• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Kluczowa rola Polski

Niedziela, 12 lutego 2023 (20:32)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Przed nami dwudniowa oficjalna wizyta
Joe Bidena w Polsce. Co ciekawe, prezydent największego światowego mocarstwa odwiedza Polskę drugi raz na przestrzeni roku.

– Co ważne, prezydent Stanów Zjednoczonych będzie gościł nie w Niemczech, nie we Francji, ale w Polsce. Widać, że Biden łukiem omija Berlin, Paryż i Brukselę.
To jest dowód na to, gdzie dzisiaj – w obliczu wojny
na Ukrainie – jest europejski ośrodek decyzyjny. Ta wizyta to jest bardzo ważny symbol i komunikat, jaki idzie
w świat. Regułą od wielu lat jest, że to Niemcy są liderami Unii Europejskiej, a decyzje zapadają w Berlinie
czy Brukseli. Jednak dzisiaj prezydent największego światowego mocarstwa nie organizuje spotkań w tych stolicach, ale w Warszawie. Szczyt Bukaresztańskiej Dziewiątki, czyli spotkanie z liderami wschodniej flanki, która jest ważna dla Amerykanów, odbędzie się w Polsce. To najlepiej pokazuje, jaka jest dzisiaj pozycja Polski
w Europie, jakie jest nasze znaczenie.

To są w jakimś sensie symbole – ważne,
ale jednak symbole…

– Trzeba powiedzieć wyraźnie, że Polska w całej tej geopolitycznej układance odgrywa kolosalną rolę, która
nie wszystkim się podoba. To nie my mieliśmy być liderem, to nie u nas miały się odbywać ważne spotkania światowych i europejskich liderów. Niemcy liczyli, że po ubiegłorocznej napaści Rosji na Ukrainę będzie powtórka
z roku 2014, że Rosja szybko opanuje Ukrainę i wszystkie rozmowy dotyczące nowego ładu będą się odbywały
pod dyktando Berlina. Tymczasem Ukraina postawiła się Putinowi, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i oczywiście Polska wsparły walczących o niepodległość Ukraińców i cała polityka oraz plany strategiczne Berlina wzięły w łeb.

Czyżby powoli dobiegał końca czas dominacji Berlina, ale też Paryża w Europie?

– Na pewno tworzy się nowa rzeczywistość. Warto w tym miejscu pamiętać, że jeśli chodzi o politykę obronną,
to między Waszyngtonem a Berlinem są zgrzyty,
jest niepisany konflikt. Niemcy nie są zainteresowane dominacją wojskową Stanów Zjednoczonych na gruncie europejskim. Dlatego robili wszystko, żeby ograniczyć wpływy, a nawet wypchnąć Amerykanów z Europy,
która według zamysłów niemieckich miała się stać strefą wpływów rosyjskich i niemieckich.

Paryż, który też wolał debatować z Putinem zamiast opowiedzieć się przeciwko agresywnej polityce Moskwy,
też nie jest bez winy. Inne zdanie w tej materii miał i ma Londyn. Polska się postawiła, jasno mówiła, czym może zakończyć się uleganie wpływom Moskwy, a kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę, opowiedziała się po stronie Kijowa, podejmując zdecydowane, konkretne działania polityczne
i militarne. Staliśmy się inicjatorem wielu ważnych działań, staliśmy się państwem, które jest jednym wielkim centrum logistycznym wsparcia, jakie płynie na Ukrainę. Warto sobie uświadomić, że polska sieć kolejowa, drogowa, lotnicza to jest dzisiaj jedno wielkie skrzyżowanie, przez które biegnie wszelka pomoc i wsparcie humanitarne
i militarne w kierunku Ukrainy. Polska jest hubem i jej rola, jeśli chodzi o wsparcie dla Ukrainy, jest fundamentalna.

Ponadto Polska wzięła na siebie cały ciężar humanitarny?

– Dokładnie. To my otworzyliśmy granice państwa, drzwi domów dla milionów uchodźców wojennych z Ukrainy,
przy umyciu rąk władz unijnych. Biorąc pod uwagę skalę pomocy Polski udzielonej Ukraińcom, to pomoc finansowa, jakiej udzieliła nam Komisja Europejska, była przysłowiową kroplą w morzu potrzeb. Co ciekawe, ta sama Bruksela
w 2014 i 2015 roku, kiedy do Europy docierały setki tysięcy imigrantów muzułmańskich, na ich wsparcie wysupłała setki milionów euro. Porównując skalę,
to pomoc, jaką otrzymała Polska na wsparcie uchodźców wojennych z Ukrainy, była symboliczna. Solidarność unijna w tym momencie zawiodła.

Rząd Zjednoczonej Prawicy wyciągnął wnioski i nie powiela geopolitycznych błędów ekipy Donalda Tuska i Ewy Kopacz.

– Lekcja została odrobiona. Armia, która liczebnie
i sprzętowo za rządów koalicji PO – PSL była zwijana,
za rządów Zjednoczonej Prawicy jest odbudowywana. Ponadto rządy Tuska i Kopacz – ich polityka energetyczna – wręcz włożyła nas w objęcia Moskwy. Biden podczas wystąpienia w Kongresie mówił wyraźnie, że mamy światowy kryzys energetyczny, kryzys gospodarczy.
I mówiąc o przyczynach, powiedział dokładnie to,
co mówi obecny polski rząd. Tymczasem opozycja na czele z Tuskiem obarcza winą rząd Zjednoczonej Prawicy,
mówi też językiem zupełnie przeciwstawnym do słów lidera największego mocarstwa świata.

Prezydent USA przed połączonymi
izbami Kongresu powiedział też jasno, 
że niepowstrzymanie Putina
na Ukrainie 
będzie oznaczać trzecią
wojnę światową.

– Sytuacja jest na pewno dynamiczna. Intensywność spotkań na różnych szczeblach, a także to, że mamy dziś bardzo mocną koalicję wspierania Ukrainy, to wszystko pokazuje, jak bardzo poważna i złożona jest sytuacja.
Jako opinia publiczna – ze zrozumiałych względów – nie wiemy wszystkiego, bo informacje wywiadowcze są dostępne dla bardzo wąskiego grona osób. Można jednak domniemywać, że są one niepokojące, że eskalacja konfliktu i ofensywa rosyjska, która przed nami – może być potężna. I jeśli Ukraińcy nie otrzymają na czas wsparcia militarnego ze strony Zachodu, to nie będą mieli szans powstrzymać nawały rosyjskiej. Biorąc pod uwagę proporcje potencjału militarnego Rosji i Ukrainy,
są one na korzyść Rosjan. To jest jasne.

Zatem bez wsparcia ze strony państw wolnego świata Ukraińcy nie będą w stanie poradzić sobie z inwazją rosyjską. Ponadto sytuacja na Ukrainie i działania rosyjskie uświadomiły cywilizowanemu światu potrzebę wzbogacania potencjału obronnego. I dzisiaj cały świat jest na zakupach sprzętu wojskowego, cały świat się zbroi. Całe szczęście Polska zamówiła wysokiej klasy sprzęt – w różnych obszarach – wcześniej i dzisiaj powoli docierają do nas nowoczesne czołgi, wyrzutnie rakietowe HIMARS, systemy Patriot, będą też samoloty nowej generacji F-35. Inni też
– wydaje się – budzą z letargu. Francja czy Niemcy też zaczynają uzupełniać puste magazyny.

Dziś nie ma już wątpliwości, że to Stany Zjednoczone, a nie Niemcy czy Francja,
są gwarantem bezpieczeństwa w Europie?

– Napaść rosyjska na Ukrainę pokazała w przypadku Niemiec czy Francji, że król jest nagi. I cała dyskusja
o tworzeniu wspólnej europejskiej armii była mrzonką. Widać, że Unia Europejska nie ma ani polityki zagranicznej na odpowiednim poziomie, ani też armii, a cała lewacka ideologia, forsowana przez unijne elity, legła w gruzach. Pewnym systemem, gwarantem bezpieczeństwa światowego i europejskiego jest Sojusz Północnoatlantycki, na czele którego stoją Stany Zjednoczone. Natomiast Niemcy i Francja, której stoją na czele Unii Europejskiej,
są dzisiaj zbyt słabe, bo układając i uzależniając się gospodarczo i energetyczne od Rosji, zapomniały
o rozwoju militarnym. Co więcej, były czy są hamulcowymi wsparcia dla walczącej o niepodległość Ukrainy.

Unia Europejska nie odrobiła pracy domowej i myślący politycy niemieccy jasno wskazują błędy, a odwlekanie decyzji o wsparciu Ukrainy nazywają upadkiem niemieckiej polityki. W polityce zagranicznej liczą się szybkość, wyczucie, intuicja i determinacja. I tych wszystkich elementów Niemcom zabrakło. Liczyli, że Rosję da się ucywilizować, że z Moskwą warto robić interesy gazowe,
a kiedy Rosja napadła na Ukrainę, to liczyli, że sprawa zakończy się w ciągu kilku, kilkunastu dni, że Rosja opanuje Ukrainę, w Kijowie zainstaluje marionetkowy rząd posłuszny Moskwie i nadal bez przeszkód będzie można robić interesy z Rosją. Tak się jednak nie stało. Ukraina przy wsparciu Zachodu, głównie Amerykanów, Brytyjczyków i Polaków, broni się. I trzeba zrobić wszystko, żeby pokonać Putina, który sam nie powie: stop. Ukraina nie może się poddać, nie może przegrać, bo cały ten wysiłek samych Ukraińców, ich ogromne ofiary, przelana krew poszłyby na marne, a wygrana utwierdziłaby tylko Putina w jego imperialnych planach. Bez wsparcia Amerykanów, którzy są dzisiaj gwarantem bezpieczeństwa Europy i świata, pokonanie Rosji nie będzie możliwe.

Tym bardziej że Rosja cały czas prowokuje
i to nie tylko na Ukrainie.

– Dokładnie, pocisk wystrzelony ostatnio z okrętu rosyjskiego na Morzu Czarnym, który wszedł w przestrzeń powietrzną Ukrainy, następnie Mołdawii i ponownie znalazł się nad Ukrainą – moim zdaniem – to nie było przypadkowe zdarzenie, ale celowe działanie. Co ciekawe, stało się to w dniu, kiedy prezydent Biden przemawiał
w amerykańskim Kongresie i kiedy mówił o tym, że Stany Zjednoczone będą wspierać Ukrainę aż do zwycięstwa. Putin zaczyna grać ostro i posłuży się wszelkimi sposobami, żeby osiągnąć swoje cele. Dlatego tego typu rakiety, jak ta, która naruszyła przestrzeń Mołdawii, to nie są rakiety zbłąkane, ale zaprogramowane w taki sposób, żeby przybrać taką, a nie inną trajektorię.

Rosja pokazuje, że mimo trwającej wojny i uszczuplenia swojego potencjału wciąż dysponuje jakimś arsenałem, żeby napsuć krwi nie tylko Ukraińcom, ale też państwom sprzymierzonym. Proszę też zwrócić uwagę, że w tym samym czasie upada rząd w Mołdawii, w pobliżu jest separatystyczne Naddniestrze, gdzie wciąż jest magazyn postsowieckiej broni konwencjonalnej i stacjonujące tam rosyjskie formacje. To może być zarzewie kolejnego konfliktu i utworzenia nowego frontu przez Putina.
Kiedyś mówiłem, że Putin ma dwa cele: połączenie Rosji
z Krymem, co już się stało, oraz dotarcie do Naddniestrza
i połączenie go z Rosją. Według mnie jest to wciąż bardzo realny scenariusz.

Jaki sygnał przez wizytę Bidena w Polsce Stany Zjednoczone chcą wysłać do Rosji
i czy możemy się spodziewać ogłoszenia ważnych decyzji, kolejnego etapu wsparcia dla Ukrainy?

– Na pewno już sama wizyta prezydenta Bidena jest przekazem, że Ameryka nie ustanie we wsparciu Ukrainy. Tym bardziej że Rosjanie cały czas prowokują i wygląda,
że nie mają zamiaru zrezygnować ze swojej polityki. Ukraina po roku odpierania ataków rosyjskiego najeźdźcy jest już bardzo zmęczona i potrzebuje wsparcia. Szczyt Bukaresztańskiej Dziewiątki, czyli spotkanie z liderami wschodniej flanki, to kolejna ważna sprawa i kolejny sygnał. Pamiętajmy też, że jesteśmy w trakcie wielkich zakupów uzbrojenia w Stanach Zjednoczonych 
– od abramsów po systemy Patriot i samoloty F-35.
Już to pokazuje, że dzieje się bardzo dużo. Ta wizyta pokaże, że Polska jest dla Stanów Zjednoczonych kluczowym partnerem w Europie.          

          Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki