Dziś w „Naszym Dzienniku”
Wyobraźnia miłosierdzia
Niedziela, 16 kwietnia 2023 (00:07)W „Dzienniczku” św. Siostry Faustyny zapisane są takie słowa Pana Jezusa: „Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę najpierw jako Król miłosierdzia”. Zbawiciel doskonale zna naszą skłonną do grzechu naturę, toteż Jego obietnica, że „wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu mojemu dostąpi go”, jest naszym pocieszeniem, ratunkiem i nadzieją.
Jednak niebo obietnicę Bożego miłosierdzia bardzo silnie powiązało z miłosierną postawą człowieka, który został wezwany przez Pana Jezusa: Bądź miłosierny, jak Ja jestem miłosierny.
I nie ma tu taryfy ulgowej. Siostra Faustyna usłyszała wprost: „Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim, nie możesz się od tego usunąć ani wymówić, ani uniewinnić”.
Święty Jan Paweł II przeszło 20 lat temu zawierzył cały świat Bożemu miłosierdziu. Często to przypominamy. Mniej wracamy do tego, że w tym samym czasie Ojciec Święty wezwał ludzkość, a szczególnie nas, Polaków, aby nie zabrakło nam w codziennym życiu „wyobraźni miłosierdzia”. „Niech orędzie o Bożym miłosierdziu zawsze znajduje odbicie w dziełach miłosierdzia ludzi” – wołał na krakowskich Błoniach. I przypominał: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7).
Zawsze z wielką zadumą i drżeniem serca wsłuchuję się
w słowa ewangelicznego opisu sądu ostatecznego. Pamiętamy te bardzo konkretne pytania Sędziego: „byłem głodny, dałeś Mi jeść?, byłem spragniony, dałeś Mi pić?, byłem przybyszem, przyjąłeś Mnie?, byłem nagi, przyodziałeś Mnie?, byłem chory i w więzieniu, odwiedziłeś Mnie?” (Mt 25,35-36).
Wygląda na to, że od odpowiedzi na te pytania zależy nasz los po śmierci: „Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu
z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili” – mówi Pan Jezus.
Cały czas od nas zależy, czy jako sprawiedliwi pójdziemy do życia wiecznego, czy – niestety – usłyszymy twardy wyrok: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!”.
Problem w tym, że sytuacje, w których osobiście moglibyśmy „zapracować” na życie wieczne, są dla nas po ludzku, delikatnie mówiąc, „niekomfortowe”. Głodnych, spragnionych, bezdomnych, obdartych z szat, chorych,
a już na pewno więźniów raczej dziś unikamy, nie lubimy ich spotykać, a co dopiero ich szukać i konkretnie im pomagać…
I w tym właśnie miejscu roztrzaskuje się często w naszym sercu nasza chrześcijańska wiara. Bo bez miłości, bez miłosierdzia ludzi względem siebie nie ma prawdziwego chrześcijaństwa. Tak się dzieje, gdy zabraknie wyobraźni miłosierdzia, na którą uwrażliwiał św. Jan Paweł II: „Pomóżcie współczesnemu człowiekowi zaznawać miłosiernej miłości Boga! Niech w jej blasku i cieple ocala swoje człowieczeństwo!”. Miłosierdzie to dar i zadanie.
Sławomir Jagodziński