• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Jedna z najważniejszych dat w historii Polski

Piątek, 14 kwietnia 2023 (14:07)

Dziś przypada 1057. rocznica chrztu Polski. Decyzją Sejmu RP z 22 lutego 2019 roku dzień ten obchodzony jest po raz piąty jako święto Chrztu Polski. To święto powinno stać się  dla każdego z nas okazją do pogłębionej refleksji nad odpowiedzialnością za przyszłość Ojczyzny i polskiego Narodu.

Książę Polan Mieszko I w roku 966, najpewniej
14 kwietnia, przyjął chrzest święty z rąk pobratymczych duchownych z otoczenia księżniczki Dąbrówki przybyłych
z Czech. Ta decyzja to akt najważniejszy w całej naszej
już 1050-letniej historii – państwa i Narodu. To akt założycielski naszej państwowości i narodowości, akt założycielski naszej polskiej tożsamości. Używamy najczęściej skrótu myślowego, mówiąc chrzest Polski.
W rzeczywistości był to jednak chrzest władcy
i najbliższego otoczenia. Był on wszak tożsamy z decyzją
o wprowadzeniu w państwie religii chrześcijańskiej. Był on początkiem długiego procesu zwanego chrystianizacją kraju i zamieszkującego go ludu. To wydarzenie sprzed 1057 lat i jego, trwające tyleż samo lat, owoce i skutki uwidaczniają się na czterech płaszczyznach: religijnej, politycznej, humanitarno-prawnej i kulturalnej.

Aspekt religijny:

Chrzest Mieszka I i jego otoczenia był bezsprzecznie aktem religijnym. Motyw religijny był wiodący. Ludzie tamtej epoki nie znali pojęcia ateizmu. Byli ludźmi uznającymi istnienie siły nadprzyrodzonej, transcendentnej w stosunku do człowieka. Przyjmując chrzest, książę Polan bezsprzecznie wierzył, że przyjmuje osobowego Boga
w swoje osobiste życie i życie swego księstwa. Być może
ta wiara nie była pozbawiona pewnych pogańskich wyobrażeń, w których się wychował i żył, ale nie można odmówić mu tego, że w tym akcie widział nadprzyrodzoność i transcendencję Osoby, której się oddawał i którą przyjmował, czyli chrześcijańskiego Boga.

Aspekt polityczny:

Przyjmując chrzest, Mieszko I dokonał także aktu politycznego, który dotyczył całego dziedzictwa piastowskiego. W oczach ówczesnego świata, polityki europejskiej podniósł prestiż swojej władzy i prestiż swego księstwa Polan. Stał się równy europejskim władcom chrześcijańskim. Włączył swe władztwo do europejskiej wspólnoty narodów, do europejskiej christianitas. Wszedł
w ówczesny świat polityki i kontaktów międzynarodowych. Nawiązał korzystne dla państwa Polan sojusze polityczne – takim był sojusz z papiestwem, czego dowodem jest dokument znany w historiografii jako „Dagome iudex”.
Tym sojuszem niezagrażającym mu dominacją polityczną zabezpieczył się od grożącej realnym niebezpieczeństwem supremacji niemieckiej. Powstała bowiem w 962 roku metropolia magdeburska miała w swoim dokumencie fundacyjnym gwarancję, że podlegać jej będą wszystkie schrystianizowane w przyszłości ziemie leżące na wschód od niej. Stanowiło to realne zagrożenie podporządkowania nie tylko kościelnego, ale i politycznego księstwa Polan.
O tym, że takie zagrożenie było realne, świadczy to, co stało się ze schrystianizowanymi w czasach Ottona I terenami duńskimi (965), których południową część zajął jego syn Otton II (974); to, co stało się ze Słowianami południowymi w Karyntii – dzisiejszy kraj związkowy Austrii Kärnten – chrystianizowanymi przez metropolię
w Salzburgu; co stało się z Czechami zależnymi od metropolii mogunckiej, którzy swą niezależność kościelną zdobyli dopiero w XIV w.; wreszcie co stało się ze Słowianami połabskimi w X-XII w. W zakresie polityki wewnętrznej przyjęcie chrześcijaństwa dokonało integracji dzielnic plemiennych państwa Polan i stało się katalizatorem powstania polskiej państwowości. Objęcie władzą biskupa Jordana całości ziem polskich wytrąciło Magdeburgowi argument potrzebny do chrystianizowania państwa Polan. Dzięki przyjęciu chrześcijaństwa to rodzima dynastia piastowska stworzyła podwaliny państwowości polskiej, a nie została narzucona przez Germanów
z północy – Wikingów, czy z zachodu – Niemców, czy też –jak ostatnio zaczęto nam sugerować – przez żydowskich przybyszy (Polin).

Aspekt humanitarno-prawny:

Wraz z chrześcijaństwem została wprowadzona praworządność moralna oparta o ponadczasowe prawo Dekalogu i prawo ewangeliczne – prawo miłości i wolności. Uchylono prawo zemsty, wprowadzając zasady prawa opartego na prawodawstwie rzymskim; wyeliminowano także handel ludźmi, z którym związana jest postać Ibrahima ibn Jakuba – żydowskiego handlarza i szpiega, pozostającego na usługach pirenejskiego kalifatu muzułmańskiego. Wyeliminowano też krwawe ofiary, również te z ludzi, obecne w kulcie pogańskim. Chrześcijaństwo wprowadziło do naszego życia społecznego nową wartość – miłosierdzie. Rozwinęła się opieka i pomoc charytatywna inspirowana miłością bliźniego. Nowy, chrześcijański porządek prawny dał podstawę do powstania narodu obywatelskiego, o czym pisał już Wincenty Kadłubek w swej „Kronice”, określając Polskę wczesnopiastowską mianem Res publica – rzeczpospolita – czyli praworządny kraj wolnych ludzi.

Aspekt kulturowy:

Państwo Polan, a następnie państwo polskie znalazło się
w kręgu kultury zachodniej budowanej na trzech filarach: kulturze greckiej, kulturze i prawie rzymskim i Ewangelii. Polska dzięki temu weszła w świat kultury, nauki i sztuki zachodniej. Przybywają do nas intelektualiści ówczesnej Europy – wykształceni duchowni i mnisi. Powstawały pierwsze obiekty architektury romańskiej. Mnisi szerzyli kulturę agrarną, zakładali szkoły. Misjonarze propagowali nową religię w języku ludowym, ucząc modlitw
i podstawowych prawd wiary, co przyczyniało się do ujednolicenia polskiej mowy. Łacina, będąca wówczas językiem nauki i dyplomacji, otworzyła Polaków na świat
i wprowadziła też w ówczesny świat polityki.

        Chrzest Polski jest fundamentem naszej polskości, naszej tożsamości i dumy narodowej. Zatem w każdym polskim pokoleniu powinniśmy wracać do źródła, pójść pod prąd do początków. Z pokorą, ale z dumą i uznaniem winniśmy popatrzeć na nasze dzieje, naszą tożsamość
i wielkie dziedzictwo. Wracać do źródła wód chrztu świętego, które spłynęły na głowę Mieszka I, i tego naszego, osobistego źródła chrzcielnego. Mamy obowiązek do tego wracać i zastanowić się, co – każdy z osobna,
a także wspólnie jako Naród – zrobiliśmy z tym wielkim dziedzictwem.

                   Ks. prof. dr hab. Stanisław Nabywaniec,

                                           Uniwersytet Rzeszowski

not. Mariusz Kamieniecki