• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Przeciw dwóm wrogom

Piątek, 4 sierpnia 2023 (01:21)

We wrześniu 1939 r. Zygmunt Rafalski pełnił funkcję oficera obserwacyjnego 28. dywizjonu artylerii ciężkiej. Po powstaniu NSZ, działając w organizacji, przyjął pseudonim Sulimczyk.

 

 

Kapitan Zygmunt Rafalski, ps. Sulimczyk, z Brygady Świętokrzyskiej

Życiorysy żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych to temat zawiły dla historyków. Wynika to między innymi z faktu zaciekłego zwalczania bohaterów podziemia antykomunistycznego przez aparat represji PRL. Dzięki niezwykłej wytrwałości wielu Żołnierzy Wyklętych dożyło wolnej Polski i mogło dać świadectwo o swoich wstrząsających przeżyciach. Jednym z nich był bohater niniejszego artykułu.

Zygmunt Rafalski urodził się 28 października 1912 r.
w Wolanowie (powiat Radom) jako syn Aleksandra – miejscowego organisty – i Józefy z domu Zawisza.
Egzamin maturalny zdał w Gimnazjum Tytusa Chałubińskiego w Radomiu w 1934 r. i został przyjęty
na Uniwersytet Warszawski. Podczas studiów związał się
z Obozem Narodowo-Radykalnym (ONR) – organizacją opartą na wartościach katolickich i narodowych. Przed wybuchem II wojny światowej zdołał ukończyć cztery lata studiów na kierunku chemia. Jak sam wspominał:
„Studia miałem bardzo ciężkie, gdyż musiałem kształcić się o własnych siłach”.

We wrześniu 1939 r. Zygmunt Rafalski pełnił funkcję oficera obserwacyjnego 28. dywizjonu artylerii ciężkiej. Jego odwaga i doskonałe przygotowanie wojskowe zostały docenione przez dowódców. Po ciężkich walkach w rejonie Skierniewic 10 września 1939 r. został odznaczony Krzyżem Walecznych. Brał udział w obronie twierdzy Modlin do kapitulacji 29 września 1939 r.

Po krótkim pobycie w obozie jenieckim w Działdowie zamieszkał w miejscowości Policzna u swoich rodziców.
W powiecie kozienickim zaczęły tworzyć się pierwsze zręby konspiracji. W 1940 r. wstąpił do Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW), która na tym terenie scaliła się z Armią Krajową dopiero jesienią 1943 r. W organizacji był dowódcą plutonu i zajmował się głównie szkoleniem bojowym. Ponadto od 1940 r. wydawał pisma obozu narodowego „Czyn” i „Ogniwo”, posługując się pseudonimem Gnat.

30 kwietnia 1941 r. Zygmunt Rafalski ożenił się ze Stanisławą Faber – nauczycielką z pobliskiej wsi Franków – i tam zamieszkał. Znalazł zatrudnienie w leśnictwie Antoniówka, godząc obowiązki służbowe z pracą konspiracyjną. Po powstaniu NSZ we wrześniu 1942 r. aktywnie działał w szeregach organizacji, przyjmując pseudonim Sulimczyk. Powierzono mu odpowiedzialną funkcję komendanta NSZ powiatu kozienickiego, choć nadal posiadał cenne kontakty z towarzyszami broni
z NOW-AK.

W maju 1943 r. Niemcy wpadli na trop „Sulimczyka”
i postanowili go aresztować. W tym celu przeprowadzili obławę we wsi Franków. Pomoc od dwóch znajomych członków AK nadeszła w samą porę. Ostrzeżony Rafalski zdołał się ukryć, ale o powrocie do domu nie mogło być mowy. Przedostał się do Warszawy, gdzie nawiązał kontakt z kolegą z NOW-AK. Otrzymał od niego fałszywe dokumenty na nazwisko Jerzy Majkowski. Postanowił zmienić miejsce zamieszkania, wybierając Skarżysko-
-Kamienną.

Powrót na Kielecczyznę dla por. „Sulimczyka” mógł zakończyć się tragicznie. We wsi Policzna 12 czerwca
1943 r. oddział żandarmerii niemieckiej przeprowadził pacyfikację, podczas której zamordowano 30 osób. Rafalski przebywał wówczas w rodzinnej miejscowości i dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności nie został pojmany
i rozstrzelany. Natomiast siatka organizacyjna, tak mozolnie tworzona w Policznej od 1940 r., została rozbita.

W Skarżysku-Kamiennej por. „Sulimczyk” pełnił funkcję zastępcy komendanta, a następnie komendanta NSZ miasta i rejonu. Aktywnie współpracował z miejscową komendą obwodu AK. Po podjęciu pracy w mleczarni zorganizował tam skrzynkę kontaktową, która służyła do wymiany prasy pomiędzy NSZ i AK. We wrześniu 1944 r., zagrożony aresztowaniem, musiał po raz kolejny uciekać. Trafił w pobliże miejscowości Lasocin, gdzie od sierpnia rozpoczęto formowanie Brygady Świętokrzyskiej NSZ pod dowództwem płk. Antoniego Szackiego „Bohuna”. W życiu por. Rafalskiego rozpoczynał się nowy etap walki z bronią w ręku.

Po przybyciu do brygady por. „Sulimczyk” objął dowodzenie 5. kompanią 202. pułku piechoty i 10 listopada 1944 r. otrzymał awans na kapitana. Warto zacytować opinię
z wniosku awansowego, która została opublikowana przez prof. Czesława Brzozę w biogramie Rafalskiego: „Dobry dowódca, odważny, dba o podwładnych, systematyczny, wysoko stojący moralnie”.

Poza walką toczoną z Niemcami, partyzantką sowiecką
i komunistami z Armii Ludowej (AL) w szeregach Brygady Świętokrzyskiej NSZ dbano o edukację żołnierzy.
W grudniu 1944 r. zorganizowano kurs oświatowy
z matematyki, którego wykładowcą był kpt. „Sulimczyk”. Jego umiejętności zostały po raz kolejny docenione przez dowództwo.

19 grudnia 1944 r. kpt. Rafalski objął obowiązki szefa sztabu 202. pp, a 2 stycznia 1945 r. został szefem sztabu Pułku Nadwiślańskiego. Była to odpowiedzialna funkcja, biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej znalazła się Brygada Świętokrzyska NSZ. 13 stycznia 1945 r. rozpoczęła się wielka ofensywa Armii Czerwonej. Tego samego dnia do płk. „Bohuna” dotarł rozkaz komendanta głównego NSZ płk. Zygmunta Broniewskiego, ps. Bogucki, o przemarszu żołnierzy brygady na Śląsk. Oznaczało to opuszczenie przedwojennego terytorium Polski. Podczas wędrówki dochodziło do częstych starć z Niemcami. Do dziś między historykami trwają spory na temat przeprawy przez Pilicę, która była obsadzona wojskami niemieckimi. Faktem jest, że żołnierze brygady znaleźli się wówczas w niebezpiecznej bliskości walk frontowych. Dzięki trzeźwej ocenie sytuacji dowódcom udało się przerzucić w bezpieczne miejsce swoich ludzi. Celem dalszego marszu były tereny okupowanej przez Niemców Czechosłowacji i dołączenie
do armii amerykańskiej.

Po intensywnej wędrówce w obcym dla siebie terenie łączność pomiędzy brygadą a Komendą Główną NSZ została zerwana. Pojawiła się potrzeba nawiązania kontaktów z krajem drogą lotniczą. 13 lutego kpt. Rafalski wraz z grupą trzynastu ochotników zgłosił dowództwu chęć przerzutu do Polski. Jako komendant grupy przez dwa tygodnie pełnił funkcję wykładowcy terenoznawstwa
na poligonie w Libicach koło Pragi. Ostatecznie został wyznaczony na dowódcę drugiej grupy skoczków, która wyruszyła z Libic na lotnisko koło Pragi.

Skok nastąpił nocą z 22 na 23 marca 1945 r. „Sulimczyk”
i jego ludzie zostali zrzuceni w okolicach Dwikozów, a więc około 100 km na południowy wschód od planowanego miejsca (Wierzbicy koło Radomia). Po zakopaniu spadochronów skoczkowie przeczekali w lesie dwie noce. Następnie udali się pociągiem w kierunku Skarżyska-
-Kamiennej. Po drodze od grupy odłączyli się kpt. Rafalski oraz Tadeusz Chojnacki „Dan”, którzy powędrowali do Wierzbicy.

Szyfry, listę adresów oraz meldunek, jakie otrzymał „Sulimczyk” od płk. Władysława Marcinkowskiego, ps. Jaxa, (zastępcy płk. „Bohuna”), należało jak najszybciej dostarczyć do Krakowa. Kapitanowi Rafalskiemu udało się nawiązać kontakt z inspektorem Komendy Głównej NSZ Mirosławem Ostromęckim oraz przekazać gen. „Boguckiemu” raport na temat sytuacji brygady. Po wykonaniu rozkazu wydarzenia przybrały niespodziewany obrót.

Jak wspominał po wojnie kpt. Rafalski: „Zostałem aresztowany w Krakowie w kwietniu 1945 r. [8 kwietnia – P.Ż.] w kilka tygodni po przylocie do kraju. Szedłem wtedy z żoną… Dzięki nieuwadze strażnika wyskoczyłem przez okno. Poszły serie, złapano mnie, zbito, a ręce skrępowano drutem”.

Aresztowanie było wynikiem zdrady. Osobą, która doniosła na UB o pobycie „Sulimczyka” na krakowskich Plantach, była sanitariuszka o pseudonimie „Mańka” z oddziału AL Tadeusza Grochala „Tadka Białego”, która przez kilka miesięcy przebywała w Brygadzie Świętokrzyskiej NSZ. Podczas pobytu w krakowskim areszcie śledczym kpt. Rafalski został poddany brutalnemu przesłuchaniu przez Grochala. Aby wyjaśnić złożoność tej sytuacji, należy przypomnieć, że oddziały NSZ i AL na Kielecczyźnie zaciekle się zwalczały. Oddziały komunistycznej partyzantki zostały rozbite przez Brygadę Świętokrzyską m.in. w bitwie pod Rząbcem 8 września 1944 r. Wśród pokonanych znajdował się także wspomniany Grochal ze swoimi ludźmi. Po wojnie jako funkcjonariusz UB zaciekle ścigał żołnierzy podziemia narodowego.

Po pierwszych przesłuchaniach kpt. „Sulimczyk” został przewieziony do więzienia w Kielcach. Szczęśliwie udało mu się zbiec dzięki brawurowej akcji rozbicia zakładu karnego przez oddziały AK dowodzone przez kpt. Antoniego Hedę „Szarego” w nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 r. Rozpoczął się kolejny etap w życiu kpt. Rafalskiego.

Podobnie jak w czasie wojny, tak i teraz nie mógł wrócić
w rodzinne strony. Postanowił wyjechać na Ziemie Odzyskane. W tym celu zmienił nazwisko na Zygmunt Cieślikowski. Zamieszkał w Świnoujściu, pracował jako kierownik Centrali Rybnej.

25 kwietnia 1947 r., nie chcąc dłużej ukrywać swojej prawdziwej tożsamości, podjął decyzję o ujawnieniu. Chciał rozpocząć normalne życie. Długo nie mógł znaleźć swojego miejsca w „nowej Polsce”. Pod koniec września 1947 r. przeniósł się do Ełku, by w końcu osiąść w Warszawie. Aresztowano go po raz drugi w połowie 1948 r. Trafił do więzienia mokotowskiego przy ul. Rakowieckiej, gdzie przebywał bezprawnie przez dwa lata bez rozprawy (!).

W 1950 r. został skazany na karę dożywotniego więzienia. Wśród wielu oskarżeń znalazł się absurdalny zarzut współpracy z niemieckim wywiadem wojskowym – Abwehrą. Kapitan „Sulimczyk” przeszedł brutalne śledztwo, funkcjonariusze UB stosowali wobec niego wyrafinowane tortury. Jak wspominał w rozmowie z Barbarą Jachimczak w latach dziewięćdziesiątych, nie mógł ich wymazać z pamięci. „Stójka” polegała na tym, że zimą po rozebraniu więźnia do naga oblewano go wodą. Osadzony był zamykany w celi bez okna. Pod okiem strażnika musiał przez całą noc pozostawać w pozycji stojącej. „Sulimczyk” odbywał karę stójki aż 36 razy (stał nieprzerwanie nocą
od 1 lutego do 7 marca). Wydawałoby się, że w ciągu dnia mógł odpocząć. Nic bardziej mylnego. Funkcjonariusze
nie pozwalali na sen czy chociażby krótką drzemkę.

Drugą formą fizycznego znęcania się były przysiady, których więzień musiał wykonać 2 tys. dziennie. Jak wspominał kpt. „Sulimczyk”, był to olbrzymi wysiłek
dla wycieńczonego organizmu. Na ścianie, przy której wykonywano „ćwiczenia”, widoczne były ślady krwi maltretowanych. Chwile zwątpienia, czy uda się przeżyć, dopadały Rafalskiego szczególnie w ciemnicy, w której spędził łącznie 8 dni. Była to jeszcze jedna z wyrafinowanych metod poniżania osadzonych.

Kapitan „Sulimczyk” został zwolniony z więzienia
11 listopada 1956 r. Mieszkał w Warszawie, gdzie pracował w Zakładzie Chemii Budowlanej. Do wzruszających scen doszło 8 września 1991 r. w kościele garnizonowym pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny w Kielcach. Na uroczystościach poświęcenia sztandaru 202. pp Brygady Świętokrzyskiej NSZ żołnierze spotkali swojego dowódcę. Większość z nich była przekonana, że kpt. Rafalski został zamordowany przez funkcjonariuszy UB. Okazało się,
że tuż za ścianą celi przebywali jego towarzysze broni,
nic o nim nie wiedząc.

Kapitan Zygmunt Rafalski zmarł 13 października 2000 r. w Warszawie i został pochowany na cmentarzu Bródnowskim. W 2006 r. jedna z jego relacji została utrwalona na taśmie filmowej i wykorzystana w filmie dokumentalnym pt. „Kadry NSZ” w reżyserii Jerzego Zalewskiego. Oprócz wspomnianego Krzyża Walecznych z 1939 r. kpt. „Sulimczyk” został odznaczony Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego.

Paweł Żołądek, IPN Kielce