• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Nie dajmy się zdominować

Niedziela, 14 maja 2023 (10:39)

ROZMOWA z ks. Guy Pagèsem, francuskim znawcą islamu

Papież Pius II określił relacje chrześcijan z islamem jako permanentny stan wojny. Patrząc na otaczającą nas kulturę europejską, otwartą na wyznawców islamu, wydaje się, że to stwierdzenie się zdezaktualizowało. Czy tak jest?

– Gdy spoglądamy na militarną i ekonomiczną dominację kultury zachodniej na świecie, możemy pomyśleć, że tak. W istocie jednak słowa Papieża Piusa II nie straciły nic na znaczeniu. Chrześcijański Zachód zdominował świat. Islam jednak nie chce się z tym pogodzić i pragnie dowartościować swoje ambicje w inny sposób. Otóż przywódcy muzułmańscy rozwijają projekt islamizacji świata. W internecie jest wiele nagrań muzułmańskich przywódców, którzy twierdzą, że po zdobyciu Konstantynopola w XV wieku teraz nadszedł czas zdobycia Rzymu. Są wśród nich i tacy, którzy mają nadzieję, że to stanie się jeszcze za ich życia, że dokona tego obecne pokolenie muzułmanów.

 

Jeśli ta wojna dokonuje się obecnie poprzez islamizację przestrzeni życiowych w kolejnych krajach Zachodu, to czy chrześcijańska Europa nie powinna się bronić?

– Powinna, a jednak tego nie robi. Europa dziś zdradza swoje chrześcijańskie korzenie. Czyni to, niestety, na swoją zgubę. Koran w 60 rozdziale wersecie 4 przedstawia relację z chrześcijanami jako wrogość i nienawiść na zawsze, czyli aż do momentu, gdy chrześcijanie staną się muzułmanami. Muzułmanie traktują te słowa jako ponadczasowe, cały czas aktualne. Także ci, którzy dziś tak licznie przybywają do Europy.

 

Dlaczego muzułmanie odważnie i dumnie wkraczają w przestrzeń publiczną Europy, a katolicy się z niej wycofują? Czy nie jest to kwestia wiary?

– Papież Benedykt XVI przypomniał bardzo ważną różnicę między wiarą a wierzeniami. Nie możemy powiedzieć, że muzułmanie mają wiarę. Wiarę mają tylko ci, którzy przyjmują Boże objawienie Jezusa Chrystusa. To objawienie muzułmanie odrzucają. Natomiast Europejczycy, choć mają prawdę, przestają w nią wierzyć, a muzułmanie mają kłamstwa, które stanowią ich wierzenia.

W ewangelicznej przypowieści o chwastach, które wschodzą na polu, możemy odczytać naukę samego Jezusa Chrystusa na temat muzułmanów. Czytamy w niej, że Pan zasiał pszenicę, jednak robotnicy dostrzegli, że wraz z nią wzrasta kąkol. Chwast przypomina pszenicę, ale nią nie jest. Tak samo jest z islamem, który pragnie być uważany za prawdziwą wiarę, ale nią nie jest i nigdy nie będzie. Chwast jest rośliną trującą, tak jak islam – dla chrześcijan. Po przyjściu Syna Bożego na świat, Ewangelia rodzi prawdziwą wiarę i synów Bożego królestwa, ale wróg, którym jest diabeł, sieje złe nasiona fałszywej wiary, aby zrodzili się synowie złego. Jezus Chrystus sam zapowiedział, że po chrześcijaństwie przyjdzie na świat fałszywa religia, która będzie zwalczać prawdziwą religię w imię boga. Dziś możemy to obserwować wokół nas.

 

Dlaczego muzułmanie pragną zniszczyć chrześcijaństwo?

– Racją istnienia islamu jest odrzucanie chrześcijaństwa. Islam za swoją misję – daną przez Allaha – poczytuje wysiedlenie chrześcijaństwa. Muzułmanie traktują chrześcijan jako nieczystych, o czym mówi rozdział 9 werset 28 Koranu. Oni rozumieją siebie jako posłanych przez Allaha do eksterminacji chrześcijan, którzy mają trafić do piekła. Dla muzułmanów chrześcijanie to niewierni tkwiący w błędzie wielobóstwa. Potwierdzać ma to prawda wiary o Trójcy Świętej, która dla muzułmanów oznacza wiarę w trzech bogów.

Rację ma św. Tomasz z Akwinu, który mówi, że aby dyskutować z muzułmanami, potrzebny jest rozum. Muzułmanie nie znają chrześcijaństwa, a to, co o nim wiedzą, to kalumnie i kłamstwa. Choć w porządku naturalnym są oni uplasowani w stworzeniu tak samo jak my, to jednak całkowicie odcinają się od porządku nadprzyrodzonego. Allah jest dla nich niepoznawalny i – według nich – przy pomocy rozumu nie jesteśmy w stanie go poznać. Im mniej rozumieją, tym ich wiara ma być czystsza. Nie odrzucają porządku rozumowego w dziedzinie matematyki czy medycyny, ale w dziedzinie wiary – tak. Oni rozumieją, że jeśli nie będą muzułmanami, pójdą do piekła. Żeby przed tym się ustrzec, przyjmują swoje wierzenia bez weryfikacji rozumowej, opierając się wyłącznie na przekazie, jaki otrzymują. Oni nie chcą porzucić islamu, bo nie chcą ryzykować pójścia do piekła.

Jednak to nie znaczy, że nie ma wśród nich ludzi refleksyjnych. Są i jeśli uczciwie podejmują refleksję nad swoją wiarą i zaczną poszukiwać wiary, nawracają się na katolicyzm.

 

Niebo także i nam przypomina o piekle.

– Matka Boża objawiła się w Fatimie i dzieciom wizjonerom ukazała piekło. To nie jest przypadek. Maryja tak uczyniła, abyśmy nie zapomnieli o tym, że za zdradę wiary i prawdy grozi nam potępienie. Ona nas uwrażliwiała na zyskujące dziś na popularności twierdzenia, że Bóg tak samo kocha wszystkich i wszystkich zbawi. Jeśli muzułmanin słyszy z ust chrześcijan, że wszystkie religie są dobre, że Bóg da życie wieczne w raju wszystkim, to po co on ma się nawracać? Takie fałszywe wyobrażenia utwierdzają tylko muzułmanów w tym, że nie ma sensu nawracać się na wiarę chrześcijan.

Papież Pius X podczas beatyfikacji Joanny d’Arc wskazał, że siłę złych stanowi rozwiązłość dobrych. Podkreślił wówczas, że moc szatana bazuje na bylejakości chrześcijan. Misja ewangelizacyjna wśród muzułmanów jest potrzebna i będzie skuteczna, ale musi być odważnym niesieniem prawdy, bezkompromisowym głoszeniem Ewangelii i musi być ściśle związana z gotowością na przyjęcie krzyża. To wymaga wielkiej wiary, odwagi i heroizmu.

 

Jak w praktyce wygląda życie nawróconych muzułmanów? Zostają w swoich domach, czy muszą opuszczać swoje kraje?

– Każdy konwertyta musi sam rozeznać, co jest dla niego lepsze. Znam nawróconych z Maroka, którzy nie mogą przyjąć chrztu, bo Kościół katolicki ma zakaz prowadzenia tam ewangelizacji. Oni aktualnie czekają na chrzest. Postanowili jednak, że po chrzcie pozostaną, by ewangelizować i nieść światło Ewangelii w swojej ojczyźnie.

Jest to decyzja heroiczna. W krajach muzułmańskich chrześcijanie, otoczeni kulturą muzułmańską, nie mają normalnego życia. Ich życie jest bardzo trudne. To piekło na ziemi. W Pakistanie żyją jako obywatele drugiej kategorii, którzy jeśli tylko zostaną oskarżeni z tytułu bluźnierstwa przeciw Mahometowi lub Koranowi, mogą natychmiast zginąć w wyniku samosądu tłumu.

 

Czy to jest przyszłość Europy?

– Mam nadzieję, że nie. Świadcząc o prawdzie i uwrażliwiając społeczność katolicką na temat islamu, wierzę, że ratujemy naszą chrześcijańską, europejską kulturę. Ratujemy ją poprzez umacnianie nas w naszej tożsamości. To nie jest bez znaczenia, jaką religię wyznajemy. Tylko katolicyzm jest prawdziwą wiarą i musimy o tym mówić w porę i nie w porę, na przekór tym, którzy wdają się w masońskie rozgrywki, mające wmówić nam, że nie ma jednej obiektywnej prawdy i nie ma jednej prawdziwej religii. W tej walce Polska ma ważną rolę do odegrania, bo ona nadal jest świadectwem, że wiara katolicka jest żywa i prawdziwa.

 

Przesłaniem dla Polski jest trwać w wierze ojców i inspirować się obroną katolicyzmu w Europie przez króla Jana III Sobieskiego?

– Polska musi mieć w pamięci słowa Jezusa Chrystusa, że kto nie jest po naszej stronie, jest przeciwko nam. Musimy mieć odwagę powiedzieć jak św. Jan Apostoł w 2 liście w 1 rozdziale w wersetach 10-11: „Jeżeli ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie. Kto go bowiem pozdrawia, uczestniczy w jego złych uczynkach”. Nie ma w tym nic politycznie niepoprawnego. To jest wyraz stanu ducha, który uzdolnił apostołów do ewangelizacji świata. To jest podstawa odważnej obrony naszego być albo nie być chrześcijańską Europą. Na to pytanie odważnie i mądrze odpowiedział król Jan III Sobieski. Jego wzór powinien być dla nas inspirujący. Będąc chrześcijanami, musimy odważnie powiedzieć, że my nie prowadzimy rozgrywek z prawdą, bo to jest sprawa naszego życia lub śmierci na wieczność.

 

Dziękuję za rozmowę.

Krzysztof Gajkowski