• Wtorek, 14 kwietnia 2026

    imieniny: Justyny, Waleriana

Europa musi się obudzić

Środa, 18 stycznia 2023 (14:28)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą z KUL i AKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Za nami zwołana w trybie pilnym debata
w Parlamencie Europejskim w sprawie skandalu korupcyjnego w tej instytucji. Co ciekawe, odbywała się niemal przy pustej sali, bo zainteresowanie polityków Europejskiej Partii Ludowej oraz socjalistów i demokratów było znikome…

– Frekwencja w czasie debaty rzeczywiście pozostawiała wiele do życzenia. Pokazuje to jednak, że te środowiska nie są kompletnie zainteresowane tym, co stanowi realną praworządność, i to nie w krajach członkowskich Unii Europejskiej, w które oni chcą ingerować w sposób absolutnie nieuprawniony, ale w ich środowisku, które w jakiejś części jest skorumpowane. Ten skandal korupcyjny zatoczył naprawdę szerokie kręgi i to środowisko opływające w luksusy, nawet jeśli nie jest skorumpowane, to w wielu aspektach jest zdemoralizowane. To znaczy, że ci ludzie przywykli do działania poza kontrolą własną.

Pamiętajmy, że cała ta afera korupcyjna została wykryta nie przez organy wewnętrzne europarlamentu, czy dajmy na to Prokuraturę Europejską, ale przez prokuraturę belgijską. Oczywiście patrząc z zewnątrz, można się było domyślać, że coś tam jest nie tak, że cała ta instytucja funkcjonuje w dziwaczny sposób, stanowiąc pewnego rodzaju kokon, ale chyba nikt nie przypuszczał, jak mocno zdemoralizowane jest to środowisko i jak głęboko może sięgać to zepsucie. Nic też dziwnego, że całe to środowisko niechętnie chce rozliczać się ze swoich grzechów – w dodatku publicznie, na forum europarlamentu, bo bezpośrednio czy pośrednio ich jakoś to też dotyczy. Jednak cała ta sprawa pokazuje chore mechanizmy, które rządzą w Brukseli.

Obecnie w śledztwie zatrzymane są cztery osoby, ale na tym chyba się nie skończy, zwłaszcza że główny podejrzany – włoski polityk Antonio Panzeri – idzie na współpracę z belgijskimi śledczymi…

– Jeśli to jest układ paramafijny i ważna osoba w tym układzie zacznie sypać, to pewnie politykom, którzy byli zamieszani w rozmaite szemrane interesy, pot wystąpi na czole, może się też pojawić bezsenność i mocne zdenerwowanie. Dotyczy to pewnie niektórych, ale proszę też zwrócić uwagę, jak to wszystko wyglądało – cała ta korupcja: pieniądze pochowane w mieszkaniach, w walizkach, torbach. Przecież to przypomina jakieś republiki bananowe albo Rosję, a nie – wydawałoby się – poważną, bardzo nowoczesną i transparentną instytucję, za jaką chce uchodzić Unia Europejska i Parlament Europejski. Tymczasem cała ta otoczka, ten nimb transparentności, praworządności to iluzja. Tym niemniej dla dobra całej tej instytucji i Wspólnoty ważne jest, żeby tę aferę wyjaśnić do końca, do samego spodu, i żeby ukarać winnych.

Tylko czy tę instytucję i zarządzających nią w ogóle stać na refleksję?

– To jest dobre pytanie. Tym bardziej trzeba sprawę zbadać i zobaczyć, gdzie tkwi błąd, i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego afera korupcyjna dotyka tak wysokich rangą urzędników, jak wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego. Jeśli korupcja sięga tak wysokich urzędników, to o co w tym wszystkim chodzi, bo przecież mamy tu do czynienia z lobbingiem, i to patologicznym. Zasadne jest też pytanie, czy ten zbiurokratyzowany, scentralizowany model integracji europejskiej w ogóle ma sens. Proszę zwrócić uwagę, że ostatecznie sprawne okazały się instytucje, służby państwa narodowego – Belgii, a nie budowane na bazie utopijnej wspólnoty instytucje unijne.

Sami europosłowie nie spodziewają się w tej kadencji zbudowania mechanizmów zaradczych, ograniczających ten proceder korupcyjny, ale może dopiero po kolejnych wyborach w 2024 roku, kiedy być może władzę przejmą konserwatyści, zobaczymy kulisy i dno tej afery…

– Owszem, jeśli sięgniemy głębiej, jeśli zbadamy od podszewki, jak wyglądały te kontakty, to okaże się, jakie kręgi ta afera mogła zatoczyć. Reforma jest potrzebna, ale nie wiem, czy powinna ją przeprowadzać obecna ekipa. Wydaje się też, że ta afera wzmocni środowiska eurosceptyczne – bardziej narodowe w Unii Europejskiej, co znajdzie swoje odzwierciedlenie w składzie przyszłego Parlamentu Europejskiego. Kto wie, czy obserwując tę aferę, to, co do nas dochodzi, nie dotykamy tylko wierzchołka góry lodowej. Kto wie, czy jak zacznie się dalej drążyć, to nie dojdzie się do coraz głębszych pokładów patologii na szczytach unijnych władz. I w tym sensie nikt z racjonalnych wyborców tego nie lubi, dlatego po następnych wyborach Parlament Europejski może wyglądać inaczej niż obecnie.

Jednak nie tylko kwestia korupcji
w europarlamencie jest na tapecie, bo Prokuratura Europejska wciąż bada sprawę zakupu szczepionek przeciw COVID-19 i podejrzeń wobec Ursuli von der Leyen, która – jak donosiły media – wymieniała SMS-y z dyrektorem generalnym Pfizera w okresie poprzedzającym podpisanie przez Unię kontraktu na zakup szczepionek…

– Nic więc dziwnego, że część eurodeputowanych domaga się przesłuchania przewodniczącej Ursuli von der Leyen i powołania komisji śledczej. I kto wie, co jeszcze może z tego wyniknąć. Zatem sprawa ta może być potencjalnie jeszcze większym problemem niż bieżąca afera korupcyjna w Parlamencie Europejskim.

Jaka jest zatem przyszłość Unii Europejskiej? Czy obecna formuła się nie zdewaluowała, nie skompromitowana i czy w ogóle ma sens?   

– Z całą pewnością nie ma sensu pęd do utworzenia narodu europejskiego, do czego dążą Niemcy, a co za tym idzie – nie ma najmniejszego sensu i racji bytu superpaństwo europejskie. Natomiast ma sens Unia Europejska narodów, unia państw narodowych, bo to jest podmiot. I te narody jakoś sobie radzą u siebie – jedne lepiej, drugie gorzej – kierując się prawem i konstytucją danego kraju. Na pewno lepiej to wygląda w poszczególnych krajach niż jakiś mechanizm wspólnotowy sklecony na utopijnej ideologii. W ręcznie sterowanych, nietransparentnych organizacjach na jaw wychodzą rozmaite patologie i skandale, których obecnie jesteśmy świadkami w przypadku Parlamentu Europejskiego.

Wyobraźmy sobie, że na przykład w Polsce – w parlamencie RP – w gronie obecnej większości parlamentarnej mielibyśmy do czynienia z taką aferą, to przecież wszystkie światowe media, media liberalno-
-lewicowe, okrzyknęłyby to jako skandal wprost niewyobrażalny – łącznie z żądaniem przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Tymczasem sprawa dotyczy Parlamentu Europejskiego, gdzie mówi się, że nawet 10 procent europosłów może być w tę aferę umoczonych, i właściwie nic się nie dzieje, co więcej, są kraje jak Niemcy, gdzie media bardzo oszczędnie informują o całej tej sytuacji. Proszę też spojrzeć – o czym powiedzieliśmy na wstępie – że na forum Parlamentu Europejskiego odbywa się pilna debata, a sala świeci pustkami, co więcej, dwa zamieszane środowiska polityczne: Europejska Partia Ludowa oraz Grupa Socjalistów i Demokratów. są reprezentowani szczątkowo. To też jest bardzo wymowne.

Może zatem czas najwyższy rozpocząć dyskusję na temat ewentualnej zmiany formuły Unii Europejskiej, bo ten projekt został mocno wypaczony?    

– Unia Europejska jako idea ojców założycieli nie jest projektem złym. Niestety, zarządzający nią wypaczają ten projekt. Jeśli zaś chodzi o reformę Unii Europejskiej, to zwłaszcza my, Polacy, wskazujemy na błędy i próbujemy rozpocząć dyskusję na temat reform, tylko nikt nas nie słucha. Proszę zwrócić uwagę, jak kraje zachodnie mówią dzisiaj o przestrogach Polski, która od lat ostrzegała o zbytnim brataniu i uzależnianiu się od Rosji, o ciągle żywych zapędach imperialnych Moskwy. Jak Polska podnosiła kwestie zacieśniających się relacji gospodarczych, gazowych itd. – zwłaszcza Berlina z Moskwą, że nie wolno się uzależniać od Rosji, która w głowie wciąż ma imperialne cele, to nas wyśmiewano, nazywano rusofobami. Co więcej, pouczano nas, że w ogóle nie rozumiemy, na czym polegają nowoczesne stosunki międzypaństwowe, i że przeszkadzamy w tworzeniu dobrych relacji międzynarodowych, które dają możliwości rozwojowe.

Trzeba było, żeby Rosja, napadając na Ukrainę, pokazała, jakie jest jej prawdziwe oblicze, żeby wszyscy przyznali Polsce rację. I to samo dotyczy Unii Europejskiej, jej reform i przyszłości. Dzisiaj mówimy, że trzeba wrócić do Europy ojczyzn, Europy państw narodowych, a nie brnąć w patologię i budowę superpaństwa europejskiego, ale te nasze przestrogi też są wyśmiewane, krytykowane i jesteśmy uważani za eurosceptyków, nacjonalistów itd. Jestem natomiast przekonany, że za jakiś czas Europa się obudzi i przyzna, że Polska miała rację, byle tylko nie było za późno.

            Dziękuję za rozmowę.    

 

Mariusz Kamieniecki