Ewangelia i rozważanie na niedzielę
Niedziela, 11 września 2022 (09:23)Ewangelia i rozważanie na niedzielę:
W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy
i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze
i uczeni w Piśmie, mówiąc: „Ten przyjmuje grzeszników
i jada z nimi”.
Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:
„Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich,
nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: »Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła«.
Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie
radość z jednego grzesznika, który się nawraca,
niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych,
którzy nie potrzebują nawrócenia.
Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: »Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam«.
Tak samo, powiadam wam, radość nastaje wśród aniołów Bożych z powodu jednego grzesznika, który się nawraca”. (Łk 15,1-10)
Rozważanie:
To jedne z najpiękniejszych i najczęściej cytowanych fragmentów Ewangelii – opowieść o powrotach i tęsknocie, o miłości i przebaczeniu, ludzkim upadku i mocy miłosierdzia.
Czego nas uczą?
Problem grzechu – odejścia od Ojca – to nasz „chleb powszedni”. Niestety. Konfesjonały zawsze będą potrzebne. Ważniejsze jest inne pytanie: co z tym grzechem zrobimy? Czy uporczywie będziemy próbowali sami się z nim rozprawić, szukać ukojenia sumienia w szeregu doraźnych zabiegów: okupując poradnie zdrowia psychicznego, opłacając drogie psychoterapie, szukając usprawiedliwienia w rozpaczliwym wskazywaniu winy w innych? Czy raczej oddając go miłosiernemu Ojcu – nawet jeśli będzie temu towarzyszyć ból, trzeba będzie stanąć w prawdzie
i przyznać się do czegoś, co wcale nie jest powodem chluby…
Czytana dziś ewangeliczna historia przypomina,
że Bożego miłosierdzia nie da się zamknąć w suche reguły, bezduszność i czysty utylitaryzm. Tak przeżywany sakrament pokuty odrzuca, śmieszy, upokarza. Konieczne są wiara i zaufanie, a przede wszystkim pokora i wejście
w relację. Często klękając przy konfesjonale, boimy się, wstyd paraliżuje myśli, układamy grzechy w ciąg usprawiedliwień. Co ja mu powiem? Co on (spowiednik) sobie o mnie pomyśli… Lepiej zadać sobie pytanie: Kogo spotkam? Co otrzymam? Jak wielkiej Miłości dotknę?