• Wtorek, 14 kwietnia 2026

    imieniny: Justyny, Waleriana

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Stracony niewinnie

Piątek, 30 września 2022 (01:01)

Na Mariana Kowala doniósł kolega — agent Informacji Wojskowej

W dniu śmierci Marian Kowal napisał do swoich rodziców ostatni, przejmujący list: „Kochani, nie płaczcie za mną. Bóg chciał mnie zabrać, tak więc musiało być. Żegnam Was, Kochani, Wszystkich. Niech Wam Bóg pomaga. Marian”.

Miał dwadzieścia dwa lata i całe życie przed sobą. Co takiego uczynił ten młody marynarz, któremu wyrok komunistycznego sądu odebrał życie w dniu 31 marca 1952 roku?

Według komunistycznej ideologii nie był obcy klasowo, a jego rodzice nie mieli biografii związanej ze służbą dla władz „sanacyjnej”, przedwojennej Polski. Pochodzili z Kresów Wschodnich, z rejonu Wołynia. Po okrutnych doświadczeniach rzezi wołyńskiej musieli uchodzić na zachód. Po zakończeniu II wojny światowej i utracie Ojczyzny, zabranej przez Związek Sowiecki, zdecydowali się osiedlić na Dolnym Śląsku. Marian Kowal, urodzony 24 marca 1930 roku, miał wówczas kilkanaście lat.

Ojciec Mariana marzył, aby obaj jego synowie, a także on sam podjęli pracę w fabryce mebli w miejscowości Olszyna. Marian uczył się tutaj w szkole przyzakładowej. W tym czasie, w drugiej połowie lat czterdziestych, ten młody człowiek i rzesze jemu podobnych wprzęgnięty zostały odgórnie w tryby komunistycznej ideologii – wstąpił do Powszechnej Organizacji „Służba Polsce”, a także do Związku Młodzieży Polskiej. Nie został jednak komunistycznym aktywistą ani przodownikiem pracy. Pociągała go służba wojskowa i w 1949 roku zgłosił się na ochotnika do Marynarki Wojennej.

Dalsza historia dramatu tego młodego człowieka rozegrała się na pokładzie okrętu podwodnego ORP „Sęp” (B-11), zwodowanego w 1938 roku. Okręt był bliźniakiem słynnego „Orła” – tego samego, który w 1939 roku wsławił się brawurową ucieczką z internowania w Estonii i przepłynięciem pod nosem niemieckiej floty przez Cieśniny Duńskie do Anglii. Służba „Sępa” była o wiele bardziej spokojna, może poza pierwszymi tygodniami września 1939 roku, gdy okręt bezskutecznie atakował, a także był atakowany przez niemiecką Kriegsmarine. Pozostałe lata wojny spędził na internowaniu w Szwecji, by jesienią 1945 roku powrócić do Polski.

Marian Kowal swoje pierwsze szlify zawodowego marynarza odbył na kursie okrętu koszarowego ORP „Motława”. Jako podoficer specjalista otrzymał za zadanie obsługę centrali nawigacyjnej na „Sępie”. Poznał wielu kolegów, z którymi się zaprzyjaźnił. Wśród nich znalazł się też agent Informacji Wojskowej, który na niego doniósł.

Początek lat pięćdziesiątych to czasy najcięższego, najbardziej brutalnego stalinizmu w Marynarce Wojennej. Represje dotknęły przede wszystkim oficerów z przedwojenną przeszłością, jak choćby kontradmirała Adama Mohuczego, który zmarł w więzieniu w Sztumie 7 maja 1953 roku. Wielu stracono w sfingowanych procesach.

Wzrastało zagrożenie wojną z Zachodem, które wykreowali sami komuniści (w czerwcu wybuchła wojna koreańska), a w wojsku tropiono spiski i agentów. Z powodu intensywnych zbrojeń i utrzymania dużej armii społeczeństwo doprowadzone zostało do nędzy

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

AB