Dziś w „Naszym Dzienniku”
Żywność dla zdrowia
Wtorek, 30 sierpnia 2022 (08:07)Powinniśmy przestawić się na kontrakty soi bez GMO z Ukrainy.
– Soja GMO obecna jest w przemysłowym rolnictwie we wszystkich paszach przeznaczonych dla zwierząt hodowlanych. Mięso, mleko, jaja – to jeszcze jedna droga, poprzez którą genetycznie modyfikowana roślina trafia na nasze stoły. Przeciętny Europejczyk zjada aż 61 kg soi rocznie. I nie chodzi tylko o wegan czy wegetarian. Ogromne ilości tego składnika codziennie trafiają na nasze stoły głównie w przetworach pochodzenia zwierzęcego. Jeżeli nie zostanie wprowadzona kontrola wykorzystania genetycznie modyfikowanej soi, będziemy jej jedli coraz więcej – tłumaczy prof. Jerzy Szymona. Dodaje: „Na razie nikt nie może zagwarantować, że jedzenie soi GMO jest bezpieczne. Geny, które zostały do niej wstawione, nigdy do tej pory nie były elementem naszej codziennej diety. Wynika z tego, że działanie tego białka na organizm człowieka jest wielką niewiadomą albo wiadomości
na ten temat są skrzętnie ukrywane. Spożywanie soi GMO równoznaczne jest z uczestniczeniem w biologicznym eksperymencie, którego skutków do końca nie znamy.
Trzy nowe geny wprowadzone do soi nie poprawiają ani jej smaku, ani wartości odżywczej. Kombinacja genetyczna, która nigdy nie powstałaby w przyrodzie, nadaje roślinie cechę odporności przede wszystkim na herbicyd Roundup produkowany przez koncern Monsanto. Profity z upraw soi GMO czerpią wielkie koncerny, jak Monsanto. Koncerny sprzedają technologię uprawy transgenicznej soi, w tym środki ochrony roślin i modyfikowany genetycznie materiał siewny”.
Drogi Czytelniku! Więcej można przeczytać w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej TUTAJ.
APW, „Nasz Dziennik”