Europy kolejny skręt w lewo
Sobota, 6 maja 2023 (10:36)Z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia
Mariusz Kamieniecki
Jakie refleksje towarzyszą Panu w związku
z bluźnierczą wystawą fotograficzną Elisabeth Ohlson wykorzystującej
w kontekście homoseksualnym postacie
i symbole religijne – wystawę, którą
w gmachu Parlamentu Europejskiego zorganizowali szwedzcy europosłowie
z lewicy?
– Dla mnie, podobnie jak dla wielu europosłów nie tylko
z Polski, ta wystawa nie istnieje. Nie mam nawet zamiaru jej oglądać. Natomiast, biorąc pod uwagę dotychczasowe próby redukcji prawdy o Bożym Narodzeniu, co w PE czy
w ogóle w Brukseli miało już miejsce, czy chociażby redukowania świąt Zmartwychwstania Pańskiego i próby wyrugowania całego dziedzictwa chrześcijańskiego, co przy obecnych władzach lewicowo-liberalnych w UE cały czas ma miejsce, ta wystawa jest kolejnym polem do atakowania, wyśmiewania tego, co jest tak ważne dla nas, katolików. Nic dziwnego, że rozmaici pseudoartyści ze swoją „sztuką” znajdują na korytarzach PE poletko do wystawiania, prezentacji wytworów swojej wyobraźni. Tyle że te ich obsceniczne, wulgarne pomysły nie przetrwają próby czasu. Są to „dzieła”, które znajdują poklask jedynie wśród drobnej części europosłów, szczególnie o lewicowych
i liberalnych poglądach. One – te prace – są zresztą nakierowane, jak cała Unia Europejska, wrogo wobec chrześcijaństwa, ale nie robiłbym z tego zagadnienia,
bo Pan Bóg sam się obroni. Chrześcijaństwo na przestrzeni wieków nie takie próby przechodziło i wychodziło z nich zwycięsko, więc i tutaj będzie podobnie.
To prawda, ale przykre jest to, że znajdują się odbiorcy tego typu „sztuki”…
– Jest żenujące, że znajdują się osoby, które zachwycają się tą wystawą, co więcej, ją propagują. To sprawia,
że tzw. artyści, którzy nie mają nic do zaprezentowania poza formami bluźnierczymi, otrzymują dodatkową zachętę do dalszych poszukiwań, do obrażania uczuć religijnych ludzi wierzących i czerpania z tego przyjemności. To tania oryginalność, ale ta wystawa, mimo intencji jej twórców, niczego nie zmienia w naszym postrzeganiu świata, naszych tradycyjnych wartości. Wiemy dobrze, że obecna Unia Europejska pod tym kierownictwem jest taka, jak ta wystawa. Odzwierciedla lewicowość, liberalizm, frywolność brukselskich eurokratów, którzy za nic mają sacrum, takie wartości, jak życie ludzkie od poczęcia do naturalnej śmierci – i to się wpisuje jedno w drugie. Nam nie pozostaje nic innego, jak dalej głosić, mówić to, co jest prawdą, i obalać kłamstwo.
Wartości, na których zbudowane są
nasza wiara, życie, cała tożsamość europejska, które opierają się na fundamentach chrześcijańskich, są
w barbarzyński sposób podkopywane?
– W Unii Europejskiej nie mówi się o wartościach chrześcijańskich, nie ma odniesień do Pana Boga. Proszę zwrócić uwagę, że już wiele lat temu, kiedy próbowano pisać konstytucję dla Unii Europejskiej, to mocno się gimnastykowano, bojąc się wpisać w niej cokolwiek
o chrześcijaństwie, o korzeniach, o dziedzictwie chrześcijańskim Europy. I ta chrystianofobia, a wręcz niechęć do Pana Jezusa i Kościoła, jest tutaj wciąż bardzo widoczna. To próba zastępowania wartości chrześcijańskich tzw. wartościami europejskimi, czyli aborcją, eutanazją, wielopłciowością. Ta wystawa wpisuje się w tę narracje,
w ten nurt propagowania antywartości, co jest prezentowane przy każdej okazji. My, mam na myśli europosłów Prawa i Sprawiedliwości, a także wielu innych posłów wierzących z innych państw się temu sprzeciwiamy, uważamy, że to nie powinno mieć miejsca. Natomiast tak uformowany jest dzisiaj Parlament Europejski, takie są władze w Komisji Europejskiej, które zezwalają
na organizowanie tego typu ekspozycji.
Jednym z przejawów niezadowolenia, negacji tej wystawy jest protest wystosowany przez konserwatywnych posłów do władz PE.
– Parlament Europejski nie może być przestrzenią dla prezentacji tego typu ekspozycji, a zarazem promocji lgbt. Zezwalanie na tego typu promocje jest wyrazem braku szacunku dla ludzi wierzących w całej UE. Tym bardziej
że w europarlamencie jak ognia bano się sytuowania szopek i symboli bożonarodzeniowych czy dotyczących świąt Zmartwychwstania Pańskiego, uważając je za potencjalnie obrażające uczucia ludzi niewierzących.
Stąd protest. Oczywiście, naszym zadaniem jest dalej robić swoje, nie zniechęcając się, przedstawiać nasz punkt widzenia, naszą chrześcijańską propozycję życia i rozwoju Europy. I tu mamy poważne uzasadnienia odnoszące się
do historii i korzeni Europy, w której chrześcijanie
odegrali kluczową rolę. Mamy znakomitych filozofów chrześcijańskich, jak św. Tomasz z Akwinu czy
św. Augustyn, których filozofia opiera się i wyrasta z wiary w Trójjedynego Boga. Wystawa opierająca się tylko
na obrażaniu uczuć religijnych nie jest w stanie przytłumić prawdy o Bogu i człowieku, choć zyskuje tani poklask lewicowych, liberalnych polityków, jaki jest tam widoczny. To jednak powinno zwiększyć nas, chrześcijan, wysiłek do głoszenia prawdziwych wartości chrześcijańskich, obecnych w życiu każdego z nas, bo to one dają szansę na godne życie, a nie są przeciwko życiu, jak aborcja czy eutanazja, które to pseudowartości, niestety, ale królują w tym środowisku.
Co stoi u podstaw wykrzywionego postrzegania świata?
– Powodem zakorzenienia się tych pseudowartości
jest fakt, że na Zachodzie duża część ludzi, chrześcijan,
nie utożsamia się z Kościołem, nie uczestniczy
w nabożeństwach, nie żyje zgodnie z przykazaniami Bożymi, z tradycją przodków. Ci ludzie nie uczestniczą
też aktywnie w życiu społecznym, nie biorą udziału
w wyborach, co powoduje, że w krajach zachodnich
do głosu dochodzą ludzie niewierzący, niepraktykujący.
To jest zatem zadanie także dla nas, polityków, żeby
dobre pokłady, które są w społeczeństwach, uruchamiać, uaktywniać, bo tylko w ten sposób – wybierając ludzi wierzących – będziemy w stanie zablokować lewacką rewolucję, tę moralną zgniliznę i tego typu dziwactwa, których przykładem jest właśnie wystawa w PE.
Gdzie w europarlamencie są ci, którzy usta mają pełne haseł o równości, gdy przez takie ekspozycjami obrażane są uczucia religijne ludzi wierzących?
– W takich sytuacjach oni milkną, a po cichu może
nawet zacierają ręce, myśląc, że nam dokuczą, że może nas zniechęcą, że szerząc tego typu bluźnierstwa,
a przynajmniej im przyklaskując, zyskają aplauz, że może uda im się zbudować większość. Nic z tych rzeczy. Nas, ludzi wierzących, tego typu wystawy powinny mobilizować do jeszcze bardziej wytężonej pracy i kontaktu
z prawdziwymi twórcami sztuki, z artystami, a nie z tzw. aktorami ze spalonego teatru, pseudoartystami, którzy po jednej czy drugiej wystawie nagle gasną i nikt o nich nie pamięta. Tak czy inaczej proces trwania przy wartościach chrześcijańskich trzeba umacniać i każdy powinien zacząć od siebie. Należy też przypominać, gdzie jest racja, a za tych, którzy błądzą, trzeba się modlić o łaskę nawrócenia.
Jest w tym wszystkim zadanie ewangelizacji, czyli przyciągania dobrym przykładem młodych ludzi do pracy na rzecz normalnej Europy, Europy wolnych państw, narodów…
– Dokładnie. Nie jest przecież żadną tajemnicą,
że obecni decydenci europejscy chcieliby w ogóle wymazać religię oraz narody jako czynniki konstytutywne UE.
To wyglądałoby trochę jak w tym powiedzeniu, że na początku nie było nic, tylko Armia Czerwona, a o całej reszcie trzeba zapomnieć, bo jej nie było, a jeśli coś nowego ma być, musi to być wymyślone przez lewicę
albo liberałów. Jeśli mamy chodzić po jakichś drogach europejskich, muszą to być drogi wytyczane tylko przez lewicę i liberałów, bo to oni mają monopol na rację.
Otóż nic z tych rzeczy! Tak nie jest, bo widzimy,
że chrześcijaństwo w Europie powoli się odradza, np.
we Włoszech, także w Skandynawii, mimo że ta wystawa
w PE jest autorstwa szwedzkiej artystki, promowana
i organizowana przez szwedzką lewicę. Uważam, że protest przeciwko tej pseudoekspozycji jest jak najbardziej
na miejscu, a naszym – chrześcijan – zadaniem jest jeszcze bardziej wytężona praca na różnych polach
czy płaszczyznach społecznych, ale także politycznych,
bo od polityki wszystko się zaczyna. Gdybyśmy dzisiaj mieli w Unii Europejskiej rządy prawicy, to tej wystawy
z pewnością by nie było.
Swoją drogą jakoś nikomu nie przychodzi
do głowy, żeby w europarlamencie zorganizować wystawę uderzającą
w symbole islamu, wyśmiewającą się
z Mahometa?
– My, chrześcijanie, potrafimy przebaczać, a często
będąc obrażani, nadstawiamy drugi policzek – i to jest wykorzystywane. Inne religie, jak islam, takie problemy rozwiązują inaczej, w sposób radykalny. Stąd strach przed islamem jest tutaj w Brukseli ogromny, bo wyznawcy tej religii nie pozwolą, żeby profanować symbole islamu. Strach czy respekt przed naszymi braćmi starszymi
w wierze również jest duży i nikt nie odważy się sprofanować np. synagogi. Oczywiście jestem przeciwny wszelkim tego typu aktom profanacji. Natomiast chrześcijanie są pogodni, wyrozumiali, potrafią wybaczać
i – być może – stąd się biorą te ataki, wyśmiewanie,
akty wandalizmu, a nawet świętokradztwa. Musimy tego typu sprawy wyjaśniać i mamy na to sposób – Pan Bóg
dał nam taki sposób – mianowicie jest nim aktywność, umiejętność odróżniania dobra od zła i kartka wyborcza.
To pozwala na wybór uczciwych ludzi, którzy będą wyraźnie opowiadali się nie za antywartościami, ale za wartościami chrześcijańskimi – zarówno w polskim Sejmie
i Senacie, jak i w Parlamencie Europejskim. I z tego
prawa powinniśmy korzystać.