• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

V NIEDZIELA WIELKANOCNA

EWANGELIA

Niedziela, 7 maja 2023 (08:30)

J 14,1-12

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę”.

Odezwał się do Niego Tomasz: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?”.

Odpowiedział mu Jezus: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”.

Rzekł do Niego Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”.

Odpowiedział mu Jezus: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: »Pokaż nam Ojca?« Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła!

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca”.


Poza granice lęku

Tekst Ewangelii, proklamowany w piątą niedzielę wielkanocną, często jest czytany podczas liturgii pogrzebowej. Słowa zdają się idealnie pasować do sytuacji. „Niech się nie trwoży serce wasze…” – mówi Chrystus. Realizm ludzkiego przemijania budzi lęk, najbardziej w tym, że kiedy przyjdzie moment odejścia z tego świata, zostaniemy całkiem sami. Wydaje się też, że w obliczu wojny, przemijania, samotności, niepewności, jakie po brzegi wypełniają naszą codzienność, stanowią one szczególne przesłanie dla żyjących dziś ludzi.

Czasem nam, kapłanom, przychodzi prowadzić kondukty pogrzebowe najsmutniejsze z możliwych, przypominające biblijny żałobny korowód ludzi cieni towarzyszących matce (Łk 7,11-17), której zmarł jedyny syn, żywiciel rodziny. Cała jej nadzieja została złożona na grobowych marach. Tak, jak zamieniona w rozpacz nadzieja rodziców, których jedyny syn zabił się na motorze, córka umarła na białaczkę, odszedł nagle ukochany mąż czy żona. Co wtedy mówić? Jak na nowo nauczyć się żyć? Gdzie szukać wsparcia, mądrości?

Odpowiedź zawarta jest w Eucharystii. Oto zazwyczaj zaraz na początku Mszy św. wybrzmiewa liturgiczne pozdrowienie: „Pan z wami!”. Czy może być lepsza pociecha? Czystsze źródło nadziei? Pan jest z nami! – zbolałymi, udręczonymi bezradnością, niemożnością pokonania nieuchronnego. Staje pośród nas jako Ten, który sam przeszedł przez bramę śmierci. Widział rozpacz swojej Matki. Który płakał nad grobem Łazarza i ulitował się nad zbolałą kobietą z Nain.

„Niech się nie trwoży serce wasze”. To nie bon mot [dobre słowo], nie slogan czy zdanie wypowiedziane ku pokrzepieniu serc. Jezus wchodzi w nasze życie tak, jak wszedł w pustkę uczniów wędrujących do Emaus, w umysły pozbawionych wiary apostołów, w serce racjonalnego św. Tomasza. Przynosi pokój i nadzieję. Zabiera smutek i strach. Trzeba tylko uwierzyć w Niego i Jemu. Pokusa, aby dopuścić do siebie myśl, że Bóg opuścił człowieka, jest bardzo realna – to główny oręż szatana. Doświadczył jej nawet Jezus na krzyżu. Pokonujemy ją siłą nadziei i pragnieniem przylgnięcia do Chrystusa. Gdy tak się stanie, On zajmie się resztą.

Ks. Paweł Siedlanowski