Ukraina musi wykonać pierwszy krok
Środa, 5 lipca 2023 (19:40)Rozmowa z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą z KUL i AKSiM
Zbrodnia ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej pochłonęła co najmniej 100 tys. polskich ofiar. Mijają lata, przychodzą kolejne pokolenia, a słowo „przepraszam” ze strony Ukraińców wciąż nie pada. Dlaczego?
– Dlatego że część Ukraińców buduje swoją tożsamość historyczną na legendzie Ukraińskiej Powstańczej Armii, oczywiście nie wspominając o zbrodniach, ale pamiętając jedynie o ich walce z Sowietami. Ta gloryfikacja OUN-UPA, całej tej zbrodniczej ideologii jest oparta na fałszu. Niestety właśnie na tej fałszywej tradycji wielu Ukraińców chce budować swoją tożsamość. To oczywiście nas niepokoi i jest zarzewiem sporu.
Problemem we wzajemnych relacjach są też wstrzymane w 2016 roku ekshumacje polskich ofiar ukraińskich zbrodni, podczas gdy Niemcy swobodnie prowadzą ekshumacje swoich żołnierzy na Ukrainie…
– Od jakiegoś czasu mówi się, że Ukraina powinna znieść moratorium na ekshumacje dla Polski, ale nic z tego nie wynika. I to niepokoi. Jeśli mamy na myśli dialog historyczny między naszymi państwami, to dobrym początkiem rozwiązania istniejących problemów byłoby zniesienie zakazu ekshumacji. Tymczasem mija rok za rokiem i wciąż stoimy w miejscu. I to jest chyba najbardziej bolesne, szczególnie że mówimy tu nie o ekshumacjach i upamiętnieniu polskich oddziałów zbrojnych – takich jak Armia Krajowa, ale o niewinnych ludziach, ofiarach ukraińskich zbrodni, którym należy się godny pochówek i upamiętnienie.
To się należy z powodów czysto ludzkich, humanitarnych. Tym bardziej niezrozumiałe i skandaliczne jest uzależnianie zgody na ekshumację ofiar ludobójstwa Polaków na Wołyniu od odnowienia zniszczonego pomnika czy pomników UPA, czego zażądał szef ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Anton Drobowycz. Czas pokaże, jak to się będzie rozwijać.
Jeszcze parę lat i odejdą ludzie, którzy mogliby wskazać miejsca, gdzie zakopano ofiary zbrodni. W konsekwencji utrudnione będzie odnalezienie szczątków i ich godny pochówek…
– Ofiary ukraińskich zbrodni leżą w dołach śmierci w bardzo różnych miejscach dzisiejszej Ukrainy. Państwo polskie, zespół pod kierunkiem profesora Krzysztofa Szwagrzyka – dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej, ekshumuje Żołnierzy Wyklętych rzuconych do dołów śmierci gdziekolwiek, aby ich szczątkom oddać cześć i godnie ich pochować. Tu zaś mówimy o niewinnych ofiarach ukraińskich zbrodni, o kobietach, o dzieciach, także o starcach mordowanych w okrutny sposób. Ekshumacje tych ofiar można przeprowadzić i przeszkodą nie powinno być to, czy będą żyli ludzie, którzy są w stanie wskazać miejsca ich dotychczasowego spoczynku. Przy czym podstawą do tego typu działań musi być zgoda ukraińska na wznowienie ekshumacji. I to jest absolutne minimum tego, na co powinniśmy liczyć i czego się domagać od strony ukraińskiej.
Dlaczego tej zgody wciąż nie ma? Może mało stanowczo o to zabiegamy? Zbyt słabo naciskamy?
– Nawet jeśli naciskaliśmy, to po stronie ukraińskiej pojawiały się agresywne reakcje w stylu wspomnianego wcześniej szefa ukraińskiego IPN-u, reakcje idące w zupełnie inną stronę. Ukraińcy wychodzą z założenia, że im więcej ekshumacji, tym więcej potwierdzonych dowodów ich zbrodni. W związku z tym ten mit UPA, który oni kultywują, coraz bardziej by upadał. Myślę, że Ukraińcy zdają sobie sprawę z tego, jak było naprawdę, są świadomi, że ekshumacje niosą ze sobą zainteresowanie mediów, że są też twarde dowody tego, co się realnie działo. Myślę więc, że to są główne powody, główna przyczyna oportunistycznej postawy władz Ukrainy.
Może rzeczywiście warto, żeby upadł ten mit „wspaniałej” OUN-UPA, kultywowany przez Ukraińców, i żeby za bohaterów zaczęto stawiać żołnierzy walczących w toczącej się obecnie wojnie z Rosją? Wówczas Ukraińcy mieliby na czym budować swoją najnowszą historię…
– To oczywiście prawda, ale proszę zwrócić uwagę, że także dzisiaj wiele ukraińskich oddziałów walczy z rosyjskim najeźdźcą pod czerwono-czarnymi sztandarami UPA, nawiązując tym samym do ukraińskich zbrodniarzy. Oczywiście nie jest też tak, że cała Ukraina odwołuje się do UPA, ale na zachodniej Ukrainie tradycje i pamięć nacjonalizmu są wciąż żywe. Myślę więc, że ukraińskie władze, chcąc uniknąć konfliktów wewnętrznych, sprawę tę odsuwają na bok. Jednak wcześniej czy później ukraińskie władze będą musiały podjąć jakieś decyzje, żeby wybrnąć z tej trudnej sytuacji. Nie mogą przecież w nieskończoność opierać swojej historii na zbrodniczej ideologii i odwoływaniu się do ukraińskiego nacjonalizmu.
To tak jakby np. Holendrzy swój mit historyczny opierali na oddziałach SS czy – dajmy na to – Duńczycy, Francuzi albo Hiszpanie – na jednostkach ochotniczych walczących u boku Niemiec, choć one walczyły z Sowietami na Froncie Wschodnim. Tu mówimy o organizacji UPA, która dokonała realnej zbrodni ludobójstwa, i to jest sytuacja nie do obrony w dłuższej perspektywie.
Prezydent Andrzej Duda często mówi, że najważniejsze jest zbudowanie relacji między naszymi narodami na przyszłość – relacji opartych na prawdzie historycznej. Tylko jak budować relacje polsko-
-ukraińskie, skoro druga strona nie ma zamiaru rozliczyć się ze zbrodniczą przeszłością?
– Budowanie wzajemnych relacji opartych na prawdzie historycznej, elementarnej sprawiedliwości oraz wzajemnym zrozumieniu i wybaczeniu jest bardzo ważne. Jednak są tu dwa aspekty: aspekt wzajemnych współczesnych interesów – i w tym względzie mamy z Ukrainą wspólne interesy, które trzeba realizować; natomiast jeśli mówimy o strategicznym partnerstwie i pojednaniu – w sensie nie tylko tych praktycznie realizowanych interesów, ale także wspólnoty ducha, wspólnoty kulturowej, to z historią bezwzględnie trzeba się rozliczyć.
Ale żebyśmy nie popadli w drugą skrajność – bo gdyby iść tą drogą, to przypomnę, że z Rosją różne kraje współpracują czy współpracowały – choćby Niemcy czy Francja, mimo iż Rosja wcale się nie rozliczyła ze swoich zbrodni. Robi się to ze względu na dobrze pojęty własny interes. Natomiast my mówimy o czymś więcej: o strategicznym partnerstwie z Ukrainą w dłuższej perspektywie. Ale bez rozliczenia się z historią bardzo trudno budować trwałe, realne pojednanie, a co za tym idzie – przyszłość.
Przed nami Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez Ukraińskich Nacjonalistów na Obywatelach II RP i obchody 80. rocznicy Krwawej Niedzieli na Kresach RP. Czego powinniśmy oczekiwać? Prezydent Duda, który niedawno gościł w Kijowie, powiedział, że należy spodziewać się szeregu wspólnych działań – polskich i ukraińskich, ale żadne szczegóły nie padły…
– Trudno mi powiedzieć, jak to będzie wyglądać w relacjach międzypaństwowych. Słyszymy za to o religijnych obchodach 80. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu. Uroczystości te zaplanowano na 7-9 lipca w Polsce i na Ukrainie. Wezmą w nich udział przedstawiciele Kościoła katolickiego w Polsce, Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego i Kościoła Rzymskokatolickiego na Ukrainie. W archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie odbędzie się Liturgia Słowa z udziałem ks. abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, oraz ks. Światosława Szewczuka, arcybiskupa większego kijowsko-halickiego, zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego.
Podczas nabożeństwa ma zostać podpisane wspólne oświadczenie „o przebaczeniu i pojednaniu”, którego treści nie znamy. Będą też uroczystości państwowe. Być może coś się pojawi, bo im dłużej trwa wojna na Ukrainie, to do elit ukraińskich powinno docierać, że bez Polski ani rusz, że bez Polski jakakolwiek pomoc humanitarna i militarna byłaby niemożliwa. Z Niemcami, na których Ukraińcy tak bardzo liczyli, jest problem. W tej chwili do głosu dochodzi Alternatywa dla Niemiec (AfD), która dogania CDU, i być może już niedługo będzie to partia, która obejmie rządy w Niemczech. Jest to formacja, która wprost krytykuje politykę kanclerza Olafa Scholza nakierowaną na pomoc Ukraińcom.
Oni są jednoznacznie prorosyjscy, dlatego biorąc to wszystko pod uwagę, należy powiedzieć, że Ukraińcy nie mają alternatywy i muszą się nas, Polaków, trzymać. Z drugiej strony wiedzą też, jak nam zależy na dobrych relacjach z Kijowem. Działania polskiego rządu wobec Ukrainy – słuszne też z punktu widzenia naszego interesu – są utrudnione, ponieważ różne grupy opozycyjne krytykują rząd za tę bezwarunkową pomoc właśnie ze względu na brak gestów i rozliczenia się Ukrainy z historią.
Jak to rozliczenie powinno wyglądać i jak ma wyglądać współpraca polsko-ukraińska?
– Myślę, że jeśli chodzi o rozliczenie z historią, to powinno to wszystko przebiegać etapowo. Tego nie da się zrobić szokowo, jednym cięciem. Przy czym cały czas mówimy o pierwszym kroku, którego Ukraina dotąd nie wykonała. Mówimy o kroku najważniejszym, a więc o umożliwieniu Polsce poszukiwań, ekshumacji i godnego pochówku ofiar ukraińskich zbrodni. I to – w moim odczuciu – jest krok pierwszy, główny i najważniejszy, bez którego nie będzie można wykonać kolejnych, aby we wzajemnych relacjach iść do przodu. Oczywiście trzeba krok po kroku wyjaśniać i rozstrzygać zaszłości, ale ten pierwszy krok – bardzo ludzki, humanitarny – jest niezbędny. Wznowienie poszukiwań i ekshumacji z całą pewnością pozwoliłoby Polakom – zawiedzionym postawą ukraińskich władz w tej materii – spojrzeć bardziej przychylnym okiem i zobaczyć w postawie Ukraińców cień dobrej woli.
Wspomniana zapowiedź podpisania wspólnego oświadczenia „o przebaczeniu i pojednaniu” może być zwiastunem dobrej woli?
– Pojednanie i przebaczenie jest potrzebne, przy czym żeby wybaczyć, to druga strona musi stanąć w prawdzie i uznać swoją winę. To są warunki niezbędne, aby móc iść do przodu. Tu przecież chodzi nie o to, żebyśmy my – Polacy i Ukraińcy – żyli we wzajemnej niechęci, tylko o to, żebyśmy ze spokojem mogli patrzeć w przyszłość. Dlatego niezbędna jest tutaj prawda – fundament wszystkiego, także tego, co będzie dalej.