• Wtorek, 14 kwietnia 2026

    imieniny: Justyny, Waleriana

Sytuacja polityczna Putina jest słaba

Czwartek, 20 października 2022 (20:43)

Z dr. Bogdanem Więckiewiczem, socjologiem
z Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

O czym świadczy fakt, że Niemcy, którzy dotychczas kombinowali, jak wywinąć się
z pomocy dla Kijowa, teraz zapowiedzieli jej przekazanie. Co więcej, przekazują już 
Ukraińcom pierwsze egzemplarze baterii przeciwlotniczych średniego zasięgu
IRIS-T SLM?

– Niemcy okazują się niemalże w ogóle niewiarygodne, jeżeli chodzi o pomoc Ukrainie. Stwarzają jedynie grę pozorów, że chcą pomóc, a tak naprawdę trzymają się
z dala od tej wojny. Zachowują się jak przebiegły gracz, który z jedej strony współczuje i werbalnie solidaryzuje się
z państwem, które zostało zaatakowane, ale z drugiej
nie chce narazić się agresorowi, z którym robi duże interesy. Widać, że w przypadku polityki Niemiec ich korzyści materialne są ważniejsze od tragedii milionów Ukraińców, którzy cierpią z powodu agresji Putina.
Dlatego przywódcy państwa niemieckiego stracili swoją wiarygodność. Broń, którą przekazali Ukrainie, tak naprawdę ma wymiar symboliczny. Tymczasem jest to przecież jedno z najbogatszych państw na świecie. Myślę, że postawa Niemiec jest lekcją dla całej Europy, ale przede wszystkim dla Polski, na jaką pomoc można liczyć ze strony tego państwa w przypadku rosyjskiej agresji.

Mamy radykalną zmianę podejścia Berlina, czy cały czas jest to gra na przeczekanie, zakończenie konfliktu i powrót do interesów oraz relacji gospodarczych z Moskwą?

– Tak jak wcześniej wspomniałem, przegrana Rosji w tej wojnie byłaby dużą stratą dla Niemiec pod względem gospodarczym. Wspólne interesy są wpisane w relacje tych dwóch państw. Solidarność, bezpieczeństwo, tzw. wartości europejskie, które ciągle podkreśla Unia Europejska,
dla Niemiec są bez znaczenia. Liczy się głównie ich interes
i korzyści. Zresztą mają one świadomość, że w Unii Europejskiej ich pozycja jest uprzywilejowana i na szczególnych prawach. To, co w Polsce jest napiętnowane, np. system sądownictwa, w Niemczech jest normą. Stąd nikt z przywódców Unii Europejskiej nawet nie odważyłby się skrytykować Berlina, naturalnie z obawy o utratę intratnego, odpowiednio płatnego stanowiska. Niemcy liczą na tanie surowce energetyczne z Rosji, aby następnie mogły je odsprzedawać innym krajom europejskim
z dużym zyskiem. Natomiast niemalże żadnej korzyści
nie mają ze współpracy z Ukrainą. Mogą jedynie liczyć
na udział ich firm w odbudowie tego kraju po zakończeniu działań wojennych, co jednak po obecnym ich zachowaniu może być wielce wątpliwe.

Ukraina prosi o zwiększenie dostaw broni, jednocześnie cały czas trwają zabiegi dyplomatyczne, jak chociażby ze strony prezydenta Turcji Erdogana, dotyczące zakończenia konfliktu. Czy z Putinem należy rozmawiać?

– Obecnie Ukraina sama nie ma szans się obronić. Dlatego dostawy broni do tego państwa są warunkiem koniecznym do obrony przed rosyjskim agresorem. Obserwując wydarzenia, widzimy, że te dostawy są zbyt wolne
i z opóźnieniem. Niektóre kraje nie chcą się narażać Rosji, opóźniają bądź blokują dostawy broni i amunicji albo
w ogóle odmawiają pomocy militarnej dla Kijowa. Wydaje się też, że wszelkie rozmowy dyplomatyczne dotyczące zakończenia tej wojny mają coraz mniejsze szanse. Wielokrotnie czynił to prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Olaf Scholz, dlatego prawie pewne jest, że i rozmowy prezydenta Turcji Recepa Erdogana nie będą miały w tym przypadku większego znaczenia. Putin jeżeli będzie miał świadomość, że ma możliwość aneksji Ukrainy, uczyni wszystko, żeby to zrobić. Zaprzestanie jedynie
w przypadku jakiegoś przesilenia, może to być wyczerpanie zasobów militarnych lub bunt wewnętrzny, który odsunie go od władzy.

Putin przeholował, zamykając drzwi do jakichkolwiek negocjacji? Czy ci, którzy dotychczas go wspierali, Berlin, Paryż, Ankara, a także Chiny i Indie, które od jakiegoś czasu wywierają naciski na Rosję, żeby zakończyła wojnę z Ukrainą, teraz nie będą już dłużej go uwierzytelniać?

– Państwa te są mocno powiązane ekonomicznie z Rosją,
z tego względu zależy im na tym, aby dalej z nią współpracować. Stąd każdy kolejny dzień wojny to także strata dla wszystkich. Nałożone embarga na Rosję są niekorzystne dla Francji, Niemiec, Turcji, Indii czy Chin. Lęk przed kryzysem gospodarczym jest tak duży, że żaden
z przywódców tych państw nie ma odwagi w sposób zdecydowany odciąć się od prezydenta Rosji. Wszystko po to, aby zostawić sobie furtkę do dalszej współpracy ekonomicznej z Moskwą już po zakończeniu wojny.

Słyszymy o nowym, dziewiątym pakiecie sankcji, jaki Unia Europejska ma nałożyć
na Rosję, ale czy dotychczasowe obostrzenia są wystarczające, czy robią wrażenie
na Putinie?

– Rosja pokazała, że chociaż jest osłabiona, to próbuje radzić sobie po nałożeniu sankcji. Trzeba powiedzieć,
że nałożone w związku z nielegalną aneksją okupowanych obwodów na Ukrainie obostrzenia są niewystarczające. Rosja cały czas sprzedaje ropę i gaz, w ten sposób państwa kupujące te surowce energetyczne wciąż finansują wojnę. Widzimy, jak trudno jest wielu krajom – nawet
w obliczu wojny – zrezygnować z własnych korzyści. Skrajnym przykładem może być Belgia, która nie zgodziła się na umieszczenie na liście sankcji diamentów, bo jak wiadomo, Antwerpia jest centrum światowego handlu diamentami, a utrata zysków z tego tytułu byłaby dla Belgii nie do przyjęcia. To jest jakieś kuriozum, zwłaszcza że przedstawiciele tego państwa w Parlamencie Europejskim tak bardzo chcą pouczać Polskę za brak zasad europejskich, za brak tzw. praworządności. Tymczasem Rosja, aby ograniczyła swoją działalność militarną
na Ukrainie, musi zostać odłączona od źródła finansowania w znacznie większym stopniu niż dotychczas.
W przeciwnym razie szybko odbuduje swój potencjał, znaczenie militarne. Tym bardziej że teraz z pewnością pozyska broń bardziej zaawansowaną technologicznie.

Czy Rosja nie powinna zostać uznana za kraj terrorystyczny, przecież dowodów jest
aż nadto?

– Po dowodach zbrodni pokazywanych na Ukrainie widać, że są one wystarczające, aby tak się stało. Tymczasem pierwsza próba wprowadzenia tego tematu pod obrady plenarne Parlamentu Europejskiego się nie powiodła. Dopiero druga – po jak się wydaje głębszej refleksji 
– pozwoliła wprowadzić tę kwestię pod obrady. Zobaczymy też, jaki będzie ostatecznie wynik głosowania. Jeżeli Parlament Unii Europejskiej nie uzna Rosji za państwo terrorystyczne, to nie wiem, czego trzeba się jeszcze dopuścić, aby uznać dane państwo za sponsorujące terroryzm. Głosowanie będzie swego rodzaju sprawdzianem zasad moralnych dla parlamentarzystów unijnych. Tym bardziej że lobby prorosyjskie
w Parlamencie Europejskim jest duże.

Premier Wiktor Orbán, który nie tak dawno gościł w Moskwie, spotkał się także
z kanclerzem Scholzem. Czy premier Węgier może być pośrednikiem między Putinem
a Scholzem?

– Premier Wiktor Orbán jest w trudnej sytuacji. Z jednej strony fundusze europejskie zostały zawieszone dla Węgier, a z drugiej jest uzależniony energetycznie od Rosji. Sytuacja jest tym bardziej trudna, że zarówno ropa naftowa, jak i gaz ziemny do Węgier płyną wyłącznie przez terytorium Ukrainy. Jeżeli chodzi o energię elektryczną,
to Węgry energię pozyskują głównie z elektrowni jądrowej opartej na technologii rosyjskiej. Wiktor Orbán może liczyć na tanią ropę naftową i tani gaz z Rosji. Z tego względu ceny paliw w tym kraju są jednymi z najniższych
w Europie. Niskie ceny energii napędzają gospodarkę,
ale dają też Orbánowi silne poparcie społeczne. Węgry także są mocno związane gospodarczo z Niemcami,
które są ich najważniejszym partnerem. Rozmawiając
z kanclerzem Scholzem, premier Węgier zapewne liczył też na poparcie Niemiec w negocjacjach z Komisją Europejską w kwestii mechanizmu warunkowości oraz Funduszu Odbudowy.

Słyszymy, że Putin spotyka się z coraz większą krytyką środowisk blisko związanych z obozem władzy. Czy to oznacza, że rozpoczęły się już jakieś działania zmierzające do odsunięcia
go od władzy?

– Władimir Putin ma świadomość, że grozi mu utrata władzy. Największe niebezpieczeństwo jest ze strony jego najbliższego środowiska. To są ludzie, którzy mają swoje ambicje i plany, a ich pozycję wzmacnia fakt, że sytuacja polityczna Putina jest stosunkowo słaba. Brak większych sukcesów militarnych na Ukrainie, a na pewno nie takie, jak planował przed inwazją na ten kraj, następnie słabnąca sytuacja gospodarcza Rosji, a także coraz większa świadomość Rosjan o niepotrzebnej wojnie z Ukrainą, zwłaszcza w kontekście śmierci wielu bliskich, wszystko
to działa przeciwko Putinowi. Dlatego te okoliczności
są sprzyjające dla potencjalnie chętnych do objęcia
władzy po Putinie.

Czy to oznaczałoby zmianę polityki Rosji, jeśli chodzi o wojnę z Ukrainą i relacje
z Zachodem, czy może jej radykalizację?

– Wszystko może zależeć od nastrojów społecznych
w Rosji. Należy pamiętać, że Putin otoczył się ludźmi
o podobnych poglądach, dlatego nie należy się spodziewać, że będą to osoby o radykalnie odmiennej mentalności
i sposobie myślenia. Z pewnością mają oni podobne spojrzenie na sprawowanie władzy. Różnica polega na tym, że ktokolwiek zastąpi Putina, będzie potrzebował czasu
na większe zaufanie społeczne, dlatego można się spodziewać, że wszelkie radykalne decyzje przyszły przywódca Rosji odłoży w czasie.

           Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki