• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Mamy program dla Polaków

Sobota, 18 lutego 2023 (09:06)

Rozmowa z europoseł Beatą Szydło, premier Polski w latach 2015-2017

W Parlamencie Europejskim wojna na Ukrainie to ciągle gorąca sprawa?

– Jest to najczęściej podnoszony temat nie tylko podczas obrad plenarnych, ale też w komisjach. Tych rozmów jest dużo, przekładają się one na konkretne decyzje w postaci kolejnych pakietów sankcji. Obecnie dyskutowany jest już dziesiąty pakiet.

Skuteczność sankcji pozostawia wiele do życzenia.

– Pełna zgoda. Można mieć wiele zastrzeżeń – zarówno do respektowania sankcji, jak i do pomocy wojskowej oferowanej przez niektóre kraje unijne. Jeśli zaś chodzi o debaty, dobrze że się odbywają, ponieważ możemy ciągle podnosić sprawę pomocy dla Ukrainy.

Kremlowska propaganda przekonuje do jak najszybszego zawarcia pokoju. Czy ta narracja trafia do eurodeputowanych?

– Jeszcze kilka miesięcy temu wszystko wskazywało na to, że jest tendencja do wygaszania tego konfliktu. Przekonywano Ukrainę, że wojnę trzeba zakończyć na warunkach korzystnych dla Rosji. Byli tacy politycy w Europie, którzy twierdzili, że Putin z tej wojny nie może wyjść upokorzony.

Dzisiaj retoryka jest inna. Celem jest zakończenie wojny poprzez pokonanie Rosji. To zasługa Stanów Zjednoczonych, które jednoznacznie poparły Ukrainę. Waszyngton pokazał wyraźnie, że UE nie może sobie pozwolić na myślenie, jakie zaprezentowała część polityków europejskich, np. prezydent Emmanuel Macron. Trzeba tutaj podkreślić ogromną rolę Polski, która od samego początku niezachwianie wspiera Ukrainę i przeciwstawia się Rosji.

Pani jest wiceprzewodniczącą Komisji Specjalnej ds. Obcych Ingerencji we Wszystkie Procesy Demokratyczne w Unii Europejskiej, w tym Dezinformacji. Jak Pani ocenia natężenie rosyjskiej propagandy w Unii Europejskiej?

– Jest wszechobecna i działa nie od dzisiaj. Już w czasach komunizmu służby specjalne państw komunistycznych wpływały na zachodnich liderów opinii publicznej. Uważam, że obecna sytuacja po części spowodowana jest rozwojem technologii. W szerzeniu dezinformacji, poza profesjonalistami przygotowanymi do prowadzenia działań inspiracyjnych, dużą rolę odgrywają hejterzy korzystający z social mediów i z przekonaniem o własnej racji piszący największe bzdury.

Mając taką wiedzę, łatwiej zrozumiemy, dlaczego promoskiewscy propagandyści tak łatwo docierają z dezinformacją i fake newsami do instytucji europejskich. Oddziałują na urzędników podejmujących kluczowe decyzje. Mają duży wpływ na media, przez które podprogowo sączą korzystną dla Rosji narrację. Rosyjskie wpływy w Parlamencie Europejskim istnieją od dawna i są bardzo silne. To wszystko badamy w komisji, spotykamy się z ekspertami. Pracujemy nad raportem na ten temat.


Drogi Czytelniku! Więcej można przeczytać w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej TUTAJ.

APW, Dariusz Pogorzelski, „Nasz Dziennik”