• Wtorek, 14 kwietnia 2026

    imieniny: Justyny, Waleriana

Jak głęboko sięgają macki Putina w Unii?

Poniedziałek, 17 października 2022 (15:40)

Z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak rozumieć to, że Parlament Europejski – poszczególne formacje począwszy od Europejskiej Partii Ludowej przez liberałów po lewicę – opowiedział się przeciwko głosowaniu nad rezolucją uznającą Rosję za państwo terrorystyczne?

– Wydaje się, że należy to rozumieć najprościej jak tylko można – mianowicie że mamy do czynienia nie tylko z listą płac ludzi Zachodu u Putina, na której są nie tylko przedsiębiorcy i biznesmeni, ale wygląda na to, że za wspomnianymi kręgami stoją również politycy. Jeśli bowiem pojawia się bardzo prosta – moim zdaniem – propozycja, żeby zagłosować za uznaniem Rosji za kraj wspierający terroryzm, i jeśli unijni politycy, którzy zawsze mają usta pełne frazesów, w tym wypadku się wycofują albo mówią, że nie mają zdania w tej materii, to wygląda to bardzo źle, wręcz tragikomicznie. Uważam, że przy tego typu okazjach odkrywamy coraz bardziej złożoność sytuacji, jaka ma miejsce, o czym – owszem – wiedzieliśmy, ale nie przypuszczaliśmy, że macki Putina sięgają i tkwią tak głęboko. Profesor Legutko w wywiadzie udzielonym dzisiaj jednej z rozgłośni radiowych powiedział, że po II wojnie światowej najpierw Związek Sowiecki, a później Rosja cały czas kupowały Zachód, dostarczając środki, energię, gaz – co spowodowało wygodnictwo Europy Zachodniej i uległość najpierw wobec Sowietów, Rosji, a później wobec Putina. To uzależnienie, ta sieć sięgnęła tak daleko i sprawiła, że dzisiaj te kręgi właściwie nie mają dobrego wyjścia z tej sytuacji. I jak to widzę – mianowicie Zachód cały czas wstydzi się wojny, jaką rozpętała Rosja, ale obawia się, że Putin w każdej chwili może wyciągnąć coś, co w sposób dobitny pokazałoby uzależnienie Europy Zachodniej i hipokryzję polityków wręcz rozkochanych w rozmaitych frazesach, retorykach, jak to Unia powinna być idealna, praworządna, jak ważne są prawa człowieka, co z rzeczywistością nie ma nic wspólnego. To wszystko legło w gruzach, co udowadnia także próba wprowadzenia na forum europarlamentu debaty i rezolucji uznającej Rosję za państwo wspierające terroryzm.

Sprawa jest już definitywnie zamknięta czy będą jeszcze próby wprowadzenia tego tematu pod obrady Parlamentu Europejskiego?       

– Dzisiaj pracujemy w Strasburgu i prawdopodobnie będziemy jeszcze raz wnioskować o taką debatę. Zobaczymy, jaki będzie efekt, czy będzie jakaś refleksja, czy może zwyciężą strach i obawa przed tym, że prawda o powiązaniach z Rosją poszczególnych polityków może wyjść na jaw.  

Czy nie jest dziwne, że po stronie rezolucji nie opowiedzieli się europosłowie z Polski?

– Można powiedzieć, że oni uczestniczą w tym pośrednio, bo temat rezolucji, jaką zaproponowała grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, był dyskutowany w grupach politycznych i głosowania na forum europarlamentu jeszcze nie było. Tylko szefowie grup politycznych – jak to jest w zwyczaju przed sesją europarlamentu – dyskutowali między sobą, czy wnieść, włączyć do porządku obrad plenarnych ten temat. I ci liderzy Europejskiej Partii Ludowej, liberałowie, socjaliści, lewica, zieloni – pochodzący z Niemiec, Hiszpanii czy Francji – zablokowali wprowadzenie na sesję europarlamentu tej debaty. Dla mnie wszystko jest jasne i czytelne.

W jakim świetle stawia to organy europejskie, w tym Parlament Europejski?     

– To pokazuje, że Unia Europejska wymaga głębokiej reformy. Powinna wrócić do korzeni, do idei ojców założycieli. W założeniu jest to dobry, mądry projekt i trzeba popierać funkcjonowanie Unii Europejskiej w obszarze swobodnego przepływu towarów, usług czy osób, także jeśli chodzi o wymianę handlową, biznesową. Natomiast Unia nie może wykraczać poza kompetencje zapisane w traktatach i nie może zniewalać wolnych państw i narodów, nie może używać fałszywych, nieprawdziwych oskarżeń i mówić, że to Unia Europejska ma rządzić Polską, że najwyższym prawem są unijne przepisy, a nie Konstytucja RP. Dotyczy to także innych państw, którym Unia chce dyktować warunki.

Jakie jest wyjście?

– Trzeba powrócić do korzeni i absolutnie odciąć od wpływów i rządzenia socjalistów, liberałów i pseudochadeków z szefem Europejskiej Partii Ludowej Manfredem Weberem na czele. W innym wypadku Unia przestanie być konkurencyjna – zresztą generalnie już przestała być konkurencyjna wobec Stanów Zjednoczonych czy Chin z uwagi na outsourcing, co dotyczy przemysłu farmaceutycznego czy produkcji półprzewodników do przemysłu samochodowego czy elektronicznego. Ale dotyczy to także słabości uzbrojenia, gdzie – dajmy na to – przemysł obronny Niemiec jest w opłakanym stanie – po rządach Ursuli von der Leyen, która zanim została wysadzona na czoło Komisji Europejskiej, piastowała urząd ministra obrony Niemiec. To wszystko jest efektem wygodnictwa związanego z powiązaniami i umowami handlowymi z Rosją, która sprzedawała na Zachód, do Niemiec, tanio nośniki energii, przez co zdobywała środki na zbrojenia, a Unia pod dyktatem Niemiec bardzo mocno preferowała przemysł odnawialnych źródeł energii. Wyprodukowano całą masę sprzętu, m.in. do elektrowni wiatrowych, i teraz nie bardzo wiadomo, co z tym zrobić. W związku z tym próbują wciskać legendę, że OZE wystarczą do gospodarczego konkurowania z Chinami czy ze Stanami Zjednoczonymi. Jest to oczywiście nieprawda, bo Chińczycy, nie oglądając się na nikogo, nadal budują elektrownie atomowe – podobnie zresztą jak Amerykanie. Co więcej, Amerykanie i Chińczycy używają dużych ilości węgla, mają świetne filtry, które do absolutnego minimum ograniczają emisję CO2.

A Unia Europejska?

– Unia Europejska miota się od ściany do ściany, próbuje być nowoczesna, ale tak naprawdę przegrywa gospodarczo na każdym kroku. To wszystko efekt wygodnictwa i podporządkowania się Putinowi. Wychodzi to nam wszystkim bokiem, ale winnych – jak widać – nie ma. Dlatego, aby przykryć tę katastrofalną politykę, próbuje się stworzyć jedno superpaństwo europejskie – z jedną konstytucją. To jest absurd i na to Polska nigdy nie powinna się zgodzić.            

Zdaje się, że wspomnianej przez Pana Ursuli von der Leyen grunt zaczyna się palić pod nogami, skoro prokuratura Unii Europejskiej wszczyna postępowanie w sprawie zakupu przez Unię Europejską szczepionek przeciw COVID-19? Możemy mieć aferę, która zmiecie ze sceny cały ten liberalno-lewicowy układ?

– Rzeczywiście to się dzieje. W piątek prokuratura europejska wydała komunikat o śledztwie dotyczącym programu zakupów szczepionek przeciwko COVID-19 przez Unię Europejską. Czas pokaże, czy i jaka była osobista rola Ursuli von der Leyen w rozmowach dotyczących kontraktu z Pfizerem. Natomiast nie sądzę i nie wierzę – w myśl przysłowia – „kruk krukowi oka nie wykole” – żeby szefowa Komisji Europejskiej poniosła jakieś konsekwencje. Możemy mieć zatem burzę w szklance wody, a w efekcie się okaże, że po „zbadaniu” sprawy wszystko z tymi zakupami szczepionek było w porządku. W tę praworządność, którą prezentują w tej chwili organy unijne, kompletnie nie wierzę. Sędziowie unijni są polityczni, co odkryli chociażby socjaliści i komuniści francuscy, francuski dziennik „Libération”, ujawniając powiązania polityków unijnych z sędziami, handel wpływami, nieuczciwe praktyki, których mieli dopuszczać się sędziowie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, urzędnicy Komisji Europejskiej, a także politycy największej formacji w europarlamencie – Europejskiej Partii Ludowej. To lobbowanie i urabianie polityków brukselskich miało się odbywać podczas polowań i przyjęć m.in. w zamku Chambord we Francji. Mając to na względzie, nie wierzę, żeby w postępowaniu dotyczącym zakupu przez Unię Europejską szczepionek przeciw COVID--19 cokolwiek wyszło na jaw, a tym bardziej żeby ktokolwiek poniósł konsekwencje. Nie zmienia to faktu, że sprawa jest oczywiście ciekawa i kto wie, być może będzie jakiś wyjątek w regule i czegoś nowego się dowiemy? Natomiast to, że przy zamawianiu szczepionek było cygaństwo i kumoterstwo – to jest pewne i powszechnie wiadome.

Jak to jest, że prawie 90 proc. całej pomocy publicznej, na którą zgodę wyraziła Komisja Europejska, trafiło do Francji i Niemiec?

– Tak wygląda Unia Europejska, gdzie spośród zaakceptowanych przez Komisję Europejską programów pomocy publicznej dla 24 państw krajów członkowskich na łączną kwotę ponad 435 mld euro aż 226 mld dotyczyło Niemiec, co stanowi blisko 52 proc. całej pomocy unijnej. Z kolei jeśli chodzi o Francję, to mówimy tu o kwocie 160 mld euro, czyli blisko 37 proc. pomocy unijnej. Co ciekawe, z pozostałych 10 proc. unijnej pomocy publicznej Polsce przypadło 1,7 proc. To pokazuje, z kim po drugiej stronie mamy do czynienia. Jeśli Polska chce ratować jakiś rodzimy przemysł – np. stoczniowy, to słyszymy, że nie wolno, że jest to niedozwolona pomoc publiczna, ale kiedy robią to inni, jak Niemcy czy Francja, to im wolno wszystko. To pokazuje całą hipokryzję, cały partykularyzm Europy Zachodniej i wypaczanie idei Unii Europejskiej – unii solidarnych państw i narodów. Słowem: jest to skandal, ale póki nie wygramy wyborów i nie zorganizujemy na nowo ludzi do budowania Unii Europejskiej – jak chciał Robert Schuman czy Alcide de Gasperi, to nic z tego projektu nie będzie. Superpaństwo europejskie – jak chcą Niemcy – nie powstanie, bo każde państwo członkowskie – nawet niewielkie – ma swój honor, swoje dziedzictwo kulturowe i nie da się powiedzieć, że do 2022 roku nie było nic, że była tylko Unia Europejska. Każdy kraj ma swoją historię, każde państwo chce i ma prawo rządzić się samo i o tym mówiono podczas zakładania Unii Europejskiej. Dzisiaj suwerenne państwa, wolne narody nie pozwolą sobie na próby podporządkowania i służenia innym – większym. Zresztą są już ważne sygnały w tej materii – chociażby wybory w Szwecji czy we Włoszech; mam nadzieję, że również w Hiszpanii nastąpią zmiany. To wszystko się bierze z tego, że Europa konserwatywna się budzi.       

Z drugiej strony mieliśmy – jeszcze przed wyborami we Włoszech – wypowiedź Ursuli von der Leyen, która mówiła, że Unia ma swoje sposoby, narzędzia – jak w przypadku Polski czy Węgier, aby dyscyplinować, stworzyć sobie taki układ, który będzie im pasował…

– Ta wypowiedź szefowej Komisji Europejskiej wywołała duży skandal w Unii Europejskiej. Nie ma to nic wspólnego z praworządnością, na którą tak często powołują się politycy unijni. W taki sposób nie można traktować wolnego kraju – w tym wypadku Włochów, którzy są trzecią gospodarką unijną. Dlatego szybko ta wypowiedź Ursuli von der Leyen została przesłonięta, zniknęła, co więcej, dowiedzieliśmy się, że źle zrozumieliśmy wypowiedź szefowej Komisji Europejskiej. To tylko pokazuje metody działania tych brukselskich elit. Natomiast von der Leyen powiedziała prawdę – mianowicie że ekipa, której ona przewodzi, zrobi wszystko, żeby utrzymać się przy władzy i żeby środowiska genderowe, środowiska wynaturzone w jakimś sensie, środowiska lewackie, odchodzące od prawa naturalnego, żeby te kręgi utrzymały się przy władzy i nadawały kierunek Unii. Ale to się nie uda. Pierwsze sygnały sprzeciwu już są i będzie ich coraz więcej.

                   Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki