Dziś w „Naszym Dzienniku”
Stawiamy na ochronę ofiary
Czwartek, 24 listopada 2022 (09:14)ROZMOWA / z dr. hab. Marcinem Warchołem, wiceministrem sprawiedliwości, posłem Solidarnej Polski
Jakie są główne założenia nowelizacji Kodeksu karnego i Kodeksu postępowania karnego, która czeka na podpis prezydenta?
– Nowe przepisy zakładają wydłużenie kar za najcięższe przestępstwa do 30 lat pozbawienia wolności. Obecnie mamy taką strukturę kar, że jest kara terminowa do 15 lat, następnie jest kara 25 lat pozbawienia wolności
i dożywotnie więzienie. Natomiast my proponujemy likwidację kary punktowej 25 lat i wydłużenie kary terminowej do 30 lat. To sprawi, że kary będą bardziej sprawiedliwe, zwłaszcza że niejednokrotnie słyszymy
o bulwersujących przestępstwach, gdzie sprawcy są bardzo pobłażliwie traktowani przez sądy. Brutalne przestępstwa często nie spotykają się z odpowiednią reakcją, tymczasem kary muszą być nie tylko nieuchronne, ale też dotkliwe
– tak żeby odstraszały od popełniania przestępstw, a także by zadośćuczyniły ofierze przestępstwa. Niestety kary,
o których często słyszymy, absolutnie tych celów
nie spełniają, a wręcz przeciwnie – rozzuchwalają
i zachęcają do popełniania przestępstw.
Jak to wygląda w praktyce?
– W przypadku osób skazanych w pierwszej instancji
w sądach rejonowych i okręgowych w 2021 r. 44,4 proc. orzeczonych kar pozbawienia wolności to kary
w zawieszeniu. Tymczasem 40 proc. sprawców wraca
do popełniania przestępstw w ciągu 5 lat po wyjściu
z więzienia. Jeśli spojrzymy na strukturę kar za najpoważniejsze przestępstwa, to są kary bulwersująco niskie. Dla przykładu za gwałt jest kara od 2 do 12 lat, przy czym sądy w Polsce orzekają w dolnych granicach. Jeśli chodzi o art. 197 Kodeksu karnego § 1, a więc za gwałt, 54,1 proc. to są kary orzeczone do 2 lat pozbawienia wolności włącznie. Za przestępstwo z art. 156 Kodeksu karnego, czyli ciężkie uszkodzenie ciała, kiedy ktoś kogoś oszpeca w sposób nieodwracalny, uszkadza narząd wzroku, słuchu czy mowy, a więc mówimy
o brutalnym przestępstwie, aż 51,3 proc. wszystkich zapadających wyroków to są kary orzeczone do 2 lat pozbawienia wolności włącznie. To pokazuje, że mamy
do czynienia ze skandaliczną pobłażliwością – i to musi się zmienić.
Drogi Czytelniku! Więcej można przeczytać w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej TUTAJ.
Mariusz Kamieniecki, „Nasz Dziennik”