• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Zwieranie szeregów

Środa, 21 czerwca 2023 (20:30)

Rozmowa z Andrzejem Maciejewskim, politologiem
z Instytutu Sobieskiego

Prezydent Andrzej Duda dokonał dziś zmian w składzie rządu, do którego w funkcji wicepremiera powraca Jarosław Kaczyński. Jaki jest cel takiego działania?

– Mamy okres przedwyborczy, gdy politycy cały ciężar muszą przerzucić na działania kampanii. Prezes Jarosław Kaczyński z racji swojego autorytetu i doświadczenia może być wicepremierem, a jednocześnie odciążyć pozostałych, dotychczasowych wicepremierów i umożliwić im skoncentrowanie się na pracy i kierowanie swoimi resortami, a także – co jest istotne z punktu widzenia zbliżających się wyborów – aktywne pełnienie funkcji posłów i pracę w Parlamencie oraz w terenie, w swoich okręgach. Jest to zatem zwarcie szeregów bo przed nami cztery miesiące, które będą decydować o kształcie
i przyszłości Polski po październikowych wyborach.
Warto podkreślić, że takich zmian nie dokonuje się przypadkowo. Jest to korekta z pewnością przemyślana. Premier Mateusz Morawiecki będzie mógł się zająć kwestiami międzynarodowymi – mamy chociażby kwestię propozycji Komisji Europejskiej co do obowiązkowej relokacji imigrantów, a wicepremier Kaczyński będzie odpowiadał za bezpieczeństwo wewnętrzne, o czym też mówił dzisiaj w swoim przemówieniu prezydent Andrzej Duda. Przypomnijmy, że wcześniej, w latach 2020-2022, Jarosław Kaczyński pełnił w rządzie funkcję przewodniczącego Komitetu Rady Ministrów
ds. Bezpieczeństwa Narodowego i Spraw Obronnych,
był też głównym autorem ustawy z dnia 11 marca 2022 roku o obronie Ojczyzny, co prezydent Duda, dokonując dzisiaj zmian w rządzie, określił jako „fundamentalny akt dla wzmacniania bezpieczeństwa Polski w znaczeniu militarnym w obecnych, niezwykle trudnych czasach,
w czasie wojny, która toczy się za naszą granicą na skutek rosyjskiej inwazji na Ukrainę”.

Jaka teraz może być rola Jarosława Kaczyńskiego w rządzie?

– Jarosław Kaczyński jest politykiem, któremu Polska
wiele zawdzięcza i nie tylko Polska. Mam na myśli kwestie wzmocnienia bezpieczeństwa państwa polskiego, mimo że sytuacja geopolityczna związana z wojną na Ukrainie
nie jest korzystna. Mamy też ryzyko wzmocnienia fali migracyjnej jako zagrożenia, które chce nam zgotować Unia Europejska przez powrót do pomysłu przymusowej czy obowiązkowej relokacji imigrantów. Czasy są trudne,
a przed nami wybory, trudna, twarda, w wielu momentach oparta na hejcie kampania, którą trzeba będzie koordynować. Autorytet prezesa Kaczyńskiego i objęcie przez niego jednej z ważniejszych funkcji w rządzie
będzie też sygnałem dla wyborców, że kierunek obrany
na wzmocnienie pozycji Polski będzie kontynuowany,
że jest determinacja.

Kiedy w 2020 roku Jarosław Kaczyński wchodził do rządu mówiło się, że ma pilnować relacji na linii Morawiecki Ziobro, bo wiadomo było, że panowie za sobą nie przepadają, ale po dwóch latach odszedł, żeby po roku wrócić. Czy sytuacja jest znów niewyraźna?

– Przede wszystkim warto pamiętać, że odejście wicepremiera Kaczyńskiego z rządu było pokłosiem pogorszenia jego stanu zdrowia. Szef obozu rządzącego usunął się w cień, aby poprawić ten stan i nabrać sił. Mimo operacji i rekonwalescencji prezes nie zniknął, ale cały czas miał baczenie na to, co się dzieje na scenie politycznej.
To był wyraz odpowiedzialności za państwo, bo nie jest sztuką blokować miejsce w rządzie, kiedy nie jest się
w pełni sił, ale sztuką jest usunąć się po to, by podreperować swoje zdrowie i z nowym zapałem wrócić
do pracy. Jeśli chodzi o kwestie rzekomych nienajlepszych relacji między premierem Morawieckim, a ministrem Ziobro, to myślę, że dzisiaj nie ma żadnego pretekstu do takiej dyskusji. Teraz jest czas, aby wszystkie ręce położyć na pokład. Mamy okres kampanii wyborczej, trwa budowanie jednej drużyny, umacnianie przyczółków przed decydującym starciem. Jest też zapowiedź, że wszyscy koalicjanci, wszystkie formacje tworzące Zjednoczoną Prawicę mają się spotkać na wspólnej konwencji, co jest najlepszym dowodem, że Zjednoczona Prawica jest wciąż zjednoczona.

Zaplanowana na najbliższą sobotę konwencja PiS odbędzie się nie jak wcześniej zapowiadano w Łodzi, ale najprawdopodobniej w Turowie. Na Dolnym Śląsku gości też Donald Tusk i w sobotę będzie występował we Wrocławiu. Dwa przeciwstawne obozy polityczne w jednym regionie to przypadek?

– Mamy okres przedwyborczy, więc każdy ruch może mieć swoje znaczenie. Donald Tusk jeździ po Polsce – po swoich matecznikach, licząc, że uda mu się zmobilizować zwolenników i osiągnąć frekwencję podobną do tej
z warszawskiego marszu 4 czerwca. Natomiast Jarosław Kaczyński spotyka się z Polakami w różnych częściach kraju. Jednym z takich miejsc może być Turów – miejsce szczególne, bo tam znajduje się kompleks energetyczny Kopalnia Węgla Brunatnego „Turów” i Elektrownia „Turów”, które swoimi niezrozumiałymi decyzjami próbował nam zamknąć Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej,
a niedawno w związku ze skargą na decyzję środowiskową złożoną m.in. przez Fundację Frank Bold, Greenpeace
i Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA postanowienie
o wstrzymaniu wydobycia w kopalni „Turów” wydał Sąd Administracyjny w Warszawie. To oznaczałoby problemy energetyczne dla wielu Polaków, a także dramat mieszkańców Bogatyni i okolic. Rząd zapowiedział, że nie zgodzi się na szkodliwe działania i nie zamknie kompleksu. W okresie kampanii wyborczej nie byłoby więc nic dziwnego, żeby właśnie w okolicach „Turowa” odbyła się konwencja wyborcza ekipy rządzącej, której
w przeciwieństwie do opozycji na sercu leżą interesy
nie Niemców, ale Polski i Polaków. To jest kwestia wiarygodności polityków. Z jednej strony mamy Platformę
i Tuska, który podnosi poziom agresji, włącza brutalny język, podnosi emocje, a z drugiej strony Zjednoczoną Prawicę, prezesa Kaczyńskiego i merytoryczny program. Tak wygląda rzeczywistość wyborcza.

Zmiany w rządzie są różnie postrzegane, także jako paniczny ruch, że premier Morawiecki sobie nie radzi…

– Jak wspomniałem, korekta to nic innego, jak wzmocnienie polityczne premiera Morawieckiego, bo jeśli na pokład wchodzi i wicepremierem zostaje lider obozu rządzącego, to znaczy, że decyzje podejmowane przez
rząd mają jeszcze większą moc i determinację. Opozycja
i sprzyjające jej media czy komentatorzy zawsze będą
się doszukiwać dziury w całym.

W jakim kierunku mogą zatem pójść prace
i jaka będzie polityka rządu Zjednoczonej Prawicy?   

– Przede wszystkim w kierunku dokończenia zadań już rozpoczętych, mocno zaawansowanych zadań, które są priorytetowe. Wśród nich jest kwestia bezpieczeństwa energetycznego, wzmocnienia militarnego Polski
i realizacja programów zbrojeniowych oraz polityka migracyjna i skuteczne postawienie tamy próbom przymusowej relokacji nielegalnych imigrantów.
A jednocześnie przygotowanie zaplecza do działań wyborczych.

Bywały lata, gdy prezes Kaczyński przed wyborami w czasie kampanii był wyciszony. Dzisiaj wprost przeciwnie prezes jest osobą wiodącą, aktywną. O czym to świadczy?

– Opozycja jest od tego, żeby krytykować sprawujących władzę, bo każdy popełnia błędy, więc żadne krytyczne uwagi pod adresem rządzących – w końcu przeciwników politycznych, nie dziwią, o ile są oparte na faktach i jeśli odbywa się to w sposób cywilizowany, w granicach przyzwoitości i pewnych przyjętych norm. Nie ma więc znaczenia, czy dzieje się dobrze, czy źle, bo opozycja zawsze będzie robić wszystko, żeby zniechęcić ludzi
do głosowania na formację rządzącą, aby zdobyć więcej zwolenników i przejąć władzę. I to jest pewna prawidłowość. Osobną kwestią pozostaje sposób, w jaki się chce tego dokonać. Niedopuszczalne w polityce są brutalny, rynsztokowy język, agresja, czy wręcz tolerowanie tego typu zachowań. Temu należy się przeciwstawić z całą stanowczością, bo w innym wypadku jeśli górę wezmą niezdrowe emocje, może się to wszystko wymknąć spod kontroli. Niestety w Polsce mamy opozycję, która sama siebie określiła mianem totalnej, więc nie ma znaczenia, że rząd robi dobrze, jak np. uszczelnianie polskiej granicy i wzmacnianie bezpieczeństwa Polaków, jeśli realizuje programy społecznościowe, prorodzinne,
to się nie liczy. Nawet tam gdzie wyszło dobrze i tak było to krytykowane, przeinaczane i nikt nie powiedział słowa przepraszam za kłamstwa i manipulacje. To tylko pokazuje, że liczy się tylko budzenie w ludziach negatywnych emocji, bo nawet to przy braku programu, wizji przyszłości Polski może przysporzyć głosów.

Jak po zmianach na stanowisku szefa kampanii wyborczej, gdzie Tomasza Porębę zastąpił Joachim Brudziński, i gdy do rządu wszedł Jarosław Kaczyński, może wyglądać kampania wyborcza PiS?

– Te decyzje mają działać mobilizująco dla obozu rządzącego, ale też dla zwolenników Prawa
i Sprawiedliwości. Świadczą o dużej determinacji i woli kontynuacji rządów przez Zjednoczoną Prawicę. Widać,
że trwa zwieranie szeregów – wszystkich koalicjantów
– przed sobotnią konwencją, gdzie – jak słyszymy – na scenie mają się pojawić wszystkie siły, wszyscy liderzy tworzący koalicję. To wskazuje, że w obozie jest jedna drużyna w odróżnieniu od Donalda Tuska, który sam wychodzi na scenę i mamy teatr jednego aktora. Październikowe wybory parlamentarne będą bardzo ważne, bo ich stawką będzie suwerenność Polski. Stykają się dwie wizje: Donalda Tuska, czyli podległość Brukseli, i wizja Jarosława Kaczyńskiego, czyli wizja suwerennej Polski.

                 Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki