Dziś w „Naszym Dzienniku”
Niemcy nie przyznają się do błędów
Poniedziałek, 31 lipca 2023 (00:05)ROZMOWA / z prof. Zbigniewem Krysiakiem, ekonomistą Szkoły Głównej Handlowej
Włochy krytykują politykę Europejskiego Banku Centralnego w kwestii walki z inflacją. Jak wskazują, ciągłe podnoszenie stóp procentowych nie zdaje egzaminu i przynosi wiele problemów włoskiej gospodarce. Skutek przyjęcia euro?
– Kryzysy szczególnie mocno dowodzą tego, że projekt euro nie zdaje egzaminu. Wspólna waluta ma sens, gdy jej przyjęcie poprzedzone jest stosownymi działaniami oraz w sytuacji takiej samej lub podobnej kondycji gospodarczej. Muszą to być kraje o podobnym potencjale, podobnych charakterystykach. Takiej sytuacji nie było 1 stycznia 1999 r., gdy nastąpiła inauguracja euro w transakcjach bezgotówkowych. Na początku w 11 krajach. Sytuacja nie była lepsza 1 lipca 2002 r., gdy ostatecznie wycofano z obiegu waluty narodowe. Euro stało się wówczas podstawową walutą w 12 państwach UE. Poza strefą były wówczas Wielka Brytania, Szwecja i Dania. Dzisiaj euro obowiązuje w 20 państwach. I jeszcze długo ich sytuacja ekonomiczna i gospodarcza się nie zrówna. To można było świetnie zaobserwować na przykładzie inflacji, gdy na Litwie, Łotwie i w Estonii biła ona wszelkie rekordy, a w Europie Zachodniej była dużo, dużo niższa.
Problemy widać także w obligacjach.
– Rentowności obligacji rządowych państw strefy euro różnią się od siebie. To wynika m.in. ze zmiennego ryzyka kredytowego – nie jest to jednak przedmiotem naszej rozmowy. Widać to, że inwestorzy chętniej poszukują obligacji niemieckich. Rządy Włoch, Grecji, Portugalii czy Hiszpanii mają problemy z ich sprzedaniem. I chociaż wszystkie kraje strefy euro funkcjonują w ramach tej samej stopy procentowej, to jednak ryzyko jest inne. I to również pokazuje, że euro nie powinno być wprowadzone.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.