• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Czas na wytężoną pracę dla Polski

Wtorek, 16 maja 2023 (21:00)

Rozmowa z Andrzejem Maciejewskim, politologiem
z Instytutu Sobieskiego

Jutro Rada Ministrów ma się zająć nowymi propozycjami PiS i ustalić
ich harmonogram. Wygląda na to, że prace nabierają tempa?

– Przede wszystkim widać, że jest pewna kontynuacja działań formacji rządzącej, której ciągle się chce. I dobrze, że tak się dzieje, ponieważ z tego wsparcia korzysta dzisiaj potężna armia 7 mln dzieci. Kwestia podniesienia świadczenia Rodzina 500 Plus z 500 do 800 zł
od 1 stycznia 2024 roku jest urealnieniem kwoty,
która z uwagi na inflację nie jest dzisiaj tym,
czym była w 2016 roku.

Donald Tusk z jednej strony mówi, że nie będzie uczestniczyć z PiS w licytacji na programy społeczne, a z drugiej chce,
aby waloryzacja świadczeń odbyła się natychmiast?

– Nie da się tego zrobić z automatu, tu potrzebna jest zmiana ustawy budżetowej itd. Dlatego postulat Tuska, żeby świadczenie Rodzina 500 Plus wzrosło już od
1 czerwca br. jest nierealny. Odpowiedzialny polityk tak
nie robi. To nie jest żadne czary mary, to wymaga działania planowego, które musi mieć umocowanie w środkach,
czyli wymaga realnego działania. Prawo i Sprawiedliwość robi to w sposób metodyczny, realny, a Tusk proponuje bajki z mchu i paproci i działa bardzo populistycznie. Swoją drogą Tusk – jak rządził – nic nie zrobił dla polskich dzieci, dlatego jego słowa dzisiaj mają bardzo niską wiarygodność. Ponadto warto przypomnieć, że to jego ugrupowanie było jednym z nielicznych, które było przeciwne wprowadzeniu świadczenia Rodzina 500 Plus.
To tylko pokazuje, że w działaniach Tuska nie ma ani ładu, ani składu, co więcej, polityk ten oraz jego polityczni kompanii próbują pisać historię na nowo.

Władysław Kosiniak-Kamysz też chyba nie bardzo wie, jak się zachować wobec nowych propozycji PiS, szczególnie jeśli chodzi
o program Rodzina 500 Plus?

– PSL chce ograniczenia tego projektu, a Kosiniak-Kamysz uważa, że program 500 Plus jako podstawa powinien być dla wszystkich, ale waloryzacja powinna objąć tylko tych, którzy pracują. Tymczasem Polaków nie wolno dzielić,
co robi Tusk, nazywając wsparcie dla polskich rodzin „korytem plus”, czy obraża beneficjentów, mówiąc o nich,
że to „wymarzona klientela dla władzy”, że to pijacy, którzy „chleją, biją swoje dzieci, kobiety, a pracą się nie zhańbili,
i to od lat” itd. To wstyd, że ktoś, kto ma ambicje rządzić Polską, polskie rodziny nazywa patologią. Przypomnę,
że Tusk podczas swoich rządów koalicji PO – PSL podniósł kwotę wolną od podatku o 2 zł. Rządy Tuska kojarzą się
z biedą i ubóstwem, stąd jego wiarygodność dzisiaj jest żadna, tym bardziej że nigdy nie wywiązał się ze swoich obietnic. Natomiast PiS pokazuje, co jest najważniejsze,
że to Polacy, polskie rodziny. Dzisiaj rząd zatwierdził
14. emeryturę jako stałe świadczenie, a jutro zajmie się harmonogramem realizacji propozycji, jakie padły podczas ostatniej konwencji PiS.

Jedną z propozycji przedstawionych przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego są darmowe przejazdy autostradami dla samochodów osobowych. To także program powszechny.

– Dokładnie, ale jednocześnie wprowadzenie darmowych przejazdów autostradami państwowymi to rozwiązanie najprostsze. To kwestia pewnych decyzji, natomiast jeśli chodzi o rozszerzenie tego programu na autostrady prywatne, to sprawa jest bardziej skomplikowana, bo tu
w grę wchodzą kwestie prawne, kwestie umów, koncesji, które trzeba uregulować, co z pewnością będzie wymagało pracy. To nie jest kwestia jednego dnia, ale tak jak powiedział prezes Jarosław Kaczyński – jeśli chodzi
o autostrady i drogi szybkiego ruchu państwowe, jest to kwestia szybko do załatwienia, natomiast w przypadku dróg prywatnych, to powinno się sfinalizować w roku przyszłym. Puentując, jeśli słyszymy, że rząd ma rozpisać harmonogram działań, to znaczy, że prace przez premiera Morawieckiego już zostały zadane poszczególnym ministrom, bo tak to działa.

W ofercie PiS na nową kadencję, jest jakże istotna zapowiedź, że Polska ma być jedną wielką strefą ekonomiczną, która ma przyciągać inwestorów.

– Zgadza się, a to oznacza, że Polska będzie wielką strefą nastawioną na rozwój, gdzie przedsiębiorczość będzie miała zielone światło. To pokazuje, że kwestie gospodarcze stają się priorytetem, co podkreślił premier Morawiecki, mówiąc, że aby mieć środki i nimi dysponować m.in.
na świadczenia prorodzinne, socjalne, prorozwojowe,
to należy jeszcze bardziej uszczelnić system podatkowy
i zwiększyć dochody państwa. I tu nadzieją jest także rozwój gospodarczy Polski – i to jest właściwy kierunek.

Tymczasem Tusk podczas spotkania
w Krakowie zgłasza postulat zwiększenia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. Populizm?

– W tym momencie chciałoby się zapytać: a co na to samorządowcy? Przypomnę tylko, że kiedy rząd Zjednoczonej Prawicy podwyższał kwotę wolną od podatku do 30 tys. zł, to już był płacz i samorządowcy z Platformy mówili, że to jest zamach na samorządy, bo odbiera się
im pieniądze. Dlatego chciałbym dzisiaj usłyszeć, co na obecną propozycję Tuska samorządowcy z Platformy, którym ich lider chce zabrać kolosalne pieniądze. Jeśli bowiem kwota wolna od podatku wzrosłaby do 60 tys. zł, to samorządy zostałyby bez dochodów z PIT. Warto też przypomnieć, że kiedy rządziła Platforma z PSL, to Tusk „hojną” ręką podwyższał kwotę wolną od podatku raptem
o 2 zł – to wszystko, na co go było stać. Tusk gra na krótką pamięć, na amnezję Polek i Polaków, którym podwyższał wiek emerytalny, za jego rządów waloryzacja rent
i emerytur oscylowała w przedziale kilku złotych.

Jak ocenia Pan równie ważną, choć może mniej nagłaśnianą przez media rzecz
– mianowicie zapowiedź skupienia się
na rozwoju szkolnictwa i kształcenia zawodowego oraz inwestycje w kulturę?

– To również kluczowa sprawa, która łączy się z rozwojem gospodarczym Polski i będzie mu sprzyjać w związku ze wspomnianą wielką strefą ekonomiczną, którą Polska
ma się stać. Szkolnictwo zawodowe w pewnym momencie zostało praktycznie zmiecione z rynku i polskiej oferty kształcenia młodzieży. Szkoły zawodowe, technika zostały bardzo mocno ograniczone i dopiero od mniej więcej 7 lat, po objęciu rządów w Polsce przez PiS, ma miejsce odbudowa szkolnictwa zawodowego. Szkoły zawodowe to nie tylko nauczyciele przedmiotów ogólnych, ale również zawodowych, to specjaliści, praktycy, którzy mają nauczyć młodzież zawodu, to wreszcie warsztaty z odpowiednim wyposażeniem. Warto pamiętać, że szkoły zawodowe dzisiaj to także kooperacja z wielkim biznesem,
z zakładami przemysłowymi. Ten duży biznes poprzez współpracę ze szkolnictwem średnim zawodowym kształci nowe kadry pracowników do swoich fabryk. Tak czy inaczej kierunek jest jak najbardziej właściwy, tylko trzeba kooperacji i działania systemowego – i to się właśnie dzieje. Po dekadach zwijania otwiera się nowa era, jeśli chodzi o szkolnictwo zawodowe. Fachowców w różnych dziedzinach bardzo nam dzisiaj potrzeba, także
w kontekście rozwoju polskiej gospodarki. Dzisiaj kształcimy nie bezrobotnych, ale fachowców pod konkretne zapotrzebowanie rynku. Jeśli chodzi o kulturę, to trzeba zauważyć i docenić, że za rządów PiS nakłady na kulturę wzrosły niemal dwukrotnie, a Polska odzyskała szereg dóbr kultury zagrabionych podczas niemieckiej okupacji. Obowiązkiem państwa jest inwestować w kulturę i dobrze, że obecny rząd, w przeciwieństwie do poprzedników,
to robi.

Do wyborów zostało kilka miesięcy,
czy propozycje PiS nie padają za wcześnie?  

– Nie sądzę. Zważając na to, że przed nami okres letni, kiedy Polacy będą myśleć bardziej o wypoczynku niż o polityce. Ponadto po wakacjach do wyborów pozostanie niewiele czasu. Myślę, że deklaracje i obietnice nie są wcale przedwczesne. To czas, żeby te propozycje przekuć w odpowiednie ustawy tak, aby mogły wejść w życie
od nowego roku. I fakt, że zapowiedź podwyższenia świadczenia Rodzina 500 Plus z 500 do 800 zł zostanie przygotowana i pojawi się w formie ustawy, to pokazanie, że dzieje się to na zasadzie realnego umocowania. Jeśli coś jest, co ma format ustawy, co muszą przegłosować posłowie i senatorowie, a przy okazji wyjdzie szydło
z worka i opozycja będzie się musiała opowiedzieć za
lub przeciw, ale jednocześnie daje to pewność, że od
1 stycznia 2024 roku te środki na wypłaty w budżecie będą zagwarantowane. To pokazuje też inną jakość kampanii wyborczej – mianowicie, że PiS nie tylko mówi, obiecuje, lecz także przygotowuje się do realizacji obietnic.

Wszystko pod warunkiem, że PiS wygra wybory?       

– Owszem, ale to pokazuje, że PiS programowo jest sprawne i te 2 dni konwencji, gdzie było 10 paneli dyskusyjnych, gdzie było wielu ekspertów z różnych obszarów i duża merytoryka, potwierdza, że PiS po
8 latach rządów ciągle ma coś do powiedzenia programowo przy totalnej indolencji opozycji i braku programowych propozycji dla Polski i Polaków.

Zaskoczyła Pana nieobecność koalicjanta Suwerennej Polski podczas konwencji PiS?   

– To była konwencja programowa PiS. To, co się dzieje
w Zjednoczonej Prawicy, to sytuacja – rzec można 
– w rodzinie, więc zostawiłbym te kwestie do rozstrzygnięcia obu formacjom i jej liderom.

Czy jednak nie jest to oznaka, że obie partie mogą pójść osobno do wyborów?

– Myślę, że mamy pewien remis – mianowicie przedstawicieli PiS nie było na konwencji Suwerennej Polski, a polityków Zbigniewa Ziobry na konwencji PiS. Można powiedzieć, że rachunki zostały wyrównane.
Teraz czas na pracę dla Polski.

        Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki