Dziś w „Naszym Dzienniku”
Ukraińcy przełamują linię wroga
Wtorek, 13 września 2022 (00:05)ROZMOWA / z prof. Romualdem Szeremietiewem, wykładowcą akademickim, byłym ministrem obrony narodowej
Wojska ukraińskie odbijają z rosyjskich rąk kolejne miejscowości. Czy możemy już mówić o przesileniu na froncie ukraińskim?
– Trudno powiedzieć. Przypomnę, że jakiś czas temu,
kiedy wszyscy oczekiwali jakiejś kontrofensywy wojsk ukraińskich czy też bitwy o Donbas, bo o tym także mówiono, i kiedy okazało się, że ten front się nie bardzo rusza, że nie ma postępu – co najwyżej kilometr czy dwa
w jedną bądź drugą stronę, to zaczęły się utyskiwania, że Ukraińcom nie idzie. Uważałem, że nie należy się zapędzać i trzeba mieć więcej zaufania do dowództwa ukraińskiego. Odczytywałem postępowania wojsk ukraińskich
w następujący sposób: przede wszystkim Ukraińcy środkami artyleryjskimi, które na szczęście zaczęły do nich docierać, starają się uderzać w rosyjskie magazyny broni, w centra dowodzenia w różnych newralgicznych miejscach frontu. Twierdziłem, że w którymś momencie znajdą miejsca, gdzie uda się odciąć rosyjskie oddziały frontowe od zaplecza, i wtedy ruszą do przodu. W związku z tym nie należy traktować uderzeń w różnych miejscach jako chaos, że coś Ukraińcom nie wychodzi, ale jako element sprawdzania, którędy będzie można się wedrzeć. I w mojej ocenie to się właśnie stało – Ukraińcy znaleźli takie miejsce – miękkie podbrzusze Rosjan i w związku z tym rozwijają akcje, ofensywnie klinem wbijając się, przełamują linię wroga.
Jak zatem ocenia Pan fachowość wojsk ukraińskich i rosyjskich?
– Jeśli chodzi o fachowość, kompetencje i dowodzenie wojskami po stronie ukraińskiej i po stronie rosyjskiej,
to widać, że Ukraińcy górują nad Rosjanami.
Jednak bez stałego – na dłuższą metę – wsparcia militarnego Ukraina wiele nie wskóra?
– Wojska ukraińskie otrzymują ten sprzęt głównie
od Stanów Zjednoczonych, ale także m.in. od Polski. Organizowane ostatnio spotkania, m.in. przez USA,
i środki, jakie są przeznaczane na militarne wsparcie
i dozbrojenie Ukrainy, to wszystko wskazuje, że sytuacja może się rozwijać korzystnie dla Kijowa.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym