Dziś w „Naszym Dzienniku”
Nowohuckie Betlejem
Wtorek, 20 grudnia 2022 (05:01)Ksiądz kard. Karol Wojtyła udzielał wsparcia wiernym domagającym się świątyń.
Nie było miejsca dla Ciebie / W Betlejem w żadnej gospodzie / I narodziłeś się, Jezu / W stajni, w ubóstwie i chłodzie” – słowa tej popularnej kolędy nabierały szczególnej wymowy podczas Pasterek odprawianych często pod gołym niebem na mrozie, na placach budów kościołów w Nowej Hucie, Bieńczycach, Mistrzejowicach i na Wzgórzach Krzesławickich. Uczestniczyły w nich zawsze tysiące wiernych, a Eucharystii przewodniczył ks. kard. Karol Wojtyła, tym samym udzielając wsparcia wiernym domagającym się swych świątyń, których zgodnie z bezbożną ideologią mieli być pozbawieni.
Projekt nowej dzielnicy wraz z potężnym kombinatem metalurgicznym, powstały w końcu lat 40. XX wieku, był przedsięwzięciem społecznej inżynierii. Dziesiątki tysięcy młodych budowniczych, przybyłych najczęściej ze wsi, wyrwanych ze swych tradycyjnych środowisk, miały stanowić przeciwwagę dla „strupieszałego Krakowa”, jak w propagandzie określano królewskie miasto. Zgodnie z ideologicznymi założeniami młodzi mieszkańcy mogli mieć jedynie aspiracje materialne. Potrzeb duchowych nie brano pod uwagę, więc w planach nie było budów kościołów.
Nie wchodzić w ”obłędne koleiny”
Ksiądz kard. Karol Wojtyła stanowczo upominał się o gwałcone w PRL prawa. „Nie można usunąć krzyża Chrystusowego z ludzkiego, polskiego życia. Nie można go wyrwać z ludzkiej duszy. Bo kiedy się usuwa krzyż z duszy ludzkiej, wówczas się życia ludzkiego nie buduje, ale się je marnuje. […] Kiedy się krzyż wyrywa z duszy ludzkiej, to się wówczas człowieka pozbawia ostatniego oparcia. Nie można bezkarnie odbierać człowiekowi krzyża, bo to zbyt wiele kosztuje, za to się potem płaci upadkiem społecznej moralności, wzrastającym procentem morderstw życia poczętego, wzrastającym wskaźnikiem rozkładu więzi małżeńskiej i rodzinnej, postępującymi, potęgującymi się wadami społecznymi: pijaństwa i brakoróbstwa. Dlaczego robotnicy w Nowej Hucie obronili krzyż? Bo oni najlepiej wiedzą, że wielkiej pracy, wielkiego wysiłku i trudu człowieka, narodu, społeczeństwa, nie można podejmować bez krzyża” – mówił, nawiązując do obrony nowohuckiego krzyża w kwietniu 1960 roku, kiedy władze użyły broni palnej, tłumiąc wystąpienia mieszkańców Nowej Huty domagających się prawa do własnego kościoła.
Zdecydowany opór mieszkańców w obronie krzyża i żądanie budowy kościoła wspierane przez ks. kard. Wojtyłę wymusiły ustępstwo władz komunistycznych, które w 1965 roku wydały zgodę na budowę kościoła w Bieńczycach pw. Matki Bożej Królowej Polski.
Budowa bieńczyckiej świątyni trwała dwanaście lat. Na Pasterce w 1968 roku ks. kard. Wojtyła powiedział: „Znana jest wasza żarliwa wiara i miłość Kościoła, której przez tyle lat dajecie dowody, trwając tutaj cały Boży rok pod gołym niebem, i tą wytrwałością budując kościół, […] który się już wyłania, został tutaj na tym miejscu wystany, wyklęczany, został tutaj, na tym miejscu, wycierpiany, wymodlony waszą wiarą, waszą żarliwą, niezłomną postawą”, i podkreślał, że „sprawa tego kościoła stała się jakąś sprawą całego polskiego Narodu i całej polskiej emigracji, która w waszym kościele upatruje prawie że symbol nowego tysiąclecia wiary w naszej Ojczyźnie”.
Rok później, gdy ponownie przybył do Bieńczyc, stwierdził, że „kiedy stajemy na tym miejscu, to staje nam przed oczyma duszy skalna grota, stajnia betlejemska, gdzie przyszedł na świat Syn Boży z łona Dziewicy Maryi. […] jest jakaś szczególna analogia pomiędzy stajenką betlejemską, wydarzeniem betlejemskim i pomiędzy tym tutaj miejscem i tym tutaj wydarzeniem. Bo tutaj także przez wiele lat nie było miejsca dla Ciebie, bo tutaj także przez wiele lat nie było dachu nad głową”. Wobec zebranych na Pasterce prosił Boga, aby „miłość nie wygasła w nas mimo wszystkich trudności i przeciwieństw: żeby się gruntowała, żeby się hartowała, żeby się nie załamywała. Niech się nie załamuje miłość przede wszystkim w środowisku rodzinnym, przede wszystkim w małżeństwie, przede wszystkim w stosunku wzajemnym rodziców i dzieci, starszego i młodszego pokolenia. Niech nie załamuje się ta miłość w naszym chrześcijańskim Narodzie. Niech się odradza, niech staje się społeczna mimo wszystkiego, co ją niszczy i podgryza”.
Pasterki i w słocie, i na mrozie
W 1971 roku ks. kard. Wojtyła odprawił Pasterkę w Mistrzejowicach, gdzie powstawało 45-tysięczne osiedle, które stało się kolejnym miejscem zmagań o kościół w Nowej Hucie. Jednak przed północą przyjechał do Bieńczyc i podkreślił, że w tę wyjątkową noc pragnie być wśród tych najbiedniejszych. „W tej chwili wy już nie jesteście najbiedniejsi, jesteście na dorobku. Są już biedniejsi od was parafianie Nowej Huty. Więc zrozumcie dobrze, że w tę Noc pragnę być z nimi. Chrystus narodził się w największym ubóstwie i pragnę Go szukać tam, gdzie jest najbardziej ubogo, gdzie jeszcze nie ma dachu nad głową, gdzie tylko piętrzą się trudności: gdzie musimy tłumaczyć się i prosić wciąż na nowo, i napotykać wciąż na niezrozumienie”.
Na pierwszej mistrzejowickiej Pasterce mówił: „I dlatego też ja, biskup Kościoła krakowskiego, przybywam tutaj, na to najbiedniejsze miejsce, do najbiedniejszego sanktuarium, gdzie nic nie ma, tylko to zadaszenie, i to jeszcze zadaszenie, za które ponosi się kary jak za winę i przestępstwo. A prócz tego tysiące ludzi stojących pod gołym niebem. Chrystus narodził się w Betlejem, w stajni, na zimnie, I wy to dobrze czujecie, że trzeba przyjść właśnie tam, gdzie zimno, gdzie mroźno, gdzie jest pod gołym niebem: tam On się nade wszystko rodzi”.
Otwieramy drzwi swoich serc
Ksiądz Józef Kurzeja, który w 1970 roku rozpoczął pracę duszpasterską w Mistrzejowicach, przystąpił szybko do działań. Wraz z kilkoma parafianami potajemnie nocą zbudowali w zaroślach akacji niewielki barak. Aby nie rzucał się w oczy, pomalowali go na zielono. Ludzie zaczęli go nazywać „zieloną budką”. Na jej ścianie ks. Kurzeja zawiesił krzyż, obraz Matki Bożej Częstochowskiej i wtedy jeszcze Sługi Bożego o. Maksymiliana Kolbego. W takich warunkach we wrześniu 1970 roku kapłan rozpoczął katechezę dla 300 dzieci. Rok później katechizował już 800 dzieci. Od tego momentu przed „zieloną budką” zaczął odprawiać regularne Msze Święte. Władze postanowiły więc zniszczyć niepokornego księdza. Wytoczono przeciwko niemu 10 rozpraw sądowych i 26 kolegiów. Mimo ciężkiej choroby trwał dniami i nocami, modląc się i chroniąc „zieloną budkę” przed spaleniem. Nie załamywał się, bo czuł oparcie w tysiącach mieszkańców Mistrzejowic i w kardynale Wojtyle.
W 1972 roku ks. kard. Wojtyła odprawił Pasterkę na Wzgórzach Krzesławickich, gdzie wówczas rozpoczynano starania o budowę kościoła. Nawiązując do zamkniętych w Betlejem drzwi przed Maryją i Józefem, powiedział: „My to wszystko mamy w pamięci; my szczególnie dotkliwie odczuwamy tę niegościnność ludzi, którzy nie przyjęli Boga w dzień i w noc Bożego Narodzenia odmówili Mu dachu nad głową. I chcielibyśmy to jakoś odkupić, jakoś wyrównać. My wszyscy, którzy tu jesteśmy, stajemy jakby na ulicach i drogach Betlejem; otwieramy drzwi swoich serc i otwieramy drzwi swoich domów, i zapraszamy Go.
Dzisiaj w Polsce w 2022 roku trzeba, żeby kolejne pokolenia Polaków „zapisały w sercach” posługę krakowskiego metropolity ks. kard. Karola Wojtyły – św. Jana Pawła II. Jego obecność na nowohuckich pasterkach w Bieńczycach, Mistrzejowicach i na Wzgórzach Krzesławickich. Jego codzienną troskę o budowę kościołów i o godność ludzi pracy.
Dr Jarosław Szarek IPN