• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Nie dla destabilizacji Europy i Polski

Piątek, 26 maja 2023 (21:32)

Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

Komisja Europejska zamierza powrócić do mechanizmu przymusowej relokacji imigrantów. Jaki jest cel takiego działania, czemu to w ogóle ma służyć?

– Sytuacja wydaje się jasna. Otóż Niemcy chcą się podzielić problemem, który sami stworzyli, któremu nie są w stanie sprostać. Wobec powyższego próbują szantażować pozostałe państwa, zmuszając je do przyjęcia imigrantów. Oczywiście jak jakiś kraj ma życzenie sprowadzić sobie imigrantów z Afryki Północnej czy Bliskiego Wschodu, to niech sobie ich sprowadzi do siebie, ale nie może być tak, że przymusza się pozostałe kraje Unii Europejskiej. Jest to także szantaż lewactwa unijnego. Otóż komisarz unijna ds. wewnętrznych Ylva Johansson, która poinformowała ambasadorów państw członkowskich o tym przymusowym kontyngencie imigrantów, jest mocno zlewicowana, a właśnie lewica europejska próbuje jakoś wyjść z twarzą z afery korupcyjnej na szczytach Parlamentu Europejskiego, która mocno nadszarpnęła wizerunek tego środowiska. Próbuje więc nadrobić, zatrzeć zły odbiór społeczny i wychodzi z tą propozycją, usiłując przymilić się do Europy i świata pomysłami, które spędzają sen z powiek racjonalnie myślącym. Uważam, że pomysł jest nie do zaakceptowania i bardzo wyraźne stanowisko polskiego rządu wskazuje, że Polska nie zaakceptuje tego projektu. I autorzy tego pomysłu mają świadomość, że są kraje w Unii Europejskiej, które nie zgodzą się na mechanizm przymusowej relokacji imigrantów.

Czy jest jakieś drugie dno tego pomysłu?

– Trudno powiedzieć, być może chodzi też o to, że unijni decydenci, mając świadomość, że niektóre państwa unijne nie zaakceptują tego projektu, karząc je finansowo, chcą zasilić unijny budżet. Oczywiście jeśli okazałoby się, że takie jest drugie dno tego projektu, byłby to skandal, ale Unia Europejska tak działa, niestety.

Już raz w 2015 roku był pomysł przymusowej relokacji, ale upadł. Komisja Europejska, która się wtedy skompromitowała, nie potrafi wyciągać wniosków z błędów?

– To tylko pokazuje, że Unią Europejską rządzą ludzie o bardzo słabych horyzontach myślowych, którym brakuje wizji rozwoju Europy. Nie wiem, czy chcą zasiedlić Unię Europejską Afrykanami, Azjatami, bo tym pachnie ten pomysł, chcą rozwiązać problem braku rąk do pracy w Niemczech i pod przykrywką przymusowych kwot imigrantów pomóc Berlinowi. Nie jest przecież żadnym odkryciem, że ci nielegalni imigranci nie będą chcieli mieszkać w Polsce – nawet gdybyśmy ich przyjęli, ale ich celem są Niemcy, Holandia bądź Francja. Dlatego te działania Komisji Europejskiej są niezrozumiałe i sądzę, że nie uda się przeforsować tego pomysłu, co nie zmienia faktu, że dyskusja jest i będzie, pewnie pojawią się też ataki na niektóre kraje przeciwne przymusowej relokacji imigrantów. Coś zatem się będzie działo, będzie szum, spory, ale o to chodzi lewicy europejskiej, która nagłaśnia ten temat.

Zamiast uszczelniać zewnętrzne granice, to przeciwnie, mamy ich otwarcie i zachętę do nielegalnej ekspansji do Europy imigrantów z Afryki Północnej?

– Mamy dziwną, niezrozumiałą sytuację, bo kiedy w Stanach Zjednoczonych trwa proces uszczelniania granicy
z Meksykiem, również w wielu krajach na południu Unii Europejskiej, także Włosi prowadzą twardą politykę, podobnie Grecy, Węgrzy, kraje bałtyckie umacniają i uszczelniają swoje granice, Komisja Europejska wychodzi z absurdalnym pomysłem otwierania granic na ludzi obcych nam kulturowo. Tak jak wspomniałem, jest to też w jakimś sensie próba odwrócenia uwagi od problemów Unii Europejskiej, aby było o czym rozmawiać w sytuacji, kiedy jest ogromna trudność ze spłatą długów, które mają Unia i Europejski Bank Centralny, który dwa tygodnie temu ponownie podniósł stopy procentowe. Jest też problem z obsługą długu unijnego, bo obsługa KPO, która miała kosztować w 2023 roku 900 milionów euro, będzie kosztowała 2,5 miliarda euro. Co więcej, nie wiadomo – takie są opinie – kto będzie spłacał ten dług. I kiedy należałoby się wziąć do roboty i rozwiązywać realne problemy, to wprowadzając pomysł przymusowej relokacji imigrantów, poddaje się ten temat pod dyskusję, żeby odwrócić uwagę. Mam jednak nadzieję, że zwycięży zdrowy rozsądek i państwa unijne odrzucą ten zły pomysł, i będzie po dyskusji.

Na wsparcie jakich krajów – jeśli chodzi o odrzucenie tego pomysłu – może liczyć Polska?       

– Jeśli chodzi o poparcie dla naszego stanowiska, to możemy liczyć na kraje bałtyckie, na pewno Skandynawów. Mimo że unijna komisarz ds. wewnętrznych Ylva Johansson jest Szwedką, to rząd szwedzki, który sprawuje prezydencję w Unii Europejskiej, jest w rękach prawicowych. Dlatego również stamtąd zapewne pójdzie blokada. Ponadto m.in. Węgry, Słowacja, Chorwacja, a także Włochy nie zgodzą się na majstrowanie przy kwestii otwierania Europy dla nielegalnych imigrantów i na przymusową ich relokację. Jest zatem spora szansa, że powstanie blok państw, które mają świadomość, czym pachnie przybycie do ich krajów nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.  

Jak to jest, że Komisja Europejska nie chce wspomóc Polski, która przyjęła miliony uchodźców wojennych z Ukrainy, a szeroko otwiera bramy i kieszenie dla nielegalnych imigrantów ekonomicznych?

– To tylko pokazuje, że Polacy są otwarci na pomoc ludziom, którym jest ona potrzebna, Polacy nie mają nic przeciwko uchodźcom wojennym, dla których otworzyliśmy nie tylko granice, ale także drzwi naszych domów. Natomiast inna jest sytuacja w przypadku nielegalnych imigrantów, których przybyciu do Europy należy postawić tamę. Dobrze wiemy, z czym się wiąże przybycie do chrześcijańskiej Europy wyznawców innych religii, w tym zwłaszcza islamistów, którzy nie są przyjaźnie nastawieni do rdzennych mieszkańców Europy. Coraz więcej ludzi,
np. we Francji, twierdzi, że nie da się żyć w sąsiedztwie islamistów, bo zakłócają porządek, co więcej, siłą próbują narzucać swoje zwyczaje.

Brak zgody ma się wiązać z poważnymi restrykcjami finansowymi – 22 tysiące euro za każdego nieprzyjętego imigranta…

– Rzeczywiście taki jest pomysł. Tymczasem przypomnę, że Unia Europejska dała nam na jednego uchodźcę wojennego z Ukrainy zaledwie 200 euro. Proszę zwrócić uwagę na brak symetrii. Widać też, czym – kolokwialnie rzecz ujmując – pachnie ten pomysł. Dlatego uważam, że jest to bardzo niesprawiedliwe działanie, ale zarazem niewykonalne przez Komisję Europejską.  

Na wstępie naszej rozmowy podkreślił Pan, że rząd Zjednoczonej Prawicy będzie przeciwny pomysłowi przymusowej relokacji imigrantów, co zresztą wyraził szef MSWiA Mariusz Kamiński. Ale co w sytuacji, jeśli opozycja przejmie rządy w Polsce?

– Stanowisko polskiego rządu jest tutaj niezmienne i narzucanie nam w sposób przymusowy czegokolwiek, jest nie do zaakceptowania. Natomiast jeśli spełniłby się scenariusz zarysowany przez pana redaktora, to trzeba powiedzieć jasno, że będzie zgoda na przymusową relokację imigrantów do Polski. Przypomnę tylko, że Donald Tusk jako szef Rady Europejskiej straszył, a wręcz karcił Polskę i Polaków, mówiąc, że brak zgody na przyjęcie imigrantów będzie się nieuchronnie wiązał z konsekwencjami finansowymi, i dodawał, że takie są zasady w Europie. I tutaj nic się nie zmieniło, a Donald Tusk otwierałby szeroko ramiona dla tych unijnych propozycji, bo tak naprawdę to jest polityka niemiecka,
a nie całej Unii Europejskiej. Swoją drogą potrzeby siły roboczej w Niemczech są wciąż duże, jest z tym problem i to wszyscy wiemy, dlatego Berlin – w sposób zakamuflowany – próbuje prowadzić grę interesów i stąd też pomysł przedstawiony przez komisarz Johansson.

Czym groziłaby zgoda Polski na przymusową relokację imigrantów z Afryki Północnej
i Bliskiego Wschodu?

– Ni mniej, ni więcej oznaczałoby to, że musielibyśmy budować dla tych ludzi obozy, kampusy, bo trudno się spodziewać, żeby chcieli oni podjąć pracę. Oni – jak pokazują obrazy z zachodniej Europy – są nastawieni na duży socjal, bo po to przybywają do Europy. Natomiast polski socjal z pewnością nie odpowiadałby ich oczekiwaniom, więc zapewne próbowaliby uciekać
i przedostać się do Niemiec czy Francji, a to groziłoby destabilizacją sytuacji wewnętrznej w Polsce. W Polsce nie brakuje lewicowych, lewackich polityków, którzy prezentują podobne jak Komisja Europejska podejście do kwestii przyjęcia imigrantów, którzy – jak wiemy – płacą duże pieniądze przemytnikom, którzy sprowadzają ich na europejski grunt. Jak widać, wiązałoby się to z samymi problemami, wydatkami, a pożytek z tych ludzi żaden, co więcej, należałoby się spodziewać stawiania nowych, coraz to większych żądań dotyczących zasiłków itd. Krótko mówiąc, nic dobrego.     

Tym bardziej że nie chodzi tu o ludzi, którzy uciekają – jak Ukraińcy – przed bombami
i rosyjską nawałą…

– Mamy do czynienia z próbą destrukcji Europy, do czego rękę przykładają władze Unii Europejskiej. Ta światowa destrukcja Europy trwa, jest prowadzona przez różne siły. Kiedyś to byli terroryści, a teraz mogą to być ludzie wysyłani do Europy z inspiracji np. rosyjskiej. Najlepiej to pokazała poprzedzająca wojnę i napaść rosyjską na Ukrainę sytuacja na polsko-białoruskiej granicy, gdzie reżimy Putina i Łukaszenki wysyłały imigrantów muzułmańskich, próbując zdestabilizować Polskę i dalej Europę. Wtedy potrafiliśmy się temu przeciwstawić i teraz, dopóki będziemy rządzić w Polsce, też się nie zgodzimy na destabilizację państwa.   

              Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki