POLITYKA
Unia wymaga pilnych zmian
Niedziela, 11 czerwca 2023 (10:31)Czy po wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku powstanie nowa większość, która wyrzuci socjalistów i liberałów poza margines unijnej polityki?
W grę wchodzi porozumienie wywracające stolik, przy którym podejmowane są kluczowe decyzje w Parlamencie Europejskim, a przez to i w Unii Europejskiej. Premier Czech Petr Fiala poinformował, że możliwe jest zawarcie nowej większości w PE, która zmieni kierunki działań tej instytucji. – Europejska Partia Ludowa (EPL) oraz Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR) stopniowo zbliżają się do siebie, aby zapobiec powstaniu lewicowej większości w Parlamencie Europejskim po wyborach w 2024 roku – wskazał Petr Fiala, szef czeskiego rządu. Jak dodał, dowodem na to jest sytuacja w jego kraju.
Spolu to nazwa trzypartyjnej koalicji, która kieruje Czechami. W jej skład wchodzą Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS) Petra Fiali, która jest częścią EKR, a także Partia Chrześcijańsko-Demokratyczna i TOP 09 (Tradycja Odpowiedzialność Dobrobyt 09), które współtworzą w PE Europejską Partię Ludową. Między nimi toczy się teraz dyskusja, czy podczas przyszłorocznych wyborów do PE nie wystawić wspólnej listy. Tym bardziej że – jak twierdzi premier Czech – w grę wchodzi właśnie zawiązanie politycznego sojuszu między EPL a EKR.
Szansa na porozumienie
Bogdan Rzońca, poseł Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego, członek frakcji EKR, zaznacza, że w ostatnich tygodniach doszło do postępu w procesie zbliżenia obu grup. – Jest szansa na zawarcie porozumienia wokół wartości realnych, głównie związanych z ekonomią i gospodarką. Bardzo dużo się zmieniło, gdy siły lewicowe poniosły klęskę w wyborach regionalnych w Hiszpanii i premier Pedro Sánchez uciekł w przedterminowe wybory, które odbędą się już 23 lipca. Wszystko wskazuje na to, że w Hiszpanii powtórzy się scenariusz z Włoch, Szwecji i Finlandii. Siły prawicowe w Europie staną się więc silniejsze – wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Dodaje, że tworzenie nowego układu wymusza sytuacja gospodarcza Europy. – Bieżący kryzys został nam zafundowany przez środowiska lewicowo-liberalne, które mają zbyt dużo do powiedzenia w PE – wskazuje europoseł.
Nie bez znaczenia – w ocenie premiera Czech – jest także to, że zdanie europarlamentu bardzo często stoi w opozycji do tego, co ustalają kraje członkowskie we własnym gronie. – Parlament Europejski często wychodzi z bardzo radykalnymi stanowiskami, które nie odpowiadają temu, co uzgadniamy np. w Radzie Europejskiej. Myślę, że będzie korzystniej, jeśli pojawi się tam inna większość, a my zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby się do tego przyczynić – podkreślił Petr Fiala. Według niego gotowa na zawarcie porozumienia z Europejską Partią Ludową jest także włoska premier Giorgia Meloni, która jest również członkiem EKR. Jak akcentują zachodnie media, Włoszka ma bardzo dobre relacje z szefem EPL, Niemcem Manfredem Weberem, co tylko ma ułatwić zbliżenie obu frakcji.
Instytucja skrajnie radykalna
– Dzisiaj Parlament Europejski jest instytucją skrajnie radykalną, realizującą najbardziej skrajne postulaty lewackiej rewolucji. Socjaliści i liberałowie są największym obciążeniem dla PE, wyrządzają mu największą szkodę. Nie dość, że idee, które wprowadzają, są dla nas wyjątkowo szkodliwe, to jeszcze są oni umoczeni w aferę Katargate. To właśnie socjaliści są zatrzymywani z zarzutami korupcyjnymi. I trzeba ich odsunąć od władzy – mówi Bogdan Rzońca. Jak dodaje, to uda się zrobić z uczciwą częścią EPL, która również dostrzega zagrożenia, jakie obecna polityka PE stanowi dla Europy.
– O przesileniu mówiło się od dawna, a teraz zaczynamy to dostrzegać. Unia Europejska zmierza w bardzo złym kierunku, jest pogrążona w kryzysie: wysokie bezrobocie, niski rozwój gospodarczy, nawet Niemcy są w stanie recesji. Stała się ona instytucją, która ma poważne problemy z praworządnością – mówi „Naszemu Dziennikowi” dr Bogdan Więckiewicz, socjolog z Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Stwierdza przy tym, że Unia Europejska wymaga pilnych zmian, gdyż bez tego będzie się pogrążać w coraz to większym kryzysie. – Europejczycy widzą, co się dzieje. To tylko mobilizuje elektorat eurosceptyczny, eurorealistyczny, prawicowy. Wydaje się, że po następnych wyborach do PE europejska scena polityczna może ulec znacznej zmianie – zauważa dr Bogdan Więckiewicz.
Następne wybory do PE odbędą się od 6 do 9 czerwca 2024 roku. Wynikają one z unijnej ordynacji wyborczej, która określa, że wybory do PE odbywają się co pięć lat, od czwartku do niedzieli, zwykle w pierwszym pełnym tygodniu czerwca. Jednak aby można było mówić o nowym rozdaniu w PE, Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy muszą znacznie zwiększyć swój stan posiadania. Dzisiaj mają 66 deputowanych w 705-osobowym europarlamencie. Jest dzisiaj piątą siłą. – Nie ma szans, aby do zmian doszło już teraz, w tej kadencji. Nie wpłyną na to nawet kolejne afery, które są ujawniane. Przyszłe wybory mogą być bardzo ciekawe, decydujące dla przyszłości Europy – akcentuje socjolog z Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.
Czy będą jednak podstawy do stworzenia nowej, stabilnej większości? EPL jest jedną z tych formacji, która opowiada się za federalizacją Europy. W sprawach związanych z ochroną rodziny jest ona diametralnie różna od EKR. – Od czegoś należy zaczynać budowę nowego systemu. Widzimy bardzo dużo podobieństw w kwestiach gospodarczych. I od tego zaczniemy. Z czasem uda się przekonać część członków EPL do odejścia od planu federalizacji Europy. Nie sądzę, żeby chcieli za niego umierać. Dzisiaj jest to idea szczególnie mocno akcentowana przez ludzi kanclerza Olafa Scholza i prezydenta Emmanuela Macrona. Celem jest odsunięcie właśnie ich od władzy – stwierdza Bogdan Rzońca. Jak dodaje, szanse na stworzenie nowej większości są bardzo duże. – Uważam, że to nawet 60 proc. Jeżeli prawica wygra w Hiszpanii, a my obronimy mandat do sprawowania władzy w Polsce, to sytuacja będzie naprawdę dobra, będziemy wówczas bardzo silni. I mogę zapewnić, że rozpocznie się wówczas proces rewidowania polityki zainicjowanej przez socjalistów i liberałów. To już ostatni dzwonek, bo przez nich koszty życia w Europie są ogromne, a nasze firmy przegrywają rywalizację z innymi podmiotami na globalnym rynku – zwraca uwagę nasz rozmówca. Wskazuje, że sytuacja, w której znalazła się dzisiaj Unia Europejska, jest tragiczna. – Konieczne jest to, żebyśmy przywrócili warunki normalnego funkcjonowania dla europejskich firm, a przez to dla zwyczajnych mieszkańców UE. Z socjalistami i liberałami to się nie uda – podsumowuje Bogdan Rzońca.
Rafał Stefaniuk