Wizyta niezwykle ważna i odważna
Piątek, 23 grudnia 2022 (12:36)Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą z KUL i AKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jakie są Pana Profesora refleksje odnośnie do wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Waszyngtonie? Jak ocenia Pan bardzo energetyczne przemówienie prezydenta Ukrainy w amerykańskim Kongresie?
– Ta wizyta i słowa wypowiedziane przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego to bardzo mocny ruch od strony politycznej. Ruch niezwykle ważny i odważny, bo przecież wiemy, że na Zełenskiego od początku wojny trwa polowanie, były też udaremnione zamachy. To także mocny ruch w sensie wizerunkowym. To pierwsza zagraniczna oficjalna podróż prezydenta Ukrainy od początku wojny. Jak się dowiadujemy, była to skomplikowana, tajna operacja, a Zełenski leciał boeingiem C-40B – określanym jako podniebne centrum dowodzenia, użytkowanym zwykle przez amerykańskich dygnitarzy.
Samolot z prezydentem Zełenskim wylądował w Bazie Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych Andrews pod Waszyngtonem, co pokazuje rangę i znaczenie tej wizyty. Zatem pod względem wizerunkowym trudno przecenić tę wizytę, która jest ważnym tematem światowych agencji.
Co ciekawe, Zełenski udał się do Waszyngtonu prosto z frontu…
– To prawda, bo dzień wcześniej był na froncie w Bachmucie, gdzie spotkał się z żołnierzami prowadzącymi zaciekłe walki z Rosjanami próbującymi przejąć miasto. Tym samym Zełenski pokazał – zresztą nie po raz pierwszy, że nie opuszcza swoich żołnierzy, co więcej, w ich imieniu udał się do Waszyngtonu. Przemawiał przed połączonymi izbami Kongresu. Kiedy mówił, że pieniądze, jakie Ameryka przekazuje Ukrainie, to nie dobroczynność, ale inwestycja w globalne bezpieczeństwo i demokrację, też musiało wywołać reakcję w gronie tych polityków, którzy decydują, czy będą decydować, o kolejnych wsparciach dla walczących Ukraińców.
Ta wizyta to także konkrety nie tylko w kwestii finansów, ale też jeśli chodzi o pozyskanie zestawów Patriot, których pierwsza bateria wkrótce trafi na Ukrainę, co totalnie może zmienić sytuację, jeśli chodzi o obronę przeciwrakietową. Reasumując: jest to bardzo owocna wizyta pokazująca, że Ukraina jest cały czas w rozpędzie, zmotywowana bronić swojej ojczyzny przed rosyjskim agresorem. To również ważna wizyta od strony wizerunkowej, która ma wpływ nie tylko na opinię amerykańską, ale w ogóle światową. Wizyta ta z pewnością przejdzie do historii.
Czy słowa prezydenta Zełenskiego wypowiedziane w amerykańskim Kongresie mogą zainspirować świat do bardziej zdecydowanego wsparcia Ukrainy?
– Z całą pewnością jest to wydarzenie medialne, społeczne, szczególnie ważne, zwłaszcza że presja społeczna zawsze ma znaczenie. Gdyby tak nie było, to Niemcy czy Francuzi do dzisiaj nic by nie zrobiliby, jeśli chodzi o wsparcie dla Kijowa. To pokazuje, że presja polityczna ma sens, a aktywność prezydenta Zełenskiego przynosi wymierne efekty. W tej grze liczy się głównie Ameryka, dlatego Zełenski udał się właśnie do Waszyngtonu. Ta podróż – jej okoliczności, przygotowanie itd., pokazuje też, że wizyta ta nie byłaby możliwa, gdyby nie Polska.
To do Przemyśla Zełenski przyjechał pociągiem, to wreszcie z terytorium Polski – z podrzeszowskiej Jasionki wyleciał do Stanów Zjednoczonych, a zatem rola Polski jest tutaj kluczowa. Zresztą podczas tej podróży do Ameryki prezydent Wołodymyr Zełenski – oprócz prezydenta Joe Bidena – w drodze powrotnej, w Rzeszowie, spotkał się także z prezydentem Andrzejem Dudą. Pewne jest też, że bez wsparcia finansowego i militarnego Ukraina nie miałaby żadnych szans w starciu z Rosją. Zatem ta wizyta pokazuje, co jest ważne, kto realnie pomaga i wspiera Ukrainę w walce o suwerenność.
Pomoc różnoraka, jaką dają Amerykanie, jest rozstrzygająca i od tego zależy, czy Ukraińcom uda się przetrwać zimę i na wiosnę być może zyskać kolejne przewagi na froncie. Ta wizyta, to był także precyzyjny ruch przed zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia, kiedy wszyscy życzą sobie pokoju. To też musi wywoływać duże wrażenie, i to nie tylko na politykach, ale również na mediach i na społeczeństwach.
Niekoniecznie na wszystkich, skoro wizyta Zełenskiego w Stanach Zjednoczonych spotkała się z krytyką, a wręcz z kpinami ze strony niemieckich mediów, które mówią o „desperacji” prezydenta Ukrainy. Niemcy nie czytają tego, co mówi Zełenski, że jeśli nie uda się zatrzymać Rosji na Ukrainie, to Putin na tym nie poprzestanie?
– Po pierwsze, ta wizyta mogła się odbyć w porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi i Amerykanie wydaje się, że próbują się pozycjonować w kontekście przyszłych – choć nie wiadomo, kiedy one mogą nastąpić – rozmów pokojowych. A o tym, jak słyszymy, będzie decydować nie Berlin czy Paryż, ale Kijów. Z kolei ciągłe mówienie przez kanclerza Olafa Scholza czy prezydenta Emmanuela Macrona o Rosji o zapewnieniu bezpieczeństwa Rosji pokazuje, że Niemcy i Francuzi chcą powrócić do stanu sprzed wojny, że dla nich liczą się tylko interesy. Natomiast Wołodymyr Zełenski i Amerykanie do ewentualnych negocjacji pokojowych przygotowują się z pozycji siły, nie na kolanach, nie po prośbie, tylko z pozycji zabezpieczenia interesów Ukrainy, a nie Rosji. To, że inne w tym zakresie są interesy Berlina czy Paryża, nie jest żadną tajemnicą.
Prezydent Zełenski w swoim przemówieniu zwrócił też uwagę jeszcze na jeden ważny aspekt – mianowicie, że Rosja w swojej ludobójczej polityce znalazła sojusznika w postaci Iranu i stwierdził, że jeśli się ich teraz nie powstrzyma, to kwestią czasu jest, kiedy wspólnie uderzą w innych…
– Prezydent Zełenski mówił te słowa do Amerykanów, którzy doskonale czują i rozumieją, że tak naprawdę mamy do czynienia z globalnym konfliktem na kontynencie eurazjatyckim, że interesy są rozłożone czy zakotwiczone wielorako. Zaangażowanie w sensie materiałowym Iranu w toczącą się na Ukrainie wojnę po stronie Rosji jest pochodną tego wielkiego konfliktu i próby wypychania Stanów Zjednoczonych z Eurazji. W tym względzie konflikt na Ukrainie to wojna zastępcza Rosji i Ameryki, a może nawet Chin i Ameryki, więc nic dziwnego, że Iran włączył się w tę rozgrywkę po stronie Rosji, którą wyposaża w sprzęt wojskowy, m.in. w drony. W tym sensie nic dziwnego, że słowa prezydenta Zełenskiego są ważne i trafiają do wyobraźni oraz przekonania polityków amerykańskich.
Efektem wizyty Zełenskiego w Waszyngtonie jest wieloraka pomoc finansowa, humanitarna i militarna. Czy w tym ostatnim aspekcie racji nie miał polski rząd, kiedy mówił, że patrioty z Niemiec zamiast Polsce powinny być przekazane Ukrainie?
– To jest absolutnie fakt bezsprzeczny. Przypomnę, że Niemcy argumentowali, że absolutnie nie można przekazać zestawów Patriot Ukrainie, bo ukraińscy żołnierze nie są przeszkoleni, aby móc obsługiwać ten sprzęt, a ich przeszkolenie może potrwać miesiącami. Ponadto, że jest to system NATO-wski, co mogłoby zaowocować konfliktem Rosja – NATO. Tymczasem okazuje się, że Ukraińcy z powodzeniem radzą sobie z obsługą najnowocześniejszego sprzętu. To, że Niemcy się na tej wojnie kompromitują, i to na każdym kroku, to jest już chyba reguła, a nie wyjątek. Widzimy więc, jak wygląda polityka niemiecka, niemieckie interesy i prawdziwe cele Berlina. W tej pyskówce na gruncie polskim, jeśli chodzi o przekazanie baterii patriotów z Niemiec, to polski rząd miał rację, a nie Niemcy i wspierająca ich totalna opozycja.
Wizyta prezydenta Zełenskiego w Stanach Zjednoczonych spotkała się z reakcją Kremla. Dmitrij Pieskow mówił, że dostawy amerykańskiej broni na Ukrainę tylko pogłębią trwający konflikt, a Rosja nie zamierza stać obojętnie, ale będzie zwiększać swój potencjał militarny. Czy rzeczywiście może to oznaczać pogłębienie konfliktu?
– Ten konflikt jest już na tyle głęboki, że ciężko będzie go jeszcze pogłębić. Jeśli mamy pełnoskalową wojnę, to o jakich jeszcze perspektywach pogłębiania możemy mówić. To, że Rosjanie z całym przemysłem zaangażowali się w tę wojnę, ma już miejsce. Oczywiście muszą jakoś reagować, prężyć muskuły, ale jest to tylko gra propagandowa, która nie powinna nikogo dziwić. Rosjanie w ciągu trzystu dni od napaści pokazali, na co ich stać. Wykazali się bestialstwem trudnym do porównania z czymkolwiek, popełnili całą masę zbrodni i ciągle bombardują państwo ukraińskie, niszcząc obiekty cywilne, infrastrukturę krytyczną, co jest nieludzkie. Przekroczyli zatem wszelkie granice.