• Wtorek, 14 kwietnia 2026

    imieniny: Justyny, Waleriana

Mądre państwo musi wyciągać wnioski…

Wtorek, 25 października 2022 (21:11)

Rozmowa z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego

Donald Tusk przedstawia siebie jako polityka rzekomo realizującego polską rację stanu – a tym samym antyrosyjskiego. Tymczasem fakty – pomijając już upublicznione zeznania Marcina W. – mówią co innego…

– Można powiedzieć, że Donald Tusk się zakiwał. I choć do końca nie wiemy, jakie są fakty całej historii dotyczącej taśm, to jedno jest pewne, że chronologia wydarzeń ma miejsce w latach 2013-2014, a więc w latach rządów koalicji PO–PSL. W tym czasie, kiedy koordynatorem służb specjalnych i ministrem spraw wewnętrznych był Bartłomiej Sienkiewicz, dochodzi do nagrania ok. 90 prominentnych polityków, funkcjonariuszy publicznych. Dzisiaj Donald Tusk, mówiąc, że Marek Falenta sprzedał taśmy Rosjanom, próbuje obarczyć winą PiS za to, że nic nie zrobiło, co więcej buduje narrację, że przez te taśmy został obalony rząd PO–PSL, podczas gdy cała chronologia wydarzeń wskazuje, że odpowiedzialność za wszystko, co się wówczas działo w Polsce, w tamtym okresie ponosi Platforma z PSL-em. Przypomnę, że zmiana władzy nastąpiła dopiero w listopadzie 2015 roku, po wygranej przez PiS wyborów parlamentarnych. Do tego czasu cała odpowiedzialność spoczywała na rządzącej koalicji PO–PSL. To pokazuje, że Donald Tusk w swoich konferencjach czy wypowiedziach cały czas posługuje się kłamstwem, mówi w sposób wybiórczy. Zapominamy też, że po całej tej aferze podsłuchowej mieliśmy czystkę w służbach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. Dlatego słuchając Tuska – szczególnie jego sympatycy powiedzą winny jest oczywiście prezes Kaczyński i PiS, ale jeśli wgłębić się w doniesienia prasowe i chronologię wydarzeń, to zauważymy, że Tusk oraz jego ministrowie – szczególnie zaś Bartłomiej Sienkiewicz – zawiedli na całej linii. W tym czasie nie funkcjonowały w należyty sposób służby specjalne, nie istniało zabezpieczenie kontrwywiadowcze, a jednocześnie, jak mówi sam Falenta, doszło do sprzedaży taśm, na których nagrana jest większość prominentnych polityków Platformy.

Tusk jednak próbuje odkręcić całą sytuację, mówiąc, że Rosjanie poszli na układ z PiS-em, który wygrał wybory właśnie dzięki taśmom?

– Swoimi twierdzeniami Donald Tusk usiłuje zbudować karkołomną piramidę kłamstw, licząc na krótką pamięć bądź niewiedzę Polaków, przy czym wpisuje się w retorykę tego, co jest esencją, czyli działania Rosjan. Tym samym staje się królem kłamstwa.

Donald Tusk próbuje oskarżać PiS o prorosyjskość. Tylko czy logiczne jest, że Jarosław Kaczyński, którego brat – prezydent RP i 95 innych osób zginęło w Smoleńsku, miałby współpracować z Rosją. Przecież to niedorzeczne?

– No właśnie. Mówimy o karkołomnej piramidzie kłamstw. Ubieranie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a także prezesa Jarosława Kaczyńskiego w buty przyjaciół Moskwy jest żałosne i możliwe do zaakceptowania tylko przez zatwardziały, bezrefleksyjny elektorat Platformy nastawiony wrogo do PiS-u. Pamiętamy, że to Lech Kaczyński był inicjatorem lotu przywódców Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii do Tbilisi, w 2008 roku, kiedy Gruzja padła ofiarą agresji rosyjskiej. Z drugiej strony pamiętamy wszystkie wystąpienia po przejęciu władzy w 2007 roku przez Platformę i PSL premiera Donalda Tuska i szefa MSZ Radosława Sikorskiego, którzy ogłaszali reset w relacjach polsko-rosyjskich. „Chcemy dialogu z Rosją taką, jaka ona jest” – mówił Tusk w swoim expose w listopadzie 2007 roku. To są słowa liderów Platformy, ale także polityków rosyjskich, którzy nie bez przyczyny mówili – wreszcie mamy z kim rozmawiać, wreszcie mamy swojego człowieka w Warszawie. I nie był to Jarosław Kaczyński, ale Donald Tusk. To wszystko pokazuje, jak wówczas wyglądały relacje polsko-rosyjskie, relacje prominentnych polityków rosyjskich z elitami polskiej władzy. Z PiS-em Rosjanom nie było po drodze, i to od początku, czy były to lata 2005-2007, czy po roku 2015. Natomiast wszystkie archiwalne dokumenty ,czy to rządowe, czy sejmowe, mówią wyraźnie, że pobratymcami Kremla byli politycy Platformy. Doskonale określił to prof. Andrzej Nowak, mówiąc, że Donald Tusk i jego rząd był najbardziej prorosyjski w sensie politycznym, gospodarczym. „W Europie Wschodniej nie ma polityka bardziej zasłużonego dla Putina od Donalda Tuska” – wskazywał prof. Nowak w rozmowie z jednym z portali. W końcu to Tusk i jego ekipa skasowali jednostki na ścianie wschodniej, i to też pokazuje, że w historii po 1989 roku w Polsce nie było bardziej prokremlowskiego rządu. To mówią historycy, takie są fakty, a z tymi się nie dyskutuje. Natomiast to, że dzisiaj Donald Tusk próbuje całą winą obarczyć PiS, jest żałosne.

Co więcej Platforma proponuje powołanie sejmowej komisji śledczej ws. afery podsłuchowej…

– Kiedy za rządów koalicji PO–PSL na światło dzienne wyszły słynne taśmy z rozmów prominentnych polityków Platformy i kiedy w polskim parlamencie padł wniosek o powołanie nadzwyczajnej komisji sejmowej do zbadania tej sprawy, to Platforma była przeciw. Sejmową komisję śledczą można powołać, zwłaszcza wtedy, kiedy struktury państwa nie są w stanie wyjaśnić spraw albo gdy istnieje podejrzenie, że nie zrobią tego należycie. Osobiście nie rozumiem zachowania Tuska, który dzisiaj składa wniosek o powołanie komisji śledczej i tym samym – najwidoczniej – chce zafundować całej Polsce powtórkę ze zbiorowego słuchania taśm od „Sowy i Przyjaciół”. Tak to bowiem będzie wyglądało. Z PR-owego punktu widzenia jest to prezent dla formacji rządzącej. Gdyby ten wniosek padł ze strony PiS-u, to powiedziano by, że ktoś próbuje grać tak, jak chce Kreml i robić wojnę polsko-polską. Tymczasem robi to Donald Tusk.

Z czego wynika to działanie – czy jest to świadoma taktyka Platformy, czy po prostu efekt braku przygotowania i de facto słabości Donalda Tuska?

– W mojej ocenie, jest to ucieczka do przodu. Mianowicie Donald Tusk markuje, że chce prawdy, zakładając, że nikt się na to nie zgodzi, liczy, że na Nowogrodzkiej dopatrzą się podtekstów, iż Tusk coś kombinuje, więc trzeba być przeciw. Tak kombinuje, i na to liczy Donald Tusk. Jeśli więc strona rządowa powie – jesteśmy przeciw, to Tusk i akolici zaczną rozgłaszać, że PiS się boi prawdy, że oni chcą wyjaśnienia, a PiS jest przeciw, bo widocznie ma coś do ukrycia, ma jakieś konszachty z ruskimi. I na to, w mojej ocenie, liczy Donald Tusk. To jest psychologia polityki.

Jednak PiS nie mówi nie i wychodzi z inicjatywą rozmów, ale w oparciu o fakty, przy jednoczesnym rozszerzeniu debaty o wątki gospodarcze i rosyjskie, ale od roku 2007

– To bardzo mądry krok, bo rozszerzając zakres i czas, jakim miałaby się zająć komisja, mamy możliwość prześledzenia kontraktów gazowych zawieranych z Rosją przez ekipę Tuska, dotykamy też prób sprzedaży polskich firm z branży naftowej Rosjanom, mam na myśli plany sprzedania Grupy Lotos itd., co ewidentnie pokazuje, jaki był kierunek polityki Donalda Tuska. Jednocześnie przy tej okazji mogą wyjść rozmaite historie na styku działań służb specjalnych. PiS ma rację, mówiąc, że nie chce zbiorowego słuchania taśm od „Sowy i Przyjaciół”, ale chce rozwiązania tego czy tych problemów przez zespół specjalistów – żeby nikt nie zarzucił upartyjnienia, upolitycznienia i braku merytoryki takiemu gremium. W tym momencie problem ma Platforma, bo jeśli do takiej komisji zostałby powołany np. wspomniany wcześniej prof. Nowak czy specjaliści sowietolodzy i każdy klub będzie miał prawo zgłosić swojego członka do tej komisji, to nikt wówczas nie powie, że to ma być trampolina do wyrobienia sobie nazwiska przed wyborami. Tak to bowiem bywało wcześniej. Po drugie, rozmowa ma być o faktach i próbą wyciągnięcia wniosków, wskazania źródła błędów, aby unikać ich powtórzenia w przyszłości. Chodzi o to, żeby wskazać źródło choroby, ale też próbować naprawić to, co nie funkcjonuje. Za tym idzie oczywiście publiczne odkłamanie rzeczywistości oraz jasne, jawne postawienie sprawy, jak co wyglądało w relacjach polsko-rosyjskich. I to w mojej ocenie jest na dzisiaj istotą działań. Zatem Donald Tusk jest zainteresowany powołaniem komisji złożonej z gawędziarzy, którzy będą biegać po komercyjnych stacjach i zbroić swój elektorat, a PiS mówi nie, nie róbmy tego zbiorowego czytania taśm, ale powołajmy zespół ekspercki, który rzetelnie przeanalizuje i faktycznie oceni sytuację na podstawie dokumentów, danych, na podstawie przesłuchań świadków, także pod przysięgą itd.

Czy Marek Falenta mógłby działać w ten sposób, gdyby nie grunt i ułatwienia biznesowe stworzone przez koalicję PO–PSL?

– Z całą pewnością nie. Falenta to wykorzystał, wykorzystał też fakt, że za rządów Platformy Rosjanie hasali po Polsce i właściwie robili, co chcieli. Wygląda, że polskie służby były bezradne, a polski premier – Donald Tusk, lekceważył ostrzeżenia i nie wierzył własnym służbom. Właściwie to nawet mówił, że nie chce wiedzieć i starał się być jak najdalej od służb. Jeśli przyjmiemy propozycję PiS-u w sprawie komisji, to na działania takiego gremium siłą rzeczy nałożą się wszystkie afery za czasów Platformy – afera VAT-owska, paliwowa itd., a więc wianuszek problemów, jakie były w tamtym czasie, a jednocześnie dojdziemy do słynnej już definicji państwa polskiego przedstawionej przez min. Sienkiewicza na taśmach od Sowy, że państwo polskie istnieje teoretycznie, że to mówiąc w skrócie… kamieni kupa.

Czy zeznania Marcina W. nie rozstrzygając, czy są prawdziwe, mogą mieć wpływ na kształt polskiej sceny politycznej?

– Na pewno umocnią się dwa przeciwstawne obozy – PiS-u i Platformy. To z kolei gwarantuje, że wojna polsko-polska będzie trwała nadal. Cała istota będzie polegała na tym, czy w Sejmie pójdą w kierunku gawędziarstwa czy też realnego zdefiniowania problemów, które po części my wszyscy odczuwamy na skutek działań rosyjskich. Ważne jest zatem, żeby powołać komisję złożoną nie z polityków, ale ekspertów, która wyjaśni skąd wzięły się ustępstwa gospodarcze wobec Rosji itd. To wszystko wymaga wyjaśnienia. Jeśli to pójdzie w tym drugim kierunku, to eksperci przedstawią swój raport.

Tylko czy zdążą, bo do wyborów pozostał niecały rok?  

– Żeby się zmieścić w tym terminie, trzeba by było szybkiego powołania komisji – zespołu. Ci eksperci będą potrzebowali certyfikatów bezpieczeństwa, certyfikatów dostępu do materiałów objętych tajemnicą państwową. Mówimy bowiem o bardzo ważnych sprawach. Zespół – o ile powstanie – będzie musiał przesłuchać m.in. szefów służb specjalnych z każdego okresu. Mamy całą masę kłamstw i manipulacji, które zaczęły funkcjonować w przestrzeni publicznej i czas najwyższy ten węzeł gordyjski przeciąć. Jeśli tego nie zrobimy, jeśli nie wyjaśnimy sprawy, jeśli nie uzdrowimy sytuacji, to nie będziemy bezpieczni na przyszłość w obszarach m.in. energetycznych – zwłaszcza, że przed nami budowa elektrowni jądrowych, przed nami bardzo potężna i dogłębna modernizacja polskiej armii i wiele innych spraw. Tym bardziej musimy mieć jasną sytuację. Nie możemy powtórzyć karygodnych zaniedbań, kiedy na własne życzenie z powodu niemądrej, naiwnej polityki konkretnych ludzi wpadliśmy w sidła rosyjskie. Mądrość państwa polega na tym, że wyciąga wnioski – niezależnie od tego, kto rządzi, i w ten sposób unika problemów na przyszłość.  

 Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki