• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Dar naszego cichego cierpienia

Sobota, 12 listopada 2022 (18:44)

Homilia wygłoszona przez ks. bp. Ignacego Deca w katedrze łowickiej pw. Wniebowzięcia NMP z okazji uroczystości św. Wiktorii, patronki Łowicza i Diecezji Łowickiej, 11 listopada 2022 roku.

Wstęp

Ekscelencjo, Najdostojniejszy Księże Biskupie Andrzeju, Pasterzu Diecezji Łowickiej;

Ekscelencje, Dostojni Księża Biskupi Ireneuszu
i Wojciechu;

Prześwietna Kapituło Katedralna i przedstawiciele kapituł kolegiackich;

Czcigodne duchowieństwo diecezjalne i zakonne wszystkich sprawowanych urzędów i funkcji oraz otrzymanych godności;

Drogie siostry zakonne;

Szanowni przedstawiciele władz samorządowych, placówek oświatowych, organizacji patriotycznych, kombatanckich i niepodległościowych oraz służb mundurowych;

Drodzy członkowie Konfraterni św. Wiktorii;

Drodzy bracia i siostry w Chrystusie!

Charakter dzisiejszej uroczystości skłania nas do podjęcia w homilii kilku aktualnych wątków. Pierwszy z nich, najważniejszy – to wątek biblijno-liturgiczny, związany
z ogłoszonym Słowem Bożym. Namysł nad Słowem Boga, jego aplikacja do naszego codziennego życia, jest zawsze głównym celem homilii. Drugi wątek – to wątek historyczno-patronalny, związany ze św. Wiktorią, patronką Łowicza, ziemi łowickiej i diecezji łowickiej, oraz wątek trzeci – to wątek patriotyczno-narodowy, związany z  obchodami 104. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

 

1. Przesłanie Słowa Bożego w uroczystość św. Wiktorii, dziewicy i męczennicy.

W dzisiejszym pierwszym czytaniu wysłuchaliśmy relacji o męczeńskiej śmierci siedmiu braci Machabeuszów. Działo się to w II wieku przed narodzeniem Chrystusa, kiedy król syryjski, Antioch IV Epifanes, zniewalał Żydów, narzucając im religię pogańską i kulturę hellenistyczną (grecką). Każdy z braci był męczony i zabijany za swe religijne przekonania, za wierność religijnym tradycjom swojego narodu. Zabijani męczennicy wyznawali wiarę w życie wieczne, w zmartwychwstanie. Jeden z nich, gdy oddawał ostatnie tchnienie, powiedział: „Ty, zbrodniarzu, odbierasz nam to obecne życie. Król świata jednak nas, którzy umieramy za Jego prawa, wskrzesi i ożywi do życia wiecznego” (2 Mch 7,9). Następny z braci, konając, tak powiedział: „Lepiej jest nam, którzy giniemy z ludzkich rąk, a którzy w Bogu pokładamy nadzieję, że znowu przez Niego będziemy wskrzeszeni. Dla ciebie bowiem nie ma wskrzeszenia do życia” (2 Mch 7,14). Tak umierali ludzie wiary, ludzie przekonani o istnieniu życia wiecznego. Byli tacy w dziejach Izraela, byli tacy w dziejach Kościoła. Jezus Chrystus, sam powieszony na krzyżu, zapowiedział swoim uczniom drogę prześladowań i cierpień, którą pójdą Jego uczniowie przez ziemię do wiecznego królestwa Bożego.

W dzisiejszej Ewangelii słyszeliśmy słowa Chrystusa, powiedziane ongiś do pierwszych uczniów, a dzisiaj powiedziane do nas: „Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was prowadzić z mego powodu, na świadectwo im
i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam podane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was”. […] Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 10,17-20.22). Te słowa Pana Jezusa wypełniają się w historii Kościoła i dzisiaj się także spełniają. Kościół posiada sporo męczenników. Ich lista jest długa i ciągle się wydłuża. Nasz Naród też dopisał nazwiska na tej liście. Przypomnijmy św. Wojciecha na początku naszej narodowej historii, św. Stanisława, biskupa krakowskiego, który został zamordowany przez króla Bolesława Śmiałego. Wspomnijmy św. Andrzeja Bobolę, męczennika za jedność Kościoła w XVII wieku. Wspomnijmy męczennika naszych czasów – bł. księdza Jerzego Popiełuszkę, który został uprowadzony i okrutnie zamordowany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa 19 października 1984 roku. Mimo tego, że go przestrzegano i czyniono mu różne pogróżki, on nie przestał głosić prawdy i za to poniósł śmierć męczeńską. Mógł ocalić swoje życie, gdyby przestał głosić prawdę i upominać się o ludzi skrzywdzonych. Nie zdradził Chrystusa i Kościoła. Wierność Chrystusowi, wierność prawdzie była dla niego ważniejsza niż życie.

Patrzymy na sytuację religijną dzisiejszej Europy, także na sytuację w naszym kraju. Uaktywniają się środowiska lewicowe w Europie Zachodniej. Przywódcy Unii Europejskiej od dawna gardzą wartościami chrześcijańskimi. Fala laicyzacji zalewa także nasz kraj.
W lewicowych i liberalnych mediach promuje się ideologię gender, środowiska lgbt, obrzuca się błotem nawet naszą narodową świętość, św. Jana Pawła II. Zauważmy, że jeszcze przed rokiem 1989 kościoły były jedynym miejscem wolności. Wiele osób korzystało z dobrego serca duchowieństwa. Kościół ratował ich życie i zdrowie w czasach walki z komuną, a dzisiaj ci sami ludzie prowadzą otwartą walkę z wiarą i kapłanami. Te same osoby atakują nie tylko Kościół instytucjonalny, hierarchiczny, ale także świeckich katolików. Mamy prawo powiedzieć, że spełnia się dzisiaj tak wyraźnie Chrystusowa zapowiedź prześladowań Jego uczniów.

Moi drodzy, abyśmy nabrali umocnienia i odwagi do dalszego podążania drogami Ewangelii i odważnego świadczenia o Chrystusie, popatrzmy tu, w Łowiczu, na
św. Wiktorię, dziewicę i męczennicę, patronkę tego uroczego miasta i patronkę diecezji łowickiej.

2. Święta Wiktoria, dziewica i męczennica, wzywa nas do zwyciężania.

Historia św. Wiktorii znana jest przede wszystkim dzięki tradycji ustnej. Święta Wiktoria poniosła śmierć męczeńską prawdopodobnie za czasów cesarza Decjusza, w połowie III wieku. Legendarne przekazy głoszą, że była ona dziewczyną wywodzącą się ze szlachetnego rzymskiego rodu. Jej rodzice wiele trudu włożyli w wychowanie Wiktorii na pobożną i wykształconą kobietę. Gdy osiągnęła dojrzałość, postanowili wydać Wiktorię za mąż. Spośród wielu młodych mężczyzn, którzy zabiegali o jej rękę, rodzice wybrali Eugeniusza, bogatego młodzieńca ze znamienitego rodu. Nie był on jednak chrześcijaninem,
co napotkało opór Wiktorii. Mimo wątpliwości Wiktoria zgodziłaby się pewnie na małżeństwo z Eugeniuszem, wierząc, że zdoła nawrócić swego męża na wiarę chrześcijańską. Stało się jednak inaczej. W podobnej sytuacji znalazła się bowiem przyjaciółka Wiktorii, Anatolia, która przekonała ją do odrzucenia zaręczyn. Obie kobiety, głęboko wierząc w Chrystusa, zapragnęły pozostać dziewicami do końca życia. Po dłuższej rozmowie dziewczęta odpowiedziały odmownie swoim adoratorom. To stało się początkiem wydarzeń tragicznych. Urażeni rzymscy młodzieńcy porwali kobiety, które uznali już za swoje narzeczone, i uwięzili w domach, by prośbą lub groźbą zmusić je do małżeństwa. Po długim czasie, który upłynął na bezowocnych namowach, Eugeniusz oskarżył Wiktorię przed cesarzem jako chrześcijankę. Taki zarzut w tamtych czasach równał się natychmiastowemu wyrokowi śmierci. Mimo tego Wiktoria postanowiła być wierna Chrystusowi do końca i nie ustąpiła ani w kwestii zamążpójścia, ani w kwestii wiary chrześcijańskiej.
W ikonografii św. Wiktoria jest przedstawiana jako rzymska dziewica z palmą, sztandarem, mieczem albo ze smokami. Jej relikwie znajdują się w Subiacco i w Łowiczu w bazylice Matki Bożej Wniebowziętej. Otrzymał je od Papieża Urbana VIII arcybiskup gnieźnieński Henryk Firlej w 1625 roku.

Jakie jest przesłanie św. Wiktorii dla nas? Święta Wiktoria nam przypomina, że wszyscy jesteśmy wezwani do zwyciężania, do zwyciężania pokus szatańskich, do zwyciężania siebie, czyli do zwyciężania trzech pożądliwości, które wymienia św. Jan Ewangelista w pierwszym swoim Liście. Są to: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia […]. W Liście tym znajdujemy także słowa: Świat przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś pełni wolę Bożą, ten trwa na wieki
(1J 2,17). Apostoł Paweł zaś napisał: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21). Święta Wiktoria nam przypomina, że jesteśmy wezwani do zwyciężania zła w sobie, w drugim człowieku i w świecie.
W takim zwyciężaniu zła i w promowaniu dobra składamy świadectwo, że Chrystus jest dla nas najważniejszy, że na Jego Ewangelii chcemy budować przyszłość naszych rodzin i naszego Narodu.

 

3. Święto Matki Ojczyzny – nasze zobowiązania

Drodzy bracia i siostry, spójrzmy jeszcze w trzeciej części naszej refleksji na naszą Ojczyznę, w dniu święta Jej niepodległości. Ojczyna jest naszą matką. Zauważmy, że są tylko trzy instytucje, które obdarzamy takim mianem, matki: Kościół, szkołę, zwłaszcza wyższą, którą zwiemy Alma Mater  (matka karmicielka), oraz Ojczyznę. Te trzy instytucje winniśmy otaczać ufną, wytrwałą modlitwą
i rzetelną, uczciwą pracą.

Gdy w czasie mojej kleryckiej służby wojskowej w latach 1963-1965 zarzucano mi, że obrałem niewłaściwą drogę życia, że nie chcę zejść z tej drogi, by wejść na proponowaną mi drogę innych studiów, by rzekomo lepiej służyć Ojczyźnie – odpowiadałem stanowczo moim rozmówcom, że będę służył Ojczyźnie jako kapłan, jako sługa Pana Boga, Kościoła i Narodu, że będę promował prawdę i dobro oraz inne wartości religijno-moralne i narodowe, że będę służył Ojczyźnie modlitwą i rzetelną, uczciwą pracą.

Taką formę służby Ojczyźnie wskazywał nam w latach zniewolenia komunistycznego ks. kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia. Wskazywał ją swoim nauczaniem
i przykładem życia. W ostatnim okresie swego życia powiedział do swoich rodaków: Tak często słyszy się zdanie: Piękną i zaszczytną rzeczą jest umrzeć za Ojczyznę, jednakże trudniej jest niekiedy żyć dla Ojczyzny. Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym nieraz bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata... Wytrwać dla Ojczyzny, nabrać zaufania do niej, mieć gotowość oddania jej wszystkiego z siebie... Jakże ważna jest świadomość, że jesteśmy na służbie temu Narodowi, który przez całe wieki przygotowywał nam ojczystą ziemię, na której nam wypadło dziś żyć. Jesteśmy z tym Narodem tak bardzo związani.

W podobnym stylu o Ojczyźnie mówił św. Jan Paweł II. Wielokrotnie nam przypominał, abyśmy nie chcieli takiej Ojczyny, która by nas nic nie kosztowała. Ojczyzna, podobnie jak każda wielka wartość, rzeczywiście musi człowieka kosztować i to czasem bardzo wiele.

Innym jeszcze darem, który możemy ofiarować Ojczyźnie, jest dar naszego cichego cierpienia. W naszej historii składali go rodacy zesłani na Sybir, w krainę mrozów, zimna i głodu. Taki dar składali nasi patrioci, miłośnicy Ojczyzny osadzani w więzieniach w łagrach.

Wśród nich byli także nasi Żołnierze Wyklęci, Niezłomni. Taki dar składały żony i matki, które czekały na powrót
z wojen swoich mężów i synów. Z pewnością to miał na myśli Ojciec św. Jan Paweł II, gdy 16 czerwca 1983 roku mówił na rozpoczęcie drugiej pielgrzymki do Ojczyny:

„Ojczyzna jest naszą matką ziemską. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”. Urzekają nas te słowa Papieża Polaka, słowa, w których kryje się tyleż miłości do Ojczyzny, słowa, w których jest zawarte wezwanie do nas, abyśmy Ojczyznę traktowali jako matkę, którą trzeba kochać, dla której trzeba także składać dar z siebie, także dar cierpienia.

Niezwykle dobitnie Papież Polak powtórzył prawdę o rozumieniu Ojczyny jako Matki podczas kazania na lotnisku w Masłowie pod Kielcami 3 czerwca 1991 roku. Mówił wtedy: „To jest moja matka, ta ziemia! To jest moja Matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć”.

Zakończenie

Drodzy bracia i siostry, zakończmy naszą homilię w Święto Niepodległości naszej Matki Ojczyzny modlitwą ks. Piotra Skargi, autora „Kazań sejmowych”: „Boże, Rządco i Panie narodów, z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać, a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej, błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna, chwałę przynosiła Imieniowi Twemu, a syny swe wiodła ku szczęśliwości. Wszechmogący wieczny Boże, spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej, byśmy jej i ludowi Twemu, swoich pożytków zapomniawszy, mogli służyć uczciwie. Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje, rządy kraju naszego sprawujące, by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Ks. bp prof. dr hab. Ignacy Dec                          biskup senior diecezji świdnickiej

not. MZ