• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Przypomnienie o końcowym raporcie z naszego życia

Poniedziałek, 19 września 2022 (15:44)

Homilia ks. bp. prof. Ignacego Deca wygłoszona w katedrze świdnickiej w XXV niedzielę zwykłą, z okazji  83. rocznicy agresji sowieckiej na Polskę.

Drodzy Bracia i Siostry, przybliżamy się do pożegnania kalendarzowego lata, które w tym roku było słoneczne i upalne. Przed niespełna trzema tygodniami, w środę 1 września, gdy dziatwa i młodzież powróciła do sal szkolnych, wspominaliśmy w naszych świątyniach i podczas różnych spotkań wybuch II wojny światowej, zbrojną agresję zachodniego sąsiada na naszą Ojczyznę. 17 września natomiast minęło 83 lata od agresji na Polskę wschodniego sąsiada, Związku Sowieckiego. Na zegarze świata powracają wojny i nieszczęścia. Już ponad dwieście dni trwa wojna na Ukrainie, która w planie rosyjskiego agresora miała trwać kilka dni. Przedłuża się wojna, a w związku z nią narastają przeróżne kryzysy, negatywne zjawiska: kryzys energetyczny, gospodarczy, wzrastająca inflacja, drożyzna. Nieszczęście wojny rozlewa się niemal na cały świat. Narasta niepokój, który podnosi temperaturę walki politycznej. My, jako uczniowie Chrystusa, jako synowie i córki Kościoła, przedłużamy naszą modlitwę o pokój, o finalne pokonanie pandemii, o wolną, prawdziwie demokratyczną, sprawiedliwą i przyjacielską przyszłość naszych rodzin, naszego Narodu, Kościoła i świata. Zanim rozwiniemy wątek wspomnianych na początku rocznic, powróćmy do Słowa Bożego, w którym znajdujemy drogi wyjścia ze świata ciemności, zakłamania i nienawiści do świata światła: prawdy, dobra i miłości.     

 

1. Przesłanie Ewangelii XXV niedzieli zwykłej – wątek biblijno-religijny

W dzisiejszej Ewangelii wysłuchaliśmy najpierw przypowieści o nieuczciwym, przebiegłym zarządcy, a potem było wezwanie do wierności w małych rzeczach i przestroga przed hipokryzją – służenia dwom panom. Uwydatnijmy w kilku punktach główne prawdy tego ewangelicznego przesłania.

a) Jesteśmy włodarzami

Z przypowieści o nieuczciwym zarządcy Chrystus przypomina nam, że wszyscy tu na ziemi jesteśmy włodarzami. Pan Bóg nas powołał do życia. Zlecił nam włodarzenie w Jego gospodarstwie. Mamy na ziemi różne powołania i wypełniamy różne zadania. Wszystko to pełnimy do określonego czasu. Kiedyś dobiegnie końca czas naszego włodarzenia, dysponowania powierzonym mieniem. W przypowieści jest to chwila, gdy gospodarz mówi do rządcy: „Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą” (Łk 16,2). A więc trzeba będzie się rozliczyć, złożyć raport z naszego włodarzenia. 

b) Wezwanie do przebiegłości w sprawach Bożego królestwa

W przypowieści Pan pochwalił nieuczciwego włodarza za jego przebiegłość w sprawach tego świata. Jednakże gospodarzowi przyjmującemu raport z zarządu nie chodziło o pochwałę nieuczciwości u rządcy. Opisana w przypowieści sytuacja stała się dla Chrystusa okazją do pokazania swoistego dysonansu między naszą troską o mienie doczesne i troską o nasze zbawienie. Chrystus czyni nam dziś wyrzut, że za mało staramy się o podobanie się Bogu, za mało zabiegamy, aby iść drogą zbierania sobie skarbów na życie wieczne, a nie inwestować całej naszej energii w troski doczesne. Potrafimy być sprytni w zdobywaniu dóbr tego świata, a bywamy niezaradni w trosce o wartości duchowe. Jak tak spokojnie, z rozwagą popatrzymy na nasze codzienne życie i życie ludzi w naszym otoczeniu, to  z pewnością zauważymy dysproporcję między energią, przezornością, jaką wkładamy w sprawy doczesne, a naszym staraniem się  o sprawy związane z naszym zbawieniem. W sferze doczesnej wystarczy np. najlżejszy symptom choroby, żeby zacząć działać, pójść do lekarza, zacząć zażywać leki. W sferze duchowej zaś pozwalamy, aby pewne choroby spokojnie  się w nas rozwijały. Uważamy, że to mniej ważne, mniej groźne, że z tego nie ma chleba, nie ma pieniędzy, nie ma dochodu. Zdarzają się przypadki w życiu chrześcijańskim, że ludzie np. nie wzywają księdza do umierającego i nic mu o tym nie mówią, że jest u kresu swych dni, żeby go nie przestraszyć. Jest to tak, jakby nic nie powiedzieć komuś, kogo tylko jeden krok dzieli od spadnięcia w przepaść, żeby go nie wystraszyć. Niektórzy katolicy z błahych powodów opuszczają niedzielną Mszę św., chodzą miesiącami z grzechami ciężkimi; pozostają zagniewani na swoich sąsiadów czy nawet członków swojej najbliższej rodziny. Ożywiają się, gdy przychodzi czas I Komunii św. dziecka, gdy trzeba iść na ślub czy na pogrzeb, czy też, gdy dopadnie jakaś poważna choroba...

Popatrzmy i na siebie, do jakich, niekiedy wielkich wyrzeczeń jesteśmy zdolni, by osiągnąć cele doczesne, by zdobyć dobra materialne, często bardzo wątpliwe, a jak mało w nas niekiedy gotowości, by służyć Panu Bogu. Niestety, prawda jest taka, że człowiek w pogoni za bogactwem gotów jest do największych poświęceń, czasem także nieuczciwości, kłamstwa i okrucieństwa. Zapomina się wtedy o tym, że kiedyś nadejdzie taka chwila, że trzeba będzie zdać szczegółowy raport z całego życia. I co wtedy? Wtedy może się okazać, że jest już za późno, a przedłużenia włodarzenia czy powtórki już nie będzie.

Pamiętajmy, że wartości duchowe są bezkonfliktowe, nie krzywdzą drugich i nie wzbudzają w nich zazdrości. Jeżeli będziesz bliżej Boga, jeśli będziesz bardziej cierpliwa, opanowana, jeżeli będziesz słowny, wrażliwy, życzliwy, posłuszny – to nikomu nie będziesz ciężarem i nikomu nie będziesz zagrażał. Przeciwnie, będzie innym z tobą się lepiej żyło.

Drodzy Bracia i Siostry, dzisiaj jeszcze jest czas, żeby coś zmienić. Za kilkadziesiąt minut wrócimy do naszych domów, mieszkań i co dalej? Wrócimy do codziennego, szarego życia. To szare życie trwa najdłużej. Wielkie, uroczyste chwile się zdarzają, ale esencją życia jest szara codzienność, pełna zwykłych spraw i drobnych wyborów moralnych.

c) Wierność w drobnych rzeszach

Nieprzypadkowo dzisiejszą katechezę Jezus kończy bardzo znamiennym stwierdzeniem: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie” (Łk 16,10).

Stawaj się sprytnym, zapobiegliwym, przebiegłym w sprawach zdobywania wartości duchowych, także w małych rzeczach. Bądź wierny w drobnych rzeczach, nie mów, że  to nieważne. Wielkie rzeczy składają się bowiem z drobnych.

d) Służba tylko jednemu panu

W kontekście dzisiejszej Ewangelii ważne jest też jeszcze jedno pytanie, komu służymy? Chrystus powiedział: „Żaden sługa nie może dwom panom służyć... Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Łk 16,13). Czy nie ma w nas dwuznaczności wyrażającej się w powiedzeniu: „Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek”?. W kościele spotykamy ludzi, którzy – jak się okazuje – opuszczając świątynię zapominają, gdzie byli, kim są, jakie zlecenie otrzymali od Pana Boga. Są praktykujący katolicy, którzy służą raz Panu Bogu, a innym razem diabłu. Wydaje się im, że tak można, bo takie jest życie, że trzeba lawirować, być elastycznym, mieć różne twarze i różne ubrania. W rzeczywistości komuś się wtedy służy pozornie, kłamliwie, gdyż Chrystus dzisiaj mówi: „Żaden sługa nie może dwom panom służyć... Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Łk 16,13). Podczas wieczornego rachunku sumienia, gdy przed Bogiem spoglądamy na kończący się dzień, pytajmy się: Komu naprawdę służymy?  

2. 83 lata temu – wrześniowy cios w plecy – wątek historyczno-patriotyczny

17 września 1939 r., gdy Polska ponad dwa tygodnie stawiała opór zachodniemu agresorowi, otrzymała cios w plecy od sąsiada ze wschodu. Przed świtem tego dnia wojska sowieckie przekroczyły granice z Polską: prawie pół miliona żołnierzy, ponad 5 tysięcy czołgów i ponad 3 tysiące samolotów stanęło do zaborczej wojny z Polską. Nawała ta runęła na liczące kilkanaście tysięcy żołnierzy strażnice Korpusu Ochrony Pogranicza i na polskie jednostki tyłowe. O godz. 3.00 w nocy do Ludowego Komisariatu [ministerstwa] Spraw Zagranicznych ZSRR został wezwany ambasador RP Wacław Grzybowski. Zastępca komisarza [wiceminister] Władimir Potiomkin odczytał mu notę podpisaną przed swojego szefa Wiaczesława Mołotowa: „Państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć (...)”. Biorąc pod uwagę tę sytuację, rząd sowiecki wydał rozkazy naczelnemu dowództwu Armii Czerwonej, aby jej oddziały przekroczyły granicę i wzięły pod obronę życie i mienie ludności zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi. Grzybowski odmówił przyjęcia tej noty. Ambasador wraz z pracownikami musieli natychmiast opuścić polską placówkę dyplomatyczną. W ten sposób został dokonany czwarty rozbiór Polski, ustalony już wcześniej 23 sierpnia 1939 r., w tajnym protokole paktu Ribbentrop – Mołotow. Ojczyzna nasza weszła w ciemną dolinę okupacji – od 1 września niemieckiej i od 17 września sowieckiej. Zaczęła się nowa,  dotąd niespotykana w historii gehenna naszego Narodu.  Już za kilka miesięcy, po rozpętaniu wojny w strefie sowieckiej,  10 lutego 1940 r., zaczęły się wywózki na Sybir. Bolszewiccy siepacze bezczelnie wyrywali polskie rodziny z ich domowych gniazd i w bydlęcych wagonach, jak zwierzęta, wywozili je w krainę śniegów, mrozów i  lodów, w krainę głodu i tęsknoty za utraconą Ojczyzną i ojcowizną. W tym samym roku, wczesną wiosną rozstrzelano ponad 20 tysięcy jeńców wojennych w lasach katyńskich i innych miejscach. Trzy lata później, w roku 1943, nasiliły się mordy na Polakach przez ukraińskie bandy UPA. Okrutnościom nie było końca. Takich wyrafinowanych mordów, na taką skalę, nie znał dotąd świat. Nikt dokładnie nie potrafi zliczyć, ilu naszych rodaków pochłonęła Golgota Wschodu. Szatańska żądza posiadania i panowania nie zniknęła, ale odradza się w ludzkich sercach, w których wygasła autentyczna miłość do Boga i do człowieka. Nam, wierzącym, ciągle pozostaje skuteczne lekarstwo, jakim jest modlitwa i pokuta.

Zakończenie 

Gdy spoglądamy na uciskające nas zło – to historyczne i to dzisiejsze, nie wspominamy tego zła po to, by siać nienawiść, ale czynimy to w imię prawdy historycznej, gdyż tylko na prawdzie można budować pokój i jedność między narodami. Jest to także nasze zobowiązanie wobec tych, którzy cierpieli i ginęli za to, że byli Polakami, naszymi rodakami i także za to, że byli katolikami. Nasz wieszcz wyznał w modlitwie: „Jeżeli zapomnimy o nich, Ty wielki Boże zapomnij o nas”. Żeby Bóg o nas nie zapomniał, to i my pamiętajmy, przebaczajmy i miłujmy. Amen.

MZ