• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Walczmy o prawdę

Sobota, 22 kwietnia 2023 (18:33)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Czy my, Polacy, się szanujemy, skoro z polskich ust – mam na myśli prof. Barbarę Engelking - publicznie padają słowa, że Polacy podczas II wojny światowej zawiedli Żydów?

– Trudno to pojąć – zwłaszcza, kiedy sięga się do autorytetów i ich badań historycznych. W całej tej retoryce zapomina się, że Polska była tym krajem, który pomagał Żydom – obywatelom państwa polskiego. To byli obywatele Polski narodowości żydowskiej. I ktoś nie bierze pod uwagę, że Polska nieprzypadkowo była największym skupiskiem Żydów, którzy właśnie z Polską związali swoje losy. Rodzi się zatem pytanie: Kto roztropny zostaje w kraju, w którym dzieje mu się krzywda, gdzie jest prześladowany – a taka niestety jest narracja, i to nie tylko prof. Barbary Engelking? Nieprawdą jest też, że Polska, Polacy zawsze byli wrogo nastawieni wobec Żydów, bo diaspora żydowska w naszym kraju była najliczniejsza w Europie, co więcej, na świecie. W żadnym innym państwie nie było tak wielu Żydów jak w Polsce.

Nieprzypadkowo Hitler – wrogo nastawiony do Żydów –jako pierwszy cel obrał sobie Polskę. I kiedy Niemcy – jeszcze przed wybuchem wojny wypędzali Żydów, to znajdowali oni schronienie nie gdzie indziej jak w Polsce. Nie tylko kraje europejskie nie chciały przyjmować uchodźców żydowskich, ale także Stany Zjednoczone. Tylko Polska była dla nich otwarta. Chcę przez to powiedzieć, że nikt nie ucieka tam, gdzie się źle czuje, gdzie jest dyskryminowany, gdzie są łamane jego prawa, nikt nie chce mieszkać w państwie, które jest dla niego nieprzyjazne. Dlatego słowa prof. Engelking są kłamliwe, niesprawiedliwe i niedorzeczne. Jej twierdzenia obalają fakty, o których mówię. To, co głoszą niektóre media, to są herezje historyczne, które trudno nawet komentować.  

Jak rozumieć ataki, które wyprowadza naukowiec, prof. Barbara Engelking?

– Prof. Engelking jest kierownikiem Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Nie czuję się uprawniony do wyrażania sądów, ale zastanawiam się, jaki jest warsztat naukowy tej Pani, która mówi, że warszawiacy wobec prześladowań Żydów nie stanęli na wysokości zadania itd. Trudno jest też dyskutować z profesorem, który opowiada rzeczy, które nie mają żadnego pokrycia w faktach. Polska była pod okupacją niemiecką, były prześladowania, egzekucje, godzina policyjna. Panował totalny paraliż państwa, a mimo to jego obywatele z narażeniem życia się poświęcali. Co więcej, Polska była jedynym państwem w Europie, gdzie za pomoc Żydom wykonywano wyroki śmierci. Tego w innych krajach nie było, tylko u nas.

Mimo to byli ludzie, którzy pomagali Żydom, w tym m.in. duchowieństwo?

– W tej sytuacji prof. Engelking de facto napluła w twarz tym, którzy się poświęcali się dla Żydów – Irenie Sendlerowej, która uratowała, wyciągnęła z warszawskiego getta ok. 2,5 tys. żydowskich dzieci. W jakiej sytuacji stawia duchownych, siostry zakonne, którzy ukrywali w sierocińcach żydowskie dzieci i wystawiali im fałszywe metryki chrztu, co pozwoliło im przeżyć pożogę wojenną. Skala pomocy Żydom była więc ogromna. Pamiętajmy też o tle historycznym, o okupacji, inwigilacji, a mimo to Polacy nie zawahali się wyciągnąć ręki do swoich żydowskich braci – nie wrogów, ale braci. Ktoś, kto to podważa, sam o sobie wystawia jak najgorsze świadectwo – tym gorzej, jeśli mówi to człowiek wykształcony, naukowiec. O warsztacie dziennikarskim i tolerowaniu tego typu wypowiedzi czy wręcz ich podsycaniu nawet nie wspomnę, bo poziom jest żenujący.  

Przypadki denuncjacji Żydów też się zdarzały…

– Tylko że to był margines. W każdym narodzie są lepsi i gorsi, zdarzają się też szumowiny. W Polsce ogromna większość zachowała się jak trzeba, o czym świadczy liczba Polaków odznaczonych Medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Warto też przypomnieć, że zdrajcy, którzy dopuszczali się denuncjacji Żydów, byli sądzeni, wykonywano też egzekucje. Polskie Państwo Podziemne nie tolerowało zdrady oraz łamania prawa. Zapomina się też, że wśród Żydów byli konfidenci, którzy – tak było też w getcie warszawskim, gdzie policjanci żydowscy przyrównywani do Gestapo – znęcali się nad swoimi współbraćmi. Dlatego szukanie wśród Polaków pojedynczych przypadków – ludzi, którzy nie zachowali się jak trzeba – jest nadużyciem, to jest żenujące.

Dlaczego próby przyklejania łat o antysemityzmie dotyczą Polaków i dlaczego samym Żydom dość łatwo przychodzi oskarżanie nas, a nie mówi się o Niemcach, którzy zgotowali Żydom gehennę?    

– Polityka niemiecka od lat zmierza ku temu, by wybielić się, żeby pokazać się jako kraj otwarty, szanujący mniejszości. I jednym z elementów tej polityki jest zaciemnianie obrazu II wojny światowej. Na tę propagandę szły i wciąż idą ogromne środki. Nic więc dziwnego, że w przestrzeni międzynarodowej jako sprawcy II wojny światowej funkcjonują nie Niemcy, ale – właściwie jacyś beznarodowi naziści. Nic też dziwnego, że zdarza się mówienie nie o niemieckich, ale o „polskich obozach śmierci”.

Czy fakt, że często Polacy są oskarżani o antysemityzm, nie jest też efektem zaniedbań ze strony Polski – jeśli chodzi o politykę historyczną?

– Polska polityka historyczna na szczęście zaczyna wracać na właściwe tory. Jednak wcześniej tak nie było. Byliśmy spolegliwi wobec tych, którzy nas obrażali, którzy nas oskarżali. Nic więc dziwnego, że nawet prezydent Stanów Zjednoczonych – Barack Obama, bezkarnie mówił o „polskich” obozach śmierci. Jako Polacy nie możemy milczeć, kiedy pojawia się kłamstwo na nasz temat, musimy prowadzić zdecydowaną, mądrą politykę historyczną, aby za jakiś czas nasze dzieci, nasze wnuki nie uczyły się, że to Polska rozpętała II wojnę światową, czy o „polskich obozach śmieci”, co już dzisiaj niektóre środowiska próbują wprowadzać do obiegu. Zatem niezwykle istotna jest edukacja, czyli świadomość swojej przeszłości, a jednocześnie piętnowanie wszelkich prób zakłamywania historii – jak wypowiedź prof. Barbary Engelking.

Mam wrażenie, że pani profesor nie zachowuje się jak naukowiec, którego obowiązuje pewna etyka, zasady moralne, obiektywizm. Nie wiem, czy członkowie PAN – także historycy, chcą być w towarzystwie kogoś, kto mówi nieprawdę, kto posługuje się manipulacją i stawia tezy niemające nic wspólnego z prawdą. To, co mówiła pani profesor, to są herezje, które badacze historii już dawno wyjaśnili.

Co możemy zrobić, żeby prawda wybrzmiała, żeby kłamstwo o rzekomym polskim antysemityzmie się dłużej nie szerzyło?  

– Mówmy prawdę. Kłamstwom, insynuacjom przeciwstawmy fakty. Dbajmy zatem o prawdę, piętnujmy to, co wykracza poza prawdę. W okresie okupacji niemieckiej byli dobrzy i źli – szmalcownicy, którzy zdradzali. Dzisiaj – mimo że Polska jest wolna, niepodległa, też istnieją zagrożenia zewnętrzne i wewnętrzne. Niestety, też mamy współczesnych szmalcowników historycznych, którym – w odróżnieniu od zdrajców z czasów II wojny światowej – nic nie grozi i swobodnie mogą wyrażać swoje niesprawiedliwe sądy, niemające nic wspólnego z prawdą. Plują w twarz takim bohaterom, jak Irena Sendlerowa, jak rodzina Czcigodnych Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów oraz ich dzieci, których beatyfikacja odbędzie się we wrześniu w Markowej. Szanujmy się, bo w prasie niemieckiej pojawiają się materiały, gdzie autorzy, powołując się na takie wywiady, jak ten w stacji TVN z prof. Barbarą Engelking, wypisują bzdury – obraźliwe dla państwa polskiego i dla nas, Polaków, którzy byliśmy ofiarami II wojny światowej. Na przeciwko siebie stają niemieckie zbrodnie i polski heroizm. To Niemcy byli zbrodniarzami, a my, Polacy, broniliśmy siebie, broniliśmy także Żydów przed zagładą. Kto uważa inaczej, jest po prostu kłamcą. Dlatego dobrze, że Polska zabiega o odszkodowania za zbrodnie popełnione przez Niemców na Polakach w czasie II wojny światowej. To jest sprawa, której Niemcy do tej pory nie załatwiły. I to należy od nich wyegzekwować.    

 Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki