• Wtorek, 14 kwietnia 2026

    imieniny: Justyny, Waleriana

Pamiątka zrywu narodowego

Wtorek, 29 listopada 2022 (21:14)

Z prof. Wojciechem Polakiem, historykiem, zastępcą przewodniczącego Kolegium IPN, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Listopad to czas ważnych rocznic w historii Polski. Jedną z nich jest Powstanie Listopadowe. Jakie znaczenie ma dla nas, Polaków, ten zryw narodowy?

Powstanie Listopadowe wybuchło w nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku, a zakończyło się w październiku 1831 roku. Rocznica tego zrywu obchodzona jest w Wojsku Polskim – w wojskowych uczelniach jako Dzień Podchorążego. Jeśli chodzi o znaczenie Powstania Listopadowego, to sprawa jest dość skomplikowana. Musimy pamiętać, że wybuchło ono w tzw. Królestwie Polskim i wymierzone było przeciwko Rosji. Po Kongresie Wiedeńskim (1814-1815) Królestwo Polskie teoretycznie miało być niepodległym państwem, miała to być Polska, tyle że w okrojonych granicach – mniejsza niż Księstwo Warszawskie, bo odcięto od niej terytoria dawnego zaboru pruskiego, ale także pewne skrawki Galicji – choć nie wszystkie. W taki o to sposób powstało państwo, które teoretycznie, z Rosją miała łączyć jedynie unia personalna, czyli car rosyjski miał być równocześnie królem Polski. Wytworzyła się ciekawa sytuacja, gdyż car rządził w sposób absolutny – w Rosji w tym czasie nie było mowy o żadnej konstytucji – tymczasem Królestwo Polskie miało Konstytucję z 1815 roku, którą powinien przestrzegać nawet car. Był on wprawdzie władcą absolutnym, ale w Królestwie Polskim ograniczony Konstytucją.

Wszystko jednak okazało się teorią…

Tak, bo naprawdę Królestwo Polskie było zależne od Rosji, która kontrolowała je w rozmaity sposób. I tak wolność prasy została zniesiona, wprowadzono cenzurę prewencyjną, obowiązywał też zakaz zgromadzeń. Następnie zaczęto prześladować różne stowarzyszenia patriotyczne, które określano jako spiski, do tego strach szerzyła tajna policja, a wobec ludzi, którzy się przeciwstawiali tej władzy, prowadzono represje, w czym negatywną rolą odgrywał psychopatyczny, niby-deklarujący sympatię do Polaków, ale z drugiej strony obrażający oficerów, doprowadzający ich nawet do samobójstw Wielki Książę Konstanty – brat carów Rosji Aleksandra oraz Mikołaja I. Stąd nawet ci Polacy, którzy żywili nadzieję, że ta w założeniu niepodległość pod berłem carskim będzie prawdziwą niepodległością, szybko zrozumieli, że to jest fikcja.

Nic więc dziwnego, że powstał bunt, który zaowocował wybuchem Powstania.

Powstanie wybuchło 29 listopada i zainicjowane było przez podchorążych kształcących się na oficerów w Szkole Podchorążych Piechoty w Warszawie, a ich przywódcą był Piotr Wysocki, który wydał sygnał do rozpoczęcia Powstania. Wysocki był instruktorem w Szkole Podchorążych i już w 1828 roku zaczął organizować konspiracyjną organizację niepodległościową, nazwaną od jego nazwiska Sprzysiężeniem Wysockiego. Do zrywu zbrojnego zapoczątkowanego przez podchorążych przyłączył się lud Warszawy. Powstańcy w nocy z 29 na 30 listopada opanowali Warszawę. Wielki książę Konstanty uciekł z miasta, a elity Królestwa Polskiego pod wpływem opinii publicznej musiały dołączyć do buntu przeciwko carowi. Powstanie Listopadowe trwało półtora roku, ale na skutek nieudolności dowódców wojskowych i przywódców politycznych zakończyło się niepowodzeniem, choć szanse, by wybić się na niepodległość, były duże. Efektem upadku Powstania Listopadowego było utracenie atrap własnego państwa, a ceną, jaką zapłaciliśmy za próbę wybicia się na niepodległość, było jeszcze głębsze zniewolenie życia publicznego. Wojna polsko-rosyjska, która została przegrana, zakończyła się oblężeniem Warszawy, a wielu żołnierzy i polityków zaangażowanych w walki wyjechało na emigrację. Powstanie Listopadowe pokazało jednak, że w Narodzie wciąż żywy jest duch i pragnienie wolności. Czym jest to pragnienie wolności, uświadamiają nam dzisiaj wydarzenia za naszą wschodnią granicą, kiedy napadnięty naród ukraiński – wspierany przez Zachód – walczy o swoją przyszłość, walczy o swój dom, o swoje i swoich rodzin życie, wie, o co się bije, i jest gotowy do największych poświęceń.

             Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki