Dziś w „Naszym Dzienniku”
Rosja korumpuje świat
Poniedziałek, 29 sierpnia 2022 (00:03)ROZMOWA / z Witoldem Waszczykowskim, europosłem PiS, ministrem spraw zagranicznych w latach 2015-2018
Polska w przeciwieństwie do Niemiec
i państw Beneluksu nie zgadza się
na wydawanie wiz dla Rosjan. Jednak stanowisko polskich władz jest inne
niż polityków PO. Skąd te rozbieżności?
– To, że politycy opozycyjni mówią tak jak Niemcy, wcale mnie nie dziwi, bo oni od dawna głoszą, że Berlin powinien sprawować przywództwo w Unii Europejskiej, czy w ogóle w Europie. Orientują się na politykę niemiecką, kopiują
z niej wiele, a wręcz utożsamiają polskie interesy
z interesami niemieckimi, co – moim zdaniem – jest niewybaczalne. Natomiast jeśli chodzi o Niemcy, już od dawna to państwo przyjęło strategię rozwoju czy walkę
o hegemonię w Europie w oparciu o dostęp do tanich surowców z Rosji – szczególnie energetycznych – takich jak gaz. Niemcy zakładały, że będąc głównym importerem, staną się też dystrybutorem rosyjskiego gazu na Europę. W ten sposób chciały wygrać konkurencję z gospodarkami węglowymi – jak nasza, czy nawet z gospodarkami nuklearnymi – jak francuska. Za ten rosyjski gaz byli nawet gotowi poświęcić swoje elektrownie węglowe
oraz nuklearne.
Jednak w tej chwili wydaje się, że koncepcja im się kończy?
– To prawda, co więcej – Niemcy tak się uzależniły
od rosyjskiego gazu, że w tym momencie nie mają
planu B i nie bardzo wiedzą, jak zabezpieczyć swoją pozycję dominującą w Europie w oparciu o inne instrumenty. Przy tym nie są potęgą militarną, a ich siła gospodarcza zasadza się na eksporcie, m.in. do Chin,
ale zważając na obecne okoliczności, to też nie jest pewny dochód. Berlin ma zatem kłopot i władze niemieckie uważają, że trzeba z tego wybrnąć poprzez jak najszybsze zakończenie toczącej się wojny, nawet kosztem interesów czy bezpieczeństwa Ukrainy. Dlatego nie pomagają Ukrainie, licząc, że dojdzie do jakiegoś układu pokojowego i będą mogły wrócić do współpracy z Rosją. Oczywiście, najlepiej dla Niemiec byłoby, gdyby nastała Rosja kierowana przez innych ludzi – nie przez Władimira Putina, którego chcą obarczyć całą odpowiedzialnością za konflikt.
Jak w tym kontekście jawi się problem wydawania wiz Rosjanom?
– Osobiście od dawna jako poseł, teraz także jako europoseł, stałem na stanowisku, że społeczeństwo rosyjskie powinno zapłacić cenę za agresję, za konflikt
z Ukrainą, bo olbrzymia jego część popiera Władimira Putina i wojnę. W związku z tym to oni powinni doświadczyć ceny poparcia dla imperialnej polityki
agresji i ludobójstwa i zostać wykluczeni z życia w naszej cywilizacji. Nie powinno być żadnej wątpliwości, że należy wyrzucić wszelkich ekspertów rosyjskich, doradców, którzy pracują w różnych instytucjach, także tłumaczy. Ponadto sankcjami powinien zostać obłożony rosyjski biznes,
ale również celebryci, sportowcy, ludzie sztuki, nauki
i oczywiście turyści. Turystyka to nie jest żadne prawo człowieka, ale to jest tylko pewien przywilej, by móc podróżować po świecie. Tak więc od lat zabiegam o to
i tłumaczę, że zabranie wiz społeczeństwu rosyjskiemu byłoby naturalną karą.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym