Unia coraz większych sprzeczności
Sobota, 10 czerwca 2023 (18:35)Rozmowa z dr. Bogdanem Więckiewiczem, socjologiem z Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie
Unia Europejska wraca do pomysłu przymusowej relokacji imigrantów, to pakt wyjątkowo niekorzystny dla Polski, ale nie tylko…
– Trudno uwierzyć, że państwa Unii Europejskiej nie wyciągnęły żadnych wniosków z poprzedniej lekcji i tego, czego doświadczyliśmy wcześniej, po roku 2015, decyzji ówczesnej kanclerz Niemiec, która nie konsultując tego
z nikim, zaprosiła do Europy imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Nie dość, że imigranci przybywają do nas w sposób nielegalny, to jeszcze państwa, które nie zgodzą się na ich przyjęcie, mają płacić kary sięgające
22 tysięcy euro za jednego nieprzyjętego imigranta.
Co ciekawe, kiedy przyjmowaliśmy uchodźców wojennych z Ukrainy, Unia Europejska udzieliła nam wsparcia
w wysokości około 45 euro na osobę.
– To kuriozalna sytuacja pokazująca, jak ten unijny układ działa. Przez Polskę przewinęło się ponad 11 milionów uchodźców wojennych z Ukrainy, którzy uciekając przed rosyjskimi bombami, ratowali swoje życie, a dużo ponad milion zostało ich u nas na stałe. Tymczasem Unia Europejska, która dała nam grosze na ich zagospodarowanie, dzisiaj chce tak naprawdę sponsorować przemyt nielegalnych imigrantów ekonomicznych. Chodzi tu o duże pieniądze związane z przemytem imigrantów m.in. z krajów afrykańskich czy azjatyckich do Europy. Unia Europejska, forsując ten projekt, de facto sponsoruje przemytników ludzi, co więcej – utwierdza ich w przekonaniu, że warto ten proceder nielegalnego przemytu migrantów kontynuować i rozszerzać, tym bardziej że państwa unijne mają nakaz – pod groźbą kary finansowej – aby ich przyjmować. Porównując kwotę
około 50 euro na pomoc człowiekowi, który uciekał przed rosyjską agresją, ratując swoje zdrowie i życie, z wysokimi karami za odmowę przyjęcia nielegalnego imigranta,
można się zastanowić, czym taka decyzja była podyktowana. Pytań jest wiele, np. kto ma wpływ na taką, a nie inną decyzję Unii Europejskiej, czy nie stoją za tym np. organizacje, siatki przestępcze czerpiące pieniadze
z przemytu nielegalnych imigrantów.
Jest też pytanie o rolę Rosji?
– Jeśli chodzi o Rosję, to każdy, kto zajmuje się przestępczością, wie, że rosyjska mafia jest najbardziej niebezpieczną zorganizowaną grupą przestępczą na świecie. Trudni się różnymi procederami, począwszy od prania brudnych pieniędzy poprzez powiązania z bankami po działania związane z nielegalną migracją. To wszystko
z pewnością odbywa się za przyzwoleniem władz
w Moskwie.
Pozostaje też kwestia wpływów na decyzje unijnych dygnitarzy, bo mieliśmy aferę w europarlamencie, tzw. katargate, skrzętnie zamiataną pod dywan, a 12 czerwca Parlament Europejski ma się zająć rezolucją przeciwko Polsce dotyczącą ustawy umożliwiającej badanie rosyjskich wpływów na polityków. Może ktoś się obawia, żeby nie zostały zbadane powiązania z Kremlem na szczeblach unijnych?
– Mamy tu do czynienia z pewnym ciągiem zdarzeń, które budzą wątpliwości i w ogóle niezrozumienie decyzji, jakie zapadają w strukturach Unii Europejskiej. Z jednej strony mamy wojnę na Ukrainie i każdy wie, jak olbrzymie są rosyjskie wpływy na poszczególne kraje, natomiast kiedy Polska chce te wpływy wyjaśniać, to Unia Europejska mówi, że jest to niezgodne z prawem. Z drugiej strony mieliśmy, a po wybudowaniu muru są, ale znacząco mniejsze, działania destrukcyjne na polsko-białoruskiej granicy, które z całą pewnością nie byłyby zorganizowane bez przyzwolenia Rosji. I to jest zapewne działalność siatki wpływów rosyjskich po to, żeby zdestabilizować sytuację państw, które pomagają Ukrainie, a także po to, żeby te kraje osłabić. Unia Europejska, która przyjmuje tak dużą liczbę nielegalnych imigrantów i de facto wspiera bardzo dobrze zorganizowaną migrację, sama sobie gotuje niebezpieczeństwo i destrukcję. Pamiętamy wszyscy zamachy i działania, których sprawcami byli imigranci muzułmańscy, tym bardziej powrót do tego, co okazało się już raz katastrofą, jest niezrozumiały, nielogiczny. Kto wie, czy nie jest to zorganizowane działanie, które wydaje się na tyle oczywiste, że każdy zwykły człowiek by to zrozumiał i wyciągnął wnioski. Natomiast wygląda na to,
że takich wniosków, niestety, nie wyciągają liderzy Unii Europejskiej, którzy próbują narzucić suwerennym państwom swój sposób myślenia i swoje decyzje. Przy okazji tzw. paktu migracyjnego mówi się o solidarności, tymczasem jest to narzucanie swojej woli innym. Mówiło się też, że państwa mają o tym decydować wspólnie, tymczasem nic takiego nie ma miejsca, co więcej – za odmowę podporządkowania się temu dyktatowi mają być kary finansowe. Budzi to obawy i duże wątpliwości pod względem prawnym. Mieliśmy – jak pan redaktor wspomniał – kwestie korupcyjne na szczytach władzy Parlamentu Europejskiego, ale były też odkryte niejasne powiązania sędziów Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z unijnymi urzędnikami, a także procedery urabiania i lobbowania polityków przez biznesmenów,
do których miało dochodzić m.in. we francuskim zamku Chambord. To wszystko nie wygląda dobrze.
Pakt przymusowej relokacji imigrantów przyjęty został poza Radą Europejską,
w Radzie Unii Europejskiej, gdzie nie obowiązuje prawo weta, ale większość kwalifikowana?
– To kontrowersyjna decyzja, która nie rozwiązuje problemu. Kilka państw tzw. wiodących w Unii Europejskiej robi wszystko, żeby tam, gdzie tylko się da, obejść zasadę jednomyślności. I dlatego sprawy są przenoszone do instancji, takiej jak Rada Unii Europejskiej, gdzie zasada jednomyślności nie obowiązuje, a decyzje zapadają większością kwalifikowaną. I tymi technicznymi zabiegami próbuje się przeforsować różne sprawy. Do tego dążą m.in. Niemcy, którzy chcą stworzyć państwo federacyjne,
a wszystko po to, żeby pozbawić prawa głosu te kraje, które myślą inaczej, które w mniemaniu tzw. unijnych lokomotyw mogą być niepokorne. Tak naprawdę chodzi
o dyktat, żeby niektóre stolice – na czele z Berlinem czy Paryżem – mogły mieć głos decydujący niemalże we wszystkich obszarach funkcjonowania Unii Europejskiej,
w obszarze prawa, kogo karać, komu przyznać środki,
a kogo ich pozbawić.
Swoją drogą pieniądze – unijne fundusze wraz z systemem warunkowości – stały się kartą przetargową, czymś, co ma wymusić posłuszeństwo.
– Ten swoisty finansowy bat, jak Krajowy Fundusz Odbudowy, jest używany szczególnie w dobie kryzysu,
a w niektórych krajach Unii Europejskiej jest recesja, kiedy mamy sytuację pocovidową i część rządów nie może sobie pozwolić, żeby tych środków nie otrzymać, bo to mogłoby doprowadzić do pogorszenia i tak trudnej już sytuacji w ich kraju. Z drugiej strony część państw jest w tej samej europejskiej rodzinie politycznej i kiedy dochodzi tam do korupcji, to sprawy te są zamiatane pod dywan. Natomiast karze się przede wszystkim państwa niepokorne, które dbają o swoją suwerenność – jak Polska, która punktuje błędy Unii Europejskiej. Przykładem jest polityka migracyjna kanclerz Angeli Merkel, która zapraszała imigrantów do Europy. Ta polityka, jak wiemy, się nie sprawdziła, a tak naprawdę doprowadziła do destabilizacji całej Unii Europejskiej, czego skutki są widoczne
i odczuwalne po dziś dzień. Niewielki odsetek tych ludzi, którzy już przebywają na terenie Europy, podejmuje pracę, poza tym imigranci stanowią olbrzymie obciążenie socjalne dla poszczególnych państw, nie wspominając już
o wzroście przestępczości, co jest obserwowane zwłaszcza w krajach skandynawskich, także w Niemczech, we Francji, gdzie sprawcami zamachów są właśnie nielegalni imigranci z krajów afrykańskich, azjatyckich, którzy uzyskali tam status uchodźców. I to jest poważny problem, z którego Unia Europejska nie wyciągnęła żadnych wniosków. Tym bardziej musi to budzić pewne podejrzenia i wątpliwości, czy za tymi decyzjami o przymusowej relokacji nielegalnych imigrantów nie kryją się np. organizacje przestępcze, jak chociażby Rosja, która próbuje zdestabilizować i osłabić państwa europejskie.
Skoro Unia Europejska nie wyciągnęła wniosków ze swoich poprzednich błędów,
to może warto ten skostniały, niezdolny
do refleksji, mocno zideologizowany układ brukselski odsunąć od władzy? Okazja już
w przyszłym roku – wybory do europarlamentu, które poprzedzą wybory do Sejmu i Senatu już w październiku.
– Unia Europejska tak naprawdę odeszła zupełnie od założeń i swojej genezy powstania. Przypomnijmy, że miała to być Europejska Wspólnota Węgla i Stali, miała to być wspólnota wspierających się państw przed jakąkolwiek dominacją. Tymczasem widzimy, że dzisiaj jest to wspólnota państw, w której dominują Niemcy. Co więcej – Unia Europejska stała się organizacją stricte polityczną,
a nawet bardziej ideologiczną, która narzuca pewien światopogląd i od niego uzależnia wsparcie finansowe. Mamy zatem sytuację, że jeśli jakiś kraj jest niepokorny, to jest całkowicie bezprawnie karany finansowo bądź odbiera się mu lub wstrzymuje wypłaty unijnych funduszy. To nie ma nic wspólnego z traktatami o Unii Europejskiej. Część osób, tzw. oligarchów w Unii Europejskiej, która ma za nic prawo i zasady, a stwarza pewną iluzję tej instytucji jako demokratycznej, ma chyba świadomość, że po przyszłorocznych wyborach do europarlamentu może się zmienić skład Parlamentu, Komisji Europejskiej, a więc układ sił w Unii Europejskiej. Inne też będą osoby, które będą decydowały w strukturach tej organizacji. W związku z tym można odnieść wrażenie, że na siłę, niejako na zapas próbują przeforsować sprawy, które zapewnią im byt i miękkie lądowanie. Usiłują jak najszybciej przeprowadzić projekty ideologiczne, które są wręcz absurdalne i mają niewiele wspólnego z racjonalnością i zdrowym rozsądkiem. Tak czy inaczej, obserwując poczynania
w innych państwach, wyniki wyborów, można mieć nadzieję, że w najbliższym czasie zmieni się struktura Parlamentu Europejskiego i w ogóle władz Unii Europejskiej.