróżnia Domowy Kościół spośród innych wspólnot, jest dialog małżeński.
– Początkowo to zobowiązanie nas dziwiło, bo przecież my ze sobą dużo rozmawialiśmy. Błąd! My się komunikowaliśmy, ponieważ często wymienialiśmy tylko informacje, np. co trzeba zrobić, co kupić, skąd odebrać dziecko itp. To miało niewiele wspólnego z rozmową, a zwłaszcza z umiejętnością słuchania. Dziś dialog małżeński jest dla nas bardzo ważny, bo dialog to rozmowa małżonków w obecności Pana Jezusa. To budowanie jedności, wytyczanie wspólnej drogi dla naszego małżeństwa i naszej rodziny. To szukanie nici porozumienia, w żadnym razie nie kompromisu. Dobrze przeprowadzony dialog kończy się wyznaczeniem reguły życia, czyli podjęcia jakiegoś postanowienia, jakiejś pracy nad sobą, swoim charakterem. Podejmowanie reguły życia uczy też wymagania od siebie! Już w średniowieczu rycerze pracowali nad swoją regułą – wyjaśnili państwo Wojciechowscy.
Ostatnim, ale równie ważnym darem (zobowiązaniem) Domowego Kościoła jest uczestnictwo, przynajmniej raz w roku, w rekolekcjach formacyjnych.
– Pierwszy raz ruszyliśmy na rekolekcje z entuzjazmem i radością, z perspektywą „wakacji z Bogiem” – tak wtedy myśleliśmy. Przeżyliśmy już wiele rekolekcji podstawowych i tematycznych. Bardzo lubimy to zobowiązanie, ponieważ udział w rekolekcjach to dla nas formacja, rozwój połączony z darem spotkania. Od początku słyszeliśmy na rekolekcjach od par prowadzących, że mamy się formować po to, abyśmy w przyszłości zaczęli służyć innym. Pamiętam moje oburzenie wynikające z niezrozumienia. Jakie służyć? Przecież jesteśmy na rekolekcjach, żeby brać, sami się formować, a tu jakieś służenie innym? – mówiła Iwona.
– Dziś z perspektywy czasu widzimy, jaki ta formacja ma sens, jak to wszystko wypływa z siebie, jakie to logiczne. Dostaliśmy tak dużo, wiele doświadczyliśmy, że dziś mamy czym służyć, dzielić się z innymi. Rekolekcje, jak wspomnieliśmy, to dla nas przede wszystkim dar spotkania. Poznajemy ludzi, którzy myślą i żyją tak samo, jak my, dla których te same wartości są ważne. Niektóre osoby poznaliśmy tylko na chwilę, ale mamy w sercu te spotkania, zamienione zdania, myśli. Z innymi natomiast tak bardzo było nam po drodze, że się zaprzyjaźniliśmy i ta przyjaźń trwa do dziś. To bardzo ważne osoby w naszym życiu! Płynnie przeszliśmy drogę od formacji do dojrzałości, by służyć innym – wskazują małżonkowie.
Iwona i Przemysław Wojciechowscy posługują obecnie na rekolekcjach jako animatorzy, ale są również zaangażowani w Diakonię Życia.
– Wybraliśmy posługę w Diakonii Życia, która podobno jest sercem diakonii Ruchu Światło-Życie. Dla nas wybór tej diakonii – jako miejsca posługiwania – był naturalny. Było to przedłużeniem naszego życia rodzinnego. Jesteśmy bowiem rodzicami Stanisława, który urodził się jako wcześniak w 27. tygodniu ciąży z wagą 1270 g oraz Zosi, która urodziła się z Zespołem Downa 10 lat później. Temat ochrony życia i pomagania osobom z niepełnosprawnością i ich rodzinom jest nam bliższy niż koszula ciału. Mamy za sobą doświadczenie proponowania „w subtelny” sposób aborcji. Usłyszeliśmy, że możemy skorzystać z innych rozwiązań, tylko trzeba się spieszyć, bo czasu jest mało… – wspominają.
***
Modlitwa o beatyfikację Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego:
Boże, Ojcze wszystkich ludzi, Ty w pełni czasów posłałeś do nas swojego Syna, aby rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno i mocą Ducha Świętego pozwalasz nam uczestniczyć w Twoim życiu. Ty w każdym czasie wzywasz ludy i narody, aby oczyszczone we Krwi Baranka przeszły z wielkiego ucisku do Twojej chwały. Wielbimy Cię w Twoim Kościele, który jest „światłem” narodów. Dziękujemy Ci za ludzi Kościoła, których współcześnie postawiłeś na naszej drodze życia.
Przez wstawiennictwo Niepokalanej, Matki Kościoła prosimy o dar coraz większej miłości, z której zrodził się Kościół i dla której został powołany.
Dziękujemy Ci za liczne charyzmaty Kościoła i za dary otrzymane na drodze Oazy Żywego Kościoła i Ruchu Światło-Życie, których założycielem jest Twój kapłan Franciszek Blachnicki, „gorliwy apostoł nawrócenia i wewnętrznej odnowy człowieka” (Jan Paweł II).
Jesteśmy przekonani, że kapłan ten uczestniczy już w Twojej chwale niebieskiej. Jeżeli jednak Ty, Ojcze, wybrałeś go, by teraz w szczególny sposób kapłan ten stał się dla nas wzorem i przykładem, i by nadal przyczyniał się do wzrostu Twego Królestwa na ziemi, to naszym zadaniem będzie przyczyniać się do tego, by ta wola stała się powszechną nie tylko w niebie, ale i na ziemi. Prosimy Cię o to z całą pokorą, a czynimy to przez naszego Pana za wstawiennictwem Niepokalanej, Matki Kościoła.
Amen.