Kolejny przejaw ideologii na unijnych szczytach
Piątek, 17 marca 2023 (19:15)Rozmowa z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą z KUL i AKSiM
Czemu mają służyć działania Unii Europejskiej, która chce zmienić traktaty i forsuje zwiększenie swoich kompetencji m.in. w zakresie lasów na terenie państw narodowych?
– Wygląda na to, że mamy próbę zawłaszczenia kolejnego odcinka suwerenności państw narodowych. Ten niebezpieczny proces postępuje. Ale nie powinno to nikogo dziwić, bo jeśli się buduje superpaństwo europejskie, to chce się wpływać na ustrój prawny w poszczególnych krajach, chce się odgórnie regulować obszary czy to w sferze gospodarczej, w sferze politycznej, w sferze sądownictwa, czy w sferze ideowej. Jeśli się tych zakusów nie powstrzyma, to ten proces stopniowego i bezprawnego zawłaszczania kompetencji państw członkowskich będzie się tylko pogłębiał. Skoro Lasy Państwowe to jest potężna i niezwykle ważna gałąź gospodarki – w tym wypadku polskiej, to niby dlaczego Unia Europejska nie miałaby się zająć także tym odcinkiem. Takie jest myślenie na unijnych szczytach.
Gdyby w życie weszły proponowane zasady, to jedna trzecia Polski, jaką stanowią lasy, byłaby pod władzą Unii Europejskiej. I choć brzmi to absurdalnie, mogłaby zostać zamknięta przed ludźmi.
– Faktycznie brzmi absurdalnie, ale takie zagrożenie rzeczywiście istnieje. Pamiętajmy, że za tymi wszystkimi odrealnionymi pomysłami stoją rozmaici szaleńcy ideologiczni, tzw. ekologiści – mieniący się ekologami, którzy mogą tylko nakręcać tę spiralę szaleństwa i mobilizować urzędników unijnych do przeprowadzenia tych wszystkich pomysłów. A wszystko pod szyldem nowych standardów, nowych wymagań, nowych restrykcji czy zakazów. I nic dziwnego, bo w takim kierunku zmierza Unia Europejska.
Dlaczego Lasy Państwowe są na celowniku? O tym zagrożeniu mówił już dawno śp. prof. Jan Szyszko, wskazując, że polskie lasy będą w permanentnym niebezpieczeństwie…
– Lasy stanowią ok. 30 procent powierzchni Polski, a więc są to ogromne połacie ziemi, i Polska pod tym względem jest w europejskiej czołówce. Co więcej, lasy, w których znajduje się ok. 65 procent gatunków roślin, zwierząt i grzybów, są prawdziwym bogactwem. Nie zmienia to faktu, że jest to terytorium państwa polskiego, o które mamy obowiązek zadbać z myślą o przyszłych pokoleniach. Niestety, w grę wchodzą tu kwestie tzw. ekologistyczne – ideologiczne, które przy podobnym podejściu zideologizowanych unijnych elit stają się dominujące. Proszę sobie przypomnieć, jak wyglądała walka o Puszczę Białowieską, gdzie ważniejszy od lasów i drzew był kornik drukarz, który w zastraszającym tempie dziesiątkował kolejne połacie puszczy. I nie liczyły się apele i larum, jakie podnosili leśnicy, naukowcy, że puszcza pozostawiona na żer kornikom obumiera. Ważniejszy był głos tzw. ekologów i unijnych ideologów. To najlepszy przykład, gdzie nauka, zdrowy rozsądek – w unijnych wyrokach sądowych – przegrywały z ideologią i presją Komisji Europejskiej. I tak to niestety wygląda.
Ten atak się nie skończył. Jak pamiętamy, na początku marca Polska przegrała w Trybunale Sprawiedliwości w Strasburgu proces w sprawie nowelizacji z 2016 roku ustawy o lasach. Unijny sąd paradoksalnie uznał, że polskie prawo nie chroni w sposób odpowiedni lasów, więc organizacje ochrony przyrody powinny mieć prawo kwestionować przed sądem plany urządzenia lasu…
– Ten werdykt Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej tylko potwierdza, że na szczytach unijnych dominuje nie rozsądek i racjonalne podejście, ale ideologia. Ten wyrok odzwierciedla nastroje, jakie panują na brukselskich korytarzach. I to niestety jest tendencja stała – jeśli chodzi o podejście Unii Europejskiej do spraw m.in. polskich. Skoro się biorą za nasze kopalnie węgla – pamiętamy przecież jednoosobowe postanowienie sędzi Rosario Silvy de Lapuerty, która wydała wyrok o zamknięciu Kopalni i Elektrowni Turów oraz nałożyła na Polskę drakońską karę w wysokości pół miliona euro dziennie za niewykonanie postanowienia, skoro Unia uderza w polską energetykę, bo decydentom nie pasuje węgiel, to widzimy, jak daleko sięga to szaleństwo. I tak jest, czy może być w każdej dziedzinie, gdzie zawsze jakieś uzasadnienie się znajdzie czy ochrona klimatu itd., ale jeśli jest to tendencja związana z tworzeniem superpaństwa europejskiego, którego model jest centralistyczny, to można się spodziewać, że te procesy zawłaszczania poszczególnych obszarów państw narodowych będą tylko postępowały. To pokazuje, jak elity brukselskie rozumieją życie państwowe i czym dla nich jest wolność i suwerenność, którą noszą na swych sztandarach. Tak są zbudowane Niemcy, mimo iż jest to republika federalna, scentralizowana, zbiurokratyzowana, gdzie podporządkowuje się rozmaite dziedziny i reguluje w sensie prawa stanowionego. I tak też ma wyglądać, w ten sposób ma powstać superpaństwo europejskie – właśnie na modłę niemiecką, czyli poprzez zawłaszczanie coraz więcej kompetencji. Z takim procesem mamy dzisiaj do czynienia w Unii Europejskiej.
Na razie mamy atak na lasy, które wraz z gospodarką drzewną stanowią trzy procent polskiego PKB…
– Z jednej strony chodzi o PKB, co pokazuje, jak ogromne jest to bogactwo materialne, a z drugiej proszę spojrzeć, jak ogromne terytorium stanowią Lasy Państwowe w Polsce. Zatem ma to wymiar nie tylko materialny, także polityczny, ale w ogromnej mierze również wymiar kulturowy. Widać wyraźnie, że ci rozmaici lewaccy ideolodzy forsujący tego typu pomysły nie posługują się nauką, tylko ideologią – o czym mieliśmy okazję przekonać się na przykładzie Puszczy Białowieskiej. Ale to również wskazuje, że za chwilę mogą być kolejne ideologiczne pomysły równie, a może jeszcze bardziej absurdalne, do których możemy być przymuszani.
Mieliśmy już ataki na leśników za rzekome działania przeciw imigrantom, teraz projekt przeciw lasom. Czy to nie jest działanie skoordynowane, które ma także zniechęcić Polaków do polskich lasów, uśpić czujność?
– Oczywiście, że mamy tu do czynienia ze skoordynowanym atakiem teraz na lasy, a tak w ogóle na obszary naszej suwerenności. Jesteśmy na celowniku Komisji Europejskiej – zwłaszcza że w Polsce rządzi władza, która się nie podoba Brukseli i ośrodkowi decyzyjnemu w Berlinie. Nie podoba się, że Polska coraz bardziej wybija się na suwerenność, że liczymy się jako państwo i Naród, co pokazuje nasze zaangażowanie na rzecz suwerenności Ukrainy. Natomiast fakt, że w tę kampanię np. przeciwko polskim pogranicznikom wpisują się polscy politycy, europosłowie Koalicji Obywatelskiej, którzy występują z absurdalnymi zarzutami, to tylko pokazuje, komu służy opozycja totalna. Politycy opozycji totalnej, niestety, nie myślą w długiej perspektywie, ale doraźnie przez pryzmat własnych interesów i zdobycia władzy, stąd obowiązuje zasada dołożyć Prawu i Sprawiedliwości czy – jak to określają – „Polsce PiS”. I im bardziej będzie to spektakularne działanie, tym w ich pojęciu lepiej. Takie jest myślenie, co pokazuje, jakimi kategoriami się myśli, gdzie polska racja stanu zupełnie się nie liczy. Jeśli takimi kategoriami myśli się, uprawiając politykę, to konsekwencje dla państwa polskiego są bardzo niebezpieczne i groźne.
Solidarna Polska wspólnie z leśnikami założyła komitet inicjatywy obywatelskiej i inicjuje kampanię społeczną – zbiórkę podpisów w obronie Lasów Państwowych. Jakie szanse powodzenia ma ustawa zapewniająca, że to Polska będzie odpowiedzialna za gospodarkę leśną, a nie Bruksela?
– Inicjatywa Solidarnej Polski – projekt, który ma zapewnić, że za gospodarkę leśną w Polsce będzie odpowiadała Polska, a nie organ zewnętrzny – Unia Europejska, to jest bardzo dobry ruch. Polacy z pewnością poprą tę inicjatywę, bo nie chodzi tu o politykę, ale o nasze dobro narodowe. Tak czy inaczej presja społeczna jest bardzo potrzebna, zwłaszcza w sytuacji, gdy presja biurokratyczna ze strony Brukseli idzie i przebija kolejne granice absurdu. Trzeba działać w ten sposób, trzeba uwrażliwiać ludzi, bo zagrożenia dla państwa polskiego i poszczególnych jego obszarów są naprawdę ogromne. Jesteśmy wolnym, suwerennym Narodem i mamy prawo urządzać sobie państwo – poszczególne jego obszary – w dowolny sposób i żadne pomruki Brukseli tego nie zmienią.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki