Dzicz azjatycka w wydaniu mongolskim
Poniedziałek, 20 marca 2023 (14:40)Z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, historykiem, prezesem Instytutu Józefa Piłsudskiego oraz wiceprezesem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze wydał nakaz aresztowania Putina. Czy ta decyzja jest potrzebna?
– Niewątpliwie jest to ważna decyzja, nie tylko symboliczna, ale też decyzja natury prawnej. Rosja, co by nie powiedzieć, jest mocarstwem i pewnie łatwiej byłoby skazać jako zbrodniarza wojennego przywódcę jakiegoś małego kraju, ale jeśli chodzi o przywódcę imperium,
do tej pory było to niespotykane. Oczywiście opory może budzić ograniczona forma oskarżeń odnosząca się do bezprawnego wywiezienia z terenów okupowanych tysięcy ukraińskich dzieci, bo wiemy, że tych zbrodni była i jest cała masa, tym niemniej są to już oskarżenia. To jest bardzo mocne uderzenie w wizerunek Rosji oraz samego Putina. Niewątpliwie będzie to miało dalekosiężne skutki, bo będzie to także presja dla państw, które byłyby gotowe rozmawiać z Putinem. Tymczasem będą one musiały się liczyć z presją międzynarodowego prawa. I to jest kwestia bardzo istotna. Ponadto decyzja Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze to nałożenie wyraźnego ograniczenia na społeczność rosyjską oraz kremlowskich notabli, którzy dostrzegając, że Putin jest dla nich coraz częściej obciążeniem, chyba coraz poważniej zaczynają myśleć o tym, kto ma Putina zastąpić.
Co do tego, że Putin popełnił liczne zbrodnie wojenne, nie ma wątpliwości, ale czy jest szansa, żeby kiedykolwiek stanął przed Trybunałem w Hadze i odpowiedział
za swoje czyny?
– Żeby to się stało, najpierw trzeba „zdobyć” Berlin. Mam na myśli to, że politycy niemieccy – zdaje się – wciąż chcieliby dogadywać się z Putinem i powrócić do interesów z Rosją. Nie można też oczekiwać, że Rosjanie sami dostarczą Putina przed międzynarodowy trybunał tylko dlatego, że został on wskazany jak przestępca i przeciw niemu został wydany nakaz aresztowania. Ten fakt może sprawić, że jego bezpośrednie otoczenie będzie jeszcze bardziej zdesperowane, żeby się sprzeciwić decyzjom Zachodu. Natomiast może to być pewien nacisk na Chiny, które we współczesnym świecie mają bardzo dużo do powiedzenia, szczególnie w dziedzinie gospodarczej
– i to nie tylko jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, których są największym przeciwnikiem, ale jednocześnie mają instrumenty nacisku na Kreml.
Przy czym można tu zderzyć dwie rzeczywistości – z jednej strony mamy decyzję Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze, który piętnuje Putina, a z drugiej strony jest niezrozumiała postawa Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, który wbrew presji środowiska sportowego oraz opinii wielu państw członkowskich robi wszystko, żeby dopuścić rosyjskich oraz białoruskich sportowców do udziału w igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Zderzając te dwie sprawy, widać brak logiki w podejmowaniu decyzji przez międzynarodowe gremia.
Z czego to może wynikać?
– Trudno to nazwać strachem, ale jest to pewna presja, której zostają poddani ludzie z kręgów decyzyjnych.
To pokazuje, że są sfery, dla których zasady prawno-
-moralne jakby nie istniały.
Wspomniał Pan Profesor o Chinach, których przywódca gości dzisiaj w Moskwie. Jeśli Chiny poprą Rosję, to mogą dużo stracić
w sferze gospodarczej. Czy zatem będzie się im opłacało stać po stronie zbrodniarza?
– Xi Jinping jest rzeczywiście pierwszym zagranicznym przywódcą, który przybył do Moskwy i spotyka się
z Putinem po decyzji Międzynarodowego Trybunału Karnego odnośnie do jego aresztowania za zbrodnie wojenne na Ukrainie. Chiny z Rosją prowadzą wojnę informacyjną przeciwko Zachodowi i niezbędne jest
dla nich rozbudowanie kręgu politycznych przyjaciół w perspektywie pogłębiającego się strukturalnego konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi. Jak widać Pekin jest tutaj
w dość trudnej sytuacji, bo z jednej strony Moskwa jest partnerem Chin w konflikcie z Zachodem, a zwłaszcza
z Waszyngtonem, a jednocześnie Chiny kosztem Rosji mogą wiele zyskać.
Sądzę więc, że Chiny rozgrywają swoją grę i będą próbowały udawać pośrednika pomiędzy Zachodem
a Moskwą. Co więcej, będą usiłowały wykorzystać swoją pozycję, nie do końca deklarując się po którejkolwiek
ze stron tego konfliktu. Zatem Pekin będzie udawał,
że rozumie interesy Zachodu, ale będzie też starał się wspierać Moskwę na tyle, na ile będzie się to Chińczykom opłacało. Widać, że jest to przejaw gry, która będzie się cały czas toczyła, zwłaszcza że osłabienie Rosji
i wypchnięcie jej z pozycji państwa supermocarstwowego będzie na rękę Chinom. Jeśli dojdzie do dezintegracji Rosji, to Chińczycy są wyraźnie zainteresowani znacznym obszarem państwa rosyjskiego, szczególnie Syberią, której Rosjanie nie są w stanie samodzielnie zagospodarować. Swoją drogą fala emigracji chińskiej na Syberię trwa nieprzerwanie od 1992 roku.
Czy i na ile możliwe jest, że otoczenie Putina, widząc jego izolację na Zachodzie, samo dojdzie do wniosku, że jest mechanizmem niszczącym i usunie go ze stanowiska. A może pomóc w tym procesie
i wyznaczyć wysoką nagrodę za „głowę” Putina, co mogłoby skłonić jego otoczenie
do wydania swojego szefa?
– O wydaniu Putina przed Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze nie ma co marzyć, bo to oznaczałoby wielki strach dla całego otoczenia, dla kręgów decyzyjnych w Rosji. Chodzi o to, że jeśli raz zdarzyłby się taki precedens,
znaczyłoby to, że jeśli nadarzy się okazja, może się to powtórzyć w odniesieniu do innych oligarchów. Dlatego
o wydaniu Putina nie ma co myśleć, natomiast niewątpliwie godne rozważenia jest, czy Putin nie zostanie usunięty
– jakkolwiek to brzmi – ze stanowiska.
Wiemy przecież, że w Rosji od lat jest niepisana tradycja, że kto inny rządzi, a kto inny decyduje. Zresztą w wielu opiniach wskazuje się, że Putin jest jedynie marionetką,
że stoją za nim oligarchowie i służby specjalne,
a marionetki mają to do siebie, że kiedy przychodzi ich czas, kiedy stają się bezużyteczne, to są one eliminowane
i zastępowane innymi. Wtedy można taką marionetkę usunąć ze sceny i schować do kufra niezależnie od tego, jaki to będzie kufer.
Wraz z Putinem nakaz aresztowania wydano wobec rosyjskiej komisarz do spraw dziecka Marii Lwowej-Biełowej odpowiedzialnej za proceder porywania i wywożenia ukraińskich dzieci do Rosji. Komentując decyzję haskiego trybunału, sama zainteresowana oświadczyła, że jest zadowolona, że „społeczność międzynarodowa zauważyła jej pracę”…
– To tylko pokazuje butę i cynizm tych ludzi. Swoją drogą w tym tonie to samo mógłby powiedzieć Putin,
że doceniono jego zbrodniczą rolę w oddziaływaniu
na świat. To są jednak gry słowne, które brzmią szyderczo, za którymi poza butą nie ma absolutnie nic wartego komentarza. To świadczy o tym, że w Rosji całe państwo, cały system jest z gruntu zły, zepsuty do cna, zbrodniczy. Opisując rosyjski system, trzeba sięgnąć do tych, którzy opisywali cały ten mechanizm, do naszych wielkich historiografów z Feliksem Konecznym na czele, ale także do tych, którzy uczestniczyli w realizowaniu modelu rosyjskiego, jak chociażby Aleksander Sołżenicyn, który
w swojej moralistycznej twórczości o komunistycznym systemie zniewolenia opisał cały ten terror, ukazując mechanizmy działania.
I jeśli to wszystko się zestawi, to widać, że nie ma tam miejsca na to, co my nazywamy demokracją. Owszem może kiedyś były jakieś tego symptomy, natomiast szybko skręciło to na złe tory, a więc jest to zawsze system trudny do zrozumienia dla Europejczyka. Nazwano go turańskim, ale zważywszy na działania, jak chociażby porywanie dzieci, trzeba stwierdzić, że jest to coś, co wymyka się wszelkim określeniom. Rosjanie na przestrzeni roku
– w czasie agresji na Ukrainę – w sposób bezprawny deportowali z terenów okupowanych do Rosji kilkanaście,
a być może kilkadziesiąt tysięcy ukraińskich dzieci. Porywanie dzieci i próby pozbawienia ich tożsamości
to charakterystyczna metoda eksterminacyjna znana już
w historii. Można więc powiedzieć, że postawa, z jaką mamy do czynienia obecnie ze strony Rosji na Ukrainie,
jest charakterystyczna dla dziczy azjatyckiej w wydaniu mongolskim.