Dziś w „Naszym Dzienniku”
Weto musi pozostać
Poniedziałek, 9 stycznia 2023 (01:41)ROZMOWA z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości
Minister spraw zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock stwierdziła, że Unia Europejska nie może sobie dalej pozwalać na blokowanie decyzji przez pojedyncze państwa członkowskie. Co to oznacza?
– Twierdzenie, że głosowanie większością kwalifikowaną będzie prowadzić do bardziej sprawiedliwych dla wszystkich rezultatów, co ma się przełożyć na szybsze
i skuteczne działania w Unii Europejskiej, jest czystą mistyfikacją i nie ma nic wspólnego z prawdą. Dzisiaj w UE nie ma najmniejszego problemu, żeby się porozumieć
w najważniejszych sprawach, dlatego Niemcy szukają pretekstów, aby pokazać, że brak jednolitości wynika
z tego, że ktoś się na coś nie godzi. Jeśli w Unii są suwerenne kraje, suwerenne rządy, suwerenne parlamenty narodowe, to nic dziwnego, że każdy z tych krajów
ma swoje interesy, zadania do wykonania wynikające
z konstytucji. Jeden z europosłów z Niemiec jako argument za rezygnacją z weta przedstawia postawę Węgier, które przez jakiś czas nie chciały się zgodzić na sankcje wobec Rosji i Putina. Oczywiście takich małych pretekstów można szukać i na nich się koncentrować, ale tu przecież wcale nie chodzi o Węgrów ani ich weto, tylko o to, że socjalistom, liberałom i zielonym bardzo się spieszy,
aby stworzyć superpaństwo europejskie z hegemonią niemiecką i francuską. Nic więc dziwnego, że opowiadają takie dyrdymały, które nie mają w ogóle oparcia
w traktatach. Dlatego nigdy nie możemy się zgodzić na realizację niemieckich zamysłów i polski rząd na to nie pójdzie. Będziemy szukać koalicji wśród mniejszych państw Unii, żeby weto – jako prawo każdego suwerennego kraju członkowskiego – pozostało, bo to jest fundament funkcjonowania równorzędnych państw.
Niemcy już się nie kryją ze swoimi planami
i za wszelką cenę będą dążyć do utworzenia z Unii Europejskiej państwa federalnego?
– Olaf Scholz, kiedy obejmował urząd kanclerza Niemiec, od razu powiedział, że jego naczelnym zadaniem będzie wzmocnienie Unii i odpowiednimi działaniami zamknięcie ust tym, którzy blokują plany federacyjne. Nic więc dziwnego, że Niemcy konsekwentnie realizują swoją politykę. Wojna na Ukrainie odkryła kolejne oblicza naszego zachodniego sąsiada, co mocno osłabiło pozycję Berlina. Pozycja Niemiec nie jest dzisiaj tak silna jak za czasów rządów Angeli Merkel, która robiła, co tylko chciała z Unią Europejską, dyktując warunki. Nie zmienia to jednak faktu, że Niemcy – choć dzisiaj słabsze – wciąż dążą do utworzenia superpaństwa pod swoim przewodnictwem i będą podejmować różne kroki – łącznie z próbą przekupstwa mniejszych krajów, aby osiągnąć cel. Na razie w Unii mamy szereg skandali, ale żaden
z polityków niemieckich nie został oskarżony, jednak faktem jest to, że Niemcy rządzą grupą Socjalistów
i Demokratów i kto wie, co przyniesie czas. Na pewno należy się spodziewać różnych zabiegów, różnych chwytów ze strony Niemiec, aby dopiąć swego, ale polski rząd będzie torpedował te szkodliwe dla Unii pomysły.
Czy zatem racji nie miał prezes PiS Jarosław Kaczyński, mówiąc, że Niemcy chcą przekształcić Unię Europejską w IV Rzeszę
– oczywiście nie taką jak III Rzesza niemiecka, ale jako narzędzie dominacji
w Europie?
– Oczywiście, że tak. To już jest bardzo widoczne – właściwie w każdym działaniu Niemców. Proszę tylko spojrzeć na wysokość pomocy publicznej, którą Niemcy wydatkowali na wsparcie swoich firm – ponad 200 mld euro w ramach tzw. pomocy publicznej. To pokazuje,
że Berlin myśli wyłącznie o swojej gospodarce, o swojej dominacji, a politycy niemieccy nie chcą rozmawiać na bieżące tematy, za to dużo mówią, ile wpłacają do Unii Europejskiej. Z tym że nie ujawniają, ile miliardów euro niemieckie firmy wyciągają ze wspólnej unijnej kasy, twierdząc, że nie chcą o tym dyskutować, bo to zaszkodziłoby Unii Europejskiej. Tymczasem z informacji Niemieckiej Agencji Prasowej wynika, że w 2021 r. Niemcy wniosły do wydatków wspólnotowych ok. 25 mld euro,
a korzyści, jakie osiągają rocznie z jednolitego rynku Unii, są rzędu 132 mld euro. Jak widać, Niemcy chcą budować swoją potęgę, i to za wszelką cenę.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym