Bez prawdy nie będzie pojednania
Wtorek, 4 lipca 2023 (21:28)Rozmowa z prof. Wiesławem Wysockim, historykiem, prezesem Instytutu Józefa Piłsudskiego oraz wiceprezesem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej
Słyszymy, że mimo trwającej na Ukrainie wojny ekshumacje żołnierzy niemieckiej armii, którzy w czasie II wojny światowej zginęli na Ukrainie, są kontynuowane, natomiast wstrzymane w 2016 roku ekshumacje Polaków wymordowanych przez OUN-UPA wciąż nie mogą być wznowione. Czy tłumaczenia zarówno polskich władz, jak i ukraińskich w tej sprawie uspokajają Pana Profesora?
– Tylko do pewnego stopnia. Swoim władzom trzeba wierzyć, skoro twierdzą, iż podejmują różne próby, aby tę sprawę możliwie delikatnie, ale jednak załatwić. Użyłem świadomie słowa „delikatnie”, żeby podkreślić kontekst sytuacyjny, w jakim w tym momencie jest Ukraina w związku z toczącą się wojną. Uważam, że w tej sytuacji wywieranie przez Polskę bardziej zdecydowanych – żeby nie powiedzieć brutalniejszych nacisków byłoby być może niewskazane. Chodzi o to, żeby w obliczu trwającej wojny nie stawiać drugiej strony pod ścianą. Jednocześnie znając – przynajmniej część rozmów, jakie toczyły się i toczą ze stroną ukraińską – zdaję sobie sprawę, jak trudny jest to temat i problem. Weźmy chociażby pod uwagę propagandę ukraińską, która własnemu społeczeństwu wprost wciska ideologię hajdamacką, ideologię OUN-UPA, zbrodniarzy nazywając ukraińskimi bohaterami, którzy walczyli przede wszystkim o niepodległość Ukrainy. Nasza optyka jest oczywiście zupełnie inna, dlatego metod działań, a tym bardziej zbrodni Bandery, Szuchewycza i innych oprawców nigdy nie zaakceptujemy. Trzeba też brać pod uwagę, że po stronie ukraińskiej mamy do czynienia ze stanem pewnej świadomości, z którym sami Ukraińcy muszą sobie poradzić. Oczywiście niezbędna jest presja z naszej strony, bo ludobójcze czyny dokonywane przez ukraińskich nacjonalistów w ogromnej mierze dotyczą nas, Polaków. Co więcej, te rany z uwagi na brak rozliczenia i godnego upamiętnienia ofiar są wciąż niezabliźnione.
Ukraińcom, którzy nie są skorzy przyznać się do ludobójczej przeszłości i zbrodni, jakich dokonali ich przodkowie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, nie przeszkadza dzisiaj wskazywanie na zbrodnie dokonane przez Rosję na ludności ukraińskiej i domaganie się wszczęcia międzynarodowych procesów i ukarania winnych…
– To jest rzeczywiście argument dla nas i okazja, żeby wykorzystać fakt, iż Ukraińcy żądają Trybunału Międzynarodowego – zresztą słusznie – dla zbrodni popełnionych przez Rosjan. Jednocześnie my – zważając na ten fakt – powinniśmy także sugerować potrzebę powołania trybunału, który rozliczyłby ukraińskie zbrodnie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, skoro sami Ukraińcy nie są w stanie się z tym uporać. I to jest jeden z elementów, który powinien być przez polską stronę uwzględniany i podnoszony w relacjach i naciskach na stronę ukraińską, aby przybliżyć nas do prawdy o wydarzeniach sprzed lat.
Tylko czy te naciski z polskiej strony rzeczywiście są, bo skuteczności w postaci efektów jakoś nie widać? Od lat słyszymy ze strony kolejnych polskich rządów, że działania w tym kierunku są prowadzone, ale efekt jest mizerny, bo nawet w obliczu wojny np. mer Lwowa Andrij Sadowy z jednej strony chwali zaangażowanie Polski we wsparcie Ukrainy, a z drugiej uczestniczy w uroczystościach kolejnych rocznic urodzin Stepana Bandery. Wychwala go też, mówiąc, że jego biografia to historia niezłomności oraz że na przykładzie Bandery wyrosło nowe pokolenie, które uczestniczy w wojnie z Moskwą…
– To jest właśnie to, o czym wspomniałem wcześniej. Mianowicie odwołanie się do świadomości społeczeństwa ukraińskiego, zwłaszcza części zamieszkałej w zachodniej Ukrainie, gdzie nacjonalizm ukraiński ciągle dominuje, a ideologia banderowska jest wciąż ideową pożywką dla Ukraińców. Możliwe, że nasze starania były zbyt słabe. Natomiast pamiętajmy, jaki wkład w ideę pojednania włożył św. Jan Paweł II – Wielki oraz jego próby poszukiwania pojednania między narodami polskim i ukraińskim, które zostały zapoczątkowane właśnie przez Papieża Polaka. Ufam, że spotkanie przywódców kościelnych polskich i ukraińskich, greckokatolickich, które jest przed nami, będzie owocne w zakresie właśnie pojednania między naszymi narodami.
Poprzednie, w tym deklaracja Kościołów z Polski i Ukrainy w sprawie zbrodni wołyńskiej podpisana przez ks. abp. Michalika i ks. abp. Szewczuka z 2013 roku, wzywająca Polaków i Ukraińców do „otwarcia umysłów i serc na wzajemne przebaczenie i pojednanie”, oraz apel do naukowców o dalsze badania oparte na źródłach i o współdziałanie w wyjaśnianiu okoliczności zbrodni wołyńskiej nie przyniosły oczekiwanych efektów?
– To prawda, że różne były wyniki tych dotychczasowych spotkań. Owszem, są pewne symptomy, które zawsze należy odnotować pozytywnie, tym niemniej ogólny ton jest dla nas raczej rozczarowujący. I to jest bardzo delikatne określenie. Tak czy inaczej w tych rozmowach, które – jak słyszymy – się toczą, nie chcemy tracić nadziei. Kościelne obchody 80. rocznicy zbrodni wołyńskiej zaplanowano na kilka dni, od 7 do 9 lipca, w Polsce i na Ukrainie i ma im towarzyszyć ogłoszenie wspólnego orędzia: „Przebaczenia i pojednania” Kościoła katolickiego w Polsce, Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego i Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie. Po wcześniejszych doświadczeniach obawiam się jednak, że możemy mieć jedynie symboliczny udział przedstawiciela Cerkwi ukraińskiej, a wszystko po to, żeby zbytnio nie razić Ukraińców. Tym niemniej nie uprzedzajmy wydarzeń i poczekajmy do wyznaczonego terminu obchodów. Fakt faktem tylko jednoznaczna postawa, zdecydowany nacisk mogą spowodować znaczące zmiany postaw po stronie ukraińskiej. My, Polacy, chcemy przemiany świadomościowej, oczekujemy przemiany, która w jakiś sposób będzie zmieniała serca i umysły Ukraińców, a nie tylko znaków, symboli, które być może w jakimś sensie byłyby nawet satysfakcjonujące, ale nie zmieniałyby orientacji ukraińskiej w tych kwestiach.
Prezydent Andrzej Duda, który niedawno gościł w Kijowie, zaznaczył, że omawiał z ukraińskimi władzami kwestię wznowienia ekshumacji i upamiętnienia ofiar. Zapewnił też, że 80. rocznica rzezi wołyńskiej przyniesie szereg wspólnych działań polskich i ukraińskich.
– Chciałbym być zawiedziony, ale po swoich gorzkich doświadczeniach nie liczę na jakiś przełom. Natomiast ciągle ufam, że Ukraińcy w końcu pojmą, że wyjaśnienie zbrodni wołyńskiej to jest nasz wspólny interes, Ukraińców i Polaków. Ważne, żeby przynajmniej Ukraińcy zrozumieli i przyjęli – przynajmniej częściowo – prawdę o dziedziczeniu tego doświadczenia z poprzednich, zbrodniczych pokoleń związanych z nacjonalistami ukraińskimi nastawionymi bardzo antypolsko i żeby zmienili swoje nastawienie.
Pan Profesor mówi o częściowej prawdzie, o przynajmniej częściowym zrozumieniu prawdy przez Ukraińców, a mnie się przypominają słowa śp. ks. abp. Ignacego Tokarczuka, który zawsze powtarzał, że ćwierć prawda i półprawda zawsze jest kłamstwem, że potrzebna jest pełna prawda i dotyczy to także wyjaśnienia wzajemnych polsko-ukraińskich zaszłości. Jeśli Ukraińcy nie staną w świetle prawdy, to nigdy nie uporają się ze swoją mroczną historią i nie będą mogli iść naprzód?
– Zgadzam się z tym, jestem pełen uznania dla przekonań i dla dzieła, jakie pozostawił nam śp. ks. abp Ignacy Tokarczuk – wspaniały i odważny kapłan, pasterz, któremu Polska i Kościół wiele zawdzięczają. Natomiast mówiąc o Ukraińcach i częściowej prawdzie, mam na myśli ich stan świadomości, który nigdy nie będzie taki, który by nas zadowalał w całej rozciągłości. Nie łudźmy się, nigdy nie zdarzy się tak, że wszyscy Ukraińcy przyznają się do tych zbrodniczych czynów i uznają, że to była ich zbrodnia. Natomiast oczekuję ze strony ukraińskiej uznania tego faktu, nawet jeżeli nie określą tych zbrodni na Polakach ludobójstwem, tylko powiedzą o znamionach ludobójczych. I to byłby już jakiś postęp, coś w miarę oczekiwanego, choć nie do końca to, czego byśmy się spodziewali. Niemniej jednak to zbliżałoby w sensie świadomościowym stronę ukraińską do prawdy.
Rodziny Kresowian wystosowały list do Episkopatów Polski i Ukrainy, w którym jest mowa o pojednaniu, ale w świetle prawdy warunkowanej odnalezieniem i godnym pochówkiem ofiar oraz zaprzestaniem gloryfikacji ukraińskich zbrodniarzy…
– Sakrament pokuty wyraźnie wskazuje na warunki stanowiące o rozgrzeszeniu, przebaczeniu i pojednaniu z Panem Bogiem. Odnosząc to do kwestii przebaczenia i pojednania polsko-ukraińskiego, można powiedzieć, że póki te sakramentalne warunki nie zostaną spełnione, nie zaistnieją – a więc przyznanie się do winy, skrucha, prośba o przebaczenie oraz zadośćuczynienie choćby symboliczne, to nie może być mowy o całkowitym zaakceptowaniu takiej postawy przez nas jako strony pokrzywdzonej, doświadczonej tak bardzo okrutnie.
Zatem czekamy, co w tej kwestii przyniosą najbliższe dni zwiastujące obchody 80. rocznicy zbrodni wołyńskiej, chyba mimo wszystko z nadzieją, że prawda wybrzmi ze strony ukraińskiej?
– Powiem uczciwie, że bardziej oczekiwałbym tutaj działania Opatrzności niż ludzkiego czynnika, aczkolwiek jest stosowny czas – także dla Ukraińców, by choćby tytułem doraźnej wdzięczności za zaangażowanie Polski w różnoraki sposób pomocy humanitarnej, militarnej w ich walce ze zbrodniczym agresorem rosyjskim, wykonać taki gest. To dobro, które ich spotkało teraz z naszej strony – a przecież wcale nie musiało – sprawia, że mamy prawo oczekiwać więcej, niż Ukraińcy gotowi są dzisiaj nam dać, odwracając się od swojej zbrodniczej przeszłości. To jest warunek, żeby rozliczyć się z mroczną przeszłością i pójść do przodu. Jak bowiem Ukraina wyobraża sobie integrację z Zachodem pod sztandarem Bandery? Odcięcie się od dziedzictwa OUN-UPA, które na zachodniej Ukrainie jest wciąż żywe, jest zatem konieczne na tej ich drodze do Europy. Dzisiaj Ukraina, bohatersko stawiając opór rosyjskiej agresji, może mieć nowych bohaterów, a nie opierać się na zbrodniarzach z OUN-UPA przekazywanych niczym pochodnia z pokolenia na pokolenie. Tak naprawdę Ukraińcy, nie odcinając się od swojej przeszłości, czczą ludobójców. Historię Ukrainy dzisiaj piszą bohaterowie i czas najwyższy, żeby od historii pisanej przez morderców ludobójców się odwrócić. Od samych Ukraińców zależy, co wybiorą.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki