• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

„Turów” był, jest i będzie”

Sobota, 24 czerwca 2023 (16:49)

Rozmowa z Wojciechem Ilnickim, przewodniczącym Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Brunatnego NSZZ „Solidarność” i przewodniczącym NSZZ „S” w KWB „Turów”

Jak decyzja Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który odmówił wstrzymania wykonania zaskarżonego przez PGE postanowienia o wstrzymaniu wykonania decyzji środowiskowej dla kopalni w Turowie i przekazał sprawę do rozpoznania do Naczelnego Sądu Administracyjnego została przyjęta przez pracowników kompleksu energetycznego „Turów”?

– Wygląda na to, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie chciał pocieszyć Donalda Tuska i Platformę, którym w kampanii nie idzie, którym też najwyraźniej nie udała się manifestacja na Rynku w Jeleniej Górze, dlatego podjął taką, a nie inną decyzję. Ta decyzja idealnie wpasowuje się w to, co się obecnie dzieje. Ta decyzja, jak i wcześniejsza, jest bezsprzecznie antyspołeczna, niekonstytucyjna i wbrew jakiejkolwiek logice. Bruksela, Donald Tusk oraz przychylni mu sędziowie – także z Polski, chcą skazać nasze środowisko na bezrobocie. Zamknięcie kompleksu energetycznego „Turów” oznaczałoby utratę 8 proc. energii, a więc zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski w momencie kryzysu wywołanego przez Putina. Do tego zmierza decyzja sądu – do osłabienia Polski. Załogi Kopalni Węgla Brunatnego oraz Elektrowni „Turów”, a także społeczność Bogatyni są zbulwersowane takim obrotem sprawy. Jesteśmy przeciwko takim wrogim decyzjom i zapewniam, że się nie poddamy.

Jak odbiera Pan słowa Donalda Tuska z jeleniogórskiego rynku skierowane do NSZZ „Solidarność”, kiedy mówił, że pamięta prawdziwą „Solidarność”, która „nigdy nie jest z władzą, przeciwko ludziom”, oraz jego stwierdzenie, że to PiS niszczy „Turów”?

– Donald Tusk nie ma pojęcia, czym był i jest Ruch Społeczny „Solidarność” oraz NSZZ „Solidarność”, którego zadaniem jest ochrona praw pracowniczych. Naszym celem nie jest działanie z rządem czy z opozycją. NSZZ „Solidarność” jest po to, żeby chronić praw pracowniczych szczególnie w sytuacji, kiedy są one zagrożone. Dlatego pracownicy „Turowa” pojechali do Jeleniej Góry po to, żeby domagać się od Tuska jako lidera największej formacji opozycyjnej jednoznacznego oświadczenia, że nie jest przeciwko zamknięciu „Turowa”. Jednak Donald Tusk okazał się tchórzem i takiego oświadczenia nie wydał. Swoim zachowaniem, bardzo emocjonalnymi wypowiedziami obnażył się i pokazał, że jest za tym, żeby „Turów” zamknąć. Nic więc dziwnego, że usłyszał nasz głos sprzeciwu, co pracownicy „Turowa” myślą o nim i jego działaniach oraz o działaniach Brukseli i Berlina. Agresja, jaką skierował wobec załogi „Turowa” Donald Tusk: „przeproście i spadajcie” – to słowa haniebne.  

Co wyprowadziło Donalda Tuska z równowagi, że zaczął atakować pracowników „Turowa”?

– Donald Tusk znany jest z agresji. Przypomnę tylko, że kiedy w 2012 roku Piotr Duda występował w Sejmie merytorycznie w związku z referendum w sprawie wieku emerytalnego, to Donald Tusk potrafił w parlamencie wyzywać przewodniczącego NSZZ „Solidarność” od pętaków. Także dzisiaj pokazuje agresję w odniesieniu do pracowników „Turowa”. Tym samym dał sygnał swoim zwolennikom do ataku na nas. Tam widać było zarówno ze strony tych ludzi, jak i ze strony Tuska, że hamulce im puszczają. Nie wiem tylko, czy denerwują się tym, że chcą zamknąć kopalnię w Turowie, czy tym, że sondaże im spadają. Przyjechaliśmy do Jeleniej Góry, aby bronić interesów pracowniczych. Na Rynku były wszystkie związki zawodowe od lewa do prawa, bo przybyli tam pracownicy, którzy chcą bronić swoich miejsc pracy, bronić bytu swoich rodzin oraz cały region przed konsekwencjami zamknięcia „Turowa”.

To dziwne, że agresja była także ze strony zwolenników Platformy – Polaków, którym powinno zależeć, żeby „Turów” mógł funkcjonować?

– Przyjechali z serduszkami przypiętymi do koszul czy bluzek, a tak naprawdę opluwali, wyzywali pracowników „Turowa”. Mamy wszystko nagrane. Pracownicy „Turowa” chcieli przewodniczącemu Tuskowi zadać pytania, mieliśmy oczywiście swoje sygnały dźwiękowe, żeby pokazać, że jesteśmy obecni. Niestety, byliśmy opluwani, obrażani, wyzywani. To, co tam się działo, ta cała agresja, jaka została skierowana przeciwko nam, to woła o pomstę do nieba. To skandal i podeptanie zasad zwykłej przyzwoitości. I tacy ludzie chcą rządzić Polską. Żenada. Chcieliśmy zadać Tuskowi pytania, ale absolutnie nie było na to szans. Mieliśmy tego świadomość, że może być blokada, dlatego nasze pytania umieściliśmy na transparentach. Najważniejsze brzmią: dlaczego Platforma jest za zamknięciem Kopalni Węgla Brunatnego „Turów”, dlaczego nie walczy w obronie naszych miejsc pracy? To są zasadnicze pytania, na które Donald Tusk, gdyby miał odrobinę honoru, to by odpowiedział. On nie chciał się do tego ustosunkować, dlatego wracał do jakichś historii, próbował nas atakować na różne sposoby, a nie potrafił się odnieść do dwóch prostych kwestii.

Może warto przypomnieć, że to politycy Platformy – m.in. Rafał Trzaskowski, kiedy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydawał wyrok w sprawie „Turowa”, mówili, że wyroki europejskich trybunałów trzeba bezwzględnie wykonywać…

– Rafał Trzaskowski mówił wyraźnie, że skoro jest takie orzeczenie sądowe, to należy się do niego zastosować, niezależnie od tego, jak ono jest bolesne i trudne. To pokazuje, że oni chcieliby, żeby pozamykać wszystkie kopalnie, elektrownie w Polsce i czerpać prąd z Niemiec, ewentualnie z Rosji. Przecież faktem są słynne, skrajnie niekorzystne dla Polski umowy, jakie podpisywali chociażby z rosyjskim Gazpromem. Taka jest rzeczywistość, takie są fakty, które nie do wszystkich docierają. To, że prawda kłuje w oczy, okazało się na Rynku w Jeleniej Górze, gdzie lider Platformy, były premier oraz przewodniczący Rady Europejskiej nie potrafił odpowiedzieć na dwa proste pytania, co więcej – wykazywał wobec nas, pracowników, związkowców, agresję.

Dzisiaj w Bogatyni odbędzie się konwencja Prawa i Sprawiedliwości. Czego spodziewa się Pan oraz załoga kopalni i elektrowni w Turowie po tym spotkaniu?

– Premier Mateusz Morawiecki oraz władze Rzeczypospolitej zarówno w przypadku orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a także teraz po postanowieniu Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie jasno stwierdzają, że „Turowa” nie zamkną. My trzymamy rządzących za słowo i z ciekawością będziemy się przyglądać temu, co liderzy Zjednoczonej Prawicy nam w tej sprawie powiedzą. Mamy nieoficjalne informacje, że będą ważne wieści dla energetyki i górnictwa. Czekamy na nie i oczywiście trzymamy rząd za słowo. Do tej pory polski rząd dotrzymywał danego słowa, dlatego wierzymy, że Kopalnia Węgla Brunatnego oraz Elektrownia „Turów” nadal będą pracowały, zabezpieczając energię dla milionów Polaków. „Turów” jest ważny dla Polski, „Turów” jest ważny dla mieszkańców Bogatyni i całego tego regionu. „Turów” był, jest i będzie”. Będziemy bronić „Turowa” przed ingerencją z zewnątrz, ale też przed szkodliwymi działaniami od wewnątrz. Niemcom i Brukseli zależy na osłabieniu Polski. My na to nie pozwolimy.

                 Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki